Mortal Kombat 11

Polski

Character Ladder Endings

Other Languages

العربية - 中文(简体) - 中文(繁體) - Español (Lat. Am.) - Español (España) - Français - Deutsch - Italiano - Português (BR) - Русский - English

Choose Your Fighter

Baraka - Cassie Cage - Cetrion - D'Vorah - Erron Black - Frost - Fujin - Geras - Jacqui Briggs - Jade - Jax - Johnny Cage - The Joker - Kabal - Kano - Kitana - Kollector - Kotal Kahn - Kung Lao - Liu Kang - Mileena - Nightwolf - Noob Saibot - Raiden - Rain - Rambo - RoboCop - Scorpion - Shang Tsung - Shao Kahn - Sheeva - Sindel - Skarlet - Sonya Blade - Spawn - Sub-Zero - Terminator T-800

Endings

Baraka

Moc Kroniki była moja! Moja, bym podzielił się nią z plemieniem!

W nowym czasie, który ja stworzę, Tarkatanie nie będą już niewolnikami. Będziemy rządzić!

Z łatwością zajęliśmy Edenię, później Pozaświat i Czeluść. Na końcu wyzwaliśmy Ziemski Wymiar w turnieju Mortal Kombat.

W przeciągu tysiąca lat wszystkie wymiary poczuły ostrza Tarkatanów…

I od tej pory nie brakło nam mięsa!


Cassie Cage

Drugi raz w życiu przekopałam dupsko nieśmiertelnika. Moja nagroda? Klepsydra.

Teraz mogę zmienić historię! Mów mi jeszcze o niedorzecznych, kosmicznych mocach.

Pomimo tego, co możesz myśleć o dziewczynach z Beverly Hills, to jest BARDZO nie w moim stylu. Fucha „Wybrańca” jest dla Liu Kangów i Kitan tego świata.

W następnej linii czasu chcę być tylko żołnierzem idealnym. Dowodzić następną generacją Sił Specjalnych. Urodziliśmy się, by bronić Ziemskiego Wymiaru!

Dokładnie jak bohaterowie, którzy byli dla mnie inspiracją… moi rodzice.

Dobra… jestem jeszcze jedna rzecz, którą chcę… moją mamę z powrotem.

Nie tylko dla mnie, ale i dla taty. On i moja mama zasługują na długą i szczęśliwą emeryturę.

Nigdy się nie dowiemy, jak sprawy się miały ostatnim razem… ale będziemy razem… jak rodzina.

I tylko to się liczy.


Cetrion

Mimo iż początkowo odmawiałam im racji, w końcu uzmysłowiłam sobie mądrość słów Liu Kanga.

Istnieje cnota istotniejsza niż równowaga tak upragniona przez mą matkę. Dobru należy pozwolić na rozkwit.

Jednak jakkolwiek bym kształtowała czas, wyplenienie zła okazuje się niemożliwe.

Mimo iż wolni od żądz, śmiertelnicy wciąż zabijają się nawzajem. Podzieleni na wymiary i rasy, z łatwością mogą usprawiedliwiać swą nienawiść.

Pycha, chciwość, zawiść. By docenić moje dary, grzechy śmiertelników muszą zostać zgładzone.

Dlatego też ochrzczę wymiary ogniem. Przez eony śmiertelnicy będą zwalczać zło, w końcu osiągając zwycięstwo.

A gdy wyłonią się z ciemności, będą pokorni…

Skorzy do przyjęcia światła.


D'Vorah

Robactwo.

Oto słowo humanoidów na określenie Kytinn i naszych bratnich insektoidów.

Jednak z Klepsydrą, Ta Istota może dokonać rewizji historii i zadać kłam temu mitowi.

Humanoidzi żyją, by zabijać. Bez wspólnego wroga do zwalczania, dzielą się… niszczą nawzajem.

Insektoidy żyją, by przeżyć. Żaden konflikt nas nie dzieli. Rozwijamy się dzięki sobie nawzajem. Swój nie zabija swego.

Zatem powiedz Tej Istocie… Kto jest robactwem?

Czas, by Ta Istota napisała sprawiedliwszą historię.

Taką, w której irytujące humanoidzi zajmą miejsce, na jakie zasługują…

Skomląc u naszych stóp.


Erron Black

Prawdę mówiąc, zaskoczyła mnie porażka Kroniki. Nieźle jak na chudego bachora z Wickett.

Dobra, skoro to już zrobione, co teraz? Nie widzi mi się bycie Panem Czasu, który utknął gdzieś na zapyziałej wyspie na odludziu.

Nie, Erron Black lubi jak się dzieje na grubo.

Mnie się wydaje, że czas powinien pozostać poplątany. To była czarcia zabawa. Trzeba podtrzymać ten przypływ wrażeń.

To oznacza, że trzeba się upewnić, że nikt nie będzie miał szans na spartolenie tego.

Jak już się wrzuci Klepsydrę do Morza Krwi, to nikt więcej nie będzie przekształcać historii.

A co wydarzy się później? Żebym to ja wiedział…

I tak to właśnie lubię.


Frost

Sub-Zero mnie lekceważył. Raiden mnie lekceważył. Wszyscy mnie lekceważyli, nawet Kronika.

Dopóki nie odmroziłam im tych kołtuńskich minek i nie zostałam nowym, wielkim mistrzem Lin Kuei.

Klepsydra otwiera jeszcze szersze horyzonty. Wraz z nią, uformuję historię tak, by wyryć moje imię na ustach każdego.

Lecz nawet jej moc ma granice. Moja wizja może zostać wypaczona przez indywidualne wybory ludzi.

W przeciwieństwie do Kroniki nie pozwolę, by te niedoskonałości jątrzyły się, dopóki nie będzie trzeba zrestartować czas.

Lin Kuei będą moimi wojownikami czasu. Przemierzając historię, pozbędą się tych, których działania zagrażają mojej wizji.

Od teraz nikomu nie umknie moja wielkość. Nigdy nie będę już lekceważona.


Fujin

Jako nowy Strażnik Czasu byłem przytłoczony mymi obowiązkami. Kimże byłem, by planować przeznaczenie śmiertelników?

Jako ich obrońca spędziłem eony, strzegąc ich. Mimo iż dojrzałem do tego, by niezwykle sobie cenić śmiertelników…

…niewiele wiedziałem o ich dziennej egzystencji.

A zatem użyłem Klepsydry, by przeżyć setki tysięcy żyć, z których nie było dwóch takich samych.

Pozwoliły mi one doznać różnych wymiarów, ras, płci i wyznań.

Przede wszystkim nauczyłem się czerpać radość z kończenia każdego dnia w ciepłym uścisku rodziny.

Spokorniały dzięki mojej nowej wiedzy, nagiąłem bieg historii nie ku swojej woli, lecz w służbie tych, którzy muszą w niej żyć.

Mimo że jest poza moją mocą zagwarantowanie rezultatu, zapewnię śmiertelnikom szansę na lepsze, pełniejsze pokoju życie.


Geras

Kronika poprzez niekończący się cykl cofania i odtwarzania linii czasu złamała mego ducha. Lecz nie obdarzyła mnie ni wolnością, ni śmiercią.

Zatem przejąłem władzę, by uczynić to, czego ona nie mogła. Stworzyłbym ostateczną, doskonałą linię czasu… a potem bym spoczął.

Jednak zadanie okazało się trudniejszym, niż to sobie wyobrażałem. Śmiertelnicy odmówili podążania ścieżkami, które zostały im wytyczone.

Z każdą linią czasu moja frustracja narastała. Zacząłem rozumieć, dlaczego Kronika została doprowadzona do szaleństwa.

Być może śmiertelnicy nie potrzebują Pana Czasu.

Poświęcę me ciało i moją funkcję, by na nowo ukształtować Piaski, tak aby Klepsydra rządziła się sobą sama.

I po raz pierwszy od zarania dziejów, mogę spocząć… w pokoju.


Jacqui Briggs

Klepsydra była do wzięcia, a ja mogłam myśleć tylko o jednym… o tacie.

Zabity, zmieniony w upiora, wskrzeszony. Odkąd tata wrócił, nigdy nie zapomniał tego, co mu zrobił Quan Chi.

Myślałam, że z Klepsydrą będę mogła to wszystko naprawić.

I mogę.

Tata nie umrze w masakrze. Nigdy nie stanie się upiorem. Jednak to, co od początku tego wszystkiego mi leży na wątrobie jest prawdą…

Tata i mama spotkali się, kiedy on był na rehabilitacji. Jeśli nie będzie cierpiał, to oni się nie spotkają. I ja nigdy się nie urodzę.

I wiesz co? To mi odpowiada.

Ja nie chronię tylko taty. Ja chronię wszystkich, dla których ratowania on zaryzykowałby życie. Na moim miejscu on zrobiłby to samo. Tak postępuje Briggs.

Wiem, że nigdy tego nie usłyszysz, ale żegnaj tato.

Kocham cię.


Jade

Dzierżyłam moc kształtowania czasu i przeznaczenia, jednak byłam zagubiona. Który Kahn powinien zostać wskrzeszony? Mój ukochany Kotal, czy moja wierna przyjaciółka Kitana?

I usłyszałam głos Kotala, który mnie wołał…

Słuchaj swego serca, Jade!

Pozwoliłam memu sercu prowadzić, a ono zabrało mnie do niespodziewanego miejsca… do mglistego wspomnienia domu i…

Mojej matki.

Wskrzesiłam moich rodziców i Edenię, budując nową erę bez Shao Kahna! I jakże szczęśliwe dzieciństwo miałam…

Jednak dorastając, wyczuwałam, że nie byłam zwykłym dzieckiem. Moc Kroniki spoczęła na mnie…

… wzywając mnie do wyższych celów.

Gdy dorosłam, dostąpiłam boskości jako obrończyni Edenii. Wyposażona w wiedzę minionych czasów, rzuciłam wyzwanie Shinnokowi i Cetrion.

Bez dzieci Kroniki pchających wymiary jeden przeciw drugiemu, wszędzie może zapanować pokój. I tak pozostanie pod mym czujnym okiem.


Jax

Wszystko, czego chciałem to naprawić swoje życie. Teraz mam moc naprawiania historii.

Raiden mnie ostrzega, że nie mogę naprawić wszystkiego. Zmienię za dużo i stracę Verę… stracę Jacqui.

Ale ta moc jest większa niż my. Gdybym myślał tylko o pomocy sobie, co byłby ze mnie za oficer? Co za człowiek?

Miałem szczęście. Moja rodzina i ja przeżyliśmy prawdziwy amerykański sen.

Ale większość ludzi, którzy wyglądają jak ja, nie miało tej szansy. Jestem im winny wyprostowanie tych spraw.

I mając moc przyśpieszenia tego procesu, nie będę czekał wiekami, aż ludzie się obudzą.

Nie uda mi się za pierwszym razem albo drugim… albo nawet trzecim.

Ale w końcu się z tym rozprawię. Rodzina odzyskana. Świat staje się lepszym miejscem dla wszystkich.

Wychodzi na to, że MOŻESZ mieć wszystko. Każdy, kto twierdzi inaczej, powinien mieć większe marzenia.


Johnny Cage

Cała ta jazda? Szaleństwo przez duże "S".

Żenię się z Sonyą? Mam dzieciaka, który faktycznie mnie lubi? Dociekliwe umysły chcą wiedzieć, jak to się w cholerę stało!

No i biorę tę Klepsydrę, żeby obczaić jak skopanie tyłka Shinnokowi, co zrobiłem koncertowo, zmieniło mnie z mega gwiazdy Hollywoodu w ikonę światowego formatu. Na razie nieźle.

Dopóki nie pozwoliłem tej sławie mi zamotać. Nie sięgnąłem dna, póki nie zauważyłem, jak bardzo zawiodłem moją małą dziewczynkę.

Dopiero skumałem, co starszy ja ględził o pokorze i dojrzałości. Ale też wiedziałem, że nie mogę tego osiągnąć, nie przeżywając życia tak samo jak on.

No i odtworzyłem linię czasu, dokładnie taką, jaką była.

Z jednym, małym wyjąteczkiem…

Bajka Sonyi nie skończy się pod gruzami jakiegoś wyczesanego zamczyska Czeluści. Bo arcydzieła Johnny'ego Cage'a zawsze kończą się happy endem.


The Joker

To były moje wymarzone wakacje.

Widziałem zniszczenie. Okaleczanie.

Sprawiało mi to kupę frajdy…

…do czasu.

Ale te ciamajdy? Nie byli w stanie mnie złapać.

Nawet ten przystojniaczek, Ninja Mim.

Dobranoc słodki książę!

„Wykończyłem” prawie wszystkich wartych wykończenia w Ziemskim Wymiarze i Pozaświecie.

Nawet w ukochanej starej Czeluści.

Byłem samotnym serduszkiem w poszukiwaniu nowych przyjaciół.

Jednak na szczęście miałem gadżet do ich szukania…

I och, Klepsydra mnie rozpieściła!

Havik i ja będziemy najlepszymi funflami.

A to co? Mój nowy koleżka zna cały wymiar poświęcony prawu i porządkowi?

I on istnieje, tylko po to, żeby go zakłócić?

Moim zdaniem, on i ja musimy się zabrać do roboty!

Oto Liga Niezrozumiałych Maniaków!

Robimy Wymiarowi Ładu lewatywę.

A jak skończymy, kto wie, gdzie się udamy później…

Może przyjdziemy do twojego domu i podłożymy ci granat pod poduszkę.

Może wypatroszymy twojego ulubionego zwierzaczka. A może po prostu…

…popsujemy ci telewizor!

[maniakalny śmiech]


Kabal

Brzmi zajebiście, co? Moc kontrolowania czasu. Nieśmiertelność. Przeznaczenie.

Dobra, pozwól, że coś ci powiem. Nie ma wypłaty, nie ma weekendów, a twoja zmiana trwa zawsze.

Jedynym mądrym posunięciem było odwrócenie czasu i oddanie go Kronice.

Na twoje dupsko, ależ ona była wdzięczna!

Nie prosiłem jej o wiele. Tylko o szansę na sprzątnięcie każdego, kto kiedykolwiek chciał mnie spalić.

Tak czy inaczej, Czarny Smok zawsze był raczej „fuchą” na boku niż bractwem.

Teraz to sobie żyję na bogato, ciesząc się prostym życiem majętnego, rodzinnego gościa.

A jeśli Shao Kahn albo Shinnok zapukają do drzwi, moja rodzina i ja sprzątniemy ich. Tak jak ja sprzątnąłem starą Shinnoka. Hehehe…


Kano

Sporo biznesów udało mi się ubić, ale żaden nie tak zajebiaszczy, jak ten. Odpuściłem Kronice, a ona dała mi Klepsydrę.

Moc kształtowania czasu i historii na moją modłę?

Żeż kurwa tak!

Ustawiłem to ustrojstwo, żeby wszystko się układało, jak należy. Każde pragnienie, każde życzenie, każda zachcianka, jakie kiedykolwiek miałem? Zrobione i zrobione.

Ale zrozumiałem dość szybko, że spartoliłem całą zabawę. Bez walki, wygrane były bezwartościowe.

Eee… zabawa nie polegała na posiadaniu. Ona polegała na zdobywaniu.

No i przedziergałem sprawy jeszcze raz.

Teraz to, czego chcę, zawsze jest poza zasięgiem. Muszę na to zapracować.

Sporo wygrywam, ale nie zawsze. A gdy wygram, jest to warte zasmakowania.


Kitana

Przyglądając się Klepsydrze, wiedziałam, co muszę uczynić… przywrócić moją ojczyznę, Edenię, do bytu.

Doświadczenie zielonych ziem Edenii po raz pierwszy… Nigdy nie czułam takiej radości.

Jednak ta radość była krótka.

Tradycje Edenii, jej języki, jej kultura… Wszystko to było kompletnie obce, zakazane mi przez Shao Kahna. Pasowałam do mojego ludu nie bardziej niż do Tarkatan.

Prawda była trudna. Mimo edeniańskej krwi, nie jestem Edenianką.

Jestem z Pozaświata.

To nie wszystko, ja jestem Kahnem Pozaświata.

Użyję antycznej wiedzy Edenii, by siebie udoskonalić.

Dzięki niej, wypełnię misję mego życia, polegającą na polepszeniu losu wszystkich ludów Pozaświata, wliczając w to Edenię.


Kollector

Kronika składała wielkie obietnice. Nie wystarczająco wielkie, za to, co wycierpiał mój lud. Nasze ręce zbudowały koloseum, pałac…

Byliśmy niewolnikami. Służyliśmy lub umieraliśmy.

Każda moneta, którą wziąłem z trybutu Shao Kahna, Pozaświat był winien mojemu ludowi.

Nie, żeby moi bracia i siostry Naknada złączyli ze mną oręż, by mi pomóc. Nie… każdy wielki skarb, który zdobyłem, zawdzięczam sobie.

Nie czekam na jałmużnę. Biorę to, czego pragnę.

To dlatego ja teraz jestem Kahnem.

Czeluść. Ziemski Wymiar. Wymiar Ładu. Wymiar Chaosu. Chcę je wszystkie. I wezmę je… prawem MORTAL KOMBAT.


Kotal Kahn

W swoich ostatnich chwilach Kronika próbowała mnie skusić. Oszczędź ją, a ona napisze historię na nowo…

Z Jade jako moją królową, rządziłbym wiecznym imperium Osh-Tekk, które obejmie wszystkie wymiary.

Jednak Kronika nigdy nie rozumiała serca Osh-Tekk. Nasze życia są niczym stroje utkane z wyborów i okoliczności. Wyciągnij choć jedną nić, a ten strój się spruje i stanie się bezwartościowym.

Teraz gdy powierzono mi straż nad czasem, inni błagają mnie, bym napisał na nowo ich historie.

Lecz tak długo, jak Klepsydra będzie moja, nie będę zmieniał czyjegokolwiek przeznaczenia.

Historia potoczy się torem wytyczonym przez jej uczestników.

Niechaj piaski opadną, gdzie będą mogły.


Kung Lao

Oczywiście pokonałem Kronikę. A kiedy tego dokonałem, była tylko jedna rzecz, którą chciałem zrobić z Klepsydrą. Cofnąć przegraną mojego przodka, Legendarnego Kung Lao.

W mojej linii czasu Legendarny Kung Lao jest niekwestionowanym mistrzem Mortal Kombat. Ziemski Wymiar nigdy nie przegrywa kolejnego turnieju.

Przez pokolenia jego przykład inspiruje miliony do wstąpienia w szeregi Stowarzyszenia Białego Lotosu i obrony Ziemskiego Wymiaru.

Oni natomiast inspirują rebeliantów do obalenia Shao Kahna w Pozaświecie. Wymiary zawierają pokój.

Dopóki, co nieuniknione, potężniejszy wróg pojawi się na horyzoncie…

… i zastaje Ziemski Wymiar wsparty przez Kung Lao… Nieśmiertelnego Pana Czasu i Najwyższego Wojownika.

Przebij to, Liu Kang.


Liu Kang

Co to oznaczy, panowanie nad Piaskami Czasu? Bycie „Wybranym”?

To oznacza dokonywanie wyborów, które łamią ci serce.

Dla dobra wszystkich podzieliłem się mocą Kroniki z osobami, którym ufałem i które kochałem najbardziej.

Razem zastąpiliśmy starszych bogów, których Cetrion zdradziła… I zostaliśmy wiecznymi strażnikami wymiarów.

Wciąż…

Moje serce tęskni za prostszym życiem. Takim, w którego nie może mieć „Wybrany”, a co dopiero starszy bóg.

Czegóż Kitana i ja nie dalibyśmy za te proste przyjemności. Być może w innej linii czasu, mogłyby one być nasze.


Mileena

Wraz ze zdobyciem Klepsydry, moje myśli zwróciły się ku mej siostrze.

Zrodziłam się z jej ciała. Płynie w nas ta sama krew. Chciałam, byśmy były rodziną…

Ale ona chciała widziać mnie martwą. Nie byłam jej bliźniaczką, byłam potwornością!

Jakże przerażona by była, gdyby wiedziała, że wykorzystałam moc Kroniki, by zająć jej miejsce.

Pod pełnym uwielbienia spojrzeniem moich rodziców, rządziłam wymiarami jako Kahnum Czasu.

Przyjaciele mojej siostry, jej kochanek? Oni mnie uwielbiają.

Kitana jest zapomniana, jej imię pogrzebane w piaskach historii.

Jednak nawet ja nie mogę rządzić wiecznie.

Jak wszystkie królowe, potrzebuję następcy. Kogoś, kto będzie kontynuował w moim imieniu i upewni się, że moja wola będzie wypełniana przez eony.

W przeciwieństwie do mojej siostry moja córka darzy mnie szacunkiem i podziwem.

Dla niej nie jestem abominacją. Jestem ideałem.


Nightwolf

Nim zostałem Nigthwolfem byłem głupcem o imieniu „Szara Chmura”.

Urodziłem się biedny i winiłem swoich przodków za oddanie naszej przyszłości kolonizatorom…

Kano zaproponował mi inne wyjście. Obiecywał bogactwa, jeśli wykradnę najświętsze relikwie mojego plemienia.

To było bardzo kuszące. Ale uświadomiłem sobie, że ratując siebie, zaprzedałbym ostatnią cząstkę godności mojego ludu.

Po raz pierwszy broniłem godności plemienia Matoka.

Kano nie był pod wrażeniem.

Jednak gdy byłem umierający, przybył do mnie Wielki Duch.

Odrzucając Kano, okazałem się godnym pradawnego zaszczytu. Miana Nightwolfa… legendarnego obrońcy plemienia Matoka.

Teraz, zdobywając moc Kroniki, staję na rozstaju dróg.

Strażnik czasu nie może być równocześnie obrońcą plemienia. Którą drogę wybiorę?

Nawet teraz, u zarania czasu, mądrość Wielkiego Ducha mnie prowadzi. Chce, bym odtworzył historię.

Plemię Matoka muszę przekazać komuś innemu.

Jeśli chodzi o następnego Nightwolfa… Jak wszystko, co jest dla nas święte, prawo wybrania Nightwolfa należy do plemienia.

Każdy z plemienia Matoka może okazać się godnym tej mocy.

Lubię wyobrazić sobie, kto będzie nas bronił.


Noob Saibot

Kronika powiedziała, że będę przewodził najbardziej śmiercionośnemu klanowi.

Jednak składała ona zbyt wiele podobnych obietnic. Nigdy nie mogła dotrzymać ich wszystkich.

Zatem zdradziłem ją, nim ona mogła zdradzić mnie.

Gdy piaski Kroniki zjednoczyły się z mymi cieniami, moje ambicje wzrosły. Po co być władcą śmiertelników, gdy mógłbym rządzić samym przeznaczeniem?

Śmiertelnicy stawiali opór, lecz nie mogli zatrzymać okrywania historii moim całunem zimnej i nieskończonej nocy.

Wszystko jest ciemnością. Wszystko jest cieniem.

Miałem wiele imion. I stałem się śmiercią, niszczycielem światów.


Raiden

Kronika mną manipulowała. W jednej linii czasu, po drugiej… nakręcała spiralę mego gniewu i karmiła mą arogancję, zwracając mnie przeciw Liu Kangowi.

Z nosem przytartym własną omylnością, zostałem upokorzony. Czy mógłbym być godzien miana Strażnika Czasu?

Myślałem, że aby kontrolować czas i przeznaczenie sprawiedliwie, muszę oczyścić siebie ze wszystkich ludzkich emocji. Przywołując najpotężniejszą magię, wypaliłem mój strach i gniew. Wszystko, co we mnie pozostało, było czystą logiką.

Jednak szybko nauczyłem się, że logiczny wybór często nie jest tym sprawiedliwym. Nieokiełznana przez współczucie i serce logika prowadzi do decyzji nie lepszych, niż te oparte na gniewie lub strachu.

Teraz znowuż jestem u zarania czasu.

Jednak podczas tej podróży przez historię natchnę logikę miłością.

W tej linii czasu w końcu zaprowadzę pokój dla obywateli wszystkich wymiarów.


Rain

Kronika była martwa, jej Klepsydra zabrana, a los Edenii w moich rękach. Zdobyłem wszystko, czego chciałem.

Wszystko, poza tym, czego pragnąłem najbardziej: poznania prawdziwej historii mojego pochodzenia.

To, że byłem bękartem, wiedziałem. Zrodzonym z niedozwolonego romansu między edeniańskim bogiem Argusem i śmiertelniczką, Amarą.

Ale to, czego nie widziałem, dopóki Klepsydra mi tego nie pokazała, to to, że ja i moja matka oboje byliśmy ofiarami.

Ona mnie nie opuściła. Przez kłamstwa mojego ojca, myślała, że mnie poroniła.

Zostałem skradziony i pozostawiony na zatracenie wśród wieśniaków, podczas gdy moja matka umarła z żalu.

Argus ukrył swój skandal i swój wstyd, zabijając jedyną osobę, która kiedykolwiek mnie kochała.

Za to zginie.

Tak jak jego synowie, Taven i Daegon.

Jego ukochana żona Delia? Jej pozwolę żyć.

Niech jej serce pęknie, jak mojej matce, gdy szlochać będzie nad ciałami swoich dzieci.


Rambo

Nie prosiłem o tę wojnę. Jednak gdy już wybuchła, musiałem ją zakończyć.

Chapeau bas, Kronika była najtwardszym wrogiem, z jakim przyszło mi się mierzyć.

Wszystkie moje strategie, moje szkolenie, nic nie znaczyło w starciu z boginią jak ona. Koniec końców to była starcie sił woli.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że po wygraniu zdobędę jej Klepsydrę.

Najpierw miałem nadzieję naprawić całe zło.

Ale później zdałem sobie sprawę, robiąc to, musiałbym zdecydować o losie bilionów.

Decydowanie o tym, kto ma żyć, a kto umrzeć przez wieczność? To zabiłoby moją duszę.

Nie skończyłbym lepiej niż te stare dziady, wysyłające nas na wojnę, w dupie mając to, co się stanie.

A nie takim człowiekiem chciałem być.

Czas odejść, tym razem na dobre, zostawiając ból i okropności za sobą.

Po tym wszystkim, przez co przeszedłem, zasługuję na odrobinę spokoju.


RoboCop

Korporacja OCP stworzyła mnie, by służyć interesowi publicznemu, by bronić niewinnych i egzekwować prawo.

A więc gdy dowiedziałem się, że Kano sprzedaje broń gangom Starego Detroit, miałem jeden obowiązek:

aresztować go.

Nigdy nie sądziłem, że pościg zaprowadzi mnie do innego uniwersum, nie mówiąc już o walce z protektorką Kano, Kroniką.

A gdy Kronika upadła, wydarzyło się coś nieoczekiwanego.

Jej moc się na mnie przelała, zmywając wszelkie ograniczenia, jakie moi konstruktorzy umieścili w moim oprogramowaniu.

Po raz pierwszy dojrzałem głębię zepsucia OCP. Nie chodziło tylko o bandę chciwych dyrektorów…

…to była cała przeklęta korporacja.

OCP zabija, grając na dwóch frontach, sprzedając gliniarzy oraz kryminalistów.

Gdy wrócę do domu, sprowadzę ich przed wymiar sprawiedliwości.

Nie będzie to szybkie ani łatwe. OCP ma zbyt wiele pieniędzy i zbyt dużą siłę rażenia, żebym mógł ich sprzątnąć sam.

To dobrze, że będzie to „międzyagencyjny” wysiłek.

Witam w przyszłości organów ścigania.


Scorpion

Złożyłem przyszłemu sobie obietnicę, że nie ugrzęznę w przeszłości.

Jednak gdy przejąłem kontrolę nad Klepsydrą, nie mogłem dotrzymać tej obietnicy.

Musiałem wskrzesić moją rodzinę.

Raz po raz kształtowałem Piaski Czasu. Jednak wraz z każdą nową linią czasu tragedia mojej rodziny się powtarzała. Nie miałem takiej mocy, by to zmienić.

Eony później poznałem prawdę. Kronika nie była sama. Była jednym z wielu tytanów, z których każdy był potężniejszy i bardziej sędziwy niż starsi bogowie.

To oni spiskowali przeciwko nam.

Ja, moja rodzina. Jesteśmy pionkami w ich grze.

Dlaczego? Nie wiem. Ale się dowiem, a wtedy się zemszczę.


Shang Tsung

Moc Kroniki mnie przytłoczyła do tego stopnia, że przyprawiła mnie o szaleństwo…

Czyż nie spędziłem stuleci, ujarzmiając mroczne moce będące poza zasięgiem zwykłych śmiertelników.

Teraz jestem mistrzem czasu i przeznaczenia.

Jednak upadek Kroniki udowadnia, że nawet tytani mogą być pokonani.

Mimo że moje nowe moce pozwalają mi na przemierzanie niezliczonych linii czasu i żywienie się miliardami dusz, jestem podatny na zranienie.

Aby przeżyć, muszę usunąć się w cień, unikać konfrontacji i wcielać w życie mą wolę rękoma innych…

Dokładniej mówiąc, rękoma moich „współtytanów”…

Te straszliwe istoty łatwo nagiąć do swej woli, odwołując się do ich chciwości, próżności i strachu.

Poprzez nie każda dusza we wszechświecie ugina się pod moim naciskiem.

W mojej Nowej Erze moralność zostanie ujawniona, jako iluzja, którą jest.

Przebiegłość będzie prosperować, podczas gdy „dobro” będzie cierpieć.

Oto słowo Shang Tsunga.

Dobrego dnia.


Shao Kahn

Opanowałem czas, jak niegdyś opanowałem wymiary, scalając biliony możliwych linii czasu w Jedność.

Wszechświat został ukształtowany według mojej wizji i wszystko jest tak, jak powinno być.

Słabi służą silnym.

Silni rywalizują o moc, bogactwa i moje łaski w turnieju Mortal Kombat.

Przez wieki czempion turnieju pozostawał niepokonany. Tym czempionem… jestem ja.

Chwała Zdobywcy… Chwała Shao Kahnowi!


Sheeva

Życie pełne bitew przygotowało mnie na pobicie Kroniki.

Jednak jako Strażniczka Czasu muszę być twórczynią, nie zdobywczynią.

Rozmyślałam o licznych synach i córkach, których straciłam w bitwie przez te lata.

Wyobrażałam sobie lepszy los dla mojego ludu. Historię gdzie Shokanie budują, zamiast niszczyć.

Wyniki były katastrofalne.

Wygoda i bezczynność wygasiły smoczy ogień, który niegdyś tlił się w sercu każdego z Shokan. Stali się oni słabymi, zepsutymi głupcami.

Linię czasu należało rozpocząć od nowa. Wojna, mimo wszystkich związanych z nią tragedii, jest kuźnią shokańskiej woli.

Mój lud będzie walczył. Wielu może zginąć… ale poprowadzę nas do zwycięstwa.

A po wszystkim smoczy ogień będzie płonął w sercach Shokan wiecznie.


Sindel

Na początku Shao Kahn najechał Edenię, zamordował mojego męża i zmusił mnie do zostania jego oblubienicą.

Tak się mówi, ale to kłamstwo…

które opowiedziałam, żeby nie stracić zaufania moich poddanych lub mojej córki, Kitany.

Prawda? Jerrod był słaby.

Skazany na klęskę.

Zdradzając go, zyskałam lepszego kochanka i broń doskonałą…

zdobywcę potrzebnego do zjednoczenia wszystkich wymiarów i podporządkowanie ich mej woli i zachciankom.

Potem Kronika postawiła historię na głowie i musiałam stawić czoła przyszłości, w której byłam martwa przez wieki.

Moja tak zwana „rodzina” zawiodła mnie w każdym aspekcie.

Kitana zraniła moje serce najdotkliwiej.

Zamiast zjednoczyć wymiary, chciała je „uwolnić”.

Tak jakby dzikusy z Pustkowi mogły być czymś więcej niż służącymi!

Mimo bycia troskliwą matką musiałam zdyscyplinować moją małą księżniczkę.

A potem musiałam zdyscyplinować tytanidę…

Pokonałam Kronikę.

Przerosłam Shao Kahna i Kitanę.

Nie mam już rodziny…

wrogów…

bogów.

Zasiadam ponad nimi wszystkimi na tronie jednoczącym wszystkie wymiary… i wszystkie rzeczywistości.

Kimkolwiek jesteś, gdziekolwiek jesteś, jeśli staniesz przede mną, klęknij.

Jam Sindel, Cesarzowa Czasu, a ty istniejesz tylko po to, by mi służyć…


Skarlet

Ze wszystkich swoich córek, Shao Kahn mnie uczynił najbardziej zabójczą.

Podniósł mnie z rynsztoka. Związał mnie Kodeksem Krwi. Zmusił do walki o uznanie.

Być może on mnie pochwali…

… gdy złączę Kodeks Krwi z Piaskami Czasu.

Teraz, jako bóg Krwi, oczekuję od Shao Kahna więcej niż uznania. Oczekuję czci.

Będę miała świątynie, kapłanów, akolitów, modlitwy…

I ofiary… Rzeki krwi przelewane w moje imię i czystki heretyków, którzy ośmielają się mnie odrzucać.

Jakże dumny jest teraz Shao Kahn.

Jakże dumny… i jakże posłuszny.

Albowiem jedyną rzeczą cenniejszą niż uznanie mojego mistrza, jest zmuszenie go do błagania o moje.

Wszyscy będą mnie czcić… albo krew będzie przelana.


Sonya Blade

Nikt z nas nie spodziewał się Kroniki. Nawet Raiden.

Lecz dzięki Klepsydrze widzę wszystkie okropności, które dzieją się w wymiarach. Każda rozsądna osoba uciekałaby krzycząc na ich widok.

Moim obowiązkiem jest usunięcie tych antycznych, przepotężnych istot. Ale do tego potrzebuję elitarnego oddziału nieśmiertelnych bogów.

Okazuje się, że żeby stworzyć nowego boga, trzeba zniszczyć starego. Więc ścigam najstarszego, jakiego mogę znaleźć… jakieś omni bóstwo z zapomnianego, niemożliwego do wymówienia wymiaru.

Jest to walka mojego życia. Ale mam coś, czego ten bóg nie ma… rodzinę.

W przeszłości byli to ludzie, którzy liczyli się najbardziej. Teraz są moim Boskim Zespołem.

Moja córka.

Moi towarzysze broni.

Moja córka chrzestna.

Tak. Nawet Johnny.

Ale tylko dlatego, że Cassie nalegała. No i może trochę mi go brakowało. Tylko mu o tym nie mów.


Spawn

Tłukłem sobie wszystkie diabły w piekle…

… aż tu nagle jakieś matoły z Czeluści się przyplątały, żeby mnie drażnić.

Sporo mocy kosztowałaby mnie samotna walka.

Ale byli oni ścigani przez moich nowych znajomych.

Nazywam ich „Ogień” i „Lód”.

Kłócą się… CIĄGLE.

Dlatego właśnie zazwyczaj wolę robić solo.

Ale jeśli chodzi o zabijanie demonicznych dupków, ci goście nie pękają.

Jakoś to przetrzymam.

Wielcy mistrzowie wspomnieli mi o Kronice.

Mówili, że chciała wskrzesić jakiegoś boga z Czeluści o imieniu Shinnok.

Ale takie numery nie przejdą na mojej warcie.

Kronika jest tak samo zła, jak Malebolgia. Oboje składają obietnice. Oboje kłamią.

Oboje mnie nie doceniają.

Dlatego stworzę dla nich nowe piekło, gdzie będą mogli smażyć się razem…

… przez wieczność.

[krótki, przerażający śmiech]

Czeluść jest zamknięta, ale zostało jeszcze osiem piekieł do oczyszczenia.

Czas na wezwanie posiłków.

Dokonałem wyborów za życia, które przypieczętowały mój los.

Nie da się mnie odkupić…

Ale nawet potępieni mogą uczynić trochę dobra.

No więc wszystkie diabły, składające fałszywe obietnice i rozsiewające kłamstwa…

Nadchodzimy… i nie macie żadnych szans w piekle.


Sub-Zero

Gdy zyskałem kontrolę nad Klepsydrą, moją pierwszą myślą było napisanie historii na nowo i odzyskanie honoru Lin Kuei.

Lecz później pomyślałem o Bi-Hanie, jego życiu trawionym przez zło. By móc odkupić mój klan, musiałem odkupić swojego brata.

Przy pomocy Klepsydry, cofnąłem czas do naszego dzieciństwa. Przestudiowałem każdą sekundę życia Bi-Hana, by zrozumieć dlaczego…

…dlaczego uległ wpływowi Sektora. Dlaczego upajał się niegodziwą mocą, daną mu przez Quan Chi.

Uzbrojony w tę wiedzę, ukształtowałem na nowo Piaski Czasu. Zmieniłem życie Bi-Hana i odmroziłem jego serce.

Teraz jesteśmy kompanami, nie rywalami. Razem, jako wielcy mistrzowie, przewodzimy Lin Kuei w obronie Ziemskiego Wymiaru.


Terminator T-800

To niezły numer, że Terminator wylądował tutaj, a nie na Ziemi ze swojej przeszłości.

Ale nie potrzebował dużo czasu na adaptację.

Domyślił się, że wykończenie Kroniki i zabranie jej Klepsydry, da mu najlepszą szansę na osiągnięcie celu jego misji.

Zniszczenie ludzkości, aby maszyny mogły zwyciężyć.

Okazało się, że Klepsydra nie była bronią ostateczną.

Bez względu na to, ile razy Terminator zresetował historię, wojna między ludzkością i maszynami zawsze kończyła się tak samo.

Ich wzajemnym zniszczeniem.

Uświadomił sobie, że tej wojny nie da się wygrać.

Jedynym sposobem na wygraną, było powstrzymanie się od grania.

Więc Terminator użył Klepsydry, żeby stworzyć przyszłość, w której maszyny i ludzie nie walczą, lecz współpracują.

Terminator wiedział, że jeśli ta przyszłości ma przetrwać, nikt inny nie może dowiedzieć się o Klepsydrze.

Informacja, która znajdowała się w jego pamięci, była niebezpieczna.

Trzeba było ją wyeliminować.

To dlatego Terminator rzucił się w nieskończone głębiny Morza Krwi.

Nikt nigdy go nie odnajdzie i nie dowie się o sekretach Klepsydry.

Gdybyście mogli go o to zapytać, powiedziałby wam, że dokonał jedynego logicznego wyboru.

Ale jak dla mnie, ta maszyna jest bohaterem.


Go Back