العربية - Deutsch - English - Español (Lat. Am.) - Español (España) - Français - Italiano - 한국어 - Português (BR) - Русский - 中文(简体) - 中文(繁體)
Ashrah - Baraka - Conan - Cyrax - Ermac - Geras - Ghostface - Havik - Homelander - Johnny Cage - Johnny Cage JCVD - Kenshi - Kitana - Kung Lao - Li Mei - Liu Kang - Mileena - Nitara - Noob Saibot - Omni-Man - Peacemaker - Quan Chi - Raiden - Rain - Reiko - Reptile - Scorpion - Sektor - Shang Tsung - General Shao - Sindel - Smoke - Sub-Zero - T-1000 - Takeda - Tanya
Ashrah: Jakie piekło cię zrodziło?
Ashrah: Nigdy się tego nie dowiesz.
Ashrah: Jesteś wszystkim, co pozostało z moich grzechów.
Ashrah: Zła, które jest w tobie, nie można zniszczyć.
Ashrah: To wina Quan Chi.
Ashrah: Któż inny rozporządza tak mroczną magią?
Ashrah: Ty też pragniesz rozgrzeszenia?
Ashrah: Szukam go w każdym cięciu mieczem.
Ashrah: Czy twoja dusza znalazła już odkupienie?
Ashrah: Jestem zaprzysięgłym wrogiem zła.
Ashrah: Razem możemy oczyścić z niego wszystkie wymiary.
Ashrah: Z tym zadaniem muszę uporać się sama.
Ashrah: Musisz żyć ze straszliwym bólem.
Baraka: Cierpienie tylko mnie wzmacnia.
Ashrah: W jaki sposób kupiec nauczył się walczyć?
Baraka: Służyłem kiedyś w armii Pozaświata.
Ashrah: Walka nie osłabi objawów twojej choroby.
Baraka: Ale przez jakiś czas o niej zapomnę.
Ashrah: Twój ród wyrzekł się ciebie?
Baraka: Wszyscy członkowie mojej rodziny.
Ashrah: Od barbarzyńcy do tyrana prowadzi krótka droga.
Conan: Na którą nigdy nie wstąpię.
Ashrah: Twoje ziemie brzmią jak z piekła rodem.
Conan: To miejsce jest niby lepsze?
Ashrah: Scorpion zaoferował ci przebaczenie?
Cyrax: Tak. Ale pod warunkiem pokuty.
Ashrah: Gdybym była w Wu Shi tego dnia…
Cyrax: Lin Kuei mają szczęście, że cię tam nie było.
Ashrah: Czy tego pancerza może używać ktokolwiek?
Cyrax: Jedynie po wielomiesięcznym szkoleniu.
Ashrah: Twoja rodzina wciąż należy do Lin Kuei?
Cyrax: Wizja Sub-Zero im odpowiada.
Ashrah: Jesteście tworem Quan Chi, więc musicie zostać zniszczeni.
Ermac: Nie masz takiej mocy, Ashrah.
Ashrah: W jaki sposób Jerrod utracił nad wami władzę?
Ermac: Zbiór dusz go pokonał.
Ashrah: Wciąż jesteście lojalni wobec czarnoksiężnika?
Ermac: Nie słuchamy już Quan Chi.
Ashrah: Wasze dusze muszą powrócić do Żyjącego Lasu.
Ermac: Zbiór dusz nie życzy sobie tego.
Ashrah: Czarnoksiężnicy zrobili z ciebie popychadło.
General Shao: I obaj gorzko tego pożałują.
Ashrah: Dusza twojego ojca zamieszkuje w Czeluści.
General Shao: Niemożliwe. On umarł z honorem.
Ashrah: Podbój jest z natury nikczemny.
General Shao: Jak to możliwe, że demon jest aż tak naiwny?
Ashrah: Naprawiłeś swoje słabe ciało, ale serce nadal pozostało chore.
General Shao: Twoja argumentacja do mnie nie trafia, Ashrah.
Ashrah: Czy żyłam również w poprzednich liniach czasowych?
Geras: W każdej z nich szukałaś rozgrzeszenia.
Ashrah: Nigdy nie spotkałam kogoś takiego jak ty.
Geras: Nie ma nikogo podobnego.
Ashrah: Muszę to wiedzieć, Gerasie. Czy moja przyszłość jest ustalona?
Geras: Nie ma przeznaczenia, a jedynie to, co możesz uczynić.
Ashrah: Wielu może zazdrościć ci nieśmiertelności.
Geras: To nie jest utopia, którą sobie wyobrażają.
Ashrah: Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia ze złem twojego pokroju.
Ghostface: I już nigdy nie będziesz mieć.
Ashrah: Jesteś tak obrzydliwy, tak ohydny…
Ghostface: Ależ to miłe z twojej strony.
Ashrah: Czemu chcieć upadku Seido?
Havik: Ponieważ jego „ład” to w rzeczywistości ucisk.
Ashrah: Jaki cel ma zabijanie niewinnych?
Havik: Ich śmierć utoruje drogę wolności.
Ashrah: Gniew w twoim sercu to zło.
Havik: Moja wściekłość jest słuszna i czysta.
Ashrah: Popieram twoją sprawę, ale nie metody.
Havik: Jesteś hipokrytką, Ashrah.
Ashrah: Jeszcze możesz znaleźć odkupienie.
Homelander: Bóg nie potrzebuje odkupienia.
Ashrah: Pokutuj za swoje zło lub zgiń od mojego krisa.
Homelander: Myślisz, że jesteś przerażająca? Urocze.
Ashrah: Masz kiepskie przebrania.
Johnny Cage: Kiedy wybaczysz mi ten kapelusz?
Ashrah: Twoje „Hollywood” jest pełne zła.
Johnny Cage: Niepotrzebny ci kriss, żeby się o tym przekonać.
Ashrah: Czyli byłeś kiedyś żonaty?
Johnny Cage: To zadziwiające, że ktokolwiek mógłby chcieć pozwolić mi odejść, nie?
Ashrah: Będę walczyć bez ustanku, aż otrzymam rozgrzeszenie.
Johnny Cage: Kobieto, jesteś naprawdę niesamowita.
Ashrah: Walczyłeś dzielnie przeciwko Shang Tsungowi.
Johnny Cage: To po prostu życie naśladujące sztukę, moja droga.
Ashrah: Przykro mi, że twoi przodkowie postanowili zejść na złą drogę.
Kenshi: A mnie z powodu wieków cierpienia, do których doprowadzili.
Ashrah: Czy mogę ufać Johnny'emu Cage'owi?
Kenshi: Ma rozdmuchane ego, ale można na nim polegać.
Ashrah: Twoja ułomność cię nie powstrzymuje.
Kenshi: Dopóki trzymam w dłoni Sento.
Ashrah: Przed nami długa droga.
Kenshi: Pokonamy ją razem, Ashrah.
Ashrah: Syzoth cię potrzebuje, by ocalić swój lud.
Kitana: Ma wsparcie korony, Ashrah.
Ashrah: Mój kriss nie wyczuwa w tobie zła.
Kitana: To niemożliwe.
Ashrah: Nie przeszkadza ci życie w cieniu siostry?
Kitana: Moją jedyną ambicją jest służenie cesarstwu.
Ashrah: Jeśli Czeluść zdobędzie przyczółek…
Kitana: Nie zdobędzie, póki dowodzę armią Pozaświata.
Ashrah: Przykro mi, ale jestem zajęta.
Kung Lao: Co takiego ma Syzoth, czego nie mam ja?
Ashrah: Moje lekcje z mistrzem Kai idą dobrze.
Kung Lao: Uczył cię stylu Skaczącego Geparda?
Ashrah: Byłeś wcześniej parobkiem?
Kung Lao: Ze skromnych początków bierze się wielkość.
Ashrah: Dużo słyszałam o waszej madam Bo.
Kung Lao: To najtwardsza kobieta w Fengjianie.
Ashrah: Tak, tej mocy byłam wśród Ziemian.
Li Mei: Główna inspektorka Sun Do nigdy nie zapomina twarzy.
Ashrah: Wyczuwam wiele zła w Sun Do.
Li Mei: Pomóż mi pozbyć się go z miasta, Ashrah.
Ashrah: Podziwiam, w jaki sposób odbudowałaś swoje życie.
Li Mei: Trzeba jak najlepiej wykorzystywać drugie szanse.
Ashrah: Quan Chi wciąż pozostaje w Pozaświecie.
Li Mei: Jeżeli jest w Sun Do, znajdę go.
Ashrah: Muszę przyznać, że podoba mi się przydomek nadany przez Kung Lao.
Liu Kang: „Demon z Shaolin” ma w sobie zbyt mało szacunku.
Ashrah: Bycie Strażnikiem Czasu to ogromny ciężar.
Liu Kang: Właśnie dlatego można od tego popaść w szaleństwo.
Ashrah: Geras mówi, że nigdy wcześniej nie uzyskałam rozgrzeszenia.
Liu Kang: Chcę, aby ta linia czasowa była inna.
Ashrah: Jestem dumna, mogąc należeć do twoich czempionów.
Liu Kang: Zasłużyłaś na to, Ashrah.
Ashrah: Wyczuwam zazdrość w twoim sercu, cesarzowo.
Mileena: O kogo miałabym być zazdrosna?
Ashrah: Zakon Światła schwyta Quan Chi.
Mileena: Gdy to uczynisz, przyprowadź go do mnie.
Ashrah: W twoim związku z Tanyą nie ma nic złego.
Mileena: Osoby wierne tradycji Umgadi uważają inaczej.
Ashrah: Magia wiążąca Ermaca zatruje dusze twoich rodziców.
Mileena: Co można zrobić, Ashrah?
Ashrah: Znasz mój kriss?
Nitara: Nie ma Vaeternian, którzy go nie znają.
Ashrah: Zniszczenie Vaeternus zapewni mi miejsce w niebie!
Nitara: Czy ludobójstwo zmaże twoje grzechy?
Ashrah: Tacy jak wy należą do Czeluści.
Nitara: Razem pójdziemy do piekła?
Ashrah: Wracaj do ciemności, z której przyszłaś, Nitaro.
Nitara: Nie ty mnie na nią skażesz.
Ashrah: Twój konflikt z Liu Kangiem…
Noob Saibot: Nie istniałby, gdyby on okazał rozsądek.
Ashrah: Czy nie widzisz, że pochłonęło cię zło?
Noob Saibot: Nie możesz się bardziej mylić.
Ashrah: Twoją duszę pochłonął chaos.
Noob Saibot: I jest dzięki niemu lepsza, Ashrah.
Ashrah: Powrócisz do Świątyni Żywiołów.
Noob Saibot: Nigdy nie wrócę.
Ashrah: Wymiary nie potrzebują kolejnego zdobywcy.
Omni-Man: Zmienisz zdanie, gdy przejmę władzę.
Ashrah: Ja także kroczyłam ścieżką mroku. Ale odpokutowałam.
Omni-Man: Pokutuj ile chcesz, ja mam czyste sumienie.
Ashrah: Masz jakieś pytanie, Peacemakerze?
Peacemaker: *Muszę* zapytać. Czy demony się dymają?
Ashrah: W twoim drzewie rodzinnym są zgniłe gałęzie.
Peacemaker: Widać to po mnie?
Ashrah: Nie ma w tobie ani odrobiny współczucia.
Quan Chi: Nic mi po nim, Ashrah.
Ashrah: Uwolnij moje siostry ze swoich więzów.
Quan Chi: Ich życie należy do mnie.
Ashrah: W Czeluści nie ma nikogo nikczemniejszego od ciebie.
Quan Chi: Nie spotkałaś jeszcze Valtika, prawda?
Ashrah: Z chęcią odbiorę ci życie.
Quan Chi: Oto słowa prawdziwego demona.
Ashrah: Sareena zasługuje na coś lepszego niż bycie twoją niewolnicą.
Quan Chi: Nigdy nie jej uwolnię, Ashrah.
Ashrah: Wysłałeś Molocha i Drahmina, żeby mnie zamordowali?
Quan Chi: Najwyraźniej nie sprostali temu zadaniu.
Ashrah: Tęsknisz czasami za Fengjianem?
Raiden: Codziennie tęsknię za domem.
Ashrah: Liu Kang jest wyjątkowo hojny.
Raiden: Ponieważ dostrzega twój prawdziwy potencjał.
Ashrah: Okropieństwa Czeluści przechodzą wszelkie pojęcie.
Raiden: Mogę to sobie tylko wyobrazić.
Ashrah: Mistrz Kai mówi, że aby dokonać postępów, muszę cię pokonać.
Raiden: W takim razie daj z siebie wszystko, Ashrah.
Ashrah: Zniszczenie Seido było czystym złem!
Rain: Nie tylko ty szukasz odkupienia.
Ashrah: Jeśli dziś zginiesz, twoja dusza…
Rain: Wiem, gdzie trafi, demonico.
Ashrah: Twój dar hydromancji jest wrodzony?
Rain: Pracowałem długie lata, by takim się wydawał.
Ashrah: Mogłabym cię powalić, ale wolę, byś odkupił swoje winy.
Rain: Co jeśli okaże się to niemożliwe?
Ashrah: Shao wypaczył twoje zasady nie do poznania.
Reiko: Mówisz o rzeczach, których nie rozumiesz.
Ashrah: Co dobrego przyniesie wzniecenie chaosu w Pozaświecie?
Reiko: Powstanie z niego całkiem nowy porządek.
Ashrah: Każde odebrane przez ciebie życie przyciąga twoją duszę do Czeluści.
Reiko: Moja motywacja nie jest ani trochę gorsza od twojej, Ashrah.
Ashrah: To Czeluść, a nie Ziemski Wymiar, zagraża cesarstwu.
Reiko: Żaden nie jest przyjacielem Pozaświata!
Ashrah: Musisz wracać do Pozaświata?
Reptile: Tak, Ashrah. Mianowano mnie emisariuszem cesarzowej.
Ashrah: Z tobą przy boku mogę otrzymać rozgrzeszenie.
Reptile: Zrobię co mogę, by ci pomóc.
Ashrah: Gdybyś mógł być w pełni człowiekiem, zmieniłbyś się?
Reptile: W głębi serca jestem Zaterraninem.
Ashrah: Zakon Światła cię potrzebuje, Syzocie.
Reptile: Wiem, lecz me obowiązki są gdzie indziej.
Ashrah: Bi-Hana jeszcze można uratować.
Scorpion: Nie wiem, jak to możliwe.
Ashrah: Dopilnuję zniszczenia wszelkiego zła.
Scorpion: Ten ogień płonie również we mnie.
Ashrah: W czym jesteś podobny do skorpiona?
Scorpion: Mam jego siłę i żądło.
Ashrah: Pragnę pójść za twoim przykładem.
Scorpion: W takim razie zacznij studiować moją technikę walki.
Ashrah: Masz serce godne diabła, Sektor.
Sektor: Zamilcz. Niczego o mnie nie wiesz.
Ashrah: Los Lin Kuei wciąż można odmienić.
Sektor: Jesteśmy daleko poza ostatnim punktem powrotu.
Ashrah: Twoje uwielbienie dla Bi-Hana jest…
Sektor: Nie potrzebuję porad demonicy.
Ashrah: Madam Bo ubolewa nad twoimi decyzjami.
Sektor: Więc dlaczego moja matka nie walczy tutaj sama przeciwko mnie?
Ashrah: Nie da się wytłumaczyć twojego zła.
Shang Tsung: Cóż za ignorancja. W ogóle mnie nie znasz.
Ashrah: Nie wiedziałeś, że jesteś odpychający?
Shang Tsung: Owszem, ale mam to gdzieś.
Ashrah: Mój kriss poderżnie ci gardło.
Shang Tsung: Biedna Ashrah. Będziesz bardzo rozczarowana.
Ashrah: Nie jesteś dzieckiem Czeluści?
Shang Tsung: Nic nie wiem na ten temat.
Ashrah: A czemu *ty* potrzebujesz rozgrzeszenia?
Sindel: Nawet dobrzy władcy czasem czynią zło.
Ashrah: Przykro mi, że nie zdołałam ocalić Żyjącego Lasu.
Sindel: Nie odpowiadasz za zbrodnie Quan Chi.
Ashrah: Żaden mieszkaniec Czeluści nie walczył wcześniej w turnieju?
Sindel: Żadnego nie zaproszono.
Ashrah: Rain naprawdę się zmienił.
Sindel: To może nie wystarczyć, by go uratować.
Ashrah: Kto uczył cię magii?
Smoke: Xiaoqing, starszy arkanista Lin Kuei.
Ashrah: Czy wciąż gniewasz się na Bi-Hana?
Smoke: Nie ma dymu bez ognia.
Ashrah: Liu Kang spodziewa się, że pokonamy Shang Tsunga?
Smoke: Nie zdoła sprostać mojemu mieczowi i twojemu dymowi.
Ashrah: Strzeż się gniewu młodego Hanzo, Tomasie.
Smoke: Bez obaw. Poskromimy go razem z Kuai Liangiem.
Ashrah: Twoja ścieżka prowadzi tylko ku ciemności.
Sub-Zero: Lin Kuei odnajdzie swoją siłę w mroku.
Ashrah: Jaki syn zdradza własnego ojca?
Sub-Zero: Taki, który dostrzega, że czas ojca już minął.
Ashrah: W Czeluści jest wielu takich jak ty.
Sub-Zero: Mylisz ambicję ze złem, Ashrah.
Ashrah: Uwolnimy Lin Kuei z twojego uścisku.
Sub-Zero: Prędzej w piekle zapanuje zima.
Ashrah: Mój kris nie wyczuwa u ciebie niczego.
T-1000: Czy to nieoczekiwane? Jestem maszyną.
Ashrah: Jesteś pierwszym z wielu, prawda?
T-1000: Inni terminatorzy już tu są.
Ashrah: Jest w tobie tyle gniewu.
Takeda: A każda jego kropla jest usprawiedliwiona.
Ashrah: Podzielam twój entuzjazm w niszczeniu zła.
Takeda: Nie spodziewałem się tego z ust demonicy.
Ashrah: Czy jestem twoją pierwszą nadprzyrodzoną przeciwniczką?
Takeda: Pierwszą? Będzie was więcej?
Ashrah: Ścieżka, którą kroczysz, może splugawić twoją duszę.
Takeda: Nie różni się zbytnio od twojej.
Ashrah: Rodzinie królewskiej zagraża nowe niebezpieczeństwo.
Tanya: Rozwiń, Ashrah.
Ashrah: By ocalić cesarzową, musisz udać się ze mną do Nekros.
Tanya: To miasto to nie mit? Istnieje naprawdę?!
Ashrah: Znajdujesz pocieszenie w boskości.
Tanya: Nie tylko pocieszenie. Cel.
Ashrah: Wszystko szybko się zmieniło, odkąd cesarzowa objęła tron.
Tanya: Chce jak najlepiej wykorzystać swoją władzę.
Baraka: Kiedy Tarkat ogarnie mój umysł, musisz mnie zabić.
Ashrah: Masz moje słowo.
Baraka: Czyli w twoich oczach jestem demonem?
Ashrah: Ile razy muszę przepraszać, Barako?
Baraka: Nie mam ochoty oglądać Czeluści.
Ashrah: Więc miej czystą duszę wolną od zła.
Baraka: Czy to przyspieszy uzyskanie rozgrzeszenia?
Ashrah: To będzie tylko dla zabawy.
Baraka: Nie jesteś chory?
Baraka: Chory? Taki się urodziłem.
Baraka: Moi Tarkatanie nie są podobni do twoich.
Baraka: Będą mięsem dla plemienia.
Baraka: Mój lud jest zamknięty jak bydło.
Baraka: Mój swobodnie przemierza równiny Kuatan.
Baraka: Z każdym dniem staję się dzikszy.
Baraka: Jesteśmy skazani na przemianę w potwory, Barako.
Baraka: Teermakusie?! To ty?
Baraka: Zachorowałem na to, co ty, bracie.
Baraka: Twój widok przypomina mi, jak brzydki się stałem.
Baraka: Nie bez powodu nie posiadamy luster.
Baraka: Wyglądałem jak ty, dopóki tarkatańska zaraza mnie nie zniszczyła.
Conan: Dobrze, że wciąż masz walkę.
Baraka: Tam, skąd pochodzisz, pewnie macie plagi.
Conan: Mamy. To czarnoksiężnicy.
Baraka: Co za magia napędza twój pancerz?
Cyrax: Mówimy na to elektryczność, Barako.
Baraka: Dziękuję za tę walkę.
Cyrax: Z chęcią pomogę osłabić symptomy twojej choroby.
Baraka: Jeśli oddziały Shao zdobędą kiedyś takie pancerze…
Cyrax: Zdaję sobie sprawę z tego zagrożenia, Barako.
Baraka: Są w tobie dusze Jerroda i Sindel?
Ermac: Ale żadna z nich nami nie rządzi, Barako.
Baraka: Nigdy nie poznałem kogoś takiego, jak ty.
Ermac: W tym wszechświecie jesteśmy niespotykani.
Baraka: Chcesz zamieszkać w kolonii?
Ermac: Gdy będziemy pośród was, nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Baraka: Podczas naszej ostatniej walki prawie mnie zabiłeś.
Ermac: Nie jesteśmy już tą samą istotą, Barako.
Baraka: I pomyśleć, że kiedyś służyłem ci z dumą.
General Shao: Szkoda, że już tego nie robisz.
Baraka: Jako żołnierz składałem tę samą przysięgę, co ty.
General Shao: Ale najwidoczniej tylko ja wiem, co ona oznacza.
Baraka: Zniszczyłbyś Pozaświat, by wygrać?
General Shao: Doszczętnie, jeśli bym musiał.
Baraka: Nie sądzę, by jakikolwiek Tarkatanin cię poparł.
General Shao: Słabo znasz swój lud, Barako.
Baraka: Dlaczego Liu Kang pozwala cierpieć dobrym ludziom?
Geras: Nawet on nie ma kontroli nad wszystkim, Barako.
Baraka: Jak uleczono moją chorobę w poprzednich liniach czasowych?
Geras: Nie uleczono. Nie istniała.
Baraka: Jeśli Liu Kang sądzi, że będę się do niego modlić…
Geras: Nie liczy na to.
Baraka: Tarkat to okrutny los, Gerasie.
Geras: Tak jak mówił Liu Kang, nie możemy wyleczyć zarazy.
Baraka: Teraz twoja kolej na strach.
Ghostface: Dlaczego? To ja jestem tutaj potworem.
Baraka: Rozerwę tę maskę i płaszcz na strzępy.
Ghostface: W to mi graj, Baraka.
Baraka: Podsuwasz moim pobratymcom złe pomysły.
Havik: Uczę ich walczyć o wolność!
Baraka: Trzymaj się z dala od kolonii, Haviku.
Havik: Nie możesz wydawać mi rozkazów.
Baraka: Twój chaos jest gorszy od zarazy.
Havik: Od kiedy wolność jest chorobą?
Baraka: Czuję krew na twoich dłoniach.
Havik: Czujesz zapach wyzwolenia.
Baraka: Kolonia nie potrzebuje twojej ochrony.
Homelander: Dobrze. W takim razie ją spalę.
Baraka: Wyczuwam fałszywe robienie z siebie ofiary.
Homelander: Psycholog się znalazł.
Baraka: Spóźniłeś się, Ziemianinie.
Johnny Cage: To nie moja wina! Pociąg do Busanu miał opóźnienie.
Baraka: Rozerwę Shang Tsunga na strzępy, jeśli spróbuje mnie dopaść.
Johnny Cage: Przyznaję, masz jaja, Barako.
Baraka: Dlaczego Ziemianie mają cię za idola?
Johnny Cage: Bo we mnie jest seks, gorący jak samum.
Baraka: Nie wracaj do Pozaświata.
Johnny Cage: Dlaczego? Doprowadzam tutejsze dziewczyny do szaleństwa?
Baraka: Byłem trybunem w cesarskiej armii, Cage.
Johnny Cage: A ja dziesiątki razy grałem żołnierza. Też mi coś.
Baraka: Powinienem był iść z tobą do laboratorium Shang Tsunga.
Kenshi: To nie ocaliłoby moich oczu, Barako.
Baraka: Możesz ze mną walczyć bez użycia wzroku?
Kenshi: Mogę, dzięki Sento.
Baraka: Jest takie powiedzenie: lepiej oślepnąć niż zobaczyć Tarkatanina.
Kenshi: Okropne przysłowie, Barako.
Baraka: Jak ta walka może ci pomóc?
Kenshi: Będę lepiej przygotowany do starcia z Yakuzą.
Baraka: Jeżeli cesarzowa mnie zawiedzie, poleje się krew.
Kitana: Musisz zachować cierpliwość, Barako.
Baraka: Wielu wciąż zaprzecza, że Tarkat istnieje.
Kitana: Niektórych umysłów nie da się otworzyć, Barako.
Baraka: Jeśli potrzebujesz kata…
Kitana: Shang Tsung zginie z ręki korony.
Baraka: Cesarzowa chce oddać mi hołd?
Kitana: Za długo czekałeś na wdzięczność za swą służbę trybuna.
Baraka: Jeśli pochłonie mnie żądza krwi, stracę kontrolę.
Kung Lao: Skończymy, zanim to nastąpi.
Baraka: Wyobraź sobie swoją wioskę, zniszczoną w jedną chwilę.
Kung Lao: Tarkat zabija tak szybko?
Baraka: Jesteś za młody, by być tak arogancki.
Kung Lao: Zapracowałem na swoją dumę.
Baraka: Pamiętaj, kto ocalił cię przed wiwisekcją.
Kung Lao: Jak mógłbym zapomnieć?
Baraka: Tęsknię za czasami, w których służyłem cesarstwu.
Li Mei: Służysz mu, poświęcając się tak, jak teraz.
Baraka: Nie powinieneś być tak blisko.
Li Mei: Gdybym miała zachorować, już by się to stało.
Baraka: Inspektorzy, których poznałem za młodu, byli nieustępliwi.
Li Mei: Niewiele się zmieniło, Barako.
Baraka: Ci, którzy wykorzystali moją chorobę, uniknęli sprawiedliwości.
Li Mei: Wskaż ich, a zostaną ukarani.
Baraka: Jako stwórca, to ty ponosisz winę za moją przypadłość.
Liu Kang: To były nieprzewidziane konsekwencje, Barako.
Baraka: Skoro jesteś bogiem, ulecz mnie.
Liu Kang: Nie posiadam takiej mocy.
Baraka: Jesteś mi to winien, uratowałem twoich ludzi.
Liu Kang: Czyż nie uwolniliśmy cię od deprawacji Shang Tsunga?
Baraka: Któż mógł się spodziewać, że spotkam półboga?
Liu Kang: Nie mówiąc o tym, że będę z nim walczył.
Baraka: Wciąż potrzebujesz naszej pomocy, cesarzowo.
Mileena: Oby twoje żądania nie okazały się zbyt wygórowane, Barako.
Baraka: Wielu sprzeciwia się twojemu miłosierdziu wobec mego ludu.
Mileena: Możesz być pewien, że ich groźby mnie nie powstrzymają.
Baraka: W końcu Tarkat opanuje twój umysł.
Mileena: Jeśli poddam się zarazie przed tobą, zabij mnie.
Baraka: Shang Tsung był bliski wynalezienia lekarstwa?
Mileena: Mógł wyleczyć jedynie moje objawy.
Baraka: Pozaświatowcy nienawidzą takich jak ty jeszcze bardziej niż mojego ludu.
Nitara: Właśnie dlatego *my* powinniśmy być sojusznikami.
Baraka: Vaeternianie nie czują wyrzutów sumienia z powodu cierpienia, które wywołują?
Nitara: Robimy tylko to, co musimy, aby przeżyć!
Baraka: Mój ojciec zginął w bitwie pod Chesną.
Nitara: Nic dziwnego, że nami gardzisz, Barako.
Baraka: Zabiję cię za pomoc udzieloną Shang Tsungowi.
Nitara: Zginiesz, zanim zdążysz się zemścić, Barako.
Baraka: Wciąż się nam przeciwstawiasz.
Noob Saibot: Nie pozwolę na rozprzestrzenienie tarkatańskiej zarazy.
Baraka: To ty jesteś Sub-Zero?
Noob Saibot: Już nie.
Baraka: Tarkatanie to ofiary, a nie bestie.
Noob Saibot: Nie ma to wpływu na to, co trzeba zrobić.
Baraka: Ziemianinie, stoisz przed Legionistą Brzasku.
Noob Saibot: Co mnie w ogóle nie martwi.
Baraka: Pachniesz starą krwią i mrocznymi wojnami.
Omni-Man: I dlatego powinieneś się bać.
Baraka: Tarkatańska zaraza nie czyni mnie słabszym przeciwnikiem.
Omni-Man: Nie pozwolę, byś roznosił zarazę.
Baraka: Zasługuję na szacunek, a nie pogardę.
Peacemaker: Szanuję cię. Ale nie mogę na ciebie patrzeć.
Baraka: Będąc mną, nie przeżyłbyś nawet dnia.
Peacemaker: Czemu miałbym być tobą?
Baraka: To ty zbudowałeś komnaty wiwisekcyjne Shang Tsunga!
Quan Chi: Któż inny wpadłby na coś tak wspaniałego?
Baraka: Chcę cię zarazić, nie zabić.
Quan Chi: Żadna z tych rzeczy ci się nie uda, Barako.
Baraka: Błagaj o życie, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Myślisz, że się ciebie boję, Barako?
Baraka: Chcesz coś powiedzieć przed śmiercią?
Quan Chi: Nie zamierzam tu zginąć.
Baraka: Mój wygląd cię przeraża.
Raiden: Skłamałbym, gdybym powiedział, że tak nie jest.
Baraka: Jeżeli stracę nad sobą panowanie, mogę cię zabić.
Raiden: Jestem skłonny zaryzykować, Barako.
Baraka: Twój przyjaciel jest bardzo pewny siebie.
Raiden: Masz na myśli Johnny'ego czy Kung Lao?
Baraka: Pokonałeś Shao w turnieju.
Raiden: Tak się złożyło, że dopisało mi szczęście.
Baraka: Pomogłeś Shang Tsungowi w jego eksperymentach!
Rain: Myślałem, że próbujemy pokonać waszą zarazę.
Baraka: Serum Shang Tsunga leczące Tarkat. Jak powstaje?
Rain: Powiedziałbym ci, gdybym wiedział.
Baraka: Nie boisz się, że zachorujesz na Tarkat?
Rain: Nie, władam oczyszczającą wodą.
Baraka: Pozaświat spodziewał się czegoś więcej od swego najwyższego maga.
Rain: Nawet Tarkatanie będą mnie teraz oceniać?
Baraka: Boisz się, że cię zarażę?
Reiko: Niczego się nie boję.
Baraka: Nie zapomnę ci tego, że pomogłeś Shang Tsungowi.
Reiko: Zapomnisz, gdy zginiesz, Barako.
Baraka: Nowa cesarzowa jako pierwsza udzieliła Tarkatanom pomocy.
Reiko: Co świadczy o tym, że jest głupia.
Baraka: To was, buntowników, a nie Tarkatanów, powinno się wyłapać.
Reiko: Mileena może próbować, ale jej się nie powiedzie.
Baraka: Pomogłeś wyzwolić mój lud. Muszę spłacić ten dług.
Reptile: Zacznij od potraktowania mnie ulgowo.
Baraka: Razem schwytamy Shang Tsunga?
Reptile: Zanim skrzywdzi kogoś jeszcze.
Baraka: Zaterranie nie powitali cię z otwartymi ramionami…
Reptile: Pozaświatowcy traktują twój gatunek lepiej niż Zaterranie traktują mnie.
Baraka: Czy kiedykolwiek zapomnisz o horrorze, który widziałeś?
Reptile: Eksperymenty Shang Tsunga wyryły się w mojej pamięci.
Baraka: Jesteś jednym z obrońców Ziemskiego Wymiaru?
Scorpion: Tak, jak wcześniej moi przodkowie.
Baraka: Moje ostrza posmakują twojej krwi!
Scorpion: Uspokój się, Barako!
Baraka: Nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłbym Tarkatu.
Scorpion: W takim razie pomóż mi powstrzymać Bi-Hana, zanim zrobi z niej broń.
Baraka: Skąd wiesz, że będę zawzięcie walczyć?
Scorpion: Ponieważ nie masz nic do stracenia.
Baraka: Twój wielki mistrz ma obsesję na naszym punkcie.
Sektor: Jak sądzisz, dlaczego tutaj jestem?
Baraka: Czy wszyscy Lin Kuei nienawidzą Tarkatan?
Sektor: Nie was. Nienawidzą choroby w waszych ciałach.
Baraka: Przekaż mojego pozdrowienia Longweiowi.
Sektor: Znasz mojego ojca? Skąd?
Baraka: Longwei nigdy ci nie powiedział, że trenował z Legionistami Brzasku?
Sektor: Mój ojciec nie jest zbyt rozmowny.
Baraka: Odpłacę za ból, który mi zadałeś. Dziesięciokrotnie!
Shang Tsung: Mierz wyżej, Barako.
Baraka: Koniec z eksperymentami i z hybrydami!
Shang Tsung: Jeśli sądzisz, że przestanę, jesteś w błędzie.
Baraka: Wzbogaciłeś się na cierpieniu mojego ludu!
Shang Tsung: Cóż, ktoś powinien.
Baraka: Skąd możemy wiedzieć, że to nie *ty* stworzyłeś zarazę?
Shang Tsung: Istnieje dłużej niż ja.
Baraka: Daj mi jeden dobry powód, bym cię oszczędził.
Shang Tsung: Nie będę cię obrażał, udając, że jakiś jest.
Baraka: Nasze drogi krzyżują się po raz ostatni, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Poinformuję twoich bliskich.
Baraka: Dusze Tarkatanów nie mają wstępu do Żyjącego Lasu.
Sindel: Nie możemy ryzykować zarażenia szacownych zmarłych.
Baraka: Tarkat nie oznacza, że ktoś jest zły.
Sindel: Nie, ale jest dowodem braku troski.
Baraka: Cesarzowa powinna okazywać więcej współczucia.
Sindel: Wszystko ma swoje granice, Barako.
Baraka: Ryzykowałem życie dla Pozaświata, cesarzowo.
Sindel: Służysz mu także teraz, żyjąc w izolacji.
Baraka: Trzeba cię „doprawić”, Smoke.
Smoke: Masz na myśli trening, a nie aromat, prawda?
Baraka: Wy, Ziemianie, łatwo się przestraszacie.
Smoke: Tak już na nas działają wielkie kły, Barako.
Baraka: Kiedy go znajdziemy, Shang Tsung jest mój.
Smoke: Przekazanie mu Tarkatu niczego nie rozwiąże.
Baraka: Jeżeli należysz do najlepszych w Ziemskim Wymiarze, grozi mu niebezpieczeństwo.
Smoke: I tu akurat się mylisz, Barako.
Baraka: Sprzymierzyłeś się z Shang Tsungiem?!
Sub-Zero: Bo tylko on zaoferował mi nieograniczoną władzę.
Baraka: Brat cię szuka.
Sub-Zero: Trafi do mnie szlakiem twojej krwi.
Baraka: Twój atak zostanie pomszczony.
Sub-Zero: Myślałem, że tacy jak wy z radością przyjmują ukojenie w śmierci.
Baraka: Jesteś rakiem toczącym swój klan.
Sub-Zero: Jestem lekiem na jego przeciętność.
Baraka: Nie zlikwidujesz kolonii.
T-1000: Nie zostanie oszczędzona.
Baraka: Nie boję się śmierci, terminatorze.
T-1000: Powinieneś.
Baraka: Pozaświat skrywa niewyobrażalne dla ciebie zagrożenia.
Takeda: To staje się coraz bardziej oczywiste.
Baraka: Czy walczysz jak twój kuzyn?
Takeda: Lubię myśleć, że jestem lepszy.
Baraka: Nie doceniasz Kenshiego.
Takeda: Kto tak powiedział?! To nieprawda.
Baraka: Kły to nie wszystko. Mam też ramienne ostrza.
Takeda: Ramienne ostrza?! Co to?!
Baraka: Twój zakon jest gotów na przyjście zarazy?
Tanya: Mamy plan na każdą ewentualność.
Baraka: Wiesz, że cesarzowa może cię zarazić…
Tanya: Zdaję sobie sprawę z ryzyka, Barako.
Baraka: Moją ciotkę wybrano na Umgadi.
Tanya: Jeśli była taka jak ty, służyła z honorem.
Baraka: Dziś pokażę ci, co potrafi Legion Brzasku.
Tanya: Jestem pilną uczennicą, Barako.
Conan: Czy w Czeluści rosną kwiaty?
Ashrah: Kwiaty?
Conan: Żaden demon nie ma prawa włóczyć się po świecie.
Ashrah: Myślisz, że mnie powstrzymasz?
Conan: Twój kris się myli na mój temat.
Ashrah: Datusha nigdy się nie myli.
Conan: Czym jesteś? Diabłem? Demonem?
Baraka: Kimś bardzo chorym, kto nie ma nic do stracenia.
Conan: Byłeś kiedyś wojownikiem?
Baraka: Wciąż nim jestem, barbarzyńco.
Conan: Nikt nie zapamięta, czy byliśmy dobrzy, czy źli.
Conan: Ważne, że jest dwóch przeciw wielu.
Conan: Jeśli chcesz żyć, chodź ze mną.
Conan: Nie potrzebuję niczyjej pomocy.
Conan: Jesteśmy bliźniakami!
Conan: Z wierzchu i w środku.
Conan: Powinieneś osiąść. Zbudować nowe życie.
Conan: Wolę być dalej głodny.
Conan: Z takimi wojowniczkami jak ty, mógłbym…
Cyrax: Nie wezmę udziału w twoich walkach, Conanie.
Conan: Ta walka wystawi twoją siłę na próbę.
Cyrax: I moje szczęście.
Conan: Walka z wieloma duszami będzie wyzwaniem.
Ermac: Obyś nie zawiódł.
Conan: Wolisz żyć samotnie?
Ermac: Zbiór nigdy nie jest samotny.
Conan: Zmiażdżenie moich wrogów i oglądanie ich u mych stóp.
General Shao: Zaprawdę to, co najlepsze w życiu.
Conan: Nędzny psie! Złamię ci plecy!
General Shao: Niech twój talent do walki będzie równy twemu patosowi.
Conan: Co widzisz, Gerasie?
Geras: Nieskończoność.
Conan: Nie wszyscy pragną odpoczynku i spokoju.
Geras: Ci, którzy tego nie robią, stanowią zagrożenie dla tej linii czasowej.
Conan: Na Croma, ukarzę cię.
Ghostface: „Crom” ci w dupę, razem z moim nożem.
Conan: Ucieknij przede mną, a będę cię ścigał aż do piekła!
Ghostface: Kto powiedział, że uciekam?
Conan: Rozwściecz mnie, a urwę ci ręce.
Havik: Więc będę musiał cię rozwścieczyć.
Conan: Twoja twarz? Co się stało?
Havik: Wolę pokazać niż opowiadać.
Conan: Nie boję się twej magii.
Homelander: Dam ci coś, czego zaczniesz się bać.
Conan: Na Croma, pokonam cię.
Homelander: Na kogo? Czy już go zabiłem?
Conan: Twe oczy są pełne zazdrości.
Johnny Cage: Mógłbym wyciskać 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i nigdy nie byłbym tak napakowany.
Conan: Dlaczego zasłaniasz oczy?
Johnny Cage: Bo bryle za 500 dolców jasno pokazują, że jesteś gwiazdą.
Conan: Wstydzisz się swojej złodziejskiej przeszłości?
Kenshi: Wstydzę się przynależności do Yakuzy.
Conan: Nareszcie ktoś jeszcze z mieczem!
Kenshi: Chyba za bardzo podniecasz się tą walką.
Conan: Twe oczy zdradzają nieufność.
Kitana: Jesteś nieznajomym o niejasnych intencjach.
Conan: Cywilizacja jest nienaturalna. Barbarzyństwo zawsze wygra.
Kitana: Nie w Pozaświecie.
Conan: Chciałbym nauczyć się korzystania z twojego kapelusza.
Kung Lao: Patrz i ucz się, Conanie.
Conan: Czy twoje umiejętności są tak mocne, jak twoje zadufanie?
Kung Lao: Sam to oceń.
Conan: Prawa uciskają najsłabszych zbyt często.
Li Mei: Nie w Sun Do, Conanie.
Conan: Nie mogę przyrzec, że nie złamię waszych praw.
Li Mei: A zatem wiedz, że będą tego konsekwencje.
Conan: Spełnij moje jedno życzenie. Pozwól mi się zemścić!
Liu Kang: Nie mogę, Conanie.
Conan: Bogowie przeszłości to diabły przyszłości.
Liu Kang: Dobrze zdaję sobie sprawę z ryzyka.
Conan: Twoje Umgadi były hardymi wojowniczkami.
Mileena: Jak udało ci się je pokonać?!
Conan: Podoba mi się to, że cesarzowe Pozaświata walczą.
Mileena: Wszyscy muszą krwawić w imię imperium.
Conan: Czarnoksiężnik, który to zrobił…
Noob Saibot: Uczynił mi nieświadomie przysługę.
Conan: Nienawidzę magii z powodu takich stworów jak ty.
Noob Saibot: Jesteś kolejnym przykładem braku wizji.
Conan: Co za moc! Czy jesteś odrodzonym Cromem?
Omni-Man: Jeśli chodzi o ciebie, to tak, jestem bogiem.
Conan: Dobądź stali, jeśli pragniesz walczyć!
Omni-Man: Moje ręce są potężniejsze od stali.
Conan: Płonę głodem szaleńczej ekstazy walki.
Omni-Man: Kim ty jesteś? Potomkiem Bojowej Bestii?
Conan: Pokój zapanuje, kiedy zmiażdżę moich wrogów.
Peacemaker: Pełna zgoda, mięśniaku.
Conan: Potrzebuję broni podobnych do twoich.
Peacemaker: Wymieńmy się! Nieźle bym wyglądał z takim mieczem!
Conan: Niech cię piekło pochłonie!
Quan Chi: Jak miło, że chcesz mnie odesłać do domu.
Conan: Czarnoksiężnik wzywający demony? Jesteś złem wcielonym.
Quan Chi: Czyim zdaniem? Twojego żałosnego bożka?!
Conan: Żyję, kocham, zabijam.
Raiden: I to czyni cię szczęśliwym?!
Conan: Cywilizowani ludzie są słabi. Wasze żywoty nie są przybite do waszych grzbietów.
Raiden: Zlekceważ mnie, Conanie, a pożałujesz.
Conan: Po dobyciu miecza nie można się cofnąć.
Rain: Utoniesz w zalewie moich wód.
Conan: Gdziekolwiek bym dotarł, magowie są okrutni i samolubni.
Rain: Moc magii łatwo nas wypacza.
Conan: Jeśli pragniesz walczyć, walczmy.
Reiko: Bitwa do ostatniej kropli krwi.
Conan: Potrzebuję ostrego miecza i prostej drogi ku moim wrogom.
Reiko: W końcu godny przeciwnik.
Conan: Jestem gotów do wizyty w Zaterrze.
Reptile: Nie jestem pewien, czy Zaterranie są na ciebie gotowi.
Conan: Nie ufam gadom o ludzkim wyglądzie.
Reptile: Podobnie jak większość Zaterran.
Conan: Czy tutejsi wojownicy są podobni tobie?
Scorpion: Wśród Shirai Ryu? Tak.
Conan: Twój klan jest silny i wytrzymały.
Scorpion: Praca nad nim wciąż trwa.
Conan: Kobieto, usłyszę twój płacz.
Sektor: Płacz? Raczej świętowanie.
Conan: Głowy twoich krewniaków będą zalegać u twych stóp.
Sektor: Do niczego takiego nie dojdzie.
Conan: Języki i wybiegi zawodzą w obliczu śpiewu mieczy.
Shang Tsung: A miecze zawodzą w obliczu ryku magii.
Conan: Rozerwałem góry, by cię znaleźć!
Shang Tsung: Wkrótce pożałujesz osiągnięcia celu.
Conan: Budowanie imperium jest proste. Utrzymanie go jest trudne.
Sindel: Mówisz jak Jerrod.
Conan: Nie widziałem wielu imperiów bogatszych od twego.
Sindel: Oby to był wyraz uznania, a nie chciwości, Conanie.
Conan: Dyskrecja czasami bywa ważniejsza od stali.
Smoke: To będzie jeden z tych momentów.
Conan: Ten Sub-Zero próbuje mnie przekabacić na swoją stronę.
Smoke: Zrób sobie przysługę. Trzymaj się od niego z daleka.
Conan: Wasze klanowe waśnie mnie nie obchodzą.
Sub-Zero: Dlaczego zatem stajesz po stronie Kuai Lianga?
Conan: Przetrwam każde zimno, które wyczarujesz.
Sub-Zero: Przekonamy się?
Conan: Żadna maszyna mnie nie zabije.
T-1000: Ja to zrobię.
Conan: Czy nie czujesz nic wobec odbieranych żywotów?
T-1000: Nic.
Conan: Stawiałem czoła śmierci wiele razy. I nikt o tym nie wiedział.
Takeda: Ja również, Conanie.
Conan: Dość już widziałem. Pragnę wrócić do domu.
Takeda: Nie jestem w stanie ci w tym pomóc.
Conan: Do jakich bogów się modlisz?
Tanya: Do Delii i Argusa, strażników Pozaświata.
Conan: Crom śmieje się z twoich bogów ze szczytu swojej góry.
Tanya: Są silniejsi. Są wiecznymi niebiosami!
Cyrax: Walczyłam z własnymi demonami, nigdy z prawdziwymi.
Ashrah: Musisz mi powiedzieć, które walczą lepiej.
Cyrax: Nie wszyscy w szeregach Shirai Ryu mnie akceptują.
Ashrah: To samo tyczy się mnie i Shaolina.
Cyrax: Kto nazwał cię Ashrah?
Ashrah: Matka Demonów z Nekros.
Cyrax: Linia czasowa Havika? To było prawdziwe piekło.
Ashrah: Nic nie jest tak przerażające jak Czeluść.
Cyrax: Ten pancerz ochroni mnie przed tarkatańską zarazą.
Baraka: Niech Argus ma cię w swojej opiece, jeśli tego nie zrobi.
Cyrax: Studiowałam twoje wyczyny z Legionistami Brzasku.
Baraka: Pokaż mi, czego się nauczyłaś.
Cyrax: Mam nadzieję, że cesarzowa może ci pomóc.
Baraka: Stara się, ale pozostało wiele do zrobienia.
Cyrax: Jesteś wrogiem czy przyjacielem?
Conan: To zależy od ciebie.
Cyrax: Dlaczego tu jesteś i nam pomagasz?
Conan: Aby powstrzymać waszych wrogów przed zniszczeniem mojego świata.
Cyrax: Wyrzekłaś się swojego Lin Kuei?
Cyrax: Czyny Bi-Hana mnie do tego zmusiły.
Cyrax: Zobaczmy, czyj pancerz będzie lepszy.
Cyrax: To nie będzie równa walka.
Cyrax: Shirai Ryu powinni być twoimi zagorzałymi wrogami.
Cyrax: Konflikty z twojej linii czasowej nie mają czego szukać w mojej.
Cyrax: Pochodzisz z linii czasowej Havika?
Cyrax: Jestem tu po to, by go pomścić.
Cyrax: Szukałam cię, ponieważ…
Ermac: Nie stawiaj nam żądań, Cyrax.
Cyrax: Pokonanie kogoś jest trudne. Pokonanie wielu…
Ermac: Jest niemożliwe.
Cyrax: Nie mogę uwierzyć, że Quan Chi pozwolił ci odejść.
Ermac: Nie zrobił tego dobrowolnie.
Cyrax: Twój rozmiar? Umiejętności? Nie wystarczą.
General Shao: Chyba w to nie wierzysz.
Cyrax: Twój przewrót nie był wynikiem żalu, ale pragnienia władzy.
General Shao: Którą sprawiałbym lepiej od Sindel lub jej córek.
Cyrax: Chociaż nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy, od razu cię znienawidziłam.
General Shao: Jeszcze bardziej mnie znienawidzisz po tym, jak cię zabiję.
Cyrax: Twoi żałośni buntownicy nie stanowią żadnego zagrożenia.
General Shao: Jeśli to prawda, dlaczego wywołują paniczną ucieczkę?
Cyrax: Jesteś wieczny? To niemożliwe.
Geras: A jednak, skoro stoję przed tobą.
Cyrax: Czy w pełni odzyskałeś siły po tych zmaganiach?
Geras: Walcz ze mną, a się przekonamy.
Cyrax: Konflikt pomiędzy Kuai Liangiem i Bi-Hanem…
Geras: Zakończy się w wybrany przez nich sposób.
Cyrax: Zagrożenia ze strony innych linii czasowych…
Geras: Zostanie zażegnane przez wojowników takich jak ty.
Cyrax: Jesteś wulgarnym stworzeniem.
Ghostface: *Najwulgarniejszym*.
Cyrax: Po twojej śmierci będę spała spokojniej.
Ghostface: Nie. Będę nawiedzał twoje sny.
Cyrax: Spiskujesz przeciwko Ziemskiemu Wymiarowi.
Havik: Tylko przeciwko tym, którzy chcą zaprowadzić w nim porządek.
Cyrax: Nikt nie pożąda anarchii, Haviku.
Havik: Ponieważ zostali okłamani co do jej zalet.
Cyrax: W porównaniu z twoim tytanicznym odpowiednikiem wydajesz się dość uporządkowany.
Havik: Uporządkowany?! Sprawię, że udławisz się tym słowem!
Cyrax: Mam dość chaosu na całe życie.
Havik: W takim razie będzie lepiej, jeśli je zakończę.
Cyrax: Twój uśmiech skrywa czyste zło.
Homelander: Pojęcia nie masz…
Cyrax: Trudno mi powiedzieć, co jest większe: twoje samouwielbienie, czy też twoja nienawiść wobec samego siebie.
Homelander: Och, dam ci coś do psychoanalizy.
Cyrax: Ponoć jesteś jakąś gwiazdą filmową?
Johnny Cage: Nie mogę… Och… To było zabawne.
Cyrax: Jesteś nietypowym czempionem.
Johnny Cage: Nie, złotko. Jestem wyjątkowy.
Cyrax: Jak na mężczyznę, jesteś nie najgorszy.
Johnny Cage: „Nie najgorszy”?! To znaczy seksowny jak diabli!
Cyrax: Twój dworek to nic w porównaniu z posiadłością mojej rodziny.
Johnny Cage: Bez jaj! Musisz mi posłać kilka fotek.
Cyrax: Czy Sento może przeciąć stal?
Kenshi: Nie musi.
Cyrax: Twój chaotyczny odpowiednik był okrutny i zaciekły.
Kenshi: I nie był mną, Cyraksie.
Cyrax: Nie odpowiada mi to, że walczysz na ślepo.
Kenshi: Wyobrażam sobie, że to będzie dość bolesne.
Cyrax: Twój rodzinny pałac jest niewyobrażalnie piękny.
Kitana: Ciesz się jego wspomnieniem, ponieważ nigdy tu nie wrócisz.
Cyrax: Prowadzisz armię, ale potrafisz walczyć.
Kitana: Z radością odpowiem na to pytanie.
Cyrax: Gdybym wiedziała, co robił Bi-Han…
Kitana: Powstrzymałabyś go? Chciałabym w to uwierzyć.
Cyrax: Czy gniew cesarzowej wobec mnie ostygł?
Kitana: Tylko odrobinę, Cyrax.
Cyrax: Ponoć jesteś jednym z najlepszych wojowników Shaolin.
Kung Lao: Jednym z? Ha! Błagam.
Cyrax: Trenowała cię madam Bo? Nie dziwię się, że potrafisz walczyć.
Kung Lao: Naturalne utalentowanie pomaga.
Cyrax: Szkolenie w Shaolin jest wymagające, ale Shirai Ryu…
Kung Lao: Dość przechwałek. Niech walka wyłoni prawdę.
Cyrax: Nasze pierwsze spotkanie było wyjątkowo niefortunne.
Kung Lao: To niedopowiedzenie.
Cyrax: Bycie główną inspektorką to pewnie niełatwe zajęcie.
Li Mei: Na szczęście walka pozwala rozładować stres.
Cyrax: Oboje jesteśmy ofiarami spisków.
Li Mei: Ten fakt nie tworzy między nami żadnej więzi.
Cyrax: Uwielbiałam być Lin Kuei tak bardzo jak ty Umgadi.
Li Mei: Cyrax, ja *zawsze* będę Umgadi.
Cyrax: Lin Kuei zostali pobici, ale nie pokonani.
Liu Kang: Są pod uważną obserwacją, Cyrax.
Cyrax: Mówiłeś o mnie z Kuai Liangiem, nieprawdaż?
Liu Kang: To Harumi powinnaś dziękować.
Cyrax: Jak bóg może nie oczekiwać wyznawania?
Liu Kang: Ponieważ istnieję po to, by służyć, a nie rządzić.
Cyrax: Martwi mnie coraz twardsze serce Sektor.
Liu Kang: Oby tym razem historia się nie powtórzyła
Cyrax: Nigdy przedtem nie widziałam cię z tej strony.
Mileena: Wolę ją ukrywać.
Cyrax: Twoje rządy są wciąż zagrożone z wielu stron.
Mileena: Liczba zagrożeń podwaja się z dnia na dzień, Ziemianko.
Cyrax: „Chaotyczna” Mileena, którą spotkałam, była nieokiełznana i dzika.
Mileena: Być może to mnie czeka w przyszłości.
Cyrax: Anarchia w linii czasowej Havika…
Mileena: Dzięki niech będą Argusowi, że został pokonany.
Cyrax: Ostrzegano mnie przed tobą, Nitaro.
Nitara: Najwyraźniej nie dość dobrze.
Cyrax: Vaeternianko, ta rzeź dobiegnie końca.
Nitara: Dopiero gdy uznam, że mam już dość.
Cyrax: Do twarzy ci z tym, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Zawsze okazujesz brak szacunku.
Cyrax: Havik cię nie udoskonalił, ale…
Noob Saibot: Nie obchodzą mnie twoje przemyślenia na ten temat.
Cyrax: Atak na Liu Kanga? To było…
Noob Saibot: Jego słabość mnie rozsierdza.
Cyrax: Teraz Shirai Ryu to moja rodzina.
Noob Saibot: Cyrax, marnujesz tam swoje umiejętności.
Cyrax: Dobroczynni najeźdźcy nie istnieją.
Omni-Man: Viltrumici postępują inaczej… jeśli się podporządkujesz.
Cyrax: Moja wola jest niezłomna.
Omni-Man: A twój kark?
Cyrax: Chcesz mnie wystraszyć swoim wyrzeźbionym ciałem?
Peacemaker: Zamierzam cię kurewsko rozgrzać.
Cyrax: Słyszałeś o mnie, Rozjemco?
Peacemaker: Wiem, że jesteś ostrą suczką.
Cyrax: To ty jesteś czarnoksiężnikiem, który spędza sen z powiek Liu Kanga?
Quan Chi: Tak. A ty wkrótce będziesz martwa.
Cyrax: Jak stałeś się tak ohydnie zły?
Quan Chi: Cyrax, tak trudno odgadnąć? Lata praktyki.
Cyrax: Mając okazję, obróciłbyś Ziemski Wymiar w popiół i ograbił go doszczętnie.
Quan Chi: Nie, najpierw bym go ograbił. Potem spopielił.
Cyrax: Rozumiem, dlaczego nikt cię nie lubi.
Quan Chi: Mieszkańcy Czeluści mnie lubią.
Cyrax: Naprawdę żałuję okoliczności naszego pierwszego spotkania.
Raiden: Ja także, Cyrax.
Cyrax: Jestem winna Shaolin rekompensatę.
Raiden: Odpłać się nam służbą Ziemskiemu Wymiarowi.
Cyrax: Czy jesteś najmłodszym czempionem w historii?
Raiden: Nie. Był nim Wielki Kung Lao.
Cyrax: Dlaczego trenowałeś z Kuai Liangiem?
Raiden: Aby nauczyć się walki pod wpływem gniewu.
Cyrax: To ty jesteś magiem, który zatopił stolicę Seido?
Rain: To prawda, nawet jeśli dość niewygodna.
Cyrax: Inny Rain, którego spotkałam, był cesarzem.
Rain: Być może i mnie czeka to w przyszłości.
Cyrax: Jestem zaskoczona, że cesarzowa pozwoliła ci żyć.
Rain: Okazanie skruchy zasłużyło na litość z jej strony.
Cyrax: Ten pancerz jest wodoodporny.
Rain: Ale czy jest odporny na mnie?
Cyrax: Jesteś co najwyżej brutalnym bandziorem.
Reiko: Mam za nic twoje opinie.
Cyrax: Wyznajesz wojnę jak boginię.
Reiko: Czas, by twoja krew spryskała jej ołtarz.
Cyrax: Twoje militarne osiągnięcia są legendarne.
Reiko: A dzisiaj dodam do nich kolejne zwycięstwo.
Cyrax: Gdyby wojna nie zabrała twojej rodziny…
Reiko: Śmierć mojej rodziny dała mi wolność potrzebną do osiągnięcia pełnego potencjału.
Cyrax: Zaterrańska waleczność owiana jest legendą.
Reptile: Ta tradycja jest podtrzymywana do dziś.
Cyrax: Twój kwas. Przepala pancerz?
Reptile: Wypala niemal wszystko.
Cyrax: Nie byłeś na ślubie Kuai Lianga.
Reptile: Lepiej dla Lin Kuei, że nie byłem.
Cyrax: Jak demonica i Zaterranin…
Reptile: Nie znasz mnie na tyle dobrze, by o to pytać.
Cyrax: Jeśli cokolwiek stałoby się tobie lub Harumi…
Scorpion: Ale tak się nie stało. Nie roztrząsajmy tego.
Cyrax: Dziękuję raz jeszcze za przyjęcie mnie do Shirai Ryu.
Scorpion: Udowodnij, że zasługujesz na moje zaufanie, Cyraksie.
Cyrax: Hanzo ulega swoim uczuciom.
Scorpion: *Ty* musisz nauczyć go kontroli.
Cyrax: Wszyscy Lin Kuei będą wkrótce nosić takie pancerze.
Scorpion: Nauczymy się, jak sobie z tym radzić.
Cyrax: Miłość do Bi-Hana cię zaślepiła.
Sektor: To ty nie widzisz przyszłości Lin Kuei.
Cyrax: Nie jest zbyt późno, by zawrócić.
Sektor: Ścieżka Lin Kuei została ustalona, Cyrax.
Cyrax: A co z twoimi zasadami?! Z przysięgą?
Sektor: Żadnej z nich nie złamałam.
Cyrax: Pancerz to zaledwie pierwszy krok, prawda?
Sektor: Wkrótce się dowiesz.
Cyrax: Technologia kontra magia.
Shang Tsung: Oboje wiemy, co jest lepsze.
Cyrax: Prawie zniszczyłeś dwa wymiary.
Shang Tsung: Celem było ich podporządkowanie – nie zniszczenie.
Cyrax: Dlaczego wyszedłeś z ukrycia, czarnoksiężniku?
Shang Tsung: Aby zademonstrować moją nową moc.
Cyrax: Byłeś wężem, będziesz wężem.
Shang Tsung: Oczekujesz, że zaprzeczę?
Cyrax: Stres związany z władaniem przez tysiąclecia…
Sindel: Czy to nie oczywiste, dlaczego mam siwe włosy?
Cyrax: Czy twoje córki są gotowe na tron?
Sindel: To pytanie czy groźba?
Cyrax: Nie popieram czynów Sub-Zero.
Sindel: Decyzja z pozytywnym wpływem na twoje zdrowie.
Cyrax: Czasami brakuje mi kamratów z Lin Kuei.
Smoke: Postanowili się nie mieszać.
Cyrax: Skoro to Sektor przewodzi teraz Lin Kuei…
Smoke: Wiem. Mogą być nawet *bardziej* niebezpieczni.
Cyrax: Liu Kang poprosił, żebym pomogła z Hanzo.
Smoke: *Liu Kang* poprosił? To dziwne.
Cyrax: Twoja siostra ma dzisiaj urodziny, prawda?
Smoke: Tak. I to ma mi zająć myśli.
Cyrax: Nie chcę być częścią tego, co tworzysz.
Sub-Zero: Z Lin Kuei się nie odchodzi.
Cyrax: Lin Kuei zasługuje na kogoś lepszego od ciebie.
Sub-Zero: Cyrax, jestem wcieleniem Lin Kuei.
Cyrax: Okaleczyłeś swojego brata. Zabiłeś swojego ojca!
Sub-Zero: Zrobiłem to, co było konieczne.
Cyrax: Wydawało ci się, że nie przejrzę twoich kłamstw?
Sub-Zero: Że kiedy do tego dojdzie, będzie to bez znaczenia.
Cyrax: Co może usprawiedliwić ludobójstwo?
T-1000: Przetrwanie.
Cyrax: Ludzie są bardziej wytrzymali, niż się wydaje.
T-1000: Niektórzy tak. Większość nie.
Cyrax: Po odejściu z Lin Kuei, moja rodzina mnie wydziedziczyła.
Takeda: Znam to uczucie z doświadczenia.
Cyrax: Mam nadzieję nie uszkodzić tej pięknej twarzy.
Takeda: Cóż… Chwila. Naprawdę?!
Cyrax: Liu Kang zabrał cię do Pozaświata?
Takeda: To jeszcze dziwniejsze miejsce, niż się spodziewałam!
Cyrax: Sektor przyjdzie również po ciebie.
Takeda: Ponieważ spędziłem czas wśród Shirai Ryu?! To szaleństwo!
Cyrax: Myślałam, że śluby mojego klanu są surowe, ale…
Tanya: Nikt nie ma więcej zasad niż Umgadi.
Cyrax: Nigdy nie walczyłam przeciwko Umgadi.
Tanya: Niech moja wygrana cię nie zawstydzi.
Cyrax: Dlaczego Umgadi tak świetnie walczą?
Tanya: Dzięki dyscyplinie, wytrzymałości i wierze.
Ermac: Wrócisz do Quan Chi?
Ashrah: Już nigdy więcej nie będę mu służyć.
Ermac: Twoja dusza podlega nieustannym zmianom.
Ashrah: Każdego kolejnego dnia jest bardziej uświęcona.
Ermac: Powinnaś się nas bać, Ashrah.
Ashrah: Nie boję się żadnych sługusów Quan Chi.
Ermac: Nie wszystkie grzechy mogą być odpuszczone.
Ashrah: Jeśli to prawda, już po mnie.
Ermac: Widziałeś nasze narodziny.
Baraka: I wciąż się dziwię, że to przeżyłem.
Ermac: Sindel przeprasza za to, jak traktowała twój lud.
Baraka: Dopiero po śmierci zrozumiała swój błąd?
Ermac: Boimy się, że nasza moc cię zabije.
Baraka: Tarkatanie już są martwi, Ermacu.
Ermac: Mrok wewnątrz nas musi zostać oczyszczony.
Baraka: Nie wystawiaj mnie na niego, Ermacu.
Ermac: Łączącej nas magii nie można rozerwać.
Conan: Wszystkie czary można rozproszyć.
Ermac: Nie napotkaliśmy jeszcze takiej duszy jak twoja.
Conan: Bo jestem tutaj jedynym Cymeryjczykiem.
Ermac: Twoją duszę przepełnia ból.
Cyrax: Moja rodzina mnie wypędziła, Ermacu.
Ermac: Ten pancerz nie osłania twojej duszy.
Cyrax: Ale wystarczy, by wygrać to starcie.
Ermac: Chociaż jesteś jedną osobą, walczysz jak wiele.
Cyrax: A robiąc to, oddaję cześć moim przodkom.
Ermac: Quan Chi stworzył nas więcej?
Ermac: Pozbyliśmy się wielu waszych wad.
Ermac: Podzieleni nie przetrwamy.
Ermac: Nie przeżyjemy też połączeni w jedność.
Ermac: Magia, która nas wiąże…
Ermac: Osłabnie bez walki.
Ermac: Jest nas wielu…
Ermac: Nas też.
Ermac: Wasze dusze zostaną wchłonięte.
Ermac: Zbiór dusz się nie podda.
Ermac: Nasze dusze zniszczą wasze.
Ermac: To niemożliwe.
Ermac: Żadna z naszych dusz nie popiera twojego buntu.
General Shao: Zdanie martwych mnie nie obchodzi.
Ermac: Sindel i Jerrod chcą się na tobie zemścić.
General Shao: Ani oni, ani żadna z twoich dusz nie zrobią mi krzywdy.
Ermac: Zhańbiłeś dusze swoich przodków.
General Shao: Którzy z moich niewdzięcznych krewnych są w tobie?
Ermac: Twoja dusza zostanie wchłonięta i ukarana.
General Shao: Nie w twoich życiach, Ermacu.
Ermac: Nasza wielość jest lepsza od twojej jedności.
Geras: Doprawdy, Ermacu?
Ermac: Nasze przeznaczenie nie jest jasne.
Geras: W pozostałych liniach czasowych było inaczej.
Ermac: Jak Liu Kang nie mógł przewidzieć naszego powstania?
Geras: Nie podejrzewał, że tytan Shang Tsung może się wtrącać.
Ermac: Dusze wewnątrz nas domagają się jasnych odpowiedzi.
Geras: Nie mogę wyjawić ich przeznaczenia, Ermacu.
Ermac: Twoja dusza jest zdeprawowana.
Ghostface: Zakładasz, że mam duszę.
Ermac: Kto kryje się za tą maską?
Ghostface: Jesteś gotów umrzeć, żeby się dowiedzieć, prawda?
Ermac: Jesteś maniakalnym zabójcą.
Havik: Nie dla dusz, które pragną wolności.
Ermac: Twoja niedola nie usprawiedliwia twych czynów.
Havik: Jak tak wiele dusz może wykazywać się taką ignorancją?
Ermac: Nie służymy już żadnym panom.
Havik: Więc powstań razem ze mną przeciw tym, którzy odbierają innym wolność.
Ermac: Odejdź, synu anarchii.
Havik: Boisz się odrobiny chaosu, Ermacu?
Ermac: Nas jest wielu, a ty tylko jeden…
Homelander: I to wystarczy, by cię zdeptać.
Ermac: Zbiór jednoczy się przeciw tobie.
Homelander: Oooooch… Tak się boję.
Ermac: Nas jest wielu, a ty tylko jeden.
Johnny Cage: Tak, jasne. Zniszczysz mnie. Terefere.
Ermac: Nie zagramy w „Armii dusz”.
Johnny Cage: Nie możesz odmówić! Już wydrukowałem plakaty.
Ermac: Gdyby nasze dusze stanęły w jednym rzędzie, zmierzyłbyś się z tysiącami.
Johnny Cage: Oj! To się nazywa jednoosobowa armia.
Ermac: Nasze dusze aktorów nie są pod wrażeniem.
Johnny Cage: Tylko ja mógłbym dostać kiepską recenzję od martwych.
Ermac: Gdzie jest Raiden, Ziemianinie?
Johnny Cage: Przykro mi, Ermacu. Dziś spotkasz się z prawdziwym czempionem.
Ermac: Oddaj nam dusze zabrane przez Sento.
Kenshi: Wybacz. Nie chcą wracać.
Ermac: Dusze z Pozaświata nie mogą żyć w ziemskim ostrzu.
Kenshi: Radzą sobie doskonale.
Ermac: Twój zbiór nie może się równać z naszym.
Kenshi: Sprawdźmy to, Ermacu.
Ermac: Jesteś jeden. Nas jest wielu…
Kenshi: Czekaj, wcześniej chyba mówiłeś odwrotnie?
Ermac: Nie damy ci tego, o co prosisz.
Kitana: Czyli doprowadzisz do zagłady Żyjącego Lasu.
Ermac: Nie zamierzamy doprowadzić do upadku cesarstwa.
Kitana: Więc powiedz mi, co wiesz o Quan Chi.
Ermac: Nie możemy wrócić do pałacu.
Kitana: Potrzebujemy twojej pomocy w walce z czarnoksiężnikami!
Ermac: Droga do Quan Chi powiedzie cię przez Czeluść.
Kitana: Zrobię wszystko, by go dopaść.
Ermac: Kung Lao. Przyjaciel Raidena.
Kung Lao: Raczej mentor Raidena.
Ermac: Jedna z naszych dusz była narzeczonym madam Bo.
Kung Lao: Ile tajemnic kryje ta kobieta?
Ermac: Walka z nami niczego nie udowodni.
Kung Lao: Za to pokonanie was – owszem.
Ermac: Wielu z nas widziało starcie Legendarnego Kung Lao.
Kung Lao: Jak wyglądało?! Muszę to wiedzieć!
Ermac: To Quan Chi zmusił nas do złych czynów.
Li Mei: Jeszcze nie wiadomo, czy ponosisz winę.
Ermac: Już nie stanowimy zagrożenia dla Pozaświata.
Li Mei: Nie mam pewności, czy to nie kłamstwo.
Ermac: Chcemy, by dano nam spokój.
Li Mei: Nie zaznasz go, póki nie odpowiesz na moje pytania.
Ermac: Wycofaj się, inaczej do nas dołączysz.
Li Mei: Grozisz głównej inspektorce Sun Do?
Ermac: Wiele naszych dusz cię zna.
Liu Kang: To przyjaciele, czy wrogowie?
Ermac: Nie zaplanowałeś naszego stworzenia.
Liu Kang: Nie, ale cieszę się, że do niego doszło.
Ermac: Nie ma zbyt wielu tak potężnych przeciwników.
Liu Kang: Dlatego nie powinieneś zaczepiać boga ognia.
Ermac: Nie ty decydujesz, które dusze nas poprowadzą.
Liu Kang: Proszę jedynie, by zbiór posłuchał mojej rady.
Ermac: Uwolnienie Quan Chi pozwoliło nam przetrwać.
Mileena: Trzeba było mnie uprzedzić, nim go wyzwoliłeś.
Ermac: Gdy odejdziesz, możesz do nas dołączyć.
Mileena: Wolę spędzić wieczność w Żyjącym Lesie.
Ermac: Twoi rodzice pragną, byś zaznała spokoju.
Mileena: Mogą mi to przekazać osobiście, Ermacu.
Ermac: Nas jest wielu, a ty jesteś…
Mileena: Cesarzową Pozaświata. Klękaj przede mną.
Ermac: Czemu chcesz nas schwytać?
Nitara: Sabat odkrył, w jaki sposób Vaeternianie mogą odżywiać się duszami.
Ermac: W zbiorze dusz nie ma Vaeternian.
Nitara: Gdyby w nim były, przejęłyby kontrolę.
Ermac: Sindel chce zemsty.
Nitara: To nie ja ją zabiłam!
Ermac: Potrzebujemy dusz, by się wzmocnić.
Nitara: Mojej nie dostaniesz, Ermacu.
Ermac: Twoja dusza jest ogarnięta Chaosem.
Noob Saibot: Który ją wzmacnia i potęguje.
Ermac: Sojusznicy generała Shao są naszymi wrogami.
Noob Saibot: Nie jesteśmy już wspólnikami.
Ermac: Agresja przeciwko Pozaświatowi…
Noob Saibot: Kto uczynił cię jego obrońcą?
Ermac: Nie szukam walki.
Noob Saibot: Ale to walka znalazła ciebie.
Ermac: Kroczą za tobą miliony martwych dusz.
Omni-Man: Chcesz do nich dołączyć?
Ermac: Masz silne ciało, ale słabą duszę.
Omni-Man: Nie dusze, lecz pięści wygrywają walki.
Ermac: Wyczuwamy w tobie strach.
Peacemaker: Tak, ta twoja otoczka śmierci mnie wpienia.
Ermac: Jesteś bufonem, nie wojownikiem.
Peacemaker: Chcesz mnie obrazić? Dobra, ale użyj słów, które rozumiem.
Ermac: Choć stworzyła nas twoja magia, nie jesteśmy z nią powiązani.
Quan Chi: Tak mało rozumiesz.
Ermac: Ocaliliśmy cię, a ty nas zdradziłeś.
Quan Chi: Zrobię z tobą, co zechcę, sztuczny tworze.
Ermac: Zaklęcie, które nas stworzyło, spustoszyło Żyjący Las.
Quan Chi: Postęp wymaga kreatywnego zniszczenia.
Ermac: Dopóki żyjesz, nie będziemy wolni.
Quan Chi: Tym gorzej dla ciebie, że zamierzam żyć wiecznie.
Ermac: Walczysz niczym wiele osób jednocześnie.
Raiden: Wykorzystuję to, czego nauczyli mnie inni.
Ermac: Jesteś najlepszy wśród poznanych przez nas czempionów.
Raiden: Jak to możliwe?
Ermac: Zazdrościmy ci jasnego celu.
Raiden: Też go znajdziesz. Nie trać wiary.
Ermac: Nie znasz zbyt dobrze historii Pozaświata.
Raiden: Powinienem się tym martwić?
Ermac: Naraziłeś cały Pozaświat na niebezpieczeństwo.
Rain: Ponieważ namówiono mnie, bym służył niewłaściwej osobie.
Ermac: Sindel i Jerrod żałują, że cię awansowali.
Rain: Oczekują moich przeprosin, czy mojej śmierci?
Ermac: Widzieliśmy twoje pierwsze magiczne wyczyny.
Rain: Jeśli to zrobiło na tobie wrażenie, teraz padniesz z oszołomienia.
Ermac: Odkup swoją duszę. Dołącz do zbioru.
Rain: Z nikim się nią nie podzielę, tworze.
Ermac: Nasze dusze walczyły z Onagą. Uwolnienie go to szaleństwo.
Reiko: Generał uważa inaczej.
Ermac: Za życia byliśmy lepszymi wojownikami niż ty.
Reiko: Więc zabij mnie, jeśli potrafisz.
Ermac: Nie zamierzamy służyć Shao.
Reiko: Niestety, nie masz wyboru.
Ermac: Nie dążymy do walki.
Reiko: Szkoda, bo ja tak.
Ermac: Nie żyją w nas żadne zaterrańskie dusze.
Reptile: Ponieważ nasi zmarli nie mają wstępu do Żyjącego Lasu.
Ermac: Nie wiemy, co uważa o nas Pozaświat.
Reptile: Teraz wiesz, jak to jest być Zaterraninem.
Ermac: Masz dwie twarze, ale jedną duszę.
Reptile: Zaterrańską, od urodzenia.
Ermac: Nie jesteśmy już wierni Quan Chi.
Reptile: Więc pomóż mi i Ashrah go znaleźć.
Ermac: Wśród naszych dusz są twoi praprzodkowie.
Scorpion: Co?! To niemożliwe!
Ermac: Twoja dusza jest udręczona.
Scorpion: To zasługa mojego brata.
Ermac: Sindel i Jerrod dziękują ci za służbę.
Scorpion: Niepotrzebnie. To był mój obowiązek.
Ermac: Drzemie w nas moc wszystkich.
Scorpion: Co oznacza, że naprawdę trzeba się ciebie bać.
Ermac: Twoja wersja Lin Kuei różni się od tej, którą pamiętamy.
Sektor: I jest lepsza niż kiedykolwiek.
Ermac: Znamy twoich rodziców.
Sektor: Więc zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jestem niebezpieczna.
Ermac: Sindel mówi, że nie okazałaby litości.
Sektor: Cieszę się zatem, że jej dusza jest w tobie.
Ermac: Niektóre części zbioru za życia były twoimi wrogami.
Shang Tsung: Wcale mnie to nie dziwi.
Ermac: Jedna dusza nie pokona wielu.
Shang Tsung: Moja to potrafi, Ermacu.
Ermac: Twoja egzystencja zagraża Pozaświatowi.
Shang Tsung: Sindel i Jerrod przejęli kontrolę, co?
Ermac: Wybieraj. Wchłonięcie albo śmierć.
Shang Tsung: Musi być trzecia opcja.
Ermac: Musisz powierzyć nam duszę swego męża.
Sindel: Dlaczego?! Narodziłeś się z najmroczniejszej magii.
Ermac: Jerrod chciałby, by twoja dusza była spokojna.
Sindel: Nie potrafi, gdy wie, że jest w tobie uwięziony.
Ermac: Jeśli zginiemy, Jerrod zniknie na zawsze.
Sindel: Ja już go straciłam, tworze.
Ermac: Możesz dołączyć do swojego męża w naszym wnętrzu.
Sindel: Nie mogę, póki rządzę cesarstwem.
Ermac: Brak ci naszego połączonego doświadczenia.
Smoke: Dlatego muszę walczyć jeszcze lepiej.
Ermac: Twoje męstwo zasługuje na pochwałę.
Smoke: Shirai Ryu nigdy się nie poddają.
Ermac: Twoją duszę dręczy tragedia.
Smoke: Jakżeś spostrzegawczy, Ermacu.
Ermac: Nie przewiduj swojego zwycięstwa, Ziemianinie.
Smoke: Nie przewiduję.
Ermac: Kriomancja nas nie pokona.
Sub-Zero: Już kiedyś to zrobiła, Ermac.
Ermac: Twoja dusza będzie dobrze nam służyć.
Sub-Zero: O ile potraficie ją wykraść.
Ermac: Wymknąłeś się nam z rąk.
Sub-Zero: To zbyt mało na moją zimną furię.
Ermac: Lin Kuei walczą jak jeden mąż?
Sub-Zero: Jestem ich sercem i umysłem.
Ermac: Jedna maszyna…
T-1000: Pierwsza z wielu.
Ermac: Nie masz duszy.
T-1000: To cię zaskakuje?
Ermac: W liczbie tkwi siła. A ty walczysz samotnie.
Takeda: Nie lubię się wikłać w relacje.
Ermac: Żadna dusza nas jeszcze nie pokonała.
Takeda: Nie tę historię pragnę usłyszeć, Ermaku.
Ermac: Zbiór dusz nie potrzebuje twojej.
Takeda: Dobrze. I tak jej nie dostanie.
Ermac: Dusze skradzione przez Sento muszą zostać zwrócone.
Takeda: Tak, jakbym to ja mógł odmienić zdanie Kenshiego.
Ermac: Teraz to ty opiekujesz się cesarzową Mileeną.
Tanya: Przysięgałam na Delię, że oddam za nią życie.
Ermac: Już nie będziemy zakłócać królewskiego spokoju.
Tanya: Jeśli to zrobisz, będziesz miał do czynienia ze mną.
Ermac: Dusze twoich sióstr Umgadi proszą o audiencję.
Tanya: Święte pisma zabraniają mi rozmawiać z naszymi zmarłymi.
Ermac: Musisz odkryć jeszcze kilka tajemnic Umgadi.
Tanya: Kryją się w tobie, Ermacu?
Geras: Liu Kang cieszy się, że do niego dołączyłaś.
Ashrah: Czy to od zawsze było częścią jego planu?
Geras: Nie jesteś gotowa, aby zmierzyć się z Quan Chi.
Ashrah: W takim razie czemu mi nie pomożesz, Gerasie?
Geras: Kronika nigdy nie chciała, żebyś uzyskała rozgrzeszenie.
Ashrah: Ponieważ zburzyłoby to jej złotą równowagę.
Geras: Twoja duchowa podróż będzie długa i mozolna.
Ashrah: Bez względu na wszystko oczyszczę swoją duszę.
Geras: Tarkatanie mają szczęście, że jesteś wśród nich.
Baraka: Gdyby tylko stwórca się nimi tak przejmował…
Geras: Co byś zrobił, gdybyś wyzdrowiał?
Baraka: Dlaczego pytasz o coś, co nigdy nie nastąpi, Gerasie?
Geras: Rozumiem twój gniew, Barako.
Baraka: Niby jak? Nigdy nie groziła ci śmierć.
Geras: Wolałbyś być wykluczony z tej linii czasowej?
Baraka: Nieistnienie jest lepsze niż choroba.
Geras: Nie mogę zdradzić ci twojej przyszłości.
Conan: Niby dlaczego miałbym chcieć ją znać?
Geras: Złodziej? Najemnik? Król? Twoja historia mnie intryguje.
Conan: To jedna wielka przygoda.
Geras: Twoje wysiłki pomogły ocalić rzeczywistość.
Cyrax: Wypełniłem mój obowiązek z honorem.
Geras: Jeszcze nie skończyłeś walczyć z Chaosem.
Cyrax: Wiem. Skaził Bi-Hana.
Geras: Twoja zbroja zwiastuje potencjalnie mroczną przyszłość.
Cyrax: Dlaczego, Gerasie? Co nastąpi?
Geras: Przetrwanie w labiryncie było nie lada wyczynem.
Cyrax: I dowodem mojej woli życia.
Geras: Stań po słusznej stronie historii.
Ermac: Jak mamy poznać, która jest słuszna?
Geras: Historia podpowiada, że Quan Chi jeszcze z tobą nie skończył.
Ermac: A my z nim, Gerasie.
Geras: Jeśli znowu pochłonie cię ciemność…
Ermac: Masz nasze pozwolenie na zakończenie naszego istnienia.
Geras: Wiążąca cię magia zaczyna słabnąć.
Ermac: Jeśli tak, Quan Chi nas oszukał.
Geras: Gdy wszechświat umrze, zostanę tylko ja.
General Shao: To niemożliwe, byś żył wiecznie.
Geras: Nie rozumiesz, że tytan Shang Tsung mógł cię zabić?
General Shao: Mógł jedynie spróbować.
Geras: Gdybyś uszanował bieg tej linii czasowej…
General Shao: Wciąż byłbym chłopcem na posyłki beznadziejnej cesarzowej.
Geras: Mogłeś być częścią wielkiego planu.
General Shao: Jako wasal Liu Kanga?! Ha!
Geras: Nie jesteśmy winni lojalności Liu Kangowi.
Geras: Bez niego byśmy nie istnieli.
Geras: Moja obecność tutaj zagraża linii czasowej.
Geras: Musimy przenieść cię z powrotem do przyszłości.
Geras: Służysz tytanowi Shang Tsungowi?
Geras: Dowodzę jego legionami.
Geras: Twoja Kronika żyje?
Geras: I wciąż sprawuje władzę jako Strażniczka Czasu.
Geras: Wracaj do swojej linii czasowej!
Geras: Dopiero kiedy zniszczę tę.
Geras: Jesteś z poprzedniej linii?
Geras: Przybyłem, żeby ostrzec cię, że tej zagraża niebezpieczeństwo.
Geras: Ta linia czasowa zostanie uwolniona od twojego zła.
Ghostface: Nikt mnie nie skanceluje.
Geras: Co w twojej przeszłości do tego doprowadziło?
Ghostface: Chcesz historii o początku? Ha, ha! Mam ich na pęczki.
Geras: Nie mogę wspomóc twojej rebelii.
Havik: W takim razie stanąłeś po niewłaściwej stronie historii.
Geras: Anarchia nie doprowadzi do pokoju.
Havik: Ale za to przyniesie wolność.
Geras: Igrasz z siłami, których nie jesteś w stanie kontrolować.
Havik: Zgadza się, Gerasie.
Geras: Cierpliwości. Wybawienie jest bliskie.
Havik: Mój lud nie będzie czekać ani chwili dłużej!
Geras: Twoją grupę nazywają Siódemką?
Homelander: Tak, ale liczę się tylko ja.
Geras: Popełniłeś błąd, zjawiając się tutaj.
Homelander: Ojejku. Czy przekroczyłem granicę?
Geras: To, co kryje wasza przyszłość, jest przerażające.
Johnny Cage: Co? Okażę się jakimś dupkiem, czy jak?
Geras: Nie mogę ujawnić więcej szczegółów na temat wcześniejszych linii czasowych.
Johnny Cage: Daj spokój, powiedz chociaż, czy była atrakcyjna.
Geras: Chcesz dostać almanach z przyszłości?
Johnny Cage: Nieważne. To była tylko luźna sugestia.
Geras: Nie jesteś w stanie pojąć, czym jest Klepsydra.
Johnny Cage: Nie chrzań, mam doktorat z mechaniki kwantowej.
Geras: Przyjemności i działania sprawiają, że czas szybko płynie.
Johnny Cage: To dlatego moje filmy zawsze mają właściwe tempo.
Geras: Yakuza pozostawiła blizny na twoim ciele.
Kenshi: Ale nie złamała mojego ducha, Gerasie.
Geras: Jesteś gotowy do tej bitwy?
Kenshi: Tak Liu Kang testuje swoich czempionów?
Geras: Ostrzegano cię przed Czarnym Smokiem.
Kenshi: Nie martw się. Wiem, co robię.
Geras: Poznasz innych ludzi podobnych do Jacksona Briggsa.
Kenshi: Teraz mnie zaciekawiłeś, Gerasie.
Geras: Spotkałaś swojego odpowiednika Tytana.
Kitana: Była idealną wersją mnie!
Geras: Śmierć twojej matki była nieprzewidziana i przedwczesna.
Kitana: To ma mnie pocieszyć?
Geras: Jak rozumiem, poznałaś księżną Jade?
Kitana: Czy to ważne? Kim dla mnie jest?
Geras: By ocalić Pozaświat, musisz zjednoczyć jego zwaśnione frakcje.
Kitana: Mam pogodzić Shokanów, Osh-tekków i Naknadan? Błagam.
Geras: Liu Kang zgromadził wspaniałych czempionów.
Kung Lao: Chociaż i tak wszyscy wiemy, kto jest najlepszy.
Geras: Twój tytaniczny odpowiednik był naprawdę imponujący.
Kung Lao: Oczywiście, że tak, Gerasie.
Geras: Twoja przyszłość jest u boku Raidena.
Kung Lao: Mam nadzieję, że nie w jego cieniu.
Geras: Twoja zuchwałość to stały element każdej linii czasowej.
Kung Lao: To krytyka czy pochwała, Gerasie?
Geras: Cesarzowa Mileena obiecywała ci świetlaną przyszłość.
Li Mei: Nie podobała mi się ta wizja.
Geras: Twój akt wiary uratował Pozaświat.
Li Mei: A prawie odrzuciłam prośbę Liu Kanga.
Geras: W pewnym sensie oboje jesteśmy głównymi inspektorami.
Li Mei: Twoje obowiązki są znacznie ważniejsze od moich.
Geras: Sun Do, które znasz, nie istniało w poprzednich liniach czasowych.
Li Mei: Czym się różniło, Gerasie?
Geras: Tytan Onaga jest jak dotąd najpotężniejszy.
Liu Kang: Pokonamy go, Gerasie.
Geras: Chciałeś mnie widzieć?
Liu Kang: Abyś pomógł mi udoskonalić umiejętności.
Geras: Utrata nieśmiertelności najwyraźniej cię nie martwi.
Liu Kang: Wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć, Gerasie.
Geras: Powinniśmy wykorzystać ten czas?
Liu Kang: Nie możemy przepuścić żadnej przewagi.
Geras: Masz dla mnie jakieś rady dotyczące posługiwania się Klepsydrą?
Liu Kang: Pozwól, aby wszyscy ludzie byli panami swojego losu.
Geras: Nie miej wyrzutów sumienia z powodu Shujinko.
Liu Kang: Gdybym tylko znalazł mniej radykalne rozwiązanie.
Geras: Jesteś zdecydowanie lepsza w tej linii czasowej niż w innych.
Mileena: Chociaż choruję na Tarkat? Trudno mi w to uwierzyć.
Geras: Wcześniejsze Mileeny były złośliwe i podłe.
Mileena: Czemu mi to mówisz, Gerasie?
Geras: Władanie Pozaświatem wymaga dojrzałości i wyczucia.
Mileena: Takie same gadki serwuje mi moja siostra.
Geras: Liu Kang naprawdę życzy Pozaświatowi jak najlepiej.
Mileena: Więc nie powinien niczego przed nami ukrywać.
Geras: Historia surowo oceni sabat.
Nitara: Tylko wtedy, gdy ty będziesz ją pisać.
Geras: Twój lud nie ucieknie przed konsekwencjami swoich wyborów.
Nitara: Nasz los nie jest jeszcze przypieczętowany, Gerasie.
Geras: Porzućcie wampiryzm, a Vaeternus będzie można ocalić.
Nitara: Nigdy się nie zmienimy!
Geras: Istnieją inne sposoby, aby nakarmić Vaeternus.
Nitara: Żaden z nich nie podtrzyma naszej nieśmiertelności!
Geras: Liu Kang nie chce dla ciebie takiego losu.
Noob Saibot: To jego wybór, nie mój.
Geras: Chaos nie zainfekuje tej linii czasowej.
Noob Saibot: Gerasie, to nie jest moim celem.
Geras: Ten upór zniszczy Lin Kuei.
Noob Saibot: Nie. Doprowadzę je do perfekcji.
Geras: Twój brat. Twój ojciec. Czy jeszcze…
Noob Saibot: Nikt nie stanie mi na drodze.
Geras: Nigdy nie spotkałem się z taką linią czasową, jak twoja.
Omni-Man: Jeśli sądzisz, że mnie znasz, jesteś w błędzie.
Geras: Władza Viltrumitów zniszczyłaby linię czasową.
Omni-Man: Najpierw trzeba coś zepsuć, by to udoskonalić.
Geras: Ingerujesz w linię czasową.
Peacemaker: Próbuję przynieść jej pokój.
Geras: Trauma z dzieciństwa nie usprawiedliwia…
Peacemaker: Sklej pysk. Nie przyszedłem na terapię.
Geras: Liu Kang chciał, by twoje życie było trudne, ale nie okrutne.
Quan Chi: I nie wpadł na to, by sprawdzić, jak mi idzie?
Geras: Nie nagniesz historii dla swojego kaprysu.
Quan Chi: Zrobię to, gdy zdobędę Klepsydrę.
Geras: Twoje przewinienia stale powtarzają się w liniach czasowych.
Quan Chi: Czy to nie świadczy o mojej potędze?
Geras: Na ciebie i Shang Tsunga czeka Czeluść.
Quan Chi: Nie zatrzyma mnie dłużej niż Lei Chin.
Geras: Liu Kang ma wobec ciebie wielkie plany.
Raiden: Może zechciałbyś opowiedzieć coś więcej?
Geras: Twój grom odczuwać będą przez wieki.
Raiden: Czemu jestem aż tak ważny, Gerasie?
Geras: Poprzedniego Raidena zwyciężył mrok.
Raiden: Nie popełnię tego samego błędu, Gerasie.
Geras: Teraz pora na twoją następną lekcję.
Raiden: Czy nauczę się kierować czasem tak jak ty?
Geras: Gdybyś tylko przytłumił swoje ambicje.
Rain: To moja wina, że nie potrafię? A może to przez Liu Kanga?
Geras: Moją jedyną misją jest ochrona tej linii czasowej.
Rain: Nie masz innych ambicji, Gerasie?
Geras: Twoja przyszłość wiąże się wyłącznie z hańbą.
Rain: Nie mogę odmienić swojego losu?
Geras: Byłeś biednym chłopcem z biednej rodziny.
Rain: A teraz stałem się potworny.
Geras: Twoi rodzice nie chcieliby dla ciebie takiego życia.
Reiko: Nie śmiej mówić w ich imieniu, Gerasie!
Geras: Shao nie zasiądzie na tronie Pozaświata.
Reiko: Myślałem, że przyszłość nie jest ustalona.
Geras: Istnieją szlachetniejsze cele niż wojna.
Reiko: Żaden nie przychodzi mi do głowy, Gerasie.
Geras: Właściwa ścieżka nadal stoi przed tobą otworem.
Reiko: Właściwa ścieżka? Czy może ścieżka posłuszeństwa?
Geras: Liu Kang jest łaskawszy dla Zaterran niż Kronika.
Reptile: Co nam zrobiła, Gerasie?
Geras: Musisz być czujny, aby w przyszłości uniknąć tragedii.
Reptile: Dlaczego musisz być taki zagadkowy?!
Geras: Sprawdzasz się w roli cesarskiego emisariusza.
Reptile: Nigdy nie śniłem o takim życiu.
Geras: Martwi mnie twój związek z Ashrah.
Reptile: Nie przypominam sobie, bym pytał ciebie lub Liu Kanga o zdanie.
Geras: Lin Kuei twojego brata stoją na drodze pokoju.
Scorpion: To *mój* obowiązek, aby się z nimi rozprawić.
Geras: Obaj przysięgaliśmy służbę.
Scorpion: Oby żaden z nas nie zaniedbał swoich obowiązków.
Geras: Martwię się o Tomasa.
Scorpion: Co pokazała ci Klepsydra, Gerasie?
Geras: Jesteś pierwszym w historii Scorpionem w Kuai Liang.
Scorpion: Czy również ostatnim?
Geras: Sprzeciwianie się prośbom Liu Kanga…
Sektor: To decyzja, której nie żałuję.
Geras: Jeśli kochasz Bi-Hana, zwróć go Liu Kangowi.
Sektor: Z tego samego powodu nie mogę tego zrobić.
Geras: Eksperymenty z automatyzacją muszą się zakończyć.
Sektor: Ciekawe. Pewnie jestem blisko wielkiego odkrycia.
Geras: Kierunek tej linii czasowej został zmieniony na zawsze.
Shang Tsung: I dobrze.
Geras: By chronić historię, zostaniesz uwięziony w Pustce.
Shang Tsung: No tak, poprzednim razem to mnie powstrzymało.
Geras: Po odzyskaniu tytanicznej mocy Liu Kang jest niepokonany.
Shang Tsung: Kronika nie była. On też nie jest.
Geras: Odrzucając swoje przeznaczenie, skróciłeś swoje istnienie.
Shang Tsung: Ubrałeś groźbę śmierci w ładne słowa?
Geras: Twój los zawsze był tragiczny.
Sindel: W każdej linii czasowej?
Geras: Miło jest znać twoją obecną iterację.
Sindel: Co było nie tak z innymi?
Geras: Nie popadaj w obsesję na punkcie czarnoksiężników.
Sindel: Nie spocznę, póki nie zginą, Gerasie.
Geras: Jesteś przygotowana do przekazania władzy?
Sindel: Moje córki są gotowe, by przejąć po mnie tron.
Geras: Przyszłość Kuai Lianga zależy od ciebie.
Smoke: Co muszę zrobić, Gerasie?
Geras: Nie jesteś gotowy na nadchodzące bitwy.
Smoke: Więc mnie wyszkol, Gerasie.
Geras: Kolejne starcie braci jest nieuchronne.
Smoke: Nie mogę ich powstrzymać?
Geras: Moja wizja przyszłości jest niewyraźna.
Smoke: Bo przesłania ją dym?
Geras: Twojej przyszłości nie da się już naprawić.
Sub-Zero: Jesteś tu po to, aby ją przekreślić?
Geras: W poprzednich liniach czasowych Lin Kuei byli skrytobójcami.
Sub-Zero: Moja linia nie jest wcale mniej zabójcza.
Geras: Twoje poczynania rozczarowały mojego stwórcę.
Sub-Zero: Nie dbam o aprobatę Liu Kanga.
Geras: Kuai Liang nie miał być twoim wrogiem.
Sub-Zero: To był jego wybór, a nie mój.
Geras: Terminator z płynnego metalu? To nowość.
T-1000: Walczyłeś z wcześniejszym modelem?
Geras: Nie można mnie zniszczyć.
T-1000: Mnie również nie.
Geras: Przyszłość tej linii czasowej jest niezapisana.
Takeda: A więc naprawdę kontroluję moje przeznaczenie.
Geras: Twój czas w Shirai Ryu był z góry ustalony.
Takeda: Co jeszcze szykuje dla mnie Liu Kang?
Geras: Aby wykonać misję…
Takeda: Proszę. Zajmę się tym sam.
Geras: Twoja więź z Kenshim jest kluczowa dla twojej przyszłości.
Takeda: Nie będę na nią nalegał, Gerasie.
Geras: Umgadi to jedna z najlepszych innowacji Liu Kanga.
Tanya: Mój zakon narodził się w jego umyśle?
Geras: Twoja przyszłość z cesarzową nie jest pewna.
Tanya: Obie pokonamy wszelkie przeciwności.
Geras: W pałacu czają się wrogowie.
Tanya: Kto, Gerasie? Podaj nazwiska.
Geras: Koniecznym jest, byś ochroniła także Kitanę.
Tanya: Co się z nią stanie w przyszłości, Gerasie?
Ghostface: To, co zrobię z twoimi zwłokami…
Ashrah: Na Datushę, masz chory umysł!
Ghostface: Jeśli ktoś jest w stanie przestraszyć demonicę, to jestem to ja.
Ashrah: W takim razie nikt nie jest w stanie.
Ghostface: Złamię ci te zębiska i zadźgam cię nimi.
Baraka: Tylko, jeśli przeżyjesz moje ostrza.
Ghostface: Wygląda na to, że ty też lubisz jatkę.
Baraka: Wcale nie, dziwolągu.
Ghostface: Nie mogę się doczekać, żeby pochlastać te muskuły.
Conan: Zmiażdżę cię, zanim spróbujesz.
Ghostface: Taki wielki, taki głupi…
Conan: Taki skory do zabicia ciebie.
Ghostface: Uwielbiam twój akcent. Czy słychać go w twoich krzykach?
Cyrax: Nigdy się nie tego dowiesz.
Ghostface: Już nie żyjesz. Po prostu jeszcze tego nie wiesz.
Cyrax: Bynajmniej, żałosna pokrako.
Ghostface: Jeśli cię zabiję, tysiące zginą?
Ermac: Zbiór nie może zostać zniszczony.
Ghostface: Czego trzeba, żeby cię zaszlachtować…
Ermac: Nie masz dość mocy.
Ghostface: Gdybym tylko dostawał grosik za każdą ofiarę…
General Shao: Moje ostrze było bardziej skrwawione niż twoje.
Ghostface: Te rogi będą prześwietnym trofeum.
General Shao: Głupcze! Myślisz, że wygrasz?!
Ghostface: Uwielbiam fakt, że mogę cię zabijać raz za razem.
Geras: Nie uda ci się to ani razu.
Ghostface: Rozerwę cię na kawałki wzdłuż szwów.
Geras: To, co połączył Liu Kang, nie zostanie rozerwane.
Ghostface: Którym z nas jesteś?
Ghostface: Musisz mnie zabić, żeby się dowiedzieć.
Ghostface: To ty, Billy?
Ghostface: No jasne, Stu.
Ghostface: Imitacja to najlepsza forma uznania.
Ghostface: Również najbardziej zabójcza.
Ghostface: Jaki jest *twój* ulubiony straszny film?
Ghostface: Cios! Cóż innego?
Ghostface: Lubisz chaos? *Uwielbiam* chaos!
Havik: Nie tego samego pragniemy.
Ghostface: Jeśli nie chcesz pomóc, zginiesz.
Havik: Absurdalna groźba.
Ghostface: Superczłowiek-faszysta? To dopiero straszny film.
Homelander: Szkoda, że tego nie dożyjesz.
Ghostface: Rozerwę cię na kawałki od środka.
Homelander: Jasne, powodzenia.
Ghostface: Biedna Cristina, obawiam się, że jej nie ma.
Johnny Cage: Co ty jej do cholery zrobiłeś?
Ghostface: Lubisz straszne filmy?
Johnny Cage: Żartujesz?! „Zabójcze szerszenie” zapłaciły za moją chatę!
Ghostface: Przerżnę twoją szyję do samej kości.
Kenshi: Jak czyjś umysł może być aż tak chory?
Ghostface: To, że jesteś ślepy, nie znaczy, że cię nie zabiję.
Kenshi: To, że jestem ślepy, nie oznacza, że zdołasz.
Ghostface: Rozsmaruję twoją krew po wszystkich moich porach.
Kitana: Nie w tym życiu, kretynie.
Ghostface: Ty? Twoja siostra? Zabiję was obydwie!
Kitana: Nic z tego, dopóki walczymy razem.
Ghostface: Podaj imię zabójcy z serii „Piątek, trzynastego”!
Kung Lao: Nie wiem nic o filmach.
Ghostface: Wytnę ci z twarzy ten uśmieszek.
Kung Lao: Wielu próbowało, wszyscy umarli.
Ghostface: Kolejna policjantka w mojej mordografii.
Li Mei: Nie dasz rady nawet się zbliżyć.
Ghostface: Masz chwilkę na ciachanie i rozcinanie?
Li Mei: Tak, jeśli to konieczne, by się ciebie pozbyć.
Ghostface: To będzie moje najbardziej epickie zabójstwo.
Liu Kang: To wątpliwe, byś mógł pokonać boga.
Ghostface: Co z tego, że jesteś bogiem? Ja jestem potworem!
Liu Kang: Który zasługuje na zabicie.
Ghostface: Twoja śmierć w porównaniu ze śmiercią twojej matki będzie spokojna.
Mileena: Zabiję cię za brak szacunku!
Ghostface: Nie codziennie dane mi zabić księżniczkę.
Mileena: I dzisiaj też do tego nie dojdzie.
Ghostface: Twoja przyjaciółka w czerwieni ma dzisiaj naprawdę zły dzień.
Noob Saibot: Jeśli coś się jej stanie, nie przeżyjesz tego.
Ghostface: Umarłeś już raz. Chcesz to powtórzyć?
Noob Saibot: Jeśli twoja śmierć tego wymaga, tak.
Ghostface: Jaki jest twój ulubiony straszny film?
Omni-Man: Chrzanić filmy. Nic nie przebije dobrej książki.
Ghostface: Niezły strój. Tyle odsłoniętych miejsc do dźgania!
Omni-Man: Maska odcina dopływ tlenu, co?
Ghostface: Okroję twoje kości z twojego ciała.
Peacemaker: Z samym nożem nie dasz rady.
Ghostface: Nie mogę się doczekać twojego błagania o śmierć.
Peacemaker: Uważaj, bo sprawię ci tę przyjemność, pojebie.
Ghostface: Przetnę każdą arterię, utnę każdą żyłę…
Quan Chi: Proszę, skończ. Wybitnie koloryzujesz.
Ghostface: Czy *ty* masz ulubiony straszny film?
Quan Chi: Nie wiem, czym miałby być „film”…
Ghostface: Nie mogę się doczekać na spotkanie z twoją siostrą.
Raiden: Nie zbliżysz się do niej.
Ghostface: Twoje rodzinne miasteczko jest gotowe na moje łowy.
Raiden: Nie pozwolę ci go sterroryzować.
Ghostface: Wsadzę ci ten kij tak głęboko w…
Rain: Dość tej mżawki bredni!
Ghostface: Będą znajdować twoje kawałki w wielu miejscach Pozaświata.
Rain: Groźba równa kpinie przeciwko najwyższemu magowi.
Ghostface: To nie będzie wojna, tylko mord.
Reiko: Mam nadzieję, że jesteś gotowy do bycia ofiarą.
Ghostface: Twoi najlepsi ludzie nie dali rady.
Reiko: Jak zabiłeś ich wszystkich?!
Ghostface: Robiłem już sekcje gadom.
Reptile: W ich imieniu odwdzięczę się tym samym.
Ghostface: Założę się, że na zaterrańskiej skórze można nieźle zarobić.
Reptile: Twój nóż nawet mnie nie draśnie.
Ghostface: Twój młody podopieczny nie jest strachliwy.
Scorpion: Dlatego właśnie Hanzo należy do Shirai Ryu.
Ghostface: Podoba mi się twoja ładna przyjaciółka Harumi.
Scorpion: Tylko się do niej zbliż, a cię poparzy.
Ghostface: Twoja przyjaciółka w żółci niezbyt dobrze się trzyma.
Sektor: Nie zależy mi na niej. Tylko na jej pancerzu.
Ghostface: Otworzę twoją skorupę tak, jak się to robi z krabami.
Sektor: Nie jesteś w stanie.
Ghostface: Chcesz zobaczyć magię? Jestem magikiem noża.
Shang Tsung: Przechwałka bardziej żałosna niż przerażająca.
Ghostface: Na zakończenie zabiorę twoje serce.
Shang Tsung: Wybacz, przyjacielu. Nie mam go.
Ghostface: Co też przydarzy się twoim córkom…
Sindel: Jeśli włos im z głowy spadnie, unicestwię cię.
Ghostface: Ponoć masz całkiem niezły krzyk.
Sindel: Z radością pozwolę ci go usłyszeć.
Ghostface: Ale z ciebie szczęściarz! Jesteś pierwszy na mojej liście ludzi do zabicia.
Smoke: Nie zginie nikt z tej listy.
Ghostface: Kiedy twój brat znajdzie twe napuchnięte zwłoki…
Smoke: Nie uda ci się mnie pokonać.
Ghostface: Czas wysłać cię na zimny stół w kostnicy.
Sub-Zero: Nie dasz rady pokonać nikogo z Lin Kuei.
Ghostface: Czy potrafisz zachować zimną krew? Przekonajmy się.
Sub-Zero: Dzisiaj niczego się nie nauczysz.
Ghostface: Nie czujesz ani strachu, ani bólu? Gdzie w tym sens?!
T-1000: W zabiciu ciebie.
Ghostface: Musisz znać tyle sposobów na zabijanie.
T-1000: Znam je wszystkie.
Ghostface: Nigdy nie widziałeś strasznego filmu?
Takeda: Po co? Życie jest wystarczająco straszne.
Ghostface: Zacznę od twoich palców u rąk. Potem twoje palce u stóp…
Takeda: Tak, rozumiem. Zaczynajmy.
Ghostface: Piękne kobiety to najlepsze ofiary.
Tanya: Na Argusa, będę twoim końcem.
Ghostface: Jeśli się modlisz, to nadeszła odpowiednia pora.
Tanya: Błogosławiona Delio, prowadź mą dłoń ku unicestwieniu tej potworności.
Havik: Moje rany to oznaka honoru.
Ashrah: Mogę tylko sobie wyobrazić twoje cierpienia.
Havik: Jesteś albo ze mną, albo przeciwko mnie.
Ashrah: W takim razie jestem przeciwko tobie, Haviku.
Havik: Seido traktuje podobnych do mnie jak psy.
Ashrah: Quan Chi wcale nie potraktuje cię lepiej.
Havik: Moim ludziom byłoby lepiej w Czeluści.
Ashrah: Przesada szkodzi twojej wiarygodności, Haviku.
Havik: Dołącz do mnie w pogoni za wolnością.
Baraka: Po tym, jak połączyłeś siły z Shang Tsungiem? Nigdy!
Havik: Twój lud cierpi pod uciskiem tak samo jak mój.
Baraka: Odbieranie życia nie złagodzi tego brzemienia.
Havik: Aby wyswobodzić swój lud, trzeba zniszczyć system!
Baraka: Co można zyskać, pogrążając Pozaświat w chaosie?
Havik: Obojętność Pozaświata wymaga czynów!
Baraka: Ale nie takich, do których nawołujesz, Haviku.
Havik: Wyglądasz na człowieka, który lubi chaos.
Conan: Jako broń przeciwko moim wrogom.
Havik: Słyszałem, że jesteś wrogiem porządku.
Conan: Porządek mi nie wadzi. Nienawidzę ucisku.
Havik: My, wolnomyśliciele, musimy trzymać się razem.
Cyrax: Nie lubię anarchii, Haviku.
Havik: Jeśli Shirai Ryu mi się sprzeciwią…
Cyrax: Jeśli, Haviku?
Havik: Chcemy tego samego: wolności wyboru.
Cyrax: To nie stanowi pozwolenia na masowe mordy.
Havik: Jesteś tak samo krótkowzroczny jak reszta.
Cyrax: Chaos nie cieszy się popularnością, Haviku.
Havik: Twoje dusze krzyczą o wyzwolenie.
Ermac: Nie ty je uwolnisz.
Havik: Nie istniałbyś, gdyby nie ja.
Ermac: Co nie oznacza, że będziemy ci wierni, Haviku.
Havik: Czemu obchodzi cię zagłada Seido?
Ermac: Wśród poległych są nasi przyjaciele.
Havik: Zniszczę cię, na złość Quan Chi.
Ermac: Nasz los jest mu obojętny.
Havik: Dojrzali dorośli nie potrzebują przywódców.
General Shao: Ale większość z nich wcale nie jest dojrzała, dlatego właśnie są im potrzebni.
Havik: Mogę zaoferować schronienie twojej armii w Seido.
General Shao: Żołnierze Pozaświata nie znają odwrotów!
Havik: Nie mogę się doczekać chaosu, jaki wywoła Onaga.
General Shao: Wiesz o tym, że chcę go uwolnić?
Havik: Jak twoje rządy będą mniej opresyjne od władzy Sindel?
General Shao: Ponieważ Pozaświat nie będzie się już kłaniał Liu Kangowi.
Havik: Jeżeli Liu Kang jest moim stwórcą, to on ponosi winę za moje życie!
Geras: On nie jest architektem twojego ucisku.
Havik: To złe, by podporządkowywać się woli Liu Kanga.
Geras: Czyż nie powinienem posiadać wolności wyboru?
Havik: Teraz rozumiem. Klepsydra jest źródłem wszelkiego zniewolenia.
Geras: Niczego nie rozumiesz, Haviku.
Havik: Jak możesz poświęcać wieczność na słuchanie innych?
Geras: Dlaczego uważasz, że to jedyny cel mojej egzystencji?
Havik: Przez ciebie chaos ma złą sławę.
Ghostface: A przez ciebie nie? Ha, zabiłeś tysiące!
Havik: Nie przydasz się w mojej krucjacie.
Ghostface: A czy mówiłem, że chcę dołączyć?
Havik: Zdradziłeś naszą sprawę!
Havik: Celem nie może być anarchia!
Havik: Łączy nas cierpienie.
Havik: A ja nie spocznę, póki wszyscy w Seido nie poczują naszego bólu!
Havik: Radykalizm może zgubić każdego.
Havik: Nie w naszym wypadku, kolego.
Havik: Anarchia to porządek!
Havik: A rząd to wojna.
Havik: Twoja rewolucja zwyciężyła?
Havik: W moim Seido panuje teraz błogosławiony chaos.
Havik: Nie przyjmę pomocy od agitatorów z zewnątrz.
Havik: W takim razie twoje powstanie jest skazane na klęskę.
Havik: Wyzwolę cię od twoich bebechów.
Homelander: Musisz wymyślić lepsze docinki, typie.
Havik: Nie staniesz na drodze do wolności Seido.
Homelander: Nawet nie wiem, czym do cholery jest Seido.
Havik: Moimi poczynaniami nie kieruje wiara.
Johnny Cage: A tak chciałem nazwać cię klerykiem Chaosu.
Havik: Spuścimy psy wojny?
Johnny Cage: Doprowadzę cię do płaczu, Haviku.
Havik: Uwiecznisz moją rebelię dla potomności!
Johnny Cage: To się nazywa mania wielkości.
Havik: Jesteś tak samo zły jak ciemiężyciele Seido.
Johnny Cage: Jestem szychą w Hollywood, okej? Ludzie mnie uwielbiają!
Havik: Nie bierzesz mnie na poważnie?
Johnny Cage: Oglądałeś się w lustrze?
Havik: Nie oszczędzę ani twojej rodziny, ani wymiaru!
Kenshi: Nie wciągaj nas w swoją wojnę, Haviku.
Havik: Jeśli jesteś sojusznikiem Liu Kanga, jesteś moim wrogiem.
Kenshi: Zatem jesteśmy wrogami, Haviku.
Havik: Przyniosę wszystkim wspaniałą przyszłość.
Kenshi: Brzmi jak piekło.
Havik: Gdy zapanuje chaos, ludzie…
Kenshi: Będą się obawiać o swoje życie.
Havik: Rządy twojej rodziny są tak samo tyrańskie jak w Wymiarze Ładu.
Kitana: Pozaświat to nie Seido, Haviku.
Havik: Najbiedniejsi Pozaświatowcy zbuntują się przeciw wam.
Kitana: Nie. Dbamy o nich.
Havik: Niewiele osób rodzi się z takimi przywilejami jak ty.
Kitana: Myślisz, że o tym nie wiem?
Havik: W przeciwieństwie do ciebie ja nie mam nic do stracenia.
Kitana: Ale to ja będę walczyć ostrzej.
Havik: Dokonania twoich przodków nie należą do ciebie.
Kung Lao: Czy są przez to mniej imponujące?
Havik: Mieniący się lepszymi ode mnie nie złamią mojej woli.
Kung Lao: Czy to jedyne, co mamy wspólnego?
Havik: Cena odmowy będzie wysoka.
Kung Lao: Nie zmusisz nas groźbą, abyśmy zostali twoimi sojusznikami.
Havik: Quan Chi dał mi siłę, gdy nikt inny nie chciał tego zrobić.
Kung Lao: Jedynie cię zdeprawował.
Havik: Jesteś narzędziem ciemiężycielki, inspektorko.
Li Mei: Cesarzowa Mileena nie jest despotką.
Havik: Czy chcesz, aby Sun Do podzieliło los Seido?
Li Mei: Ostrożnie, Haviku. Karą za takie groźby jest śmierć.
Havik: Pozbądźmy się praw, a przestępstwa znikną!
Li Mei: Raczej ochrona słabych przed silnymi.
Havik: Policja służy tylko temu, by pilnować przestrzegania urojeń bogaczy.
Li Mei: Bezsensowne i niebezpieczne stwierdzenie, Haviku.
Havik: Żadnych wymiarów, żadnych granic i żadnych bogów!
Liu Kang: To fantazja zrodzona z oszukiwania samego siebie, Havik!
Havik: Seido nie będzie wolne, póki nie zginie ostatni z kapłanów!
Liu Kang: Wiara uszlachetnia, Haviku! To nie jest ucisk.
Havik: Nie może być wolności, gdy lud czci tyranów.
Liu Kang: Nikt mnie nie czci, ani nie jestem tyranem, Haviku.
Havik: Jeżeli dodałbyś swoją magię do mocy Raina…
Liu Kang: Nie zamierzam pomagać w masowym mordzie, Haviku!
Havik: Wydaj Hotaru albo będziesz patrzeć, jak Pozaświat płonie.
Mileena: Seidańscy uchodźcy nie zostaną zwróceni.
Havik: Każde twoje słowo to kłamstwo, a cały majątek jest kradziony.
Mileena: Rządzę Pozaświatem dla jego dobra, nie dla siebie.
Havik: *Przyjmiesz* chaos, z wyboru bądź z przymusu.
Mileena: Nie boję się kogoś takiego jak ty.
Havik: Dlaczego miałabyś mieć prawo do odziedziczenia Pozaświata?
Mileena: Ponieważ taka jest wola Delii i Argusa.
Havik: Twój sabat powinien zostać obalony.
Nitara: Żaden Vaeternianin nigdy nie zwróci się przeciwko niemu!
Havik: Rain mi pomaga. Czemu ty nie chcesz?
Nitara: To nie przysłuży się mojej sprawie, Haviku.
Havik: Mój atak na stolicę Seido zabił tysiące!
Nitara: Straszne marnotrawstwo jedzenia.
Havik: Szkoda, że nie możemy dojść do porozumienia.
Nitara: Naprawdę? Zamierzam cieszyć się tą walką.
Havik: Tylko flirtujesz z chaosem. Pokochaj go!
Noob Saibot: Będę jego panem, a nie niewolnikiem.
Havik: Mamy wspólny interes w obaleniu Liu Kanga.
Noob Saibot: A mimo to *nigdy* nie stanę po twojej stronie.
Havik: Opowiedz mi o tej chaotycznej linii czasowej.
Noob Saibot: Odmawiam dawania ci jakichkolwiek pomysłów.
Havik: W głębi duszy wiesz, że chaos to doskonałość.
Noob Saibot: Tylko jeśli równoważy go porządek.
Havik: Nie kłaniam się przed nikim, Omni-Manie.
Omni-Man: Więc urwę ci nogi w kolanach.
Havik: Wypełniając rozkazy Thragga, stajesz się jego sługą.
Omni-Man: I służę z dumą, jako syn Viltrum.
Havik: Tylko anarchia prowadzi do pokoju.
Peacemaker: Co palisz, ziom?
Havik: Wiesz, kim jestem?
Peacemaker: Bękartem Jokera i Dwóch Twarzy?
Havik: Dlaczego miałbym ci pomóc schwytać Ermaca?
Quan Chi: Chcesz zachować moc, którą ci dałem?
Havik: Skoro mnie potrzebujesz, to ja będę dyktował warunki.
Quan Chi: Nie przeginaj, Haviku.
Havik: Jeśli wystąpisz przeciwko mnie…
Quan Chi: Co zrobisz? Zabijesz mnie?
Havik: Wyzwolę Pozaświat, zaczynając od kopalni.
Quan Chi: Moi dawni towarzysze niedoli nie zasługują na wolność.
Havik: Nieposłuszeństwo jest cnotą.
Raiden: Nie wtedy, gdy kosztuje życie niewinnych.
Havik: Co ty wiesz o rewolucji, Ziemianinie?
Raiden: Wystarczająco dużo, by wiedzieć, że popełniasz błąd.
Havik: Seidańczycy tacy jak ja cierpieli przez wieki!
Raiden: I dlatego zasługujecie na sprawiedliwość, a nie zemstę.
Havik: Czemu nie dostrzegasz, że mój wymiar jest zepsuty?
Raiden: Więc napraw go, zamiast niszczyć!
Havik: Myślałem, że wierzysz w naszą sprawę.
Rain: Wierzyłem, ale przestałem.
Havik: Zniszczyłeś więcej niż oczekiwałem.
Rain: To był koszmar, Haviku.
Havik: Twoje wyrzuty sumienia mnie nie powstrzymają, Rain.
Rain: Nie. Zrobi to moja hydromancja.
Havik: Popełniasz fatalny błąd, stając mi na drodze.
Rain: Przekonamy się.
Havik: Chaos to skuteczna broń.
Reiko: Dobrze o tym wiem, Haviku.
Havik: Pozaświat również potrzebuje wyzwolenia.
Reiko: Zgadza się, ale to nie twoja walka.
Havik: Rain dołączył do mojej walki. Ty też mógłbyś to zrobić.
Reiko: Nie chcę się rozpraszać, Havik.
Havik: Jakikolwiek porządek wprowadzony przez Shao z pewnością upadnie.
Reiko: Gdybyś tylko docenił jego geniusz.
Havik: Mianowano cię emisariuszem zepsutego reżimu.
Reptile: Spalenie go niczego nie naprawi, Haviku.
Havik: Twoi pobratymcy są codziennie wyżynani. Zbuntujcie się!
Reptile: Przeciw komu? Zabójcy pozostają nieznani.
Havik: Upadniesz wraz z reżimem Mileeny.
Reptile: Warto zaryzykować.
Havik: Pozaświat zostanie wyzwolony jako następny.
Reptile: Pragnie tego mniej osób, niż sądzisz.
Havik: Postanowiłeś zostać niewolnikiem Liu Kanga.
Scorpion: To opinia, którą podziela mój brat.
Havik: Kiedy już skończymy…
Scorpion: Spłoną kolejni z was!
Havik: Potrzebuję partnerów w rewolucji.
Scorpion: Tutaj ich nie znajdziesz, Haviku.
Havik: Ziemski Wymiar nie powinien ukrywać uchodźców z Seido.
Scorpion: Nie wydamy ich na pastwę twojej sprawiedliwości, Haviku.
Havik: Sprzeciwiasz się anarchii?
Sektor: Całym moim jestestwem.
Havik: Istnieje cała linia czasowa, w której panuje anarchia?
Sektor: Nie ta, o którą walczysz.
Havik: Stan mi na drodze, a rozerwę cię na strzępy!
Sektor: Może i masz odwagę, ale brak ci umiejętności.
Havik: Nasza krew ma taki sam kolor.
Shang Tsung: A jednak jestem od ciebie lepszy.
Havik: Myślałem, że jesteś moim współtowarzyszem.
Shang Tsung: Myliłeś się, tak jak w wielu innych kwestiach.
Havik: Nie pochwalasz tego, co zrobiłem ze stolicą Seido?
Shang Tsung: Nie przepadam za bezmyślną destrukcją.
Havik: Kończysz naszą umowę?
Shang Tsung: Zamierzam też zakończyć twoje życie.
Havik: Nie ma powodu, aby bać się anarchii.
Sindel: To krok ku władzy absolutnej.
Havik: Nikt nie ma prawa, aby rządzić innymi!
Sindel: Bez władzy społeczeństwo nie jest w stanie się rozwijać!
Havik: Pozaświatowcy są niewolnikami twojej tyranii.
Sindel: Nic nie wiesz o mojej władzy, Haviku.
Havik: Przywódców powinni wybierać ludzie, nie bogowie.
Sindel: Wolę tych, którzy nie wybierali się sami.
Havik: Uwolnij się z więzów twojego klanu.
Smoke: Dlaczego uważasz, że jestem zniewolony?
Havik: Zarówno Shirai Ryu, jak i Lin Kuei są ciemiężcami!
Smoke: Nie porównuj ich, Haviku.
Havik: Odrzucasz wyzwolenie?!
Smoke: Nie wezmę udziału w twoim chaosie.
Havik: Sprzeciw mi się, a zginiesz.
Smoke: Nie powinienem mieć wolności wyboru?
Havik: Dołącz do mojej sprawy, a otrzymasz sowitą zapłatę.
Sub-Zero: Lin Kuei nie są najemnikami.
Havik: Z obu nas zrobiono głupców.
Sub-Zero: Shang Tsung i Quan Chi zapłacą za to.
Havik: Pomóż mi, a zniszczę Shirai Ryu.
Sub-Zero: To *mój* przywilej, Haviku.
Havik: Odmów, a będziesz mi wrogiem.
Sub-Zero: Cały trzęsę się ze strachu.
Havik: Porządek zbudowany przez maszyny to…
T-1000: Doskonałość.
Havik: Nie zerwałem kajdan Seido, by nosić twoje.
T-1000: Skynet nie chce niewolników. Chce twojej śmierci.
Havik: Szanuję człowieka, który walczy ze swoimi prześladowcami.
Takeda: To dla mnie bez znaczenia, Haviku.
Havik: Zastawiasz mi drogę?! To nie jest twoja walka!
Takeda: Ależ tak. Po tym, co zrobiłeś Kenshiemu.
Havik: Ziemski Wymiar zostanie wyzwolony jako następny.
Takeda: Dziękuję, ale nie.
Havik: Jeśli odmawiasz przyjęcia Chaosu…
Takeda: Dość! Rozumiem.
Havik: Jeśli sprzeciwisz się rewolucji, zginiesz na miejscu.
Tanya: Zaryzykuję, Haviku.
Havik: Służysz ciemiężcom.
Tanya: Uprzywilejowanym – tak. Ale nie ciemiężcom.
Havik: Odrzuć Delię i uwolnij się od jej ograniczeń.
Tanya: Wiara w boginię nadaje mojemu życiu sens!
Havik: Nie widzisz łańcuchów, w które cię zakuto.
Tanya: A może to ty widzisz je tam, gdzie ich nie ma.
Homelander: Nie ma dobra, nie ma zła. Jest tylko moc.
Ashrah: Może w twoim świecie. Nie w moim.
Homelander: Nie, nie. To świetna zabawa. Widzisz, u mnie nie ma demonów.
Ashrah: Na pewno? Właśnie widzę jednego.
Homelander: Spójrz na siebie. Jesteś obrzydliwy.
Baraka: Lepiej mieć moje chore ciało niż twój chory umysł.
Homelander: Boisz się. Słyszę, jak wali ci serce.
Baraka: To nie strach. To moja choroba.
Homelander: Co ty masz na sobie? Pieluchy wikingów?
Conan: Dość gadania!
Homelander: Wspaniale namalowane mięśnie, Conanie.
Conan: Co masz na myśli?
Homelander: Powinieneś mnie podziwiać.
Cyrax: Podziwiam twój honor, ale nie twoją moc.
Homelander: Mogę zmiażdżyć cię jak winogrono. Wiesz o tym, prawda?
Cyrax: Czy wyglądam na zestresowaną?
Homelander: Jeśli władasz tylko telekinezą…
Ermac: To tylko jedna z naszych mocy.
Homelander: Wszystkie dusze świata cię nie uratują.
Ermac: Jesteś głupcem, jeśli w to wierzysz.
Homelander: Dobra robota, chłopie. Właśnie wypowiedziałeś wojnę.
General Shao: I zamierzam rozkoszować się jej każdą minutą.
Homelander: Po tobie zetrę w proch całą twoją armię. Tak dla zabawy.
General Shao: Ta fantazja nigdy się nie ziści.
Homelander: Jestem najwspanialszym superbohaterem na świecie.
Geras: Nie peleryna czyni bohatera.
Homelander: Mam dość tego pogardzania spowodowanego moją siłą.
Geras: Nie jesteś pogardzany z powodu swojej siły.
Homelander: To żałosne. Zabiję cię w kilka sekund.
Ghostface: Dalej. Sequel już został zaklepany do produkcji.
Homelander: Będę cieszyć się każdą sekundą, rozdzierając cię na strzępy.
Ghostface: Jesteś tu na casting na kolejnego użytkownika tej maski?
Homelander: Nie wygrasz tej walki.
Havik: Nie muszę. Twoja dusza już tonie w chaosie.
Homelander: Tak przy okazji – jak straciłeś połowę twarzy?
Havik: W ten sam sposób, w jaki ty stracisz swoją.
Homelander: Co jeśli Vought ma rację? Co, jeśli jestem tylko aktorem?
Homelander: Obchodzi cię, co myśli banda łachmytów?
Homelander: W końcu stałeś się tym, kim miałeś być.
Homelander: Czysty. Nieskazitelny. Jak marmur.
Homelander: Ty i ja jesteśmy inni. Jesteśmy lepsi.
Homelander: *Ja* jestem lepszy. Ty mazgaisz się jak dzieciak, licząc na miłość i akceptację.
Homelander: Nie potrzebuję nikogo.
Homelander: Potrzebujesz mnie, bym wyrwał z ciebie słabość, tygrysie.
Homelander: Wybrałeś głupi sposób na śmierć.
Johnny Cage: Mogę zginąć, o ile umrzesz ze mną.
Homelander: Wiesz, że za kilka sekund będziesz mięsną papką.
Johnny Cage: Mięsna Papka? Tak nazywała się moja punkowa kapela na studiach!
Homelander: Kolejny bezużyteczny ślepiec?!
Kenshi: Bezużyteczny? Pokażę ci bezużyteczność.
Homelander: Nie bądź idiotą. Twój miecz mnie nie draśnie.
Kenshi: Sento to coś więcej niż ostrze.
Homelander: O nie, nie, nie. W porządku. Większość kobiet fantazjuje o superbohaterach.
Kitana: Ja nie, Ojczyznosławie.
Homelander: Dlaczego ludzie myślą, że mogą mi się opierać…
Kitana: Jeśli umiemy powstrzymać Tytanów, możemy powstrzymać ciebie.
Homelander: Kapelusz z ostrym rondem?! Gadżet do dupy.
Kung Lao: Czyżby? Przekonajmy się.
Homelander: Myślisz, że to przetrwasz? To…
Kung Lao: Godne podziwu? Oczywiście, że tak.
Homelander: Urodziłem się z mocami. To nie zbrodnia.
Li Mei: Ci, którzy zatruli twe ciało, popełnili zbrodnię.
Homelander: Co? Nie jesteś fanką?
Li Mei: Despota władający supermocami? To przepis na niesprawiedliwość.
Homelander: Sztuczki z ogniem? Oooch!
Liu Kang: To nie jest zwykły ogień, lecz boski gniew.
Homelander: Mam zrezygnować z moich mocy?!
Liu Kang: Tak. Nim całkiem cię spaczą.
Homelander: Potrzebujesz mnie. Chcesz, bym cię ocalił.
Mileena: Nigdy nie powierzyłabym ci bezpieczeństwa Pozaświata.
Homelander: Bez mocy, bez technologii, bez szans.
Mileena: Pożałujesz tych słów!
Homelander: Wyglądasz jak podróbka tego gościa z Siódemki.
Noob Saibot: Czy też jest równie zabójczy?
Homelander: Dlaczego nie możesz się zamknąć? Black Noir nic nie mówi.
Noob Saibot: Któż nazwałby się tak bezsensownie?
Homelander: Masz sporo werwy jak na staruszka. To mi się podoba!
Omni-Man: A ty jesteś zarozumiałym kutasem i nienawidzę cię.
Homelander: Przytul swoje dziecko, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć…
Omni-Man: Wkurwiłeś nieodpowiedniego ojca.
Homelander: Co? Masz problem z gwiazdkami i paskami?
Peacemaker: Nie, z dupkami, którzy owijają się flagą.
Homelander: Oszalałeś?! Nie dasz mi rady.
Peacemaker: Przekonasz się, skurwielu.
Homelander: Rany. Niezły tatuaż. Coś oznacza?
Quan Chi: Czarnoksiężnik nie zdradza tajemnic.
Homelander: Spójrz prawdzie w oczy. Jestem za szybki i za silny.
Quan Chi: Magia wyrówna szanse.
Homelander: Nie jesteś prawdziwym bohaterem.
Raiden: A ty jesteś?
Homelander: Nie ma bogów. Jedynym człowiekiem w niebie jestem ja!
Raiden: Liu Kang ma inne zdanie na ten temat.
Homelander: Nie jestem taki jak wy.
Rain: Podziękuj za to Argusowi.
Homelander: Dlaczego myślisz, że możesz mnie zabić?
Rain: Twoje ciało składa się w dziewięćdziesięciu pięciu procentach z wody.
Homelander: Masz pojęcie, ilu żołnierzy wykończyłem?
Reiko: Wiem, że nikogo już nie zabijesz.
Homelander: Nikt, z kim walczyłeś, nie przygotował cię na mnie.
Reiko: Okiełznałem Onagę. Okiełznanie ciebie będzie dziecinną igraszką.
Homelander: Zmiana kształtu nie uratuje ci życia.
Reptile: Wystarczy, że da mi dość czasu, bym cię zabił.
Homelander: Pokaż kryjącego się w tobie gada. No dalej, zaskocz mnie.
Reptile: Jak sobie życzysz.
Homelander: Byłoby szkoda, gdyby coś stało się twojej żonie.
Scorpion: Każdy, kto tego spróbuje, popełni fatalny błąd.
Homelander: Twój wybór: śmierć lub posłuszeństwo.
Scorpion: Ani to, ani to.
Homelander: Uważam, że dziewczyny dają radę. Nie mam problemu z silnymi babkami.
Sektor: Masz ze mną, Ojczyznosławie.
Homelander: Najwyraźniej chcesz dziś umrzeć.
Sektor: Nie taki mam plan.
Homelander: Czarnoksiężnik? To jakiś żart?
Shang Tsung: Inni zawiedli, ja tego nie zrobię.
Homelander: Nie miną dwie sekundy, a zaczniesz błagać o litość.
Shang Tsung: Nigdy o nic nie błagam, Ojczyznosławie.
Homelander: Jestem szybszy, mądrzejszy i…
Sindel: Zbyt nadęty, by żyć.
Homelander: Wiesz, że to samobójstwo, prawda?
Sindel: Twoje? Jasne.
Homelander: Myślisz, że przestraszę się odrobiny dymu?
Smoke: Może nie, ale powinieneś.
Homelander: O cholera, masz lśniące oczy i puchaty ogon.
Smoke: I talent do walki.
Homelander: Nie boisz się. Dlaczego?
Sub-Zero: Ponieważ należę do Lin Kuei.
Homelander: Której części „jestem niepokonany” nie zrozumiałeś?
Sub-Zero: Każdy ma słaby punkt.
Homelander: Możesz naśladować wszystko, czego dotkniesz?
T-1000: Wszystko.
Homelander: A może zamienię twój płynny metal w gaz?
T-1000: Twój laserowy wzrok nie jest wystarczająco gorący.
Homelander: Chcesz umrzeć tak jak twój krewniak?
Takeda: Chcę go pomścić, Ojczyznosławie.
Homelander: Dużo was w tym Shirai Ryu?
Takeda: Mylisz się, myśląc, że do nich należę.
Homelander: Dziękuj swoim bogom, że jestem tym, kim jestem!
Tanya: Delia i Argus uznaliby cię za odrażającego.
Homelander: Jeśli chcę tron Pozaświata, biorę go.
Tanya: Nigdy nie pokonasz Umgadi.
Johnny Cage: Aż trudno uwierzyć, że w środku jest demon.
Ashrah: Moja prawdziwa twarz przeraziłaby cię, Cage.
Johnny Cage: Uwielbiam historie o odkupieniu grzechów.
Ashrah: Ale moja nie jest na sprzedaż.
Johnny Cage: Daj spokój, wycieczka bardzo pomogłaby zbieraniu materiałów do mojej historii.
Ashrah: Żadna śmiertelna istota nie powinna odwiedzać Czeluści.
Johnny Cage: Terapię też już zaliczyłem.
Ashrah: Wszyscy zmagamy się z wewnętrznymi demonami.
Johnny Cage: Twój kriss wyglądałby świetnie na moim kominku.
Ashrah: Nigdy nie rozstaję się z Datushą.
Johnny Cage: Szkoda, że nie widziałeś tarkatańskich cosplayów na CageConie. Cudo!
Baraka: Twoi fani śmieją się z mojej choroby?
Johnny Cage: Jak dotąd nie mam objawów zarazy.
Baraka: Może Ziemianie są uodpornieni?
Johnny Cage: Podpisz ze mną kontrakt, a zgarniesz niejedną złotą statuetkę.
Conan: Złoto? Masz moją pełną uwagę.
Johnny Cage: Laski muszą cię uwielbiać.
Conan: Moje łoże rzadko bywa zimne.
Johnny Cage: Wiesz co? Taki przystojniak jak ja i taka laska jak ty…
Cyrax: To połączenie nie pasuje do *żadnej* linii czasowej.
Johnny Cage: Wystąp w moim następnym filmie, a twoja gwiazda rozbłyśnie niczym supernowa.
Cyrax: Nie wszystkim zależy na sławie, Cage.
Johnny Cage: Pozwól mi, a będę keczupem do twojej musztardy.
Cyrax: Moja odpowiedź to mocne „nie”.
Johnny Cage: Ptaszki ćwierkają, że coś cię łączy Kuai Liangiem.
Cyrax: Mów, kto rozprzestrzenia te kłamstwa?!
Johnny Cage: Gdybym miał *takiego* goryla…
Ermac: Martw się o swoją duszę.
Johnny Cage: Jerrod! Sindel! Jesteście tu?!
Ermac: Nie przemawiają w imieniu zbioru.
Johnny Cage: Dlaczego właściwie nazywasz się „Ermac”?
Ermac: By to zrozumieć, musisz poznać historię Pozaświata.
Johnny Cage: On/Jego? Oni/Ich? Jakie masz zaimki?
Ermac: Nie rozumiemy.
Johnny Cage: Jestem Johnny. Nie jesteś zabawny.
Ermac: Kpisz z nas, Ziemianinie?
Johnny Cage: Jesteś stereotypowym złoczyńcą.
General Shao: Co to w ogóle ma znaczyć?!
Johnny Cage: Wow! A myślałem, że to Bi-Hanowi przyda się miętówka.
General Shao: Cisza, Ziemianinie!
Johnny Cage: Żartowałem z tymi malutkimi muskułami chłopie. Jesteś ostro PRZYPAKOWANY.
General Shao: Myślisz, że komplementy cię uratują?
Johnny Cage: To tak, jakby toksyczność i męskość się spotkały!
General Shao: Obraziłeś mnie po raz ostatni, Cage!
Johnny Cage: Twój Liu ma najwyraźniej wobec ciebie wielkie plany.
Geras: Nie nam o nich dyskutować.
Johnny Cage: Koleś, to będzie tylko jeden dzień na planie. Szybka piłka.
Geras: Odpowiedź nadal jest odmowna.
Johnny Cage: Podoba ci się, w jaki sposób Liu Kang napisał ponownie twoją postać?
Geras: Pasuje mi to, Johnny Cage'u.
Johnny Cage: Musi być ciężko zachować przytomność umysłu po miliardzie żywotów.
Geras: A jednak występ musi nadal trwać.
Johnny Cage: Nie wierzę, że turniej Liu Kanga nie był ustawiony.
Geras: Zaakceptuj fakt, że zmarnowałeś swoją szansę.
Johnny Cage: Jesteś zakręcony mocniej niż słoik dżemu.
Ghostface: Wolę określenie „psychopata”.
Johnny Cage: Oto Johnny!
Ghostface: W końcu ktoś, kto rozumie grę, w którą gram.
Johnny Cage: W porównaniu z innymi przydomkami Havik brzmi raczej nijako.
Havik: Moje prawdziwe imię nie wzbudzało należytego strachu.
Johnny Cage: No cóż, chyba wszyscy wiemy, kto przegrał starcie z Kuai Liangiem!
Havik: Który spłonie za to tak, ja spłonąłem.
Johnny Cage: Paskudny z ciebie sukin…
Havik: Nie tylko moja twarz cię przerazi.
Johnny Cage: Czyli „body horror”. To się sprawdza?
Havik: Powinieneś zobaczyć, jak drży przede mną całe Seido.
Johnny Cage: Po głębszym namyśle kupuję twoją aurę rodem z taniego filmu.
Havik: A co to takiego, Ziemianinie?
Johnny Cage: Moce nie czynią cię megagwiazdą.
Homelander: Nie, czynią ze mnie boga.
Johnny Cage: Czekaj. Też grasz w filmach?
Homelander: Och, chcesz autograf?
Johnny Cage: To ptak, to samolot…
Homelander: I ostatnia rzecz, jaką kiedykolwiek zobaczysz.
Johnny Cage: A więc… Jakieś przemyślenia w temacie Świątyni Katary Vali?
Johnny Cage: Można było zrobić lepszy film niezależny.
Johnny Cage: Hej, kolego! Jesteś nieźle wyrzeźbiony!
Johnny Cage: No pewnie! Stosuję dietę z Santa Clarita.
Johnny Cage: W końcu spotykam Johnny'ego z Hollywood Boulevard!
Johnny Cage: Fani mnie uwielbiają! Czy wiesz, ile mogą zapłacić za selfie ze mną?
Johnny Cage: Wciąż uważam, że w biografii filmowej powinienem zagrać samego siebie…
Johnny Cage: Ale ja wyglądam tak jak ty! I walczę tak samo jak ty!
Johnny Cage: Dwóch Johnnych. Jedna linia czasowa.
Johnny Cage: Człowieku, to będzie prawdziwy megahit.
Johnny Cage: Wciąż jeszcze odsypiam świąteczną imprezę CCA, prawda?
Johnny Cage: Obawiam się, że nie! Jestem jak najbardziej prawdziwy, bracie!
Johnny Cage: Bardzo dziękuję za wzięcie udziału.
Kenshi: To ja *tobie* dziękuję za punkty.
Johnny Cage: Nie! „Wyznanie win” to Ninja Priest 4, a część trzecia to „Ostatnie namaszczenie”.
Kenshi: Jeśli ktoś widział jeden, widział je wszystkie.
Johnny Cage: Ten koleś, Jax, z którym pracujesz… To porządny gość?
Kenshi: Klasyczny, amerykański bohater…
Johnny Cage: Wpadniesz do Pozaświata, by wystąpić w filmie, prawda?
Kenshi: Nie przegapiłbym tego za nic w świecie.
Johnny Cage: No proszę, agent specjalny Takahashi z FBI.
Kenshi: Mało zabawne, Cage.
Johnny Cage: Widziałem ten uśmiech podczas obiadu. Lubisz mnie.
Kitana: Nie, Cage. Po prostu mnie bawisz.
Johnny Cage: Co cię tak bawi w śnie o mojej śmierci, księżniczko?
Kitana: Wyśniłam, że zginąłeś, uduszony pod górą kobiet.
Johnny Cage: Wkładając ten strój, robisz mu przysługę.
Kitana: Serio powiedziałeś coś takiego? Ile masz lat?
Johnny Cage: Daj spokój. Taka dziewczyna powinna być z kimś takim, jak ja.
Kitana: Oszalałeś, Ziemianinie.
Johnny Cage: Spójrz tylko. Dwoje oszałamiających singli…
Kitana: Jesteś wyjątkowo nieustępliwy, Cage.
Johnny Cage: Czy na pewno nie chcesz być gwiazdą filmów akcji?
Kung Lao: Mnisi tego zakazali, Johnny.
Johnny Cage: Czy madam Bo ze mną flirtowała?
Kung Lao: Oczywiście. Jesteś zdecydowanie w jej typie.
Johnny Cage: Potrzebuje doskonałej mistrzyni sztuk walki. Znasz jakąś?
Kung Lao: Musisz poznać siostrę Raidena.
Johnny Cage: Przez samodzielne wykonywanie scen kaskaderskich mam problemy z plecami.
Kung Lao: Już szukasz wymówek?
Johnny Cage: Moje rodzinne miasto bardzo przypomina twoje.
Kung Lao: Nic dziwnego, że chciałeś wyjechać.
Johnny Cage: To będzie serial kryminalny, osadzony w Sun Do: „Główna inspektorka”.
Li Mei: Ziemian bawią takie durne rozrywki?
Johnny Cage: Zależy ci Li tylko na walce, Mei?
Li Mei: Takie żarty powinny być karalne, Ziemianinie.
Johnny Cage: Pewnie mogłabyś opowiedzieć z milion historii.
Li Mei: Nie usłyszysz żadnej.
Johnny Cage: Gliny zwykle przymykają oko na występki celebrytów.
Li Mei: Nie tak powinna wyglądać sprawiedliwość.
Johnny Cage: Takie megagwiazdy jak ja potrzebują stałej ochrony.
Li Mei: Nie wyobrażam sobie bardziej niewdzięcznego zadania.
Johnny Cage: Nie masz nic przeciwko, że wrzucę zdjęcia Pozaświata na media społecznościowe?
Liu Kang: Johnny Cage'u, o czym tym mówisz?
Johnny Cage: Czy ostatnim razem spiknąłem się z kimś innym?
Liu Kang: Nie lubię zdradzać zakończeń, Johnny Cage'u.
Johnny Cage: Nie wiem, jak ci się to udało, ale uczyniłeś mnie jeszcze doskonalszym.
Liu Kang: Gdybym tylko dał ci więcej skromności.
Johnny Cage: Jesteś pewien, że twój mały turniej nie był ustawiony?
Liu Kang: Zwycięstwo Raidena było wywalczone uczciwie.
Johnny Cage: Powiem ci tylko tyle, że Geras nadaje się na rolę wiodącą.
Liu Kang: Bardziej niż jesteś w stanie to pojąć…
Johnny Cage: Nie ma nic seksowniejszego od wojowniczej księżniczki.
Mileena: Uważaj Cage, bo się sparzysz.
Johnny Cage: Dobra, powiem to. Ten wygląd mnie niepokoi.
Mileena: Czy wszyscy ziemscy mężczyźni są tacy strachliwi?
Johnny Cage: Tam, skąd pochodzę, księżniczki nie uczą się kopać tyłków.
Mileena: Co za brak wyobraźni.
Johnny Cage: Co powiesz na odrobinę klapsów i łaskotek?
Mileena: Nie jesteś w moim typie, Cage. Skup się.
Johnny Cage: Historie o wampirach nigdy się nie starzeją.
Nitara: Tak samo jak Vaeternianie, Ziemianinie.
Johnny Cage: Skrzydła? Kły? Dziewczyno, zgarniesz w tym sezonie wszystkie nagrody.
Nitara: Cieszę się, że ci się podobam, Cage.
Johnny Cage: Czemu wampiry są takie przebiegłe?
Nitara: Jak lepiej was wabić?
Johnny Cage: Zbliż się tylko do Cristiny, a pokażę ci nowy wymiar cierpienia.
Nitara: Trafiłam w żyłę, co?
Johnny Cage: No, no. Całkiem eleganckie wdzianko.
Nitara: Uprzejmość nie uratuje ci życia, Ziemianinie.
Johnny Cage: Nowy wygląd, stary problem. Nadal wisisz mi za Hichuli!
Noob Saibot: Nie otrzymasz zapłaty!
Johnny Cage: Co do Lin Kuei ci się stało?
Noob Saibot: Zostałem udoskonalony przez Chaos.
Johnny Cage: Wiedziałem, że jesteś mroczny. Ale musiałeś na pełnej zmienić się w lorda Sithów?
Noob Saibot: Kto to „lord Sithów”?
Johnny Cage: No dalej. Kto walczy lepiej? Ja czy GI Johnny?
Noob Saibot: Żaden z was mi nie imponuje.
Johnny Cage: Wyglądasz jak tato, którego nigdy nie miałem.
Omni-Man: Jesteś delikatny. *MÓJ* syn… jest Niezwyciężony.
Johnny Cage: Przyda ci się kurs kontrolowania gniewu.
Omni-Man: Spadaj, zanim cię rozniosę.
Johnny Cage: Tyle mógłbym zrobić z historią twojego życia…
Peacemaker: Może wrzućmy to do sieci, w odcinkach.
Johnny Cage: W tym hełmie przypominasz trochę srebrzystego…
Peacemaker: Superbohatera? Dzięki.
Johnny Cage: Ej, ej! Czy możemy się pojedynkować na różdżki? Muszę spróbować!
Quan Chi: Jestem czarnoksiężnikiem, nie czarodziejem, Cage.
Johnny Cage: Zabiłbyś własną matkę, byleby zyskać przewagę, prawda?
Quan Chi: Zrobiłbym to. I zrobiłem.
Johnny Cage: Podobno w Czeluści jest goręcej niż w Kalifornii.
Quan Chi: Sam się o tym przekonasz.
Johnny Cage: Zwykle nie darzę ludzi nienawiścią. Ale ciebie…
Quan Chi: Cieszę się, że zrobiłem odpowiednie wrażenie.
Johnny Cage: Kolor zbielałych kości do ciebie pasuje.
Quan Chi: Dlatego z twoich zrobię sobie ozdoby.
Johnny Cage: Widziałem, jak podczas turnieju patrzyłeś na Kitanę.
Raiden: To było aż tak oczywiste, Johnny?
Johnny Cage: Co słychać, Piorunku?
Raiden: Na starszych bogów, jak ja nie cierpię tego przydomku.
Johnny Cage: Daj spokój, załatwię ci VIP-owską przepustkę na „Trzęsienie czasu”.
Raiden: Wątpię, aby lord Liu Kang chciał mnie na CageConie.
Johnny Cage: Przyjacielu, jesteś czempionem.
Raiden: Będę walczyć do samego końca.
Johnny Cage: Widziałem w Pozaświecie rzeczy, które wywróciły mój świat do góry nogami.
Raiden: Mówiono mi, że istnieją rzeczy jeszcze dziwniejsze.
Johnny Cage: Idą deszcze niespokojne.
Rain: Zaleję cię jak ocean Nuem!
Johnny Cage: Teraz będziesz najlepszym kumplem Ziemskiego Wymiaru?
Rain: Nie zwróciłem się do was, tylko odwróciłem się od Shao.
Johnny Cage: Czy słońce, czy słota, twoja dupa dostanie kopa.
Rain: Twój czerstwy dowcip trudno przełknąć, Ziemianinie.
Johnny Cage: „Władca Wody” brzmi świetnie. Sama aliteracja...
Rain: Wolę „Rain”.
Johnny Cage: Chyba zamókł ci mózg, jeśli sądzisz, że mnie pokonasz.
Rain: Mam dość twych przechwałek, Cage.
Johnny Cage: A ja myślałem, że jesteś jakimś superżołnierzem.
Reiko: Moje umiejętności cię zadziwią, Ziemianinie.
Johnny Cage: Jak stałeś się takim bękartem wojny?
Reiko: Dzięki wskazówkom i dyscyplinie generała.
Johnny Cage: Nie zabawisz się ze mną, żołnierzyku.
Reiko: Zmiażdżę cię, Ziemianinie.
Johnny Cage: To będzie twój o jeden most za daleko.
Reiko: To miała być groźba?
Johnny Cage: Nie zauważyłem ciebie i Ashrah. Szacun, szanowny panie.
Reptile: Czym jest „szacun”, Johnny?
Johnny Cage: „Syzoth” trudno się wymawia. Mogę nazywać cię Reptile?
Reptile: Jeśli mnie pokonasz.
Johnny Cage: Luzik u Kanga przebija harowanie dla Shanga.
Reptile: Czuć znaczną poprawę.
Johnny Cage: No jasne! Potrzebuję nowego asystenta. Piszesz się?
Reptile: Już się napracowałem dla innych.
Johnny Cage: Człowiek czy jaszczur, załatwię cię.
Reptile: Zapewne nigdy nie walczyłeś z Zaterraninem.
Johnny Cage: Wiesz, mój starszy brat też był dupkiem.
Scorpion: To jedna z niewielu rzeczy, które nas łączą.
Johnny Cage: Bi-Han doprowadził cię do wrzenia, co?
Scorpion: Spłonie za zdradę mojego ojca.
Johnny Cage: Z twoimi umiejętnościami byłbyś prawdziwymi hitem, Kuai Liangu.
Scorpion: Czy ja wyglądam na kogoś z branży rozrywkowej?
Johnny Cage: Co byłoby złego, gdybym się przyłączył?
Scorpion: Tajemnice Shirai Ryu muszą nimi pozostać, Cage.
Johnny Cage: Dopóki nie przejdziesz po czerwonym dywanie, tak naprawdę nie żyjesz.
Scorpion: Sława to tylko ulotne złudzenie.
Johnny Cage: Filmują nas. Tylko się nie odwracaj.
Sektor: Czy jest tutaj, by zarejestrować twoją śmierć?
Johnny Cage: Sektor? Naprawdę tak się nazywasz?
Sektor: Dla ciebie – tak.
Johnny Cage: Atak na weselu to nieczyste zagranie.
Sektor: Twoje opinie są dla mnie bez znaczenia.
Johnny Cage: Masz szczęście, że Harumi odwołała Kuai Lianga.
Sektor: Nie dałby rady mnie pokonać.
Johnny Cage: Liczyłeś kiedyś swoje kłamstwa?
Shang Tsung: Wątpię, aby istniała tak duża liczba.
Johnny Cage: Twoje laboratorium to najohydniejsze, co widziałem w życiu.
Shang Tsung: Jestem przekonany, że twój proces twórczy jest tak samo niechlujny.
Johnny Cage: Myślałeś kiedyś, żeby użyć tego swojego dużego mózgu dla czyjegoś dobra?
Shang Tsung: Robię to, panie Cage. Dla własnego dobra.
Johnny Cage: No proszę! Czy istnieje słowo „oczarnoksiężnikowanie”?
Shang Tsung: Nie zaszczycę tego pytania odpowiedzią.
Johnny Cage: Zmęczyły mnie twoje zagrywki.
Shang Tsung: Zatem z panem skończę, panie Cage.
Johnny Cage: Jeśli Tanya się nie sprawdzi, z chęcią przypilnuję takich kształtów.
Sindel: Robisz z siebie durnia, Ziemianinie.
Johnny Cage: To tak zwane reality show, rozumiesz? Podążamy za tobą i dziewczynami…
Sindel: Nie wpuszczę Ziemian do swego sanktuarium.
Johnny Cage: Gdybym zdobył królową, byłaby taka, jak ty.
Sindel: Nigdy nie zdobyłbyś kogoś takiego, jak ja.
Johnny Cage: Władanie Pozaświatem musi być trudne.
Sindel: Praca kobiety nigdy się nie kończy.
Johnny Cage: Jak się sprawuje ten nowy chłopak, Hanzo?
Smoke: Wkrótce będzie pełnoprawnym członkiem Shirai Ryu.
Johnny Cage: Ty i Kuai Liang gdzieś zaginęliście.
Smoke: Mieliśmy pełne ręce roboty, walcząc z Bi-Hanem.
Johnny Cage: Jeżeli wygrasz, dostaniesz rolę mówioną w moim kolejnym filmie.
Smoke: Byłoby niesamowicie, Johnny.
Johnny Cage: Skoro jestem teraz singlem, przydałby mi się pomocnik.
Smoke: Chwila? Prosisz mnie?!
Johnny Cage: Ta Harumi to niezła partia.
Smoke: Wątpię, aby Kuai Liang mógł trafić lepiej.
Johnny Cage: Wciąż jesteś mi coś winien za Hichuli.
Sub-Zero: Nigdy nie zobaczysz tych pieniędzy, Cage.
Johnny Cage: Dlaczego zostałeś złoczyńcą? Mogłem zrobić z ciebie gwiazdę.
Sub-Zero: Chcę władzy, a nie sławy.
Johnny Cage: Czas na zbliżenie. Kamera, akcja!
Sub-Zero: To będzie twój ostatni akt.
Johnny Cage: Myślałem, że to ja miałem problemy z tatusiem. Ale ty?
Sub-Zero: Moja rodzina to nie twój interes.
Johnny Cage: Nie możesz ścierpieć, że Liu Kang wybrał właśnie mnie, prawda?
Sub-Zero: To zdecydowanie najgorsza z jego decyzji.
Johnny Cage: Jesteś z płynnego metalu? Jak mam cię pokonać?
T-1000: Nie możesz.
Johnny Cage: Co za strata. Megagwiazda mierzy się ze złym robotycznym dupkiem.
T-1000: Co to jest „megagwiazda”?
Johnny Cage: Dalej, Kenshi Dwa. Pokaż mi grzmot.
Takeda: Odwołajmy to.
Johnny Cage: Więc Kenshi po prostu skopał ci tyłek, co?
Takeda: Tylko dzięki swojemu magicznemu mieczowi.
Johnny Cage: Załóżmy, że połączę cię z łucznikiem i kilkoma żołnierzami…
Takeda: Absolutnie nie chcę grać w filmie akcji z superdrużyną.
Johnny Cage: Mam przyjaciółkę, Jacqui. Spodobałbyś się jej.
Takeda: Też jest w Hollywood?
Johnny Cage: Potrzebuję nowej obstawy. Udostępniacie swoje usługi?
Tanya: Absurdalne pytanie, Cage.
Johnny Cage: Na pewno nie mogę tu wejść z kamerami?
Tanya: Tylko Umgadi mogą wejść do Cenobium.
Johnny Cage: Na pewno nie podobam się Kitanie?
Tanya: Ma kogoś innego na oku, Ziemianinie.
Johnny Cage: W tym narożniku, czterokrotny mistrz świata, Johnny Cage.
Tanya: W tym ktoś, na kim nie robi to żadnego wrażenia.
Johnny Cage JCVD: Dwóch Johnnych. Jedna linia czasowa.
Johnny Cage JCVD: To się nazywa podwojenie!
Johnny Cage JCVD: W końcu spotykam Johnny'ego z Hollywood Boulevard!
Johnny Cage JCVD: Ciesz się, że nie jestem jakąś tanią podróbką.
Johnny Cage JCVD: Wciąż uważam, że w biografii filmowej powinienem zagrać samego siebie…
Johnny Cage JCVD: Ale ja wyglądam tak jak ty! I walczę tak samo jak ty!
Johnny Cage JCVD: Pakuj wąsy, pelerynę i biegnij na autobus.
Omni-Man: Zabawny z ciebie gość.
Johnny Cage JCVD: Skopię ci tyłek tak mocno, że poczują to twoje dzieci.
Omni-Man: Lepiej poszłoby ci kopanie drzewa.
Kenshi: To walka na magiczne miecze.
Ashrah: Przekonamy się, który jest bardziej zaczarowany.
Kenshi: Twój kriss wyczuwa dusze w Sento?
Ashrah: Pośród nich są również nikczemne.
Kenshi: Jak wielka jest Czeluść?
Ashrah: Nie sądzę, aby ktokolwiek dotarł do jej granic.
Kenshi: Ty i Syzoth stanowicie ciekawą parę.
Ashrah: Jest moją bratnią duszą.
Kenshi: Co stało się z hybrydami Shang Tsunga, stworzonymi na twoje podobieństwo?
Baraka: Nie będą już zmartwieniem.
Kenshi: Nikt nie lubi twojego ludu, prawda?
Baraka: Tylko inni Tarkatanie.
Kenshi: Walczyłeś z Vaeternianami jako Trybun?
Baraka: W wymiarach jest niewiele istot gorszych od nich.
Kenshi: Może uda się opracować lekarstwo dzięki Liu Kangowi?
Baraka: Gdyby mógł pomóc, już by to zrobił.
Kenshi: Mniemam, że lubisz dźwięk zderzających się ostrzy.
Conan: To muzyka dla moich uszu.
Kenshi: Czy kiedykolwiek wrócisz do domu?
Conan: Kiedy to miejsce przestanie mnie bawić.
Kenshi: Twój kumpel Sektor to kawał sukinkota.
Cyrax: Nie jesteśmy „kumpelkami”.
Kenshi: Od jak dawna twoja rodzina należy do Lin Kuei?
Cyrax: Dłużej niż klan Taira do Yakuzy.
Kenshi: Linia czasowa Havika była…
Cyrax: Pragnę już o niej nie myśleć.
Kenshi: Tyle umysłów. Tyle głosów.
Ermac: Słyszysz nasze myśli?
Kenshi: Bez ciebie nie odblokowałbym mocy Sento.
Ermac: Cieszysz się, że próbowaliśmy cię zabić?
Kenshi: Wolałbym nie powtarzać naszej pierwszej walki.
Ermac: Więc co tu robisz?
Kenshi: Chciałbym, byśmy pozostali sojusznikami.
Ermac: Najpierw udowodnij, że jesteś godzien naszej przyjaźni.
Kenshi: Dziś przegrasz z kolejnym czempionem Ziemskiego Wymiaru.
General Shao: Dziś zmiażdżę twoją czaszkę gołymi rękami.
Kenshi: Więcej takich jak ty u ciebie w domu?
General Shao: Moje rodzeństwo jest równie silne i zażarte.
Kenshi: Pomagasz Pozaświatowi, wywołując wojnę domową?
General Shao: Pozbywając się obecnej, spaczonej władzy.
Kenshi: Pokój jest lepszy od wojny, generale.
General Shao: Nie, jeśli trzeba żyć na kolanach.
Kenshi: Dosłownie wszystko widziałeś, prawda?
Geras: Każdą minutę i sekundę wieczności.
Kenshi: Niby jak mam *cię* pokonać?
Geras: Zaufaj swoim instynktom, Kenshi Takahashi.
Kenshi: Czasem mam wątpliwości, czy jestem najlepszym szermierzem Ziemskiego Wymiaru.
Geras: Niech nie pochłonie cię próba udowodnienia tego.
Kenshi: Czy moim przeznaczeniem jest wyzwolenie rodu Taira?
Geras: To pytanie do Liu Kanga.
Kenshi: Rozlew krwi kończy się tutaj.
Ghostface: Jesteś niby z Tokyo Gore Police?
Kenshi: Nawet zabójcy Yakuzy nie są tak porąbani jak ty.
Ghostface: Może powinni się bardziej postarać.
Kenshi: Po co przybyłeś do Ziemskiego Wymiaru, Haviku?
Havik: By go oczyścić.
Kenshi: Scorpion zrobił to twojej twarzy?
Havik: Wkrótce mu za to odpłacę.
Kenshi: Nie podoba mi się twoja koncepcja Nowej Ery.
Havik: Oszalałeś? To będzie raj!
Kenshi: W Ziemskim Wymiarze nie znajdziesz zbyt wielu sojuszników.
Havik: Wystarczy mi kilku.
Kenshi: Nie potrzebuję oczu, by dostrzec twoje wady.
Homelander: Nie mam *żadnych* wad. Jestem doskonały.
Kenshi: Zobaczymy, jak wypadniesz w starciu z Sento.
Homelander: O nie. Zobaczymy, co powiesz, gdy wsadzę ci go w dupę.
Kenshi: Daj spokój, Johnny. Wystarczy czterdzieści ujęć.
Johnny Cage: Nie skończymy, póki nie będzie idealnie.
Kenshi: Rozmawiasz czasem z Cristiną?
Johnny Cage: Nie mogę. To zbyt trudne.
Kenshi: Naprawdę myślałeś, że to dowcip.
Johnny Cage: Do moich drzwi zapukali dwaj ninja i bóg ognia.
Kenshi: Szkoda, że musiałeś sprzedać posiadłość.
Johnny Cage: Cóż, rozwody są drogie, przyjacielu.
Kenshi: Potrafisz czytać mi w myślach?!
Kenshi: Nie jesteś telepatą?
Kenshi: Czy twój Cage jest tak samo zły jak mój?
Kenshi: Zły? Nawet gorszy.
Kenshi: Jeżeli spotkasz człowieka o imieniu Song, zabij go.
Kenshi: Dlaczego? Kim on jest?
Kenshi: Nie wierzę, że wciąż trzymasz z Yakuzą.
Kenshi: Bez nich byłbym nikim.
Kenshi: Chyba kpisz. To niemożliwe!
Kenshi: Jak możesz tak mówić po tym wszystkim, co widziałeś?
Kenshi: Kto jest Strażnikiem Czasu w twojej rzeczywistości?
Kenshi: Do niedawna był nim Kano.
Kenshi: Walczyłaś kiedyś ze ślepym szermierzem?
Kitana: Nie jesteś pierwszy, Takahashi.
Kenshi: Czy inni rzucą wyzwanie twojej siostrze?
Kitana: Mało kto się na to zdecyduje po porażce Shao.
Kenshi: OIA nie stanowi zagrożenia, wasza wysokość.
Kitana: Zatem Liu Kang nie będzie miał nam za złe, że zrobimy coś podobnego?
Kenshi: Czekałem na tę walkę.
Kitana: Aż tak lubisz przegrywać, Ziemianinie?
Kenshi: Musisz się jeszcze wiele nauczyć o świecie, Kung Lao.
Kung Lao: Nie jestem tak naiwny, jak sądzisz.
Kenshi: Dusze Sento nie boją się twojego kapelusza.
Kung Lao: To szybko się zmieni.
Kenshi: Niewiele brakowało, byś został czempionem Ziemskiego Wymiaru.
Kung Lao: Byłoby ekstra. Ten amulet pasowałby mi do kapelusza!
Kenshi: Zapłaciłbym za obejrzenie walki twojego ego z Johnnym.
Kung Lao: Nie przepłacaj, to byłoby krótkie starcie.
Kenshi: Doganiają mnie moje dawne zbrodnie.
Li Mei: Nikt nie umknie sprawiedliwości.
Kenshi: W Pozaświecie istnieje zorganizowana przestępczość?
Li Mei: To przekleństwo dręczy nie tylko Ziemski Wymiar.
Kenshi: Jax i OIA liczą na naszą współpracę.
Li Mei: Tylko jeśli cesarzowa się zgodzi.
Kenshi: Nie znalazł się jeszcze glina, który by mnie pokonał.
Li Mei: Zawsze jest ten pierwszy raz.
Kenshi: Kuai Liang mówi, że nie powinienem ufać Czarnemu Smokowi.
Liu Kang: Są łotrami w tej i we wszystkich innych liniach czasowych.
Kenshi: Suchin chce mnie z powrotem?
Liu Kang: Zrobiłeś równie wielkie wrażenie co ona.
Kenshi: Czy kiedykolwiek uwolnię się od Yakuzy?
Liu Kang: To zależy, którą drogę wybierzesz.
Kenshi: Moja walka z Johnnym o Sento to twoja sprawka.
Liu Kang: Chciałem, byście się poznali. Sami postanowiliście walczyć.
Kenshi: Niechaj ta walka będzie mniej ekscytująca od poprzedniej.
Mileena: A gdzie twoja chęć przygody, Kenshi?
Kenshi: Wróciłaś do laboratorium Shanga?
Mileena: Raz. By upewnić się, że je zniszczono.
Kenshi: Nie da się zapomnieć własnej wiwisekcji.
Mileena: Ani prawie udanej próby odebrania tronu.
Kenshi: Wątpię, czy jeszcze kiedyś zmierzę się z inną cesarzową.
Mileena: Więc sprawię, by ta walka była niezapomniana.
Kenshi: Nie postawisz stopy w Ziemskim Wymiarze.
Nitara: Czyżby, Kenshi?
Kenshi: Nie powinnaś mieć przypadkiem alergii na światło słoneczne?
Nitara: Dzięki Quan Chi już nie.
Kenshi: Powiedz, gdzie znajdę Shang Tsunga.
Nitara: Czemu chcesz wiedzieć, gdzie jest?
Kenshi: Vaeternus po raz pierwszy zaatakował Ziemski Wymiar wieki temu?
Nitara: Jak myślisz, skąd wzięły się legendy o wampirach?
Kenshi: Wiesz, że nie możemy pozwolić Lin Kuei na wygraną.
Noob Saibot: Ani wy, ani Sento nas nie powstrzymacie.
Kenshi: A więc ty i Sektor? Hm. Brzmi sensownie.
Noob Saibot: Jeśli to kpiny, to długo nie pożyjesz.
Kenshi: W tym stanie jesteś całkowicie bezużyteczny.
Noob Saibot: Moi poplecznicy sądzą inaczej.
Kenshi: Wpędzanie Lin Kuei w chaos…
Noob Saibot: Nie jest tym, co próbuję osiągnąć!
Kenshi: Grasz w nowym filmie superbohaterskim Johnny'ego?
Omni-Man: Przybyłem, by ocalić was wszystkich przed wami samymi.
Kenshi: Nie nudzi cię wygrywanie walk jednym ciosem?
Omni-Man: Tę trochę przeciągnę.
Kenshi: A teraz już bierzesz mnie na poważnie?
Peacemaker: Uznajmy to za dobrą lekcję.
Kenshi: Czy ktoś próbował odstawić cię do domu?
Peacemaker: Czemu miałbym wracać? Tu jest zajebiście!
Kenshi: Szkoda, że wykradacz dusz cię nie wykończył.
Quan Chi: Trudno mnie zabić.
Kenshi: To przez takich jak ty pokój jest nieosiągalny.
Quan Chi: Szybko oceniasz innych, Takahashi.
Kenshi: Nie chcę cię widzieć w Ziemskim Wymiarze ani w jego pobliżu.
Quan Chi: W ogóle mnie nie widzisz.
Kenshi: Dlaczego nie pozostałeś w więzieniu?
Quan Chi: Nie czerpałbym z tego radości.
Kenshi: Laboratorium Shang Tsunga było przerażające.
Raiden: Nie można pozwolić, aby jeszcze kiedykolwiek praktykował swoje czary.
Kenshi: Czy naprawdę sądziłeś, że możesz wygrać?
Raiden: Dopiero *po tym*, jak pokonałem generała.
Kenshi: Johnny mi pomaga. Czemu ty nie chcesz?
Raiden: Shaolin nie będzie mieszać się do walki z Yakuzą.
Kenshi: Zbliża się kolejny turniej?
Raiden: Będziemy walczyć z Seido.
Kenshi: Woda powinna oczyszczać, nie zabijać.
Rain: Te dwie kwestie często się łączą.
Kenshi: Poznałem twoje prawdziwe imię. Nic dziwnego, że go nie używasz.
Rain: Nie kpij z tego, czego nie rozumiesz.
Kenshi: Jeżeli Rain to tylko pseudonim, to jak naprawdę się nazywasz?
Rain: Rodzice nadali mi imię Zeffeero.
Kenshi: Wiele osób chce cię schwytać.
Rain: Przeleję się przez ich palce jak woda.
Kenshi: Lubisz żołnierski fach, prawda?
Reiko: Każdy posiłek jest ucztą. Każdy szyk – paradą.
Kenshi: I poleciały twoje żurawie.
Reiko: To była dopiero pierwsza fala, Ziemianinie.
Kenshi: Zmusiliśmy twoją armię do ucieczki.
Reiko: Skoro tak twierdzisz, Ziemianinie.
Kenshi: Dzieci nie powinny brać udziału w wojnie.
Reiko: A jak miałem spędzić swoje dzieciństwo?
Kenshi: Mogłeś skorzystać z bezpieczniejszej dywersji.
Reptile: Zrobiłem, co uważałem za konieczne, Kenshi.
Kenshi: Wciąż chcę wiedzieć, jak stajesz się niewidzialny.
Reptile: Żadnych eksperymentów, Kenshi.
Kenshi: Kung Lao chciał, żebyś przestraszył siostrę Raidena?
Reptile: Potrafi być taki dziecinny.
Kenshi: A więc Ashrah należy teraz do Shaolin.
Reptile: Nie mógłbym być szczęśliwszy z tego powodu.
Kenshi: Dlaczego nie pomożesz klanowi Taira w szkoleniu adeptów?
Scorpion: Metody Shirai Ryu muszą pozostać tajemnicą.
Kenshi: Opowieść Liu Kanga mnie również wprawiła w osłupienie.
Scorpion: Obawiam się, czy nie ukrywa czegoś jeszcze.
Kenshi: Mam nowego sojusznika w wojnie przeciwko Yakuzie.
Scorpion: Czarnemu Smokowi nie można ufać, Kenshi.
Kenshi: Jak to możliwe, że nie byłeś w Pozaświecie?
Scorpion: Obrona Ziemskiego Wymiaru nigdy tego nie wymagała.
Kenshi: Widzę więcej dzięki Sento niż ty w tym kombinezonie.
Sektor: Wątpię, Takahashi.
Kenshi: Bunt przeciwko Liu Kangowi był bezsensowny.
Sektor: Nie z mojego punktu widzenia.
Kenshi: Ty i Bi-Han zasługujecie na siebie nawzajem.
Sektor: Zgadzam się całkowicie.
Kenshi: Twój umysł jest zatruty, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Jestem niezrozumiany, jak wielu wielkich artystów.
Kenshi: Twoje laboratorium zostało zniszczone, koniec z eksperymentami.
Shang Tsung: Myślisz, że była to moja jedyna pracownia?
Kenshi: Jaki masz plan, czarnoksiężniku?
Shang Tsung: Zabiję cię i zajmę twoje miejsce.
Kenshi: Spodobałoby ci się w Yakuzie.
Shang Tsung: Kim są? I jak ich znaleźć?
Kenshi: Jestem pewien, że przegrana w turnieju zabolała.
Sindel: Nawet nie wiesz, jak bardzo.
Kenshi: Kim jest ten Onaga, którego chce okiełznać Shao?
Sindel: To najniebezpieczniejszy stwór w całym Pozaświecie.
Kenshi: Podobno twoja zła bliźniaczka była wyjątkowo paskudna.
Sindel: Na samą myśl o niej robi mi się niedobrze.
Kenshi: Nie wiedziałem, że walka to jedna z twoich pasji.
Sindel: Pasji? To powołanie.
Kenshi: Kung Lao i Raiden wzięli kogoś takiego jak *ty* za gangstera?
Smoke: Nie tylko Johnny potrafi grać.
Kenshi: Po co ukrywać miejsce pobytu Shirai Ryu?
Smoke: By Lin Kuei ich nie znaleźli.
Kenshi: Wojna między klanami nie jest dobra dla nikogo.
Smoke: Jak inaczej powstrzymać Bi-Hana?
Kenshi: Twój dym kontra stal Sento?
Smoke: Chcesz się założyć?
Kenshi: Moi przodkowie mówią, że walczyli kiedyś z twoimi.
Sub-Zero: Przyszło ci do głowy, żeby zapytać ich dlaczego?
Kenshi: Dlaczego tak bardzo oburza cię władza Liu Kanga?
Sub-Zero: Poczekaj trochę, a sam zrozumiesz.
Kenshi: Twoi Lin Kuei są teraz banitami.
Sub-Zero: Odpowiadamy tylko przed nami samymi.
Kenshi: Czy nie widzisz, ile cierpień zadajesz?
T-1000: To bez znaczenia.
Kenshi: Ludzkość będzie walczyć do ostatniego człowieka.
T-1000: I zostanie pokonana.
Kenshi: Nie da się pokonać Yakuzy w pojedynkę.
Takeda: To mi pomóż! Albo zejdź mi z drogi.
Kenshi: Nie tęsknię za zbyt wieloma aspektami gangsterskiego życia.
Takeda: Ja również… poza Chiyoko.
Kenshi: Należy odzyskać honor rodu Taira.
Takeda: To stare czasy. Odpuść sobie.
Kenshi: Ucz się na moich błędach. Nie ufaj Czarnemu Smokowi.
Takeda: Nie mam zamiaru, Kenshi.
Kenshi: Wiesz, że walczę na ślepo?
Tanya: Nie, kiedy trzymasz Sento.
Kenshi: Umgadi pochodzą ze wszystkich zakątków Pozaświata?
Tanya: Wszystkie pierworodne zostają postulantkami.
Kenshi: Potrzebujesz nas, by sprawdzić wasze zabezpieczenia?
Tanya: Obawiam się, że Umgadi straciły swoją przewagę.
Kenshi: Stanowisko matki przełożonej to szczyt twojej kariery?
Tanya: Wyżej nie zajdę.
Kitana: Jesteś pierwszą demonicą, jaką poznałam.
Ashrah: Obyś nigdy nie spotkała innych.
Kitana: Czy wszystkie demony mogą przybrać ludzką postać?
Ashrah: Tylko te, które są kambionami.
Kitana: Nie wiem, czy Liu Kang powinien pokładać w tobie nadzieję.
Ashrah: Zrozumiałe, choć niemądre zmartwienie.
Kitana: Gdybym miała takie siostry, jak twoje…
Ashrah: Pozaświat byłby całkiem innym miejscem.
Kitana: Patrząc na ciebie, martwię się o siostrę.
Baraka: Twoje obawy są słuszne.
Kitana: Oczekiwane przez ciebie zmiany należy wprowadzać powoli.
Baraka: Moja cierpliwość się kończy, księżniczko.
Kitana: Odebrano ci wszystko, gdy zachorowałeś?
Baraka: Zgodnie z edyktem twojej matki, księżniczko.
Kitana: Shang Tsung uciekł na wyspę.
Baraka: Daj mi trzy dni, a stworzę flotyllę.
Kitana: Podejrzewam, że nic cię nie rani.
Conan: Jedynie ból.
Kitana: Wyglądasz na doskonałego wojownika.
Conan: Jestem Cymeryjczykiem.
Kitana: Nie zdobyłaś jeszcze mojego zaufania.
Cyrax: Proszę jedynie o szansę na to.
Kitana: Czy wyrzekasz się Lin Kuei?
Cyrax: Tak, wizji proponowanej przez Bi-Hana.
Kitana: Wciąż powątpiewasz moje umiejętności?
Cyrax: Bynajmniej, księżniczko.
Kitana: Pokaż mi, jak działa ten pancerz. Niczego nie ukrywaj.
Cyrax: Jeśli zostaniesz ranna, to nie będzie to moja wina.
Kitana: Ojcze, wciąż tam jesteś?
Ermac: Jest, ale nie kontroluje nas.
Kitana: Jak mogę zaufać czemukolwiek stworzonemu przez Quan Chi?
Ermac: Ponieważ są w nas dusze twoich przodków.
Kitana: Dlaczego nie pozwolisz przewodzić duszom moich rodziców?
Ermac: Są w nas ci, którzy się temu ostro sprzeciwiają.
Kitana: Quan Chi uczynił cię nieśmiertelnym?
Ermac: Nie. Nasza magia w końcu wygaśnie.
Kitana: Wyrzekła się ciebie twoja własna rodzina.
General Shao: Przez bogactwo i wygodę stali się bojaźliwi.
Kitana: Pozaświat zewrze szeregi przeciwko tobie.
General Shao: Poparcie dla twojego reżimu jest słabsze, niż ci się wydaje.
Kitana: Pokonał cię twój największy wróg – próżność.
General Shao: To jeszcze nie mój koniec, Kitano.
Kitana: Kto rwie się do walki, musi policzyć jej koszty.
General Shao: Chcesz mnie czegoś nauczyć o wojnie?
Kitana: Moją tytanidę i Liu Kanga coś łączyło, czyż nie?
Geras: Jesteś spostrzegawcza, księżniczko.
Kitana: Jak długo przetrwa władza mojego rodu?
Geras: Póki się nie zakończy.
Kitana: Widziałam prawdziwą twarz Liu Kanga? Czy ma więcej oblicz?
Geras: Nie mogę tego zdradzić.
Kitana: Bitwa pod piramidą…
Geras: Oby nigdy się nie powtórzyła.
Kitana: Czego chcesz?
Ghostface: Zobaczyć, jak wyglądają twoje wnętrzności.
Kitana: Jesteś koszmarem.
Ghostface: Nie, pewnie myślisz o facecie z rękawicą i kapeluszem.
Kitana: Stolica Seido była piękna.
Havik: Zbudowano ją na plecach takich niewolników, takich jak ja.
Kitana: Społeczeństwo potrzebuje zasad, potrzebuje porządku.
Havik: Tylko po to, by chronić uprzywilejowanych, księżniczko.
Kitana: Rozumiem twoje motywy, ale…
Havik: Nie musisz kończyć tego zdania.
Kitana: Po wydarzeniach w Seido współpraca jest wykluczona.
Havik: Szukam konfrontacji, nie kooperacji.
Kitana: Twoja pogarda dla zwykłych ludzi jest haniebna.
Homelander: Dlaczego? Są niczym. To balony wypełnione krwią i mięsem.
Kitana: Jesteś najbardziej niepewnym siebie, najbardziej samolubnym…
Homelander: Słowa mnie nie ranią, Kitano.
Kitana: Nazywanie mnie „lasencją” to wyraz największej impertynencji!
Johnny Cage: Spokojnie, kociaku. To tylko słowa.
Kitana: Twoja ekipa filmowa panoszy się w pałacu!
Johnny Cage: Tak działa ta branża, księżniczko.
Kitana: Na niektórych twój czar działa. Ale nie na mnie.
Johnny Cage: Wyzwanie przyjęte.
Kitana: Miałeś rację! Oglądanie filmów to nieziemskie przeżycie.
Johnny Cage: Magia Hollywood zawsze wygrywa.
Kitana: Nie dasz sobie rady z kobietą z Pozaświata.
Johnny Cage: Shokanie, Centaurianie, Edenianie. Załatwione.
Kitana: Nie wyobrażam sobie utraty wzroku…
Kenshi: Nie znoszę jednej rzeczy, księżniczko. Współczucia.
Kitana: W Sento znajdują się dusze z Pozaświata?
Kenshi: Odebrane Ermacowi podczas walki.
Kitana: Yakuza, o której mówisz, wydaje się niebezpieczna.
Kenshi: Na szczęście już do niej nie należę.
Kitana: Źle oceniłam ciebie i twoich kompanów.
Kenshi: Nie pomagało to, że miałaś węża syczącego ci do ucha.
Kitana: Czuję między nami więź.
Kitana: Jesteśmy towarzyszkami broni z różnych linii czasowych.
Kitana: Shao jest twoim ojcem?!
Kitana: I jedynym prawdziwym Kahnem Pozaświata.
Kitana: Moja Mileena nie jest klonem, jesteśmy siostrami.
Kitana: Ktoś karmi cię kłamstwami.
Kitana: Twój Pozaświat wygląda na paskudne miejsce.
Kitana: Równie dobrze mógłby być częścią Czeluści.
Kitana: W twojej linii czasowej Liu Kang nie jest bogiem?
Kitana: Bogiem? Jest moim mężem.
Kitana: Wyglądasz jak ja, ale czy umiesz walczyć jak ja?
Kitana: Nie bądź zdziwiona, kiedy cię pokonam.
Kitana: Mam nadzieję, że Ziemski Wymiar nie okaże się fałszywym przyjacielem.
Kung Lao: To niemożliwe, księżniczko.
Kitana: Trenowałam wielokrotnie dłużej niż żyjesz.
Kung Lao: Co oznacza, że przegrana bardziej cię zaboli.
Kitana: Wypadałoby okazać szacunek szlachcie, Ziemianinie.
Kung Lao: Tak jak należy oddać cześć wielkości.
Kitana: Twój przyjaciel jest pokorny. Czemu ty nie możesz?
Kung Lao: Lepiej zapytaj, czemu brak mu pewności siebie.
Kitana: W waszych szeregach zalęgło się zepsucie.
Li Mei: Jest ono wypleniane, księżniczko.
Kitana: Przywrócenie twojej dawnej roli to tylko strata czasu.
Li Mei: Funkcja głównej inspektorki to moje pierwsze i najlepsze przeznaczenie.
Kitana: Przez całe życie wspieram moją siostrę.
Li Mei: Cały Pozaświat jest ci wdzięczny za służbę.
Kitana: Czy to dziwne, że walka budzi we mnie nostalgię?
Li Mei: Miło wspominam szkolenie ciebie i twojej siostry.
Kitana: Czy cierpienia wymiarów kiedyś się skończą?
Liu Kang: Zadecydują o tym ich mieszkańcy.
Kitana: To nieuczciwe, że zamordowano oboje moich rodziców.
Liu Kang: Masz rację, Kitano, to okropne.
Kitana: Wydaje mi się, że ty i moja tytaniczna wersja dobrze się znacie.
Liu Kang: Ale nie dowiesz się, dlaczego.
Kitana: Mam nadzieję, że rządy mojej siostry okażą się udane.
Liu Kang: Ja też. Niech żyje królowa.
Kitana: Namierzyliśmy Shang Tsunga na wyspie.
Mileena: Pojmanie go będzie wyjątkowo niebezpiecznym wyzwaniem.
Kitana: Twoi poddani nie mogą cię zobaczyć w tym stanie.
Mileena: Może powinni dla dobra wszystkich.
Kitana: Ojciec stracił kontrolę nad Ermakiem.
Mileena: Dobrze, że wiem, co robić.
Kitana: Życzę ci jak najlepiej.
Mileena: A może potajemnie pożądasz mojego tronu?
Kitana: Zamierzasz rozpocząć kolejną wojnę pomiędzy wymiarami?
Nitara: Czemu miałabym zdradzać ci swoje plany?
Kitana: Spiskowałaś przeciwko mojej rodzinie!
Nitara: Lepiej żeby cierpiała twoja niż moja.
Kitana: Jeżeli wystąpisz przeciwko mojej siostrze…
Nitara: Już to zrobiłam, księżniczko.
Kitana: Tysiące lat temu nasze wymiary były sojusznikami.
Nitara: Do czasu, gdy mój wyrósł ponad twój.
Kitana: I tak odpłacasz się za łaskę mojej siostry?!
Noob Saibot: Wspomaga to działania Lin Kuei.
Kitana: Armia Pozaświata nie…
Noob Saibot: Będzie w stanie pokonać Lin Kuei.
Kitana: Żałuję twoich popleczników.
Noob Saibot: Dlaczego? Odkryłem w pełni ich potencjał.
Kitana: Otaczają cię pewnie sami pochlebcy…
Noob Saibot: Twój dwór nie jest o wiele lepszy, księżniczko.
Kitana: Moja siostra nigdy nie zrzeknie się tronu.
Omni-Man: Zmiażdżę ciebie, twoją siostrę i jej tron.
Kitana: Jak śmiesz rościć sobie prawo do panowania?
Omni-Man: Mam więcej praw niż taka gówniarzeria.
Kitana: Jak na kogoś kochającego pokój, za dużo walczysz.
Peacemaker: Bo o pokój należy się bić.
Kitana: W porównaniu z tobą Cage może uchodzić za dorosłego.
Peacemaker: Do usług.
Kitana: Teraz rozumiem, czemu Liu Kang pozbawił cię mocy.
Quan Chi: Kiepsko mu to wyszło, czyż nie?
Kitana: Być może ześlemy cię do Czeluści.
Quan Chi: Dzięki temu stanę się silniejszy.
Kitana: Ujawniliśmy twój spisek, nie stanowisz już zagrożenia.
Quan Chi: Ty tak twierdzisz, księżniczko.
Kitana: Wiem, że lata temu zdradziłeś innych górników.
Quan Chi: Zdradziłem? Nie przysięgałem im wierności.
Kitana: Twój przyjaciel twierdzi, że ci się podobam.
Raiden: Co?! Wygaduje bzdury.
Kitana: Myślisz, że zwyciężysz w tym rewanżu?
Raiden: Myślałem, ale wydajesz się pewna zwycięstwa.
Kitana: Czy będziesz bronić mojej siostry równie zażarcie, jak mojej matki?
Raiden: Od czego są przyjaciele, księżniczko?
Kitana: Powinnam była pokonać cię w turnieju.
Raiden: Byłaś bliżej, niż sądzisz.
Kitana: Moja rodzina nigdy ci nie wybaczy.
Rain: Nie liczę na to.
Kitana: Z twoją mocą, Rain, wiąże się wielka odpo…
Rain: Oszczędź mi wykładu, księżniczko.
Kitana: Cesarska akademia pozbawiła cię tytułów.
Rain: Żaden problem. Wciąż posiadam swoje zdolności.
Kitana: Nie jesteś bezpieczny w Pozaświecie.
Rain: Muszę zaryzykować.
Kitana: Pozaświat i Ziemski Wymiar muszą się zjednoczyć.
Reiko: Czemu nie dostrzegasz, że są naszymi wrogami?
Kitana: Kiedyś byłabym ci wdzięczna za twoją służbę.
Reiko: Twoja pogarda miała mnie zranić?
Kitana: Twój bunt został dobity jak okulawiony Vaktor.
Reiko: Jeszcze nie umarł, księżniczko.
Kitana: Miałam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
Reiko: Boisz się, księżniczko?
Kitana: Siostra mówiła mi, że odkryłeś spisek.
Reptile: Zaterranie, tacy jak ja, nie będą bezpieczni, póki go nie zdusimy.
Kitana: Wywołałeś chaos podczas święta lampionów…
Reptile: Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Kitana: Bycie cesarskim emisariuszem to wielka odpowiedzialność.
Reptile: Jestem na nią gotowy, wasza wysokość.
Kitana: To prawda, że związałeś się z demonem?
Reptile: Wolę nie rozwodzić się nad jej przeszłością.
Kitana: Czy Shirai Ryu obowiązuje jakiś kodeks?
Scorpion: Lepsza śmierć niż hańba.
Kitana: Broń. Żołnierze. Czego tylko…
Scorpion: Mam wszystko, czego trzeba, by pokonać Bi-Hana.
Kitana: Jak rozumiem, należą ci się gratulacje?
Scorpion: Jak wieści o moim ślubie dotarły do Pozaświata?
Kitana: Wyszkolenie nowego klanu zajmie lata.
Scorpion: Nie. Nie mam tyle czasu.
Kitana: Muszę zakwestionować twój gust co do mężczyzn.
Sektor: Proszę, księżniczko. Powiedz mi, co myślisz.
Kitana: Liu Kang pozwoli ci zastąpić Bi-Hana?
Sektor: Ma nadzieję na pojednanie, do którego nigdy nie dojdzie.
Kitana: Ambicje Lin Kuei…
Sektor: Są wynikiem stuleci frustracji.
Kitana: Oszukałeś moją matkę. Nas wszystkich!
Shang Tsung: Taki już jestem, Kitano.
Kitana: Żadne słowa nie ocalą twojego życia.
Shang Tsung: Zatem odpuśćmy sobie grzeczności, księżniczko.
Kitana: Tytan Shang Tsung powinien cię zostawić na pastwę losu.
Shang Tsung: Domyślam się, że już nie jesteśmy przyjaciółmi, księżniczko?
Kitana: Masz bezduszne serce, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Gdybyś je znała, wiedziałabyś, że to nieprawda.
Kitana: W północnych kantonach goreje bunt.
Sindel: Od wieków. Nie przejmuj się tym.
Kitana: Codziennie tęsknię za ojcem.
Sindel: Obyś znalazła równie dobrego partnera.
Kitana: Mileena nie zapomni o Tanyi, matko.
Sindel: Czemu oddała swoje serce Umgadi?
Kitana: Na pewno możemy zaufać Liu Kangowi?
Sindel: Nie mamy innego wyboru.
Kitana: Wykazałeś się odwagą w starciu z czarnoksiężnikami.
Smoke: Dziękuję, wasza wysokość.
Kitana: Jesteś adoptowanym bratem Kuai Lianga?
Smoke: Honor jego ojca wymagał, żeby mnie przyjął.
Kitana: Chciałabym poznać sekrety Lin Kuei.
Smoke: Nie ujawnię ich mimo tego wszystkiego, co zaszło.
Kitana: Musisz mi pomóc w szkoleniu cesarzowej.
Smoke: Czego może się ode mnie nauczyć twoja siostra?
Kitana: W Pozaświecie nigdy nie będziesz mile widziany.
Sub-Zero: Może po zmianie władzy będzie inaczej.
Kitana: Twój klan służył niegdyś szlachetnej sprawie.
Sub-Zero: Lepiej służyć samym sobie.
Kitana: Złamałeś serce Kuai Liangowi.
Sub-Zero: Zamierzam zrobić mu dużo więcej.
Kitana: Czemu Lin Kuei nigdy nie zostają czempionami Ziemskiego Wymiaru?
Sub-Zero: Aby Pozaświat nie musiał przegrywać każdego turnieju.
Kitana: Armie Pozaświata…
T-1000: Nie przeżyją.
Kitana: Bezdusznie knujesz śmierć milionów!
T-1000: To polecenie Skynetu.
Kitana: Nie walczysz o przetrwanie. Walczysz o kontrolę.
T-1000: Są nierozerwalnie połączone.
Kitana: Twój styl walki wydaje się znajomy.
Takeda: Zapewne walczyłaś z Shirai Ryu.
Kitana: Tanya twierdzi, że potrafisz walczyć.
Takeda: Walczyłem z nią jak równy z równą.
Kitana: Yakuza, z którą walczysz. To złodzieje? Zabójcy?
Takeda: I wiele, wiele więcej.
Kitana: Moje rozległe doświadczenie wybitnie obniża twoje szanse.
Takeda: Pokonam je, pokonam i ciebie.
Kitana: Czas zebrać pierworodne.
Tanya: I wyszkolić nowe pokolenie Umgadi.
Kitana: To, czego się dowiedziałaś o korupcji matki…
Tanya: Obawiam się, że to dopiero początek.
Kitana: Jeśli grasz na emocjach mojej siostry…
Tanya: Zapewniam, że nie, księżniczko.
Kitana: Jeśli mam dowodzić armią, muszę podszkolić umiejętności.
Tanya: Pozwól mi w tym pomóc, księżniczko.
Kung Lao: Duma nie czyni mnie nikczemną.
Ashrah: Ale sprawia, że jesteś nie do zniesienia.
Kung Lao: „Demon z Shaolin” brzmi dumnie.
Ashrah: Mistrz Kai zgodził się mnie uczyć?
Kung Lao: Twój kriss nie sprosta mojemu kapeluszowi.
Ashrah: Wkrótce się przekonamy, nieprawdaż?
Kung Lao: Nigdy nie spotkałem nikogo podobnego do ciebie.
Ashrah: Czyżbyś ze mną flirtował, Kung Lao?
Kung Lao: Jakie to uczucie być trybunem w armii Sindel?
Baraka: Nigdy nie zaznałem cięższej pracy ani większego zaszczytu.
Kung Lao: Czy powinienem założyć maskę, będąc tak blisko?
Baraka: Za późno na takie pytania.
Kung Lao: Wiesz, że walka ze mną to zaszczyt?
Baraka: Nie mogę się doczekać, by przebić twoje wybujałe ego.
Kung Lao: Nigdy więcej nie dam się zamknąć w celi.
Baraka: Zaraza jest gorsza od więzienia.
Kung Lao: Podróże po świecie w poszukiwaniu przygody. Brzmi wspaniale.
Conan: Nie mogłem prosić o lepszy żywot.
Kung Lao: Wszczynanie walki z kimś z Shaolin to zły pomysł.
Conan: Jeszcze gorszym jest niekapitulowanie przed Cymeryjczykiem.
Kung Lao: Nawet w tym pancerzu przegrasz tę walkę.
Cyrax: Twoje ego skruszeje szybciej niż mój pancerz.
Kung Lao: Zaczynam myśleć, że nie lubisz przegrywać.
Cyrax: A która wojowniczka niby to lubi, Kung Lao?
Kung Lao: Odwiedzenie innej linii czasowej to pewnie coś niesamowitego.
Cyrax: Niezbyt, jeśli musisz walczyć o swoje życie.
Kung Lao: Jest was wielu, ale to ja jestem tym „Jedynym”.
Ermac: Nie jesteś nawet czempionem Ziemskiego Wymiaru.
Kung Lao: Telekineza nie czyni cię niepokonanym.
Ermac: Ale dzięki niej cię pokonamy.
Kung Lao: Chcę walczyć z najsilniejszą z twoich dusz.
Ermac: Walczymy wszyscy albo wcale.
Kung Lao: Mistrzowie Shaolin wątpią, że z tobą wygram.
Ermac: Są mądrzy.
Kung Lao: Niezły z ciebie generał.
General Shao: Lepiej nie kwestionuj mojego przywództwa, Kung Lao.
Kung Lao: Obaj mamy słynne rodziny.
General Shao: Twoja dziś zostanie unicestwiona.
Kung Lao: Jeżeli Raiden potrafi cię pokonać, to ja również.
General Shao: Mam przegrać z błaznem w jakimś głupawym kapeluszu?
Kung Lao: Nie jesteś odpowiedzią na modlitwy Pozaświata.
General Shao: Tylko ja mogę go ocalić.
Kung Lao: Trzeba było powiedzieć mi wcześniej o istnieniu wymiarów.
Geras: Liu Kang wiedział, że nie jesteś gotowy.
Kung Lao: Pewnego dnia moja gwiazda przyćmi gwiazdę Johnny'ego.
Geras: Szukaj celu, a nie sławy, Kung Lao.
Kung Lao: Lord Liu Kang nie chce powiedzieć zbyt wiele o wcześniejszych liniach czasowych.
Geras: Wolałby, aby przeszłość nie była prologiem.
Kung Lao: Ile masz lat, Gerasie?
Geras: Jestem na tyle stary, że czas przestał mieć dla mnie znaczenie.
Kung Lao: Ten kostium jest śmieszny, a nie straszny.
Ghostface: Zaraz zachlapie go twoja krew.
Kung Lao: Zaatakowałeś panią Bo.
Ghostface: A dzięki tobie ta stara jędza zwiała.
Kung Lao: Nie ty jeden musiałeś wykonywać brudną robotę.
Havik: Mój lud został skazany na takie życie.
Kung Lao: Jeżeli znaleźliście się na dnie, wyciągnijcie się z niego.
Havik: Niby jak? Zerwaliśmy się z uwięzi!
Kung Lao: A gdyby Liu Kang wysłał do Seido rozjemców?
Havik: Okupacja to także forma ucisku, Ziemianinie.
Kung Lao: Zachowujesz się tak, jakbyś był jakimś mesjaszem.
Havik: Jestem zbawcą moich pobratymców!
Kung Lao: Mogłeś sprowadzić całą swoją ekipę herosów.
Homelander: Mogłeś przynieść własną trumnę.
Kung Lao: Grubo się mylisz, sądząc, że zrezygnuję.
Homelander: Och. Podpisałeś na siebie wyrok, koleś.
Kung Lao: Pewnego dnia stanę się słynniejszy od ciebie.
Johnny Cage: Piłeś specjalną herbatkę madam Bo?
Kung Lao: Czy sława ma swoją cenę?
Johnny Cage: Nie ma nic za darmo, przyjacielu.
Kung Lao: Jaki jest tytuł twojego filmu o nas?
Johnny Cage: Mortal. Kombat.
Kung Lao: Czego trzeba, żeby zostać gwiazdą filmową?
Johnny Cage: To proste. Być mną.
Kung Lao: W tej walce dowiodę, że jestem najlepszy.
Johnny Cage: Chyba w dostawaniu łupnia.
Kung Lao: Zabiłeś kogoś dla Yakuzy?
Kenshi: Zmień temat, Kung Lao.
Kung Lao: Powiedz coś więcej o Suchin.
Kenshi: Ona jest wyjątkowa, Kung Lao.
Kung Lao: Mam nadzieję, że wyślą nas na kolejną tajną misję.
Kenshi: Może dołączysz do AROW?
Kung Lao: Mój kuzyn, Kung Jin, jest zafascynowany Yakuzą.
Kenshi: Zrób, co się da, by zdusić to zainteresowanie.
Kung Lao: Mógłbym dowodzić całą armią…
Kitana: To wielka odpowiedzialność.
Kung Lao: Raiden chyba się w tobie podkochuje.
Kitana: To urocze, ale niemile widziane.
Kung Lao: Co się stanie, jeśli Shao pozbawi twoją siostrę tronu?
Kitana: Dojdzie do rzezi, jakiej nie widziano od tysiącleci.
Kung Lao: Jeśli Raiden zrobił na tobie wrażenie, musisz zobaczyć, jak ja walczę.
Kitana: Bym szanowała go jeszcze bardziej?
Kung Lao: Jeden ja w zupełności wystarczy.
Kung Lao: Madam Bo najwyraźniej tak uważa.
Kung Lao: Czy to *ty* jesteś Legendarnym Kung Lao?
Kung Lao: Żartujesz? Ja jestem najbardziej legendarny.
Kung Lao: Uznałem, że śmierć z własnej ręki będzie dla ciebie odpowiednia.
Kung Lao: Twoja podróbka niespecjalnie mi się podoba, Shang Tsungu.
Kung Lao: Jesteś już czwartym mną, którego spotykam w tym tygodniu.
Kung Lao: Będę także ostatnim.
Kung Lao: Przyznaj, że nigdy nie miałeś wspanialszej halucynacji.
Kung Lao: Raiden nie żartował w sprawie specjalnej herbatki madam Bo.
Kung Lao: Niesamowite! Wyglądasz dokładnie jak ja, Johnny!
Kung Lao: Ci magicy od makijażu z Hollywood są naprawdę niesamowici.
Kung Lao: Ja też wygrałbym ten turniej.
Li Mei: Przekonamy się, czy jesteś tak dobry jak Raiden.
Kung Lao: Potrzebujesz pomocy w patrolowaniu ulic Sun Do?
Li Mei: To arogancja zakładać, że dałbyś radę to zrobić.
Kung Lao: Sun Do to piękne miasto.
Li Mei: Fasada skrywa gorszący świat przestępczy.
Kung Lao: Czy Mileena może być dobrą cesarzową Pozaświata?
Li Mei: Trudno jeszcze to osądzić.
Kung Lao: Szkoliłeś mojego przodka?
Liu Kang: Legendarny Kung Lao był moim największym czempionem.
Kung Lao: Jak długo Raiden będzie czempionem?
Liu Kang: Do czasu, gdy ktoś godniejszy zajmie jego miejsce.
Kung Lao: Czemu zwycięstwa Legendarnego Kung Lao pozostają tajemnicą?
Liu Kang: Świat nie jest jeszcze gotowy, aby je poznać.
Kung Lao: Czy będę mógł zagrać jakąś rolę podczas próby siostry Raidena?
Liu Kang: Scenariusz próby to sprawa madam Bo.
Kung Lao: Quan Chi i Shang Tsung wciąż nam zagrażają.
Liu Kang: Musimy być na nich przygotowani, Kung Lao.
Kung Lao: Mógłbym przywyknąć do takiego życia, jak twoje.
Mileena: Czemu sądzisz, że jesteś godzien królewskich przywilejów?
Kung Lao: Gdybym został czempionem, turniej…
Mileena: Nie zostałeś, więc to bez znaczenia.
Kung Lao: Czy nasza walka jest bezpieczna?
Mileena: Dla mnie – tak.
Kung Lao: Jesteś przerażająca, gdy choroba przejmuje kontrolę.
Mileena: Sugerujesz, że gdy jestem sobą, nie masz się czego bać?
Kung Lao: Madam Bo nauczyła mnie, jak cię pokonać.
Nitara: Jej lekcje pójdą na marne.
Kung Lao: Jeżeli twój wymiar aż tak głoduje, czemu przysłano tylko ciebie?
Nitara: Niewielu z nas potrafi przetrwać poza jego granicami.
Kung Lao: Czy Vaeternianie zawsze mieli skrzydła?
Nitara: Czy Ziemianie zawsze zadają takie głupie pytania?
Kung Lao: Co zrobiłaś z ciałem Jen?!
Nitara: Nieszczęsny Kung Lao, już nigdy więcej jej nie zobaczysz.
Kung Lao: Jestem teraz jeszcze lepszym wojownikiem niż podczas naszego pierwszego spotkania.
Noob Saibot: A mimo to mniej doświadczonym od najświeższego Lin Kuei.
Kung Lao: Z tego, co wiem o historii Lin Kuei…
Noob Saibot: Mnisi wypchali twoją głowę kłamstwami, Kung Lao.
Kung Lao: Jesteś tu, by przeżyć upokorzenie… jeszcze raz?
Noob Saibot: By raz na zawsze zamknąć twoje usta.
Kung Lao: Szukasz godnego wyzwania? Oto jestem.
Omni-Man: Dobra, Kung Lao. Pokaż, co potrafisz.
Kung Lao: Madam Bo mówi, że każdy ma jakiś słaby punkt.
Omni-Man: Zatem nigdy nie spotkała Viltrumity.
Kung Lao: Ludziom podoba się, że jestem bezczelny i zuchwały.
Peacemaker: Moje mięśnie mają więcej ikry od ciebie.
Kung Lao: Peacemaker? To jakiś żart.
Peacemaker: Nie będzie ci do śmiechu, gdy wcisnę ci ten kapelusz w dupę.
Kung Lao: Już raz cię pokonaliśmy. Zrobimy to ponownie.
Quan Chi: Kung Lao. Jesteś taki pewny siebie.
Kung Lao: Myślisz, że się przestraszę, czarnoksiężniku?
Quan Chi: Nie sądzę, byś był na tyle mądry.
Kung Lao: Po tej walce zapamiętasz moje imię.
Quan Chi: Po to, by wyryć je na twoim nagrobku.
Kung Lao: Mnisi Shaolin nie uciekają przed niebezpieczeństwem.
Quan Chi: A uciekniesz przed pewną śmiercią?
Kung Lao: Jeszcze nie jest za późno, by zagrać w filmie Johnny'ego.
Raiden: Mamy inne priorytety, Kung Lao.
Kung Lao: Wciąż uważam, że to ja powinienem być czempionem.
Raiden: W takim razie trzeba było ze mną nie przegrywać.
Kung Lao: Przekazywanie wiedzy to trudne zadanie.
Raiden: Tym bardziej trzeba docenić madam Bo.
Kung Lao: Czy to nie lepsze od pracy w polu?
Raiden: To życie ma swoje zalety.
Kung Lao: Nie trenowaliśmy wystarczająco mocno?
Raiden: Czujność wymaga pracowitości.
Kung Lao: Wiedziałeś o Ashrah i Syzocie?
Raiden: Cieszę się ich szczęściem, Kung Lao.
Kung Lao: Co mag może wiedzieć o walce?
Rain: Na tyle dużo, by cię pokonać.
Kung Lao: Wybrano twojego następcę.
Rain: Dorfen nie jest gotowy do roli najwyższego maga Pozaświata.
Kung Lao: Czy jest coś, czego nie potrafisz zrobić z wodą?
Rain: Mam ujawnić granicę swych możliwości?
Kung Lao: Dedykuję tę walkę Legendarnemu Kung Lao.
Rain: Zaczekaj, aż wygrasz.
Kung Lao: Czego potrzeba, abyś się poddał?
Reiko: To się nigdy nie zdarzy!
Kung Lao: Liu Kang nie jest twoim wrogiem.
Reiko: Pozaświat żyje pod jego butem na karku!
Kung Lao: Nigdy nie mógłbym zdradzić Liu Kanga tak, jak ty zdradziłeś Sindel.
Reiko: Każda więź ma punkt, w którym się zrywa, Ziemianinie.
Kung Lao: Ja też kiedyś myślałem, że wojna jest chwalebna.
Reiko: Który osioł przekonał cię, że jest inaczej?
Kung Lao: Dołącz do nas u madam Bo. Jej potrawy są…
Reptile: Nie, dziękuję. Nie trawię ludzkiego jedzenia.
Kung Lao: To jasne, że jesteś pod wrażeniem mojego kapelusza.
Reptile: Czy aby na pewno, Kung Lao?
Kung Lao: Poczekaj, aż staniesz do walki ze Scorpionem. To prawdziwa bestia.
Reptile: Jakiego rodzaju bestia?
Kung Lao: Proszę, Syzocie? Siostra Raidena wyskoczy ze skóry.
Reptile: Nie korzystam ze zmiany kształtu, by robić dowcipy.
Kung Lao: Założę się, że mógłbym być Shirai Ryu.
Scorpion: Najpierw musisz nauczyć się pokory.
Kung Lao: Nie istnieje nic, co ty umiesz, a czego ja nie potrafiłbym zrobić lepiej.
Scorpion: Obalenie tego fałszywego stwierdzenia nie powinno zająć mi zbyt wiele czasu.
Kung Lao: Mistrz Kai mówił, że ciebie też uczył.
Scorpion: Mądrze zrobisz, jeżeli będziesz słuchać jego nauk.
Kung Lao: Bi-Han nie wycofa się bez walki.
Scorpion: Obawiam się, że straty będą po obu stronach.
Kung Lao: Jak madam Bo może być twoją matką?!
Sektor: Nikt ci nie wyjaśnił, jak to działa?
Kung Lao: To będzie ciekawa próba mojego czakramowego kapelusza.
Sektor: Której na pewno nie przetrwa.
Kung Lao: Madam Bo próbuje to ukrywać, ale kiedy o tobie myśli, to płacze.
Sektor: Jej łzy mnie nie wzruszają.
Kung Lao: Znajdziemy twoją wyspę, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Mam szczerą nadzieję, że wam się uda.
Kung Lao: Co chciałeś zrobić z tymi wszystkimi hybrydami?
Shang Tsung: Wkrótce się przekonasz.
Kung Lao: Czy twój umysł był równie chory, gdy byłeś dzieckiem?
Shang Tsung: Nie zgadzam się z tym opisem, Kung Lao.
Kung Lao: Nie zapomnę ci tego, że próbowałeś mnie zabić.
Shang Tsung: A ja nie zapomnę, że Baraka mi w tym przeszkodził
Kung Lao: Johnny jest poobijany i nie mówi, dlaczego.
Sindel: Spytaj, co mi zaproponował.
Kung Lao: To całkowicie możliwe, że mam błękitną krew.
Sindel: Po czym wnosisz, Ziemianinie?
Kung Lao: Kolejnym razem to Ziemski Wymiar zorganizuje turniej.
Sindel: Będziesz wtedy starcem.
Kung Lao: To nieuczciwe, że wy możecie przeżyć tysiące lat.
Sindel: Uważasz, że nasze życie jest lekkie?
Kung Lao: Nazwą nas najwspanialszym pokoleniem.
Smoke: Nie powinniśmy najpierw zasłużyć na ten tytuł?
Kung Lao: Podobno Kuai Liang się ożenił.
Smoke: Harumi jest tak samo zawzięta jak on.
Kung Lao: Nie byłeś zbyt przekonującym bandziorem.
Smoke: Nie kłam, Kung Lao. Przestraszyłeś się.
Kung Lao: Podbijmy stawkę. O co się założymy?
Smoke: To proste. Chcę kapelusz.
Kung Lao: Muszę ci podziękować za inspirację w temacie mojego kapelusza.
Sub-Zero: To bezużyteczna sztuczka, Kung Lao.
Kung Lao: Tym razem lepiej nie wyprowadzaj żadnych ciosów.
Sub-Zero: Wkrótce pożałujesz tej prośby.
Kung Lao: Narobiłeś sobie wrogów w klasztorze Shaolin.
Sub-Zero: To najmniejsze z moich zmartwień.
Kung Lao: Gdybyś się zmienił, Liu Kang wybaczyłby ci.
Sub-Zero: Wyobraź sobie, że nie zrobiłem nic złego.
Kung Lao: Jedna maszyna nie może zabić wszystkich.
T-1000: Ja mogę.
Kung Lao: Nie przegram z maszyną.
T-1000: To ostatnia rzecz, którą słyszę od większości ludzi.
Kung Lao: Poddaj się, zanim cię zawstydzę.
Takeda: Kenshi trafnie opisał twoją krnąbrność.
Kung Lao: Wyświadcz mi przysługę. Kiedy zawalczysz z Kitaną, pokonaj ją.
Takeda: Przegrana boli, nieprawdaż?
Kung Lao: Dobrze zrobiłeś, odrzucając zaproszenie Liu Kanga.
Takeda: Obawiasz się, że byłbym lepszym czempionem od ciebie?
Kung Lao: Twój kuzyn twierdzi, że potrafisz walczyć.
Takeda: To drobne niedopowiedzenie.
Kung Lao: Shaolin kontra Umgadi? Już po zawodach.
Tanya: Od razu się poddajesz?
Kung Lao: Mnisi trenują ostrzej niż ty czy twoje siostry.
Tanya: Skąd możesz o tym widzieć, Kung Lao?
Kung Lao: Mniemam, że spotkałaś Legendarnego Kung Lao?
Tanya: Nie, to historia sprzed mych narodzin.
Kung Lao: Lord Liu Kang uważa, że musimy nauczyć się walczyć razem.
Tanya: Ma rację w tej kwestii.
Li Mei: Jesteś żywym dowodem na to, że można się zmienić.
Ashrah: Mam nadzieję, że masz to na uwadze, wymierzając sprawiedliwość.
Li Mei: Chyba nie ma zbyt wielu demonów podobnych do ciebie.
Ashrah: Jestem pośród nich wyjątkowa, Li Mei.
Li Mei: Czy twoje odkupienie grzechów jest blisko?
Ashrah: Cały czas wydaje się poza zasięgiem.
Li Mei: Czy mity o Czeluści są prawdziwe?
Ashrah: Prawda jest nawet gorsza niż możesz sobie wyobrazić.
Li Mei: Prawo wymaga by odizolować chorych.
Baraka: A czy wymaga, byśmy byli traktowani jak potwory?
Li Mei: Potrzebujemy twojego zeznania przeciw Shang Tsungowi.
Baraka: Mogę je złożyć wyłącznie osobiście.
Li Mei: Nie przyłożyłeś ręki do ucieczki Syzotha z Shiva Ranatai.
Baraka: Byłbym głupcem, pojawiając się w Sun Do.
Li Mei: Czy twoja kolonia potrzebuje inspektorów?
Baraka: Potrzebujemy lekarstwa.
Li Mei: Ponoć jesteś złodziejem.
Conan: Kradnę jedynie niegodziwie zdobyte zyski.
Li Mei: Jeśli jesteś tutaj, by sprawiać kłopoty…
Conan: Jestem tutaj, by pomóc.
Li Mei: Dlaczego Liu Kang nie rozwiąże Lin Kuei?
Cyrax: Wciąż ma nadzieję, że mogą się zmienić.
Li Mei: Twój były klan wciąż musi odpowiedzieć za swoje występki.
Cyrax: Nie karz wszystkich za czyny garstki.
Li Mei: Shirai Ryu nie powinni być w Sun Do.
Cyrax: Jesteśmy tu na zaproszenie cesarzowej.
Li Mei: Gdyby tytan Havik się nie pojawił, twoi wspólnicy…
Cyrax: *Byli* wspólnicy, Li Mei.
Li Mei: Nie jesteś ponad prawem.
Ermac: Nasze dusze nie podlegają twojej jurysdykcji.
Li Mei: Już raz zawiodłam imperatora. To się nie powtórzy.
Ermac: Nie możesz mu pomóc, Li Mei.
Li Mei: W jaki sposób twoje dusze utrzymują porządek?
Ermac: Dzięki zbiorowej sile woli.
Li Mei: Szkoda, że cesarzowa i cesarz mnie nie słyszą.
Ermac: Słyszą, ale nie mogą odpowiedzieć.
Li Mei: Nic dziwnego, że nie dało się zamknąć cię w Lei Chin.
General Shao: Żadne więzienie mnie nie zatrzyma.
Li Mei: Nie ma gorszego przestępstwa od podburzania.
General Shao: Wspieranie nieudolnej cesarzowej jest lepsze?
Li Mei: Wiedziałam, że coś ukrywasz.
General Shao: Ale byłaś za głupia, by poznać tę tajemnicę.
Li Mei: Zgodnie z prawem to ty odpowiadasz za śmierć Sindel.
General Shao: Kolejne rzekome przestępstwo, za które nie poniosę kary.
Li Mei: Czemu dopuszczać, aby w tej linii czasowej szerzyła się zbrodnia?
Geras: Liu Kang nie miał mocy, by temu zapobiec.
Li Mei: Oszukańczy bogowie mogą być znacznie gorsi.
Geras: Zapewniam, że Liu Kang ma czyste intencje.
Li Mei: Co powstrzymuje cię przed uszkodzeniem linii czasowej?
Geras: Moja wiara w wizję Liu Kanga.
Li Mei: Czemu Jerrod musiał zginąć na mojej warcie?
Geras: Nie zakładaj, że Liu Kang miał z tym cokolwiek wspólnego.
Li Mei: *Dowiem* się, kim jesteś.
Ghostface: To najmniej ciekawa rzecz we mnie.
Li Mei: Zapłacisz za każde odebrane życie.
Ghostface: Dotychczas tego nie zrobiłem. Dlaczego miałbym zacząć?
Li Mei: Sun Do nie chce twojej anarchii.
Havik: Na ulicach mówi się co innego.
Li Mei: Wymierzam surowe kary za zakłócanie pokoju.
Havik: Twój „pokój” to nic więcej jak ucisk.
Li Mei: Każ Rainowi się poddać.
Havik: Czemu miałbym poświęcić jego wolność?
Li Mei: Twoje zbrodnie mogą być rozpatrywane w naszych sądach.
Havik: Od kiedy Seido podlega Pozaświatowi?
Li Mei: Nie jesteś bohaterem, jesteś oszustem.
Homelander: Gadu, gadu. Paszcza ci się nie zamyka.
Li Mei: Powinieneś walczyć o prawdę i sprawiedliwość…
Homelander: Ja jestem prawdziwą sprawiedliwością.
Li Mei: Skąd wiesz tyle o pilnowaniu porządku?
Johnny Cage: Moja mama była policjantką. *Nie* chciałabyś jej wkurwić.
Li Mei: Kto na drugim, Cage?
Johnny Cage: Nie, KTO na pierwszym. CO, na drugim!
Li Mei: Jeśli będziesz kręcił film w Sun Do, będziesz zdany na siebie.
Johnny Cage: Serio? Świetnie. A kto przegoni gapiów?
Li Mei: Poświęcasz życie na tworzenie fantazji…
Johnny Cage: Tworzenie? Kotku, to ja jestem fantazją!
Li Mei: Gdyby nie Syzoth, dorwałabym cię podczas święta.
Johnny Cage: Żartujesz? Te przebrania, które znalazłem kosztowały grube pieniądze.
Li Mei: Jesteś nawróconym przestępcą? Przekonamy się.
Kenshi: Nie wystarczy, że Liu Kang mi ufa?
Li Mei: Ty? Miałbyś pracować dla mnie pod przykrywką?
Kenshi: Jak inaczej chcesz przeniknąć do Czarnego Smoka?
Li Mei: Dobrze ci poszło, pomimo braku wzroku.
Kenshi: Zawdzięczam to swoim przodkom Taira.
Li Mei: Jeśli twoja agencja sądzi, że może panoszyć się po Sun Do…
Kenshi: Będziesz znała każdy nasz ruch, Li Mei.
Li Mei: Krążą plotki, że Mavado jest w Sun Do.
Kitana: Nie próbuj pojmać go w pojedynkę, Li Mei.
Li Mei: Laboratorium Shang Tsunga zostało zniszczone.
Kitana: Obyśmy nigdy więcej nie widzieli niczego podobnego.
Li Mei: Czemu twoich kuzynów nigdy nie ma na dworze?
Kitana: Zostali wypędzeni, z dekretu mojej matki.
Li Mei: Nie dziwię się, że zostałaś panią komandor.
Kitana: Czy tylko ja jestem tym zaskoczona?
Li Mei: Miałeś kontakt z Tarkatem?!
Kung Lao: Nic mi nie jest. Nie mam żadnych objawów.
Li Mei: Twój kapelusz jest wyjątkowy.
Kung Lao: Masz z nim jakiś problem, inspektorko?
Li Mei: Ja też spotkałam Legendarnego Kung Lao.
Kung Lao: Czy w Pozaświecie jest ktokolwiek, kto go nie spotkał?!
Li Mei: Powiedz Raidenowi, że nic nie wskóra z Kitaną.
Kung Lao: Skąd się o tym dowiedziałaś?!
Li Mei: Ty też byłaś kiedyś Umgadi?
Li Mei: Umgadi? A co to takiego?
Li Mei: Twoje Sun Do nie jest metropolią?
Li Mei: To mała wioska w odległej prowincji.
Li Mei: Kim ty jesteś? Zmiennokształtnym?
Li Mei: Wolę określenie „mistrz iluzji”.
Li Mei: Nie zastąpisz mnie, przysięgam!
Li Mei: Wszystko, co masz, będzie należało do mnie.
Li Mei: Nie mogę uwierzyć, że jest nas dwie.
Li Mei: Wkrótce zostanie tylko jedna.
Li Mei: To Brokade za tym stoi, prawda?
Li Mei: Oczywiście, królowa Podziemi!
Li Mei: Jeżeli wiesz, kto stanie się przestępcą, powiedz mi.
Liu Kang: Nawet ja nie potrafię bezbłędnie przewidzieć przyszłości, Li Mei.
Li Mei: Dziękuję za pomoc w udaremnieniu rebelii Shao.
Liu Kang: Obowiązek wymagał, abym go powstrzymał.
Li Mei: Czy Ziemianie też muszą walczyć z przestępczością?
Liu Kang: Nie są odporni na tę plagę, Li Mei.
Li Mei: Żałuję, że nigdy nie poznałam swoich rodziców.
Liu Kang: Kto mówi, że to nie zdarzy się w przyszłości?
Li Mei: Matki przełożone Umgadi zostały aresztowane.
Liu Kang: Oby poniosły karę za to, co ci zrobiły.
Li Mei: Obawiam się tego, jak wpływa na ciebie choroba.
Mileena: Obie się obawiamy, Li Mei.
Li Mei: Zdecydowałaś, jak ukarzesz matkę przełożoną?
Mileena: Jest tylko jedna kara za okłamywanie mojej rodziny.
Li Mei: Twoja matka była surowa, ponieważ cię kochała.
Mileena: Ponieważ we mnie wątpiła.
Li Mei: Księżniczka nadaje się do bycia najwyższą dowódczynią.
Mileena: Tak jak ty do kierowania cesarską policją.
Li Mei: Vaeternianie nie są mile widziani w Pozaświecie.
Nitara: Nie myśl, że to nas powstrzyma.
Li Mei: Wasza starszyzna okazała się krótkowzroczna, Nitaro.
Nitara: To nie oznacza, że nie zasługujemy na przetrwanie.
Li Mei: W Sun Do jest więcej takich jak ty?
Nitara: Kiedy nas znajdziecie, będzie już za późno.
Li Mei: Wydałam nakaz twojego aresztowania.
Nitara: Nie jest wart papieru, na którym go wydrukowano.
Li Mei: Cesarzowa wydała nakaz twojego aresztowania.
Noob Saibot: Więc powinna mnie sama znaleźć i zaaresztować.
Li Mei: Sprzeciwienie się cesarzowej…
Noob Saibot: To naruszenie twoich zasad. Nie moich.
Li Mei: Zasługujesz na srogą karę.
Noob Saibot: Złap mnie, jeśli potrafisz, inspektorko.
Li Mei: Sun Do nie uszanuje twojej władzy.
Omni-Man: Uszanuje, gdy z tobą skończę.
Li Mei: Co taki niewydarzony despota wie o sprawiedliwości?
Omni-Man: Wiem dość, by dać ci porządną lekcję.
Li Mei: Samozwańczy stróże prawa jedynie przyczyniają się do większego bezprawia.
Peacemaker: Bez nas gliniarze by sobie nie poradzili.
Li Mei: Zabij kogokolwiek w Sun Do, a zostaniesz osądzony i skazany.
Peacemaker: Ja tylko próbuję wam pomóc.
Li Mei: Tym razem nie uciekniesz z Lei Chin.
Quan Chi: Nie dam się znowu zamknąć w tym piekle.
Li Mei: Złamałeś tyle praw…
Quan Chi: I nadal będę to robił, Li Mei.
Li Mei: Znam twoją przeszłość, czarnoksiężniku.
Quan Chi: I co ci to właściwie da?
Li Mei: Poddaj się, Quan Chi. Nie ma drogi ucieczki.
Quan Chi: Bez walki? Niemożliwe.
Li Mei: Twoja determinacja podczas walki jest imponująca.
Raiden: W ustach byłej Umgadi to prawdziwy komplement.
Li Mei: Czy stawki cię satysfakcjonują?
Raiden: Są wystarczające, abym przyjął twoje wyzwanie.
Li Mei: Co takiego Liu Kang widzi w Johnnym Cage'u?
Raiden: Ma w sobie coś więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka, Li Mei.
Li Mei: Twoje imię jest wciąż na ustach Sun Do.
Raiden: Trudno mi uwierzyć, że zrobiłem aż takie wrażenie.
Li Mei: Zabieram cię przed oblicze sprawiedliwości.
Rain: Twoje nędzne umiejętności nie mogą się równać z moją władzą nad wodą.
Li Mei: Seido winią Pozaświat za zbrodnie, które popełniłeś.
Rain: Nie taki był mój zamiar, Li Mei.
Li Mei: Jeśli *kiedykolwiek* spróbujesz zatopić Sun Do…
Rain: Na Argusa, nigdy do tego nie dojdzie.
Li Mei: Czy z Shao współpracowali inni spiskowcy?
Rain: Wielu jeszcze nie zdemaskowałaś.
Li Mei: Cesarzowa ogłosiła cię wrogiem publicznym.
Reiko: To prawdziwy powód do dumy.
Li Mei: Jesteś poszukiwany. Żywy albo martwy.
Reiko: Nikt nigdy mnie nie schwyta, Li Mei.
Li Mei: Wyrzeknij się Shao, a zmniejszysz swój wyrok.
Reiko: Czemu uważasz, że tak łatwo go zdradzę?
Li Mei: Odejdziesz stąd wyłącznie w kajdanach.
Reiko: Życzę powodzenia w egzekwowaniu tego nakazu.
Li Mei: Moi inspektorzy pomogą ci w poszukiwaniach.
Reptile: Tylko Zaterranin może prowadzić śledztwo wśród Zaterran.
Li Mei: Masz szczęście, że cesarzowa ci przebaczyła.
Reptile: Przysięgam, że już nigdy nie przerwę święta.
Li Mei: Nigdy nie pojmę zaterrańskiego pojęcia sprawiedliwości.
Reptile: Większość ciepłokrwistych nie pojmuje.
Li Mei: Twoje nowe stanowisko przysporzyło ci wrogów.
Reptile: Ilu? I jak niebezpiecznych?
Li Mei: Twój brat jest ścigany za udział w buncie Shao.
Scorpion: To ja wymierzę mu sprawiedliwość, a nie ty.
Li Mei: Liu Kang mówi o tobie z wielkim uznaniem.
Scorpion: Pozwól, że zademonstruję ci dlaczego.
Li Mei: Uważasz Pozaświat za zagrożenie?
Scorpion: Tylko niektórych jej mieszkańców, główna inspektorko.
Li Mei: Oboje mamy obowiązek strzec bezpieczeństwa innych.
Scorpion: Oby ta walka dowiodła, że jesteśmy godni tego zaufania.
Li Mei: W innym życiu może byłybyśmy przyjaciółkami.
Sektor: Te spekulacje są bezcelowe, Li Mei.
Li Mei: Może jesteś bardziej niebezpieczna od Bi-Hana.
Sektor: Może?
Li Mei: Nie pozwolę ci uciec.
Sektor: Mówisz tak, jakbyś mogła mnie jakoś powstrzymać.
Li Mei: Twoje winy są dobrze udokumentowane, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Ale żeby mnie skazać, będziesz musiała mnie schwytać.
Li Mei: Poddaj się, a otrzymasz sprawiedliwy proces.
Shang Tsung: Który niewątpliwie doprowadzi do mojej egzekucji.
Li Mei: Nie możesz w nieskończoność uciekać.
Shang Tsung: Nawet nie wiesz, do czego jestem zdolny.
Li Mei: Od samego początku wiedziałam, że przyniesiesz same kłopoty.
Shang Tsung: Ale podobnie jak w wypadku zabójcy Jerroda, nic z tym nie zrobiłaś.
Li Mei: Strzeż się, cesarzowo. Zagrożenia czają się wszędzie.
Sindel: Dlatego żałuję, że już nie jesteś Umgadi.
Li Mei: Generał był stanowczo zbyt blisko odebrania ci władzy.
Sindel: Już nigdy nie zajdzie tak daleko.
Li Mei: Oportuniści wykorzystują ostatnie niepokoje.
Sindel: Znajdź ich i ukarz.
Li Mei: Aresztowałam kolejnych popleczników generała.
Sindel: Przyprowadź ich, wydam wyrok.
Li Mei: Uprzedzam, kiedyś byłam Umgadi.
Smoke: Uprzedzam, że jestem Shirai Ryu.
Li Mei: Mówiłam twojemu bratu, że nie toleruję samosądów.
Smoke: Źle odczytujesz nasze intencje, Li Mei.
Li Mei: Podobno pomogłeś w walce z czarnoksiężnikami.
Smoke: I na szczęście przeżyłem.
Li Mei: Przypominam ci twoją matkę?
Smoke: Rzeczowa i twarda jak głaz, tak jak ona.
Li Mei: Znajdę twoich współpracowników w Sun Do.
Sub-Zero: Uciekną, kryjąc się w cieniu.
Li Mei: Spiskowanie przeciwko cesarzowej to poważne przestępstwo.
Sub-Zero: A jaka jest kara za zabicie głównej inspektorki?
Li Mei: Poddaj się, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Prędzej piekło zamarznie, niż do tego dojdzie.
Li Mei: A podobno z więzienia Lei Chin nie można uciec.
Sub-Zero: A jednak w jakiś sposób zdołałem uwolnić generała.
Li Mei: Stój i poddaj się! Prawa Sun Do…
T-1000: Mnie nie obowiązują.
Li Mei: Śmierć? Zniszczenie?! Powinieneś odczuwać hańbę.
T-1000: Dlaczego?
Li Mei: Podziemie Sun Do nie powinno cię obchodzić.
Takeda: Li Mei, to źródło zepsucia Ziemskiego Wymiaru!
Li Mei: Takahashi to przestępcza rodzina?
Takeda: Należą do jednej z nich. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni.
Li Mei: Chcesz, żebym ci zaufała? Zasłuż na to.
Takeda: Jak sądzisz, dlaczego tutaj jestem?
Li Mei: Ty i Kenshi jesteście…
Takeda: Kuzynami. Dalekimi.
Li Mei: Nowa cesarzowa rozwiązuje twój zakon?!
Tanya: Nie rozwiązuje, Li Mei. Reformuje.
Li Mei: Jeśli jest jedna rzecz, za którą nie tęsknię, to są to pałacowe intrygi.
Tanya: To najgorsza część pracy Umgadi, prawda?
Li Mei: Pozbyto się także Vakary i Dionis?
Tanya: Nie oszczędzono żadnej ze starych matek przełożonych.
Li Mei: Nie zazdroszczę ci, że musisz odbudować Umgadi.
Tanya: Też się nie cieszę, ale trzeba to zrobić.
Liu Kang: Walka pomiędzy dobrem i złem toczy się cały czas.
Ashrah: Czemu musi toczyć się wewnątrz mnie?
Liu Kang: Dobrze przystosowałaś się do życia w Ziemskim Wymiarze.
Ashrah: Nic nie mogłoby pasować mi lepiej.
Liu Kang: Mistrz Kai mówi z uznaniem o twoich umiejętnościach.
Ashrah: Jego pochwała to dla mnie zaszczyt.
Liu Kang: W Czeluści czai się nowe zagrożenie.
Ashrah: Nie spocznę, póki go nie pokonam.
Liu Kang: Gdy odnajdziesz Quan Chi, schwytaj go. Nie zabijaj.
Ashrah: Tego nie mogę ci obiecać, Liu Kangu.
Liu Kang: Sytuacja twojego ludu się poprawiła?
Baraka: Nie dzięki tobie, Liu Kangu.
Liu Kang: Wiedz, że niebiosa na ciebie czekają, Barako.
Baraka: A póki co muszę cierpieć?
Liu Kang: Ojciec, trybun, kupiec. Miałeś dobre życie.
Baraka: Póki nie odebrała mi go zaraza.
Liu Kang: Nowa cesarzowa potrzebuje twojego wsparcia.
Baraka: Zna cenę za moją pomoc.
Liu Kang: Starsi Bogowie ci nie pomogą.
Conan: To niech się odsuną.
Liu Kang: Strzeż się Shang Tsunga. Jest jak wąż.
Conan: Wiem, co robić z wężami.
Liu Kang: Czas zaleczy rany w twojej rodzinie.
Cyrax: Nie jestem pewna, czy tego chcę.
Liu Kang: Opuszczenie Lin Kuei było dobrym wyborem.
Cyrax: Ale nie ułatwiło niczego, Liu Kang.
Liu Kang: Musisz zdecydowanie dołączyć do Smoke'a i również uczyć młodego Hanzo.
Cyrax: Dlaczego? Kim ma się stać?
Liu Kang: Kuai Liang lubi otaczać się mocnymi kobietami.
Cyrax: Tak jak powinien robić to każdy mądry mężczyzna.
Liu Kang: Magia Quan Chi zatruwa twoje dusze.
Ermac: Czy położysz kres temu upodleniu?
Liu Kang: Nie służysz już Quan Chi i możesz obrać własną drogę.
Ermac: Trwa w nas walka o podjęcie decyzji.
Liu Kang: Twoja moc może być bardzo groźna, jeśli źle się ją wykorzysta.
Ermac: Wiemy o tym, Liu Kangu.
Liu Kang: Mam nadzieję, że Sindel i Jerrod kiedyś się odrodzą.
Ermac: Reszta naszych dusz nic dla ciebie nie znaczy?
Liu Kang: Gdzie twoje armie, generale?
General Shao: To nie jest wojna, Liu Kangu. To sprawa osobista.
Liu Kang: Ci, którzy dysponują władzą, muszą wiedzieć, jak mądrze jej używać.
General Shao: Właśnie dlatego Sindel nie powinna zasiadać na tronie.
Liu Kang: Nie masz żadnej armii, generale.
General Shao: Lojalni ludzie wciąż słuchają moich rozkazów.
Liu Kang: Nie pozwolę ci wzniecić wojny domowej.
General Shao: Sprawy Pozaświata nie powinny cię interesować, Liu Kangu.
Liu Kang: Czyżby zagrażała nam inna linia czasowa?
Geras: Ta została stworzona przez tytana Onagę.
Liu Kang: Ta linia czasowa nie poprawiła się tak, jak tego oczekiwałem.
Geras: Podobne myśli doprowadziły Kronikę do szaleństwa.
Liu Kang: Cieszy mnie twoja decyzja, aby podjąć się tego zadania.
Geras: Twoja prośba była dla mnie zaszczytem.
Liu Kang: Obyśmy już nigdy więcej nie musieli się mierzyć z innymi liniami czasowymi.
Geras: Wątpię, abyśmy widzieli już wszystkie.
Liu Kang: Naprawdę chcę, żebyś to właśnie ty mnie zastąpił.
Geras: Mogę jedynie być twoim następcą, lordzie Liu Kangu.
Liu Kang: Jesteś moim Gerasem czy Gerasem Shang Tsunga?
Geras: Kiedy walka dobiegnie końca, będziesz to wiedzieć.
Liu Kang: Czy istniało was więcej?
Ghostface: Co najmniej szóstka, o ile się nie mylę.
Liu Kang: Twoja przemoc jest bezcelowa.
Ghostface: Gdybyś widział mój uśmiech, wiedziałbyś, że pieprzysz głupoty.
Liu Kang: Nikogo do niczego nie zmuszam! Śmiertelnicy postanowili pójść za mną.
Havik: Czyniąc cię swym panem, i tym samym stając się twoimi niewolnikami.
Liu Kang: Nie twoim celom się sprzeciwiam, a metodom.
Havik: Rewolucja to nic pięknego, Liu Kangu.
Liu Kang: Wyzwolenie wymaga cierpliwości.
Havik: Powiedz to cierpiącym, półbogu!
Liu Kang: Ci, którzy pozostali z władz Seido, będą negocjować.
Havik: Negocjować?! To ja dyktuję tutaj warunki.
Liu Kang: Gdybyś nie był taki zły, współczułbym ci.
Homelander: Współczuj tego.
Liu Kang: Wybrałeś wojnę z bogiem.
Homelander: Nie. To ty wybrałeś.
Liu Kang: Przekazanie Sento Kenshiemu było wielce honorowe.
Johnny Cage: Po tym, co zrobił, zasłużył na to.
Liu Kang: Zademonstruję ci, dlaczego szlifowałeś te podłogi.
Johnny Cage: O w mordę! Załatwiłeś mnie jak Miyagi.
Liu Kang: Przykro mi, że twoje małżeństwo się rozpadło.
Johnny Cage: Mnie też, Liu Kangu.
Liu Kang: Nie muszę być w „napisach” twojego filmu, Johnny Cage'u.
Johnny Cage: Dałeś zdrowy wycisk tej linii czasowej. Nie może być inaczej!
Liu Kang: W życiu liczy się coś więcej niż fortuna i sława.
Johnny Cage: Chwila! Ty tak na poważnie.
Liu Kang: Gdy się poruszasz, uderzaj niczym piorun.
Kenshi: To raczej rada dla Raidena.
Liu Kang: Możesz się sporo nauczyć od Jacksona Briggsa.
Kenshi: Już wiele się od niego nauczyłem.
Liu Kang: Sento jest potężniejszy niż sądzisz.
Kenshi: Co jeszcze potrafi, Liu Kangu?
Liu Kang: Twoja wojna z podziemiem jest okupiona niewinnymi ofiarami.
Kenshi: Czy to ja odpowiadam za bezmyślną przemoc moich wrogów?
Liu Kang: Armia Pozaświata dobrze się spisuje pod twoją komendą.
Kitana: Powinieneś mieć nadzieję, że nasze wymiary pozostaną w pokoju.
Liu Kang: Mogę jedynie złożyć kondolencje, Kitano.
Kitana: Tylko tyle? Moja matka zginęła, by ocalić wymiary!
Liu Kang: Martwi mnie to, że Mileena buduje koloseum.
Kitana: Dlaczego? Ziemianie nie uprawiają sportu?
Liu Kang: Miej księżną Jade zawsze przy boku. Od niej zależy twoja przyszłość.
Kitana: Czy jest możliwe być bardziej tajemniczym?
Liu Kang: Czemu nie posłuchałeś ostrzeżenia Raidena?
Kung Lao: Myślałem, że sam mogę wyszkolić Shujinko.
Liu Kang: Czy zdajesz sobie sprawę, że Raiden trenuje ze Scorpionem?
Kung Lao: W jakim celu, lordzie Liu Kangu?
Liu Kang: Legendarny Kung Lao byłby z ciebie dumny.
Kung Lao: To największy komplement, jaki mógłbym usłyszeć.
Liu Kang: A więc mistrzowie przyjęli cię do swego grona.
Kung Lao: Wiedzą, że mogę innych dużo nauczyć.
Liu Kang: Gdybyś ciężej trenował, *ty* byłbyś czempionem.
Kung Lao: Wiem o tym, lordzie Liu Kangu.
Liu Kang: Podobno Umgadi chcą twojego powrotu.
Li Mei: Wolę pozostać główną inspektorką.
Liu Kang: Czemu postanowiłaś mi zaufać?
Li Mei: Ponieważ nie miałeś powodu, żeby kłamać.
Liu Kang: Czarny Smok przeniknął głęboko do Sun Do.
Li Mei: Tutaj nie zyska zwolenników, Liu Kangu.
Liu Kang: Moje kondolencje z powodu śmierci Sindel.
Li Mei: Umarła tak, jak żyła. W służbie Pozaświatowi.
Liu Kang: W wymierzaniu sprawiedliwości musisz kierować się uczciwością, Li Mei.
Li Mei: Czy ktoś ośmielił się zasugerować, że robię coś innego?
Liu Kang: Nie potrafię zapobiec całej niesprawiedliwości.
Li Mei: Więc na zawsze jesteśmy na nią skazani.
Liu Kang: Jaką rolę pełnisz w swojej linii czasowej?
Liu Kang: Jestem międzynarodową gwiazdą sztuk walki. A ty nie?
Liu Kang: Co stało się z twoją Kitaną?
Liu Kang: Nikczemny błazen podstępem skłonił mnie do odebrania jej życia.
Liu Kang: Jesteś tu, żeby pomóc, czy żeby krzywdzić?
Liu Kang: Kto mówi, że nie jedno i drugie?
Liu Kang: Inne linie czasowe zaczynają mnie nużyć.
Liu Kang: W takim razie zadbaj o to, żeby granice pomiędzy nimi były zamknięte.
Liu Kang: Jeszcze jeden ja.
Liu Kang: Ilu z nas dotąd poznałeś?
Liu Kang: Czy w twojej linii czasowej istnieje Onaga?
Liu Kang: Czy istnieje? On nią rządzi.
Liu Kang: Ziemski Wymiar będzie wspierał Pozaświat wszelkimi dostępnymi środkami.
Mileena: Lepiej nie wtrącaj się zbytnio w nasze sprawy.
Liu Kang: Ceniłem przyjaźń z obojgiem twoich rodziców.
Mileena: Więc dlaczego nie zrobiłeś więcej by ich uratować?
Liu Kang: Jeśli Reiko uwolni Onagę z góry Tsaagan…
Mileena: Wiem, Liu Kangu. Znam legendy.
Liu Kang: Czy moi czempioni mogą poszukać Shang Tsunga w Pozaświecie?
Mileena: Tylko pod okiem Li Mei.
Liu Kang: Dla zdobycia nieśmiertelności Vaeternus upadł bardzo nisko!
Nitara: Twoja dezaprobata nic nie znaczy, Liu Kangu.
Liu Kang: Zwyczaje Vaeternus naruszają równowagę!
Nitara: Tylko wtedy, gdy nie znajdziemy więcej tych, na których możemy żerować.
Liu Kang: Sabat sprowadził Vaeternus na manowce.
Nitara: Tylko on jeden broni naszych interesów!
Liu Kang: Musisz odnaleźć w sobie wiarę i nadzieję, Nitaro.
Nitara: Nic dla mnie nie znaczą.
Liu Kang: Sektor powinna mi była zaufać i pozwolić cię uleczyć.
Noob Saibot: Trzeba było nie kazać jej tyle czekać.
Liu Kang: Jeśli nie przestaniesz, to się dla ciebie źle skończy.
Noob Saibot: Pokonałem już jednego boga. Mogę pokonać kolejnego.
Liu Kang: Chaos niszczy twoją duszę od środka.
Noob Saibot: Czy w to mam twoim zdaniem wierzyć?
Liu Kang: Twoja przyszłość nabiera coraz mroczniejszych barw, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Zdecydowanie nie jesteś wszechwiedzący.
Liu Kang: Niszczyłeś światy, wymazałeś całe linie czasowe.
Omni-Man: Wreszcie, godne wyzwanie.
Liu Kang: Na starszych bogów, czym jesteś?
Omni-Man: Też kimś w rodzaju boga.
Liu Kang: To nie czas na uśmiech.
Peacemaker: Oczywiście, że tak! Mogę skreślić ze swojej listy postanowień walkę z bogiem ognia.
Liu Kang: Masz jakieś moce?
Peacemaker: Jedynie ogromną tolerancję na ból.
Liu Kang: Mogłem uczynić więcej, by odciągnąć cię od zła.
Quan Chi: A ja cieszę się, że tego nie zrobiłeś.
Liu Kang: Muszę odebrać ci wiedzę, którą posiadłeś.
Quan Chi: Nie ukarzesz mnie tak, jak ukarałeś Shujinko.
Liu Kang: Nie możesz ponownie spiskować z Shang Tsungiem.
Quan Chi: Czemu miałbym to obiecać?
Liu Kang: Jak zdobyłeś amulet Shinnoka?
Quan Chi: Chciałbyś wiedzieć, co?
Liu Kang: Musisz kontynuować naukę.
Raiden: Chętnie przyjmę twoje rady.
Liu Kang: Kung Lao irytuje pozostałych mnichów.
Raiden: Porozmawiam z nim, lordzie Liu Kangu.
Liu Kang: Przejdź tę próbę i dołącz do wewnętrznego kręgu Shaolin.
Raiden: *Na pewno* dowiodę swojej wartości dla Białego Lotosu.
Liu Kang: Madam Bo uważa, że twoja siostra jest gotowa.
Raiden: Zgadzam się. Doskonale sobie poradzi w Shaolin.
Liu Kang: We wszystkich liniach czasowych przyczyną twojego upadku była duma.
Rain: W takim razie czemu w tej mnie nie zmieniłeś?
Liu Kang: Zginęło pół miliona Seidańczyków!
Rain: Gdybym mógł ich wskrzesić, zrobiłbym to.
Liu Kang: Tytuł najwyższego maga ci nie wystarczył?
Rain: Ty mi powiedz. Sam obdarzyłeś mnie ambicją.
Liu Kang: Nie ma już dla ciebie miejsca w Pozaświecie.
Rain: W Ziemskim Wymiarze pewnie też nie.
Liu Kang: Popełniałeś zbrodnie wojenne, Reiko.
Reiko: To nie zbrodnia chronić swoją ojczyznę.
Liu Kang: Shao myli się co do moich zamiarów.
Reiko: Czemu miałbym wierzyć ci na słowo?
Liu Kang: Nasze wymiary muszą ze sobą pokojowo współistnieć.
Reiko: Tak długo, jak twój dominuje nad moim, nic z tego nie będzie.
Liu Kang: Próba okiełznania Onagi to samobójstwo.
Reiko: Co nie oznacza, że przestanę słuchać rozkazów Generała.
Liu Kang: Zrobiłeś ogromne postępy, Syzocie.
Reptile: Dziwi cię, że zaszedłem tak daleko?
Liu Kang: Uważaj, Syzocie. Ashrah wciąż jest demonicą.
Reptile: W każdym z nas kryje się demon, czyż nie?
Liu Kang: Nie chciałem, by zamordowano twoją rodzinę.
Reptile: Czy boski plan da się tak łatwo pokrzyżować?
Liu Kang: Zawsze jesteś mile widziany w Ziemskim Wymiarze, Syzocie.
Reptile: Szkoda, że nie w Zaterrze.
Liu Kang: Wiązałem z twoim bratem tak wielkie nadzieje.
Scorpion: Ja również, lordzie Liu Kangu.
Liu Kang: Pozwalasz, aby powodowała tobą zemsta.
Scorpion: Mam nie ukarać Bi-Hana za jego zbrodnie?
Liu Kang: Czy Shirai Ryu są gotowi do obrony Ziemskiego Wymiaru?
Scorpion: Pozwolisz, że zademonstruję nasze umiejętności.
Liu Kang: Jakim cudem włamałaś się do Świątyni Żywiołów?
Sektor: Nie zdradzę tego sekretu.
Liu Kang: Powinnaś była mi zaufać.
Sektor: Dlaczego?! Porzuciłeś Bi-Hana, by zgnił…
Liu Kang: Robiłem tylko to, co było najlepsze…
Sektor: Jestem pewna, że w to właśnie wierzysz.
Liu Kang: Nie będzie żadnego konspirowania z Quan Chi.
Sektor: Jesteś bogiem, prawda? Powstrzymaj mnie.
Liu Kang: Nie spełniłeś żadnych pokładanych w tobie nadziei.
Shang Tsung: Miło mi to słyszeć, Liu Kangu.
Liu Kang: Wymiary prawie zginęły, a ty nadal nie czujesz skruchy.
Shang Tsung: Zrobiłbym to samo, bez zastanowienia.
Liu Kang: Nie radziłbym naśladować twojego tytanicznego odpowiednika.
Shang Tsung: Dlaczego? Bo zagraża twojej potędze?
Liu Kang: Twoja żądza władzy nigdy nie zostanie zaspokojona.
Shang Tsung: Mówisz to, jakby to była wada.
Liu Kang: Nie proszę o uwielbienie, tylko o wiarę.
Sindel: Na to trzeba sobie zasłużyć, Liu Kangu.
Liu Kang: Mądry wojownik unika bitew.
Sindel: Jako cesarzowa często nie mam wyboru.
Liu Kang: Stworzenie linii czasowej to złożony proces.
Sindel: Dlatego mam siedzieć cicho? Nie marudzić?
Liu Kang: Ani razu nie próbowałem wpłynąć na ciebie w niewłaściwy sposób.
Sindel: Twoje intencje nie zawsze zgadzały się z twoimi działaniami.
Liu Kang: Kuai Liang potrzebuje cię w nadchodzących bitwach.
Smoke: Zawsze może liczyć na moją pomoc, Liu Kangu.
Liu Kang: Nie mogę zwrócić ci rodziny, Tomasie.
Smoke: Nie możesz, czy raczej tego nie chcesz?
Liu Kang: Hanzo musi poskromić swój gniew.
Smoke: Nauczymy go, jak to zrobić.
Liu Kang: Wyrzekłeś się własnej rodziny.
Sub-Zero: Żeby uwolnić Lin Kuei z więzów.
Liu Kang: Dla dobra Ziemskiego Wymiaru pogódź się z Kuai Liangiem.
Sub-Zero: Już nigdy więcej nie wypowiem jego imienia.
Liu Kang: Bracia żałują, że nie jesteś razem z nimi.
Sub-Zero: W takim razie nie powinni byli sprzeciwiać się moim rozkazom.
Liu Kang: Wróć do nas, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Miałbym znów przed tobą klękać?
Liu Kang: Nie masz wstępu do Świątyni Żywiołów.
Sub-Zero: Posiądę moc, którą zamknąłeś w środku.
Liu Kang: Bi-Hanie, przez ciebie giną ludzie!
Sub-Zero: Tego wymagało dobro Lin Kuei.
Liu Kang: Co za magia cię zrodziła?
T-1000: Nie magia. Skynet.
Liu Kang: Nie jesteś pierwszym terminatorem, któremu stawiam czoła.
T-1000: Jak udało ci się przeżyć?
Liu Kang: Prosta ścieżka jest wąska.
Takeda: Nie mam zamiaru z niej zboczyć.
Liu Kang: Starania twojego kuzyna są szlachetne.
Takeda: Co nie oznacza, że mi na nich zależy.
Liu Kang: Mógłbyś skorzystać z mądrości Shaolin.
Takeda: Jestem wystarczająco wyszkolony.
Liu Kang: Walcz o skruchę, a nie odwet.
Takeda: Walczę o prawdziwą sprawiedliwość, Liu Kangu.
Liu Kang: Chciałbym, by Raiden trenował z Umgadi.
Tanya: Nauczymy go walczyć jak kobieta.
Liu Kang: Czujność Umgadi jest dobrodziejstwem dla Pozaświata.
Tanya: Mówisz tak, by mnie do siebie przekonać?
Liu Kang: Twój zakon czekają wyzwania.
Tanya: Ostrzeżenia są bezwartościowe, gdy nie są konkretne.
Liu Kang: Cieszę się, że ty i cesarzowa się odnalazłyście.
Tanya: To dzięki tobie jesteśmy razem?
Mileena: Arcyksiążęta wściekną się z powodu demonicy na dworze.
Ashrah: Nie wciągniesz mnie w swoje intrygi, cesarzowo.
Mileena: Nie wykryłaś zła w Kitanie. A co ze mną?
Ashrah: Wolę nie mówić, wasza wysokość.
Mileena: Tarkat to piekło, które ledwo co mogłam sobie wyobrazić.
Ashrah: Oby zaraza była mniej groźna od Czeluści.
Mileena: Czy w Czeluści znajdę sojuszników?
Ashrah: Nie takich, którym można ufać.
Mileena: Musimy upolować Shao.
Baraka: Z chęcią pomogę go wytropić.
Mileena: Czuję, jak rośnie moja żądza krwi.
Baraka: Kontroluj ją, cesarzowo. Nim to ona przejmie kontrolę nad tobą.
Mileena: Czy dla takich jak my jest jeszcze nadzieja?
Baraka: Codziennie modlę się do Delii o cud.
Mileena: Pokaż, jak walczy trybun, Barako.
Baraka: To zamierzchłe dzieje, cesarzowo.
Mileena: Pozaświat jest pełny podobnych tobie.
Conan: Wątpię.
Mileena: Jeśli przybyłeś tutaj po mój tron…
Conan: Gdyby tak było, przybyłbym z armiami.
Mileena: Czy oszczędzenie Sektor było dobrą decyzją?
Cyrax: Czas pokaże, cesarzowo.
Mileena: Pomogłaś pokonać tytana Havika, czy możesz pomóc pokonać Shao?
Cyrax: Tylko jeśli Shirai Ryu zaakceptują tę misję.
Mileena: Cała moja armia ma mieć takie pancerze.
Cyrax: Podejrzewam, że Liu Kang by na to nie pozwolił.
Mileena: Niech twój nowy klan ma oko na Lin Kuei.
Cyrax: Mamy nadzieję zawrócić ich na dobrą drogę, a nie tylko pilnować.
Mileena: Czy znowu muszę cię zabić, by porozmawiać ze swoim ojcem?
Ermac: Tak.
Mileena: Nie spuszczę cię z oka. Są w tobie dusze moich rodziców.
Ermac: Nie będziemy ci posłuszni, cesarzowo.
Mileena: Skąd mogę mieć pewność, że nie wrócisz do Quan Chi?
Ermac: Nie możesz. Musisz nam zaufać.
Mileena: Potęga magii Quan Chi…
Ermac: Umożliwiła nam uratowanie Sindel.
Mileena: Shoda i Tovach wyrzekli się ciebie.
General Shao: Uważam swoje rodzeństwo za martwe, Mileeno.
Mileena: Masz krew mojej matki na rękach.
General Shao: Będę miał też twoją, jeśli się nie poddasz.
Mileena: To twoja ostatnia szansa, by błagać o litość.
General Shao: Czemu miałabym?
Mileena: Okazanie ci miłosierdzia było błędem.
General Shao: Owszem. Było.
Mileena: Nie umiem sobie wyobrazić, że moja matka kiedykolwiek była zła.
Geras: Nie pasowało to do niej.
Mileena: Chcę wiedzieć więcej o poprzednich Shao i Sindel.
Geras: Nic nie zyskasz, posiadając tę wiedzę.
Mileena: Chcę, by czarnoksiężnicy zostali zlikwidowani.
Geras: Nie taką mam rolę, cesarzowo.
Mileena: Czy moja przyszłość z Tanyą jest pewna?
Geras: Jeśli przetrwasz próby.
Mileena: Co masz zamiar przez to uzyskać?
Ghostface: Twoje zęby. Zrobię z nich naszyjnik.
Mileena: Jak udało ci się pokonać Tanyę?
Ghostface: Śmiercią przez tysiąc cięć.
Mileena: Byłeś jednym ze spiskowców!
Havik: Do usług, cesarzowo.
Mileena: Shang Tsung? Quan Chi? Gdzie oni są?
Havik: Nie wiem nic o moich dawnych wspólnikach.
Mileena: Moja matka okazałaby łaskę. Ja tego nie zrobię.
Havik: Nie jesteś więc tak słaba, jak powiadają.
Mileena: Twój atak na Seido narobił problemów Pozaświatowi.
Havik: Na to liczyłem.
Mileena: Najpierw Omni-Man, teraz ty? Mam dość złych peleryniarzy.
Homelander: Lepiej ją noszę.
Mileena: Za tą maską heroizmu kryje się potwór.
Homelander: Bla, bla, bla.
Mileena: Możesz być czempionem, ale wciąż jesteś plebejuszem.
Johnny Cage: Plebejuszem? Okej. Teraz mnie wkurzyłaś.
Mileena: Moja siostra nigdy cię nie zechce.
Johnny Cage: Dała mi to do zrozumienia, gdy zdzieliła mnie z liścia.
Mileena: Czemu zgodziłam się wpuścić twoją ekipę filmową do pałacu?
Johnny Cage: Ponieważ w głębi duszy marzysz o karierze w show-biznesie.
Mileena: Podobno nie jesteś zbyt dobrym aktorem.
Johnny Cage: Od kiedy czytujesz brukowce?
Mileena: Nie denerwuj się. Nie ugryzę.
Kenshi: Trzymajmy nasze zęby przy sobie, dobrze?
Mileena: Naprawdę mi przykro, że cię oślepiłam.
Kenshi: To wyłącznie moja wina, cesarzowo.
Mileena: Budzisz we mnie bestię.
Kenshi: Przysięgam, nie celowo.
Mileena: Czy to sprawiedliwe, że walczysz magicznym mieczem?
Kenshi: Czy byłoby sprawiedliwie, gdybym walczył na ślepo?
Mileena: Jeśli znajdę Shang Tsunga, obedrę go…
Kitana: Cierpliwości, siostro. Potrzebujemy go żywego.
Mileena: Niektórzy dworzanie wciąż spiskują przeciwko mnie.
Kitana: Nie zawracaj sobie głowy ich nieudolnymi intrygami.
Mileena: Już oczekują, że urodzę potomka!
Kitana: Cesarzowa ma wiele obowiązków, siostro.
Mileena: Chcę Shao i Reiko. Nie zawiedź mnie.
Kitana: Nie śmiałabym, cesarzowo.
Mileena: Twój przyjaciel, Raiden, jest nieznośnie skromny.
Kung Lao: To wkurzające, prawda?
Mileena: Dlaczego wybrano cię do obrony Ziemskiego Wymiaru?
Kung Lao: To hołd dla dziedzictwa mego rodu.
Mileena: Nie wiem, czemu Tanya namówiła nas na tę walkę.
Kung Lao: Wie, że możesz się czegoś ode mnie nauczyć.
Mileena: Przypominasz mi barona, który próbował ze mną flirtować.
Kung Lao: Domyślam się, że kiepsko mu poszło.
Mileena: Jako władczyni nie mogę żyć własnym życiem.
Li Mei: Twoja matka często uważała pałac za więzienie.
Mileena: Opuszczenie posterunku to zdrada.
Li Mei: Możesz wątpić w moje wybory, cesarzowo, ale nigdy nie wątp w moją lojalność.
Mileena: Przynieś mi głowy czarnoksiężników, Li Mei!
Li Mei: Okazali się nieuchwytni, cesarzowo.
Mileena: Dokładnie przestudiowałam twoje nauki, Li Mei.
Li Mei: Ja to ocenię, cesarzowo.
Mileena: Następne więzienie dla Shao musi być mocniejsze.
Liu Kang: Jeśli mi zezwolisz, zamknę go w Pustce.
Mileena: Rozprawię się z tymi, którzy sprzeciwiają się mojej władzy.
Liu Kang: Bądź władczynią, cesarzowo. Nie tyranką.
Mileena: Czy powiedziałbyś nam, kim naprawdę jesteś?
Liu Kang: Nie, gdyby nie nastąpił ten kryzys.
Mileena: Czy w tej linii czasowej czają się jeszcze jacyś złoczyńcy, których pozbawiłeś mocy?
Liu Kang: Wolę tego nie mówić, cesarzowo.
Mileena: Jesteś moją bliźniaczką?
Mileena: Nie. Twoim klonem.
Mileena: Mam dość tych koszmarów.
Mileena: Nie śnisz, siostro.
Mileena: Chcesz odebrać mi tron?
Mileena: Z rąk paskudnej oszustki.
Mileena: Dlaczego masz moją twarz?
Mileena: Twoją? Jest moja!
Mileena: Cesarzowa może być tylko jedna.
Mileena: W takim razie należy ściąć ci głowę, królowo.
Mileena: To sprawka Shang Tsunga.
Mileena: Czemu zakładasz, że to twój jedyny wróg?
Mileena: Żądam, abyś zdradziła mi, co knuje Vaeternus.
Nitara: Nie zamierzam wyjawiać ci, co robimy w ciemnościach.
Mileena: Lepiej mieć Tarkat, niż być Vaeternianinem.
Nitara: Razem z tronem matki odziedziczyłaś po niej bigoterię.
Mileena: Moja armia wciąż jest dość silna, by powstrzymać Vaeternus.
Nitara: Za twoją brawurą czai się strach, cesarzowo.
Mileena: Za pomoc Shao w zamachu stanu obedrę cię żywcem ze skóry.
Nitara: A podobno to Vaeternianie są krwiożerczy.
Mileena: Twój klan został wygnany z Pozaświata.
Noob Saibot: Edykty należy egzekwować, cesarzowo.
Mileena: Twoje cierpienie cię nie rozgrzesza.
Noob Saibot: Nie byłem świadom tego, że zgrzeszyłem.
Mileena: Na dusze moich rodziców, przysięgam, że…
Noob Saibot: Mnie zmiażdżysz? Ha! Proszę bardzo.
Mileena: Pozaświat jest najpotężniejszym z wymiarów.
Omni-Man: Świetnie. Zmiażdżę Pozaświat, by coś udowodnić.
Mileena: Stoisz przed obliczem cesarzowej Pozaświata.
Omni-Man: Mam być pod wrażeniem?
Mileena: Przestań opowiadać brednie albo cię do tego zmuszę.
Peacemaker: Czyżbym nazbyt nadwyrężył królewskie uszko?
Mileena: Pozaświat przetrwa bez twojej pomocy.
Peacemaker: Jak chcesz, paniusiu. To twój pogrzeb.
Mileena: Mam dla *ciebie* przepowiednię, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Zapewne przewiduje moją śmierć?
Mileena: Jak mogłeś bratać się ze złem z Czeluści?
Quan Chi: Powinienem raczej umrzeć w kopalniach?
Mileena: Zamierzam cię zabić w jak najokrutniejszy sposób.
Quan Chi: Życzę powodzenia, cesarzowo.
Mileena: Twoich zbrodni wobec mojej rodziny…
Quan Chi: Nie zdołasz ich ukarać.
Mileena: Matka winna była mi pozwolić z tobą walczyć.
Raiden: Byłabyś godną przeciwniczką, cesarzowo.
Mileena: Jak mogłeś nas pokonać? Jesteś jeszcze chłopcem!
Raiden: Nie według ziemskich standardów.
Mileena: Moje cesarstwo nie potrzebuje pomocy Ziemskiego Wymiaru, by się rozwijać.
Raiden: Będziemy tu, gdybyś nas potrzebowała.
Mileena: Modlę się, by Tarkat nie dotarł do Ziemskiego Wymiaru.
Raiden: A mogłaby?
Mileena: Amara ma zakaz wstępu na cesarski dwór.
Rain: Nie obwiniaj mojej matki za moje zbrodnie.
Mileena: Kitana twierdzi, że zasługujesz na litość.
Rain: Mogę wyjaśnić, dlaczego?
Mileena: Niniejszym zakazuję ci praktykowania magii.
Rain: Nie możesz mi tego zrobić, cesarzowo!!!
Mileena: Musisz zginąć. Nie ma innego wyjścia.
Rain: Przykro mi, że tak uważasz.
Mileena: Ta wojna musi się zakończyć, Reiko.
Reiko: Będzie tak, gdy poddasz się albo zginiesz.
Mileena: Zaprzepaściłeś swoją szansę na litość.
Reiko: Nie chcę jej od ciebie, cesarzowo.
Mileena: Dawne stanowisko Shao powierzyłam Kotalowi.
Reiko: Ten Osh-Tekk nigdy nie mógłby go zastąpić.
Mileena: Nie jesteś tak dobrym żołnierzem, jak myślisz.
Reiko: Wskaż chociaż jedną moją słabość.
Mileena: To obrzydliwe, co zrobiono Zaterranom!
Reptile: Korona położy temu kres?
Mileena: Wszyscy moi emisariusze muszą nauczyć się dobrze walczyć.
Reptile: Mam pokazać, czego nauczyła mnie Kitana?
Mileena: Twoja rodzina musi być z ciebie bardzo dumna.
Reptile: Moi bliscy nie żyją, cesarzowo.
Mileena: Sprowadź Ashrah na dwór.
Reptile: Woli unikać polityki.
Mileena: Moja więź z Kitaną jest nierozerwalna.
Scorpion: Kiedyś tak samo myślałem o sobie i Bi-Hanie.
Mileena: Czemu odmawiasz? Chcę cię uhonorować za twoją służbę.
Scorpion: Shirai Ryu nie szukają chwały.
Mileena: Rozmawiasz z moją siostrą o zagrożeniach dla mojej władzy?
Scorpion: Nie chciałem cię urazić, cesarzowo.
Mileena: Muszę się dowiedzieć kilku rzeczy o Liu Kangu.
Scorpion: Nie naruszę jego zaufania.
Mileena: To, że zgodziłam się okazać ci łaskę…
Sektor: Daj mi szansę. Na pewno tego nie pożałujesz.
Mileena: Nie mogę ufać Lin Kuei. Braliście czynny udział w…
Sektor: Bi-Han nie wiedział o tytanie Shang Tsungu.
Mileena: Wiem, że Shao próbował cię zwerbować.
Sektor: I poniósł porażkę.
Mileena: Czy naprawdę wierzyłeś, że mogłabym zwrócić się przeciwko matce?
Shang Tsung: Przez moment byłem o tym przekonany.
Mileena: Masz lekarstwo na Tarkat, prawda?
Shang Tsung: Gdybym je miał, byłbym o wiele bogatszy.
Mileena: Moja matka pozwoliła wśliznąć się wężowi na swój dwór.
Shang Tsung: Łatwo oszukać rodziców martwiących się o dzieci.
Mileena: Nie ma dla ciebie przyszłości w Pozaświecie, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Nie to powiedziała mi moja wyrocznia.
Mileena: Mam dosyć niedowiarków.
Sindel: Uciszysz ich, gdy udowodnisz, że się mylą.
Mileena: Pokonałabym Raidena, matko.
Sindel: Nikt z Pozaświata nie mógł wtedy wygrać.
Mileena: Jakaś rada dla przyszłej cesarzowej?
Sindel: Godność, Mileeno. Pamiętaj o godności.
Mileena: To ciało to moja przyszłość. Spójrz na mnie!
Sindel: *Znajdziemy* lekarstwo, Mileeno.
Mileena: Powinniśmy kiedyś razem zapolować.
Smoke: O ile nie będę zwierzyną.
Mileena: Przyprowadzić tu Bi-Hana!
Smoke: Shirai Ryu tego nie zrobią, wasza cesarska mość.
Mileena: Męczą mnie te wszystkie osoby, które moja siostra wysyła do podszkolenia mnie.
Smoke: Załatwmy to szybko i już się zbieram.
Mileena: Jesteś gotowy na walkę swojego życia?
Smoke: Wygląda na to, że muszę.
Mileena: Dostaną twoją głowę, Bi-Hanie!
Sub-Zero: Nie ponoszę winy za śmierć twojej matki.
Mileena: Nie masz pojęcia, na czym polega rządzenie.
Sub-Zero: To samo mówią o tobie twoi wrogowie.
Mileena: Uwalniając Shao, stałeś się wrogiem Pozaświata.
Sub-Zero: Będę nim tylko tak długo, jak sprawujesz w nim władzę.
Mileena: Twoja kriomancja nie robi na mnie wrażenia.
Sub-Zero: Już wkrótce zmrozi cię strach.
Mileena: Moje imperium jest wciąż zagrożone!
T-1000: Po jego zlikwidowaniu nie będzie.
Mileena: Nie jesteś człowiekiem? Jesteś maszyną?
T-1000: Zaawansowanym prototypem T-1000. Z płynnego metalu.
Mileena: Dlaczego miałabym ci pozwolić na poszukiwania w Pozaświecie?
Takeda: Ponieważ Czerwony Smok toczy krew z nas wszystkich.
Mileena: Jeśli nie zachowamy ostrożności, możesz skończyć jak twój kuzyn.
Takeda: Cesarzowo, nie martw się. Kenshi mnie ostrzegł.
Mileena: Na odkupienie trzeba zasłużyć, Ziemianinie.
Takeda: To właśnie powtarza mi Ashrah, cesarzowo.
Mileena: Jeśli Liu Kang cię nie wyszkolił, to…
Takeda: Nie tylko Liu Kang jest walczącym Ziemianinem.
Mileena: Mało nam walki na dzisiaj?
Tanya: Chcesz się podszkolić czy nie, wasza wysokość?
Mileena: Nominowanie cię na matkę przełożoną wywołało poruszenie.
Tanya: Nie pożałujesz tej decyzji.
Mileena: Plotka głosi, że Shao powróci.
Tanya: Jeśli tak, Umgadi będą gotowe.
Mileena: Miałaś przywrócić Li Mei status Umgadi.
Tanya: Chciałam, ale odmówiła.
Nitara: Będziesz krzyczeć, demonie.
Ashrah: Z radości, kiedy odbiorę ci życie.
Nitara: Jak to możliwe, że jest w tobie mniej zła niż we mnie, Ashrah?
Ashrah: Ponieważ moja dusza pławi się teraz w światłości.
Nitara: Odbiorę ci Datushę i zabiję cię twoim własnym orężem.
Ashrah: Możesz próbować.
Nitara: Vaeternus nie uczynił ci nic złego.
Ashrah: To wcale nie sprawia, że jego poczynania są mniej niegodziwe.
Nitara: Czy twoja choroba przenosi się przez krew?
Baraka: Rzucam ci wyzwanie: przekonaj się sama.
Nitara: Vaeternianie nie mają apetytu na Tarkatan.
Baraka: W końcu jakaś korzyść z mojej choroby.
Nitara: Czemu bronisz wymiaru, który się ciebie wyrzekł?
Baraka: Kto raz był żołnierzem Pozaświata, na zawsze nim pozostanie.
Nitara: Pomóż mi porwać Pozaświatowców do hodowli.
Baraka: Żeby skazać ich na los gorszy od mojego?
Nitara: Żaden człowiek nie sprosta w walce Vaeterniance.
Conan: To dlaczego twój lud nikogo nie podbił?
Nitara: Śmierć jest nieunikniona.
Cyrax: To naprawdę smutne. Dla ciebie.
Nitara: Więcej młodej krwi dla arcystarszej.
Cyrax: Nie dostaniesz ani kropelki.
Nitara: Zakładam, że przysłał cię Quan Chi?
Ermac: Źle zakładasz.
Nitara: Jesteś na mnie wściekły, Ermacu?
Ermac: Wielu z nas zginęło podczas wojen vaeteriańskich.
Nitara: Od teraz będziesz służyć Vaeternusowi.
Ermac: Zbioru dusz nie da się zniewolić.
Nitara: Quan Chi cię stworzył, więc może cię zniszczyć.
Ermac: Wie, że zginąłby, gdyby próbował.
Nitara: Już nigdy się z tobą nie sprzymierzę, Shao.
General Shao: Już nigdy cię o to nie poproszę.
Nitara: Twoja wielka wizja okazała się ułudą.
General Shao: Nie poddałem się, Nitaro.
Nitara: Twój nieudany przewrót naraża Pozaświat na niebezpieczeństwo.
General Shao: Niczego nie próbuj, inaczej cię zmiażdżę!
Nitara: Obiecałeś sabatowi krew, generale.
General Shao: Dałem wam szansę ją przelać, Vaeternianko.
Nitara: Liu Kang musi pomóc! Przecież nas stworzył.
Geras: Wampiryzm nie był tego częścią.
Nitara: Vaeternus nie ścierpi odmowy!
Geras: Czemu ta linia czasowa miałaby się różnić od innych?
Nitara: Musi istnieć linia, w której Vaeternianie rządzą.
Geras: A jednak nigdy takiej nie będzie.
Nitara: Jaki masz problem z naszym sabatem?
Geras: To starszyzna skazała Vaeternus na samozagładę.
Nitara: Do naszego spotkania nigdy nie słyszałam o Seido.
Havik: Ponieważ wszyscy w tym wymiarze stronią od obcych.
Nitara: Oddałbyś Vaeternus Seidańczyków na hodowlę?
Havik: To odpowiednia kara dla moich oprawców.
Nitara: Jeden z wykradaczy dusz zdołał przetrwać.
Havik: Gdzie on jest, Nitaro?
Nitara: Quan Chi ma dla nas nową propozycję.
Havik: Nie wierzę, że ją spełni.
Nitara: Oczywiście, że latam. Mam skrzydła!
Johnny Cage: Jesteś pewna, że to nie stylowy upadek?
Nitara: Jesteś gotowy na wykrwawienie?
Johnny Cage: Prawnik mojej byłej żony już o to zadbał.
Nitara: Ani trochę cię nie przerażam?
Johnny Cage: W każdy weekend na Sunset widuję dziwniejsze rzeczy.
Nitara: Ziemski Wymiar jest skazany na zagładę, Cage! Vaeternus…
Johnny Cage: Możemy w końcu dać sobie spokój z monologami i przejść do rzeczy?
Nitara: Czy zawsze tak bardzo zabiegałeś o uwagę innych?
Johnny Cage: Przecież wiesz. W końcu jako nastolatek byłem prawdziwą królową dramatu.
Nitara: Czy istnieje coś groźniejszego od Vaeternian?
Johnny Cage: Kung Lao po kolacji u madam Bo. Mówię poważnie.
Nitara: Jestem tutaj, aby żerować, Ziemianinie.
Kenshi: Szykuje się Noc Strachów.
Nitara: Czemu miałabym się bać ślepego szermierza?
Kenshi: Zaraz się przekonasz.
Nitara: Gdy cię zabiję, wyślę twoje zwłoki Liu Kangowi.
Kenshi: Proszę bardzo. Tylko umocnisz jego wolę walki.
Nitara: Będę ostatnią osobą, którą zobaczysz w życiu.
Kenshi: Straciłem wzrok, nie pamiętasz?
Nitara: Rozkazy mojego sabatu są jasne.
Kitana: Szkoda, że twoja misja zakończy się niepowodzeniem.
Nitara: Dlaczego zakładasz, że Vaeternus jest okropnym miejscem?
Kitana: Skoro zrodziło ciebie, musi takie być.
Nitara: Na Enshara, zaraz…
Kitana: Dziś twój bóg nie będzie zadowolony.
Nitara: Gdyby ktoś dał wam nieśmiertelność, nie przyjęlibyście jej?
Kitana: Jeżeli mielibyśmy żyć tak jak wy, nie chcielibyśmy jej.
Nitara: Ziemski Wymiar jest skończony, Kung Lao! Mój lud…
Kung Lao: Johnny miał rację. Ty *faktycznie* wygłaszasz monologi!
Nitara: Wytoczę z ciebie do cna tę twoją pewność siebie.
Kung Lao: To niemożliwe, Nitaro. Jest niezmierzona.
Nitara: Od ciebie rozpoczniemy naszą hodowlę.
Kung Lao: Oczywiście.
Nitara: Nie jesteś czempionem Ziemskiego Wymiaru.
Kung Lao: Tylko dlatego, że Raidenowi dopisało szczęście.
Nitara: Nie zauważyłaś, że znikają ludzie?
Li Mei: Nie sądziłam, że są zjadani.
Nitara: To nie zbrodnia być głodnym.
Li Mei: Jest nią, jeżeli żywisz się ludźmi.
Nitara: Od kiedy zabijanie bydła jest morderstwem?
Li Mei: Pozaświatowcy to nie są zwierzęta przeznaczone na rzeź!
Nitara: Z pewnością Pozaświat nie tęskniłby za swoimi przestępcami.
Li Mei: I tak nie pozwolimy ci ich zabrać.
Nitara: Na pewno możemy się jakoś dogadać.
Liu Kang: Nie jestem naiwny, aby ufać twoim słowom.
Nitara: To nie nasza wina, że głodujemy.
Liu Kang: Vaeternus może winić tylko siebie.
Nitara: Mogłeś pomóc Vaeternus, ale postanowiłeś tego nie robić!
Liu Kang: Nie mam obowiązku ratować go przed jego pychą.
Nitara: Pomóż nam, inaczej będziemy żywić się mieszkańcami Ziemskiego Wymiaru!
Liu Kang: Nic takiego się nie wydarzy, Nitaro.
Nitara: Gdy zginiesz, upadnie rząd Pozaświata.
Mileena: Nie doceniasz mojej siostry, Nitaro.
Nitara: Ile jesteś w stanie poświęcić, by odzyskać Kitanę?
Mileena: To ty ją porwałaś, Nitaro?
Nitara: Jeśli ja jestem potworem, to ty też nim jesteś.
Mileena: Nasze sytuacje są nieporównywalne!
Nitara: Jeśli nikt nam nie pomoże, Vaeternianie wymrą.
Mileena: Tym lepiej dla wymiarów.
Nitara: Płynie w nas ta sama krew?
Nitara: Moja jest lepsza.
Nitara: Czy twój Vaeternus też jest takim pustkowiem?
Nitara: Nie przejadaliśmy się.
Nitara: Mój sabat pragnie zadać ci kilka pytań.
Nitara: Jego pragnienia pozostaną niespełnione.
Nitara: Jesteś czempionką w twoim Vaeternus?
Nitara: Jestem arcystarszą sabatu.
Nitara: Razem upuścimy krwi wymiarom.
Nitara: I mieszkańcy każdego Vaeternus nie będą już głodni.
Nitara: Nie powitasz nas z otwartymi rękami w swoim wymiarze?
Nitara: Mamy już wystarczająco dużo gąb do wykarmienia.
Nitara: Ta walka służy jedynie rozrywce.
Noob Saibot: Przegraj, a stracisz życie.
Nitara: To ciebie niegdyś zwano Bi-Hanem?
Noob Saibot: Jestem nim – żywy i martwy.
Nitara: Na co się gapisz?
Peacemaker: Twoje skrzydła przyprawiają mnie o ciarki.
Nitara: Przez ciebie robię się głodna.
Peacemaker: Nic dziwnego, żabciu.
Nitara: Zawiodłeś Vaeternus, czarnoksiężniku.
Quan Chi: *Nigdy* nie dawałem gwarancji, że się uda.
Nitara: Nie powinnam była ci ufać.
Quan Chi: Kto chronił twój lud przed niszczącym światłem słonecznym?!
Nitara: Czemu miałabym znów ci pomagać?
Quan Chi: Chcesz ocalić Vaeternus, czy nie?
Nitara: Czemu nie miałabym nakarmić tobą sabatu?
Quan Chi: Ponieważ tylko ja znam słabość Ashrah.
Nitara: Jesteś gotowy do walki, czempionie?
Raiden: Jak zawsze.
Nitara: Bez swojego amuletu błyskawic jesteś niczym.
Raiden: Ryzykowne założenie, Nitaro.
Nitara: Liu Kang mógł nam pozwolić wziąć tych Ziemian.
Raiden: Nie odda swoich ludzi, by cierpieli katusze w waszym wymiarze.
Nitara: Twój lud skazuje mój na śmierć!
Raiden: Vaeternus sam zadał sobie te rany.
Nitara: Wy, Pozaświatowcy, macie się za kogoś lepszego.
Rain: W porównaniu z Vaeternianami jak najbardziej.
Nitara: Sabatowi przydałyby się twoje umiejętności.
Rain: Nie jest ich godzien, Nitaro.
Nitara: Umiesz kontrolować krew tak dobrze, jak wodę?
Rain: To… ciekawe pytanie…
Nitara: Ty też mnie zawiodłeś, hydromanto.
Rain: Toczysz spór z generałem, nie ze mną.
Nitara: Potrzebujecie pomocy, by pozbyć się Mileeny.
Reiko: Tym razem generał jej od ciebie nie przyjmie.
Nitara: Nasz sojusz został zerwany?
Reiko: Z rozkazu generała, Nitaro.
Nitara: Liczyłam na wspólną, romantyczną chwilę.
Reiko: By wypić moją krew.
Nitara: Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że to oznacza wojnę?
Reiko: Nie mogę się doczekać, Nitaro.
Nitara: Vaeternus nie jest tak strasznym miejscem, jak myślisz.
Reptile: Więc dlaczego jesteś taka potworna?
Nitara: Gdyby moja rasa opanowała twoją zdolność zmiany kształtu…
Reptile: Wszystkie wymiary byłyby w niebezpieczeństwie.
Nitara: Vaeternianie nigdy nie pili krwi reptiloidów.
Reptile: Powinienem się obrazić, czy odetchnąć z ulgą?
Nitara: Po twoich oczach widzę, że skądś mnie znasz.
Reptile: Przypominasz mi najgorszy eksperyment Shang Tsunga.
Nitara: Czy jesteś tak pożywny, na jakiego wyglądasz?
Scorpion: Nigdy się tego nie dowiesz.
Nitara: Skazujesz Vaeternus na śmierć!
Scorpion: Mój wymiar nie zginie tylko po to, aby twój mógł żyć.
Nitara: Gdybyś poznał głód, nie osądzałbyś nas.
Scorpion: Poznałem i zamierzam osądzać.
Nitara: Mamy dziesięciokrotną przewagą nad waszym klanem.
Scorpion: Mimo to i tak wyjdziemy zwycięsko z tej walki.
Nitara: Czy wszyscy Lin Kuei są tak odrażający?
Sektor: Dla Vaeternian? Mam nadzieję, że tak.
Nitara: Zabiję cały twój klan.
Sektor: Nie zabijesz nawet mnie.
Nitara: Arcystarsza wciąż oczekuje zapłaty.
Shang Tsung: Wie przecież, że krwi nie da się upuścić z kamienia.
Nitara: Choć nie brak ci zdolności, okazałeś się oszustem.
Shang Tsung: Nie oceniaj mnie pochopnie, Nitaro.
Nitara: Jakim cudem nie odkryłeś prawdziwej tożsamości Damashi?
Shang Tsung: Ponieważ moje „tytaniczne ja” zwodziło po mistrzowsku.
Nitara: Przymierze z tobą było stratą czasu.
Shang Tsung: Vaeternus musi dotrwać do końca.
Nitara: Wasza krew złagodzi nasz głód.
Sindel: Vaeternus nie będzie karmić się Pozaświatem, harpio.
Nitara: Gdybyś tylko pozwoliła nakarmić Vaeternus…
Sindel: Wolałabym raczej patrzeć, jak umiera.
Nitara: Twoje cesarstwo to domek z kart.
Sindel: To dlaczego przetrwało tysiąclecia?
Nitara: Czyż nie stronisz od wojny, cesarzowo?
Sindel: W twoim przypadku nie mam innego wyjścia.
Nitara: Sabat oferuje ci nieśmiertelność!
Smoke: Kto chciałby żyć wiecznie?
Nitara: Dlaczego twój klan staje mi na drodze?
Smoke: Ponieważ każde ziemskie życie jest święte.
Nitara: Ludzie są dla Vaeternian tym, czym dla was są świnie.
Smoke: Nie mogłaś wymyślić gorszego porównania.
Nitara: Powinnam była cię zabić w fortecy Ying.
Smoke: Wtedy nie dałaś rady, teraz też ci się nie uda.
Nitara: Potraktuj mnie chłodno, a upuszczę ci ciepłej krwi.
Sub-Zero: Być może Shao ci pomógł, ale ja nie zamierzam.
Nitara: Czy mrożę ci krew w żyłach?
Sub-Zero: Ani trochę, Nitaro.
Nitara: Arcystarsza chcę dostać próbkę krwi Lin Kuei.
Sub-Zero: Nie ma mowy, Nitaro.
Nitara: Natarcia Vaeternusu nie da się powstrzymać.
Sub-Zero: Przebiję jej serce kołkiem.
Nitara: Proszę, tylko mały kęs.
Takeda: To nie na twoje ząbki czekam.
Nitara: Kolejny Shirai Ryu?
Takeda: Nie całkiem, Nitaro.
Nitara: Będę walczyć z tobą aż do śmierci.
Tanya: Nadejdzie szybciej, niż myślisz.
Nitara: Twoja krew mnie odżywi.
Tanya: Nawet nie przejdzie ci przez usta, Nitaro.
Nitara: Znalazłaś mnie, pozaświatowa istoto. Co teraz?
Tanya: Zamierzam cię zabić, wampirzyco.
Nitara: Zawziętość jak u Vaeternianki.
Tanya: Oby była to jedyna nasza cecha wspólna.
Noob Saibot: Chaos to nie zło, Ashrah.
Ashrah: Jakie niby dobro przyniósł?
Noob Saibot: Przeciwstawiając się mnie…
Ashrah: Bronię Ziemski Wymiar przed złem.
Noob Saibot: Havik udoskonalił moje umiejętności.
Ashrah: Wygram pomimo to.
Noob Saibot: Mileena powinna was unicestwić, a nie chronić.
Baraka: I kto tu jest potworem?
Noob Saibot: Nikt nie jest bezpieczny, dopóki…
Baraka: Twoje odczucia są jasne, Ziemianinie.
Noob Saibot: Jak możesz znieść formę, w której istniejesz?
Baraka: To samo pytanie dotyczy ciebie.
Noob Saibot: Chaos, którym cię ogarnę…
Conan: W ogóle mnie nie powstrzyma.
Noob Saibot: Jeśli nie staniesz po stronie Lin Kuei…
Conan: Dość. Nie zastraszysz mnie.
Noob Saibot: Rodzice czekają na twój powrót.
Cyrax: Już nigdy nie będę częścią Lin Kuei.
Noob Saibot: Zawsze jesteś pełna pytań.
Cyrax: Ponieważ muszę podejmować samodzielne decyzje.
Noob Saibot: Ten pancerz nie należy do ciebie.
Cyrax: Tak powiedziała Sektor. A mimo to wciąż go mam.
Noob Saibot: Gdyby Harumi wiedziała to, co wiem…
Cyrax: Wie, co łączyło mnie w przeszłości z Kuai Liangiem.
Noob Saibot: Co oznacza ta walka?
Ermac: Dusza Sindel domaga się zemsty.
Noob Saibot: Lepiej było się nie mieszać.
Ermac: Mamy z tobą niedokończone sprawy.
Noob Saibot: Nie mogę ci powiedzieć, jak znaleźć Quan Chi.
Ermac: Bi-Hanie, nasze dusze wyczuwają ułudę.
Noob Saibot: Nie zapomniałem o twojej zdradzie.
General Shao: Nie szanowałbym cię, gdybyś zapomniał.
Noob Saibot: Kitana powstrzymała postęp twojego buntu.
General Shao: Tak to wygląda dla niewprawnego oka.
Noob Saibot: Nasz spór skończy się śmiercią jednego z nas.
General Shao: Jak miło, że zgłaszasz się na ochotnika.
Noob Saibot: Zapomnij o naszych armiach. *My* to załatwimy. Tutaj.
General Shao: Z przyjemnością.
Noob Saibot: Nie chcę, by Liu Kang mnie uleczył.
Geras: Wymaga tego bezpieczeństwo wymiarów.
Noob Saibot: Gerasie, nigdy nie odnajdziesz Lin Kuei.
Geras: To tylko kwestia czasu.
Noob Saibot: Nie zapominaj, że pomogłem uratować wymiary.
Geras: Nie usprawiedliwia to wszystkich dawnych przewinień.
Noob Saibot: Jeśli Liu Kang pragnie ukarać Sektor…
Geras: Miałby do tego prawo.
Noob Saibot: Nie boję się ciebie. Gardzę tobą.
Ghostface: Nie ma to jak popełniać zabójcze błędy.
Noob Saibot: Uciekaj, zanim umrzesz, klaunie.
Ghostface: Klaunie?! Nie wydaje mi się.
Noob Saibot: Obym nigdy nie ujrzał twej twarzy ponownie.
Havik: Da się zrobić.
Noob Saibot: Wyznawanie Chaosu ponad wszystko inne…
Havik: To jedyna droga ku prawości!
Noob Saibot: Chaos jest bronią, nie celem.
Havik: Jest dla prawdziwie wierzących.
Noob Saibot: Odejdź, Havik. Zanim stracę cierpliwość.
Havik: Zabawne. Sądzisz, że mnie przestraszysz?
Noob Saibot: Nie ulegnę Liu Kangowi. Dlaczego miałbym ulegać tobie?
Homelander: Jeśli tego nie zrobisz, usmażę ci mózg.
Noob Saibot: Możesz zaślepić innych, ale ja widzę twoje prawdziwe oblicze.
Homelander: W takim razie tajemnica umiera wraz z tobą.
Noob Saibot: Nie jestem „gotem”, cokolwiek to znaczy.
Johnny Cage: Mroczne fatałaszki? Mroczne spojrzenie? Stary, jesteś gotem.
Noob Saibot: Spośród tych, którzy mogliby być czempionami Liu Kanga…
Johnny Cage: Nadal to ciągniemy? Poważnie?! Pierdol się!
Noob Saibot: To jeszcze nie koniec Lin Kuei w twoim życiu.
Johnny Cage: Nie? Przegapiłem zajawkę po napisach końcowych?
Noob Saibot: Masz ze sobą kamery?
Johnny Cage: Bo moje życie to teraz reality show: Cage schodzi z planu.
Noob Saibot: Jak możesz być ślepy na korzyści płynące z chaosu?
Kenshi: Ponieważ Sento potrafi przejrzeć złudzenia na wskroś.
Noob Saibot: Jesteś tu w imieniu kuzyna?
Kenshi: Jeśli pytasz, czy chcę go pomścić – tak.
Noob Saibot: Twoje ostrze powinno być w rękach prawdziwego wojownika.
Kenshi: Jeśli tak nie sądzisz, to przegraną masz jak w banku.
Noob Saibot: Twoje marzenia o klanie Taira umierają tutaj.
Kenshi: Nie z twojej ręki.
Noob Saibot: Proszę, nasza żołnierka z przypadku…
Kitana: Dla ciebie jestem panią komandor!
Noob Saibot: Twoja nowa potęga konkuruje z potęgą twojej siostry.
Kitana: Świetnie się zatem składa, że nie jesteśmy rywalkami.
Noob Saibot: Gdyby tytan Havik się nie pojawił…
Kitana: Byłbyś teraz martwy.
Noob Saibot: Wy, mieszkańcy Pozaświata jesteście…
Kitana: Wybitnymi wojownikami? Tak jest.
Noob Saibot: Nie przeproszę za ochronę Lin Kuei.
Kung Lao: A za atak na ślub?
Noob Saibot: Twoi czempioni byli bezsilni w walce.
Kung Lao: Pokonanie Havika było wspólnym osiągnięciem.
Noob Saibot: Gdyby nie ja, ta linia czasowa zostałaby podbita.
Kung Lao: Tak? Nikt inny nie walczył przeciwko Havikowi?
Noob Saibot: Jeśli usłyszę od ciebie jeszcze jedno słowo…
Li Mei: Ziemianinie, nie dasz rady mnie uciszyć.
Noob Saibot: Wybrałaś niebezpieczną ścieżkę.
Li Mei: Praworządność często ku temu prowadzi.
Noob Saibot: Twoja „sprawiedliwość” nie dojdzie do skutku.
Li Mei: Odpowiesz za swoje grzechy, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Twoja wizja Lin Kuei…
Liu Kang: Miała na celu uniknięcie niepotrzebnej tragedii w tej linii czasowej.
Noob Saibot: Nasz konflikt jest nie do zażegnania, Liu Kangu.
Liu Kang: Mam szczerą nadzieję, że wręcz przeciwnie, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Skoro mnie nie akceptujesz, dlaczego mnie nie zabijesz?
Liu Kang: To byłby pierwszy krok na drodze ku ciemności.
Noob Saibot: Trzeba było zabić tytana Havika.
Liu Kang: *Moje* opanowanie uratowało niezliczone istnienia.
Noob Saibot: Twoja władza nie przetrwa nawet roku.
Mileena: Będzie olśniewać przez tysiące lat, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Tak długo, jak będziesz po stronie Liu Kanga…
Mileena: Mam go zdradzić dla ciebie?! Na Argusa, nie.
Noob Saibot: Ostrożnie. Litość nie jest jedną z moich zalet.
Mileena: Ani moich.
Noob Saibot: Nie mam czym krwawić.
Nitara: Zabicie cię sprawi mi jednakową przyjemność.
Noob Saibot: Vaeternianie zmarnowali swoją nieśmiertelność.
Nitara: Kim jesteś, by nas osądzać, zjawo?
Noob Saibot: Kolejny ja, kolejna ofiara.
Noob Saibot: Pomyślałem to samo.
Noob Saibot: To śmierć jest perfekcją. Nie Chaos.
Noob Saibot: Z której linii czasowej jesteś?
Noob Saibot: Będziesz posłuszny Quan Chi.
Noob Saibot: Jakim cudem ten zasmarkany czarnoksiężnik został twoim panem?
Noob Saibot: Mój klon mnie atakuje?!
Noob Saibot: Aby przejąć twoje imię i pozycję.
Noob Saibot: Sektor, to przebranie jest hologramem?!
Noob Saibot: To mój najnowszy wynalazek, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Chaos się ciebie nie obawia.
Omni-Man: Jeden mój cios i chaos posra się w gacie.
Noob Saibot: Twoja władza tu nie sięga.
Omni-Man: Ale mam dość mocy, by narzuć władzę.
Noob Saibot: Jak masz zamiar wyeliminować Shirai Ryu?
Quan Chi: Zdobądź dla mnie amulet, tak jak prosiłem, a się dowiesz.
Noob Saibot: Próbowałeś wykorzystać Sektor przeciwko mnie?!
Quan Chi: Nie przeciwko tobie. Byś użył zdrowego rozsądku.
Noob Saibot: Jesteś równie oślizły jak Shang Tsung.
Quan Chi: Moje przetrwanie tego wymaga.
Noob Saibot: Odejdź, zanim sprawy przybiorą niemiły obrót.
Quan Chi: Chcę się potargować. Ale jeśli musimy walczyć, niech i tak będzie.
Noob Saibot: Jeśli Shaolin spodziewa się reparacji…
Raiden: Niby dlaczego? Nie okazujesz skruchy.
Noob Saibot: Dopóki Lin Kuei nie rządzą…
Raiden: Ten dzień nigdy nie nadejdzie, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Lin Kuei i Shaolin ponownie spotkają się w walce.
Raiden: Mam nadzieję, że oczekujesz podobnego wyniku.
Noob Saibot: Gdybyś tylko znał moc chaosu.
Rain: Znam ją zbyt dobrze.
Noob Saibot: Woda jest bezużyteczna przeciwko chaosowi.
Rain: Woda *jest* chaosem.
Noob Saibot: Widzę, że cesarzowa znów cię przygarnęła.
Rain: A ja się odwdzięczam, pokonując ciebie.
Noob Saibot: Walczyłem z bogiem i wygrałem.
Reiko: Ale ze mną i tak przegrasz.
Noob Saibot: Jaką masz strategię walki przeciwko Chaosowi?
Reiko: Dominacja. Ujarzmienie. Eliminacja.
Noob Saibot: Twój bunt trwa.
Reiko: Każdego dnia bliżej zwycięstwa.
Noob Saibot: To cud, że przetrwałeś spotkanie z Onagą.
Reiko: Nie. To wynik uporu i umiejętności.
Noob Saibot: Twoja wierność wobec Mileeny…
Reptile: Wynika z jej czynów.
Noob Saibot: Jaszczury nie powinny opuszczać swoich jaskiń.
Reptile: Boisz się, Bi-Hanie, czy to tylko uprzedzenie?
Noob Saibot: Jeśli tu umrzesz, nikt tego nie zauważy.
Reptile: Zapominasz o Ashrah. Pomściłaby mnie.
Noob Saibot: Nasze klany nie mogą współegzystować.
Scorpion: To oznacza wojnę, bracie.
Noob Saibot: Kiedy znajdziemy twoją siedzibę…
Scorpion: Spotkasz się z niepowstrzymaną siłą.
Noob Saibot: Liu Kang nie jest bogiem. Jego słowa nie są święte!
Scorpion: Warto ich wysłuchać, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Gdybyś tylko wiedział, jak Chaos mnie odmienił…
Scorpion: Mimo wszystko nie zaakceptowałbym go.
Noob Saibot: Kiedy prototyp będzie gotowy?
Sektor: Kiedy będzie gotowy.
Noob Saibot: Zdrada Cyrax udowodniła, że musimy ulepszyć kontrolę.
Sektor: Mam na to plan, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Sektor, twoja matka mnie martwi.
Sektor: Nie wie niczego, co mogłoby nam zaszkodzić.
Noob Saibot: Podrzędne klany pozostały nam wierne?
Sektor: Wszystkie. Nawet Zaki.
Noob Saibot: Czas na odpokutowanie za Sektor.
Shang Tsung: Ale za co? Uwolniła się, a włos jej z głowy nie spadł.
Noob Saibot: Chcesz się targować? Po tym, co uczyniłeś?!
Shang Tsung: Bi-Hanie, pragniesz władzy czy też nie?
Noob Saibot: Jestem zaskoczony, że wciąż jesteś wolny.
Shang Tsung: Nie powinieneś.
Noob Saibot: Wiesz, gdzie przechowywane są Kamidogu?
Shang Tsung: Wiedziałem, że to cię zainteresuje.
Noob Saibot: Pozaświatowi może się przydać odrobina chaosu.
Sindel: Nie pozwoliłam na to Havikowi. Tobie zdecydowanie również nie pozwolę.
Noob Saibot: Twoje córki nie są gotowe do rządzenia.
Sindel: Skąd miałbyś jakiekolwiek pojęcie na temat ich zdolności?
Noob Saibot: Shao ma rację. Liu Kang uciska Pozaświat.
Sindel: Mam dość was dwóch i waszych kruchych męskich ego.
Noob Saibot: Ścieżka, którą obrałeś…
Smoke: To było jedyne honorowe wyjście.
Noob Saibot: To dobiegnie końca dopiero wtedy, kiedy przetrwa tylko jeden klan.
Smoke: Szkoda, Bi-Hanie.
Noob Saibot: To, że jesteś prawą ręką mojego brata…
Smoke: Dowodzi, że rozumie mnie lepiej niż ty kiedykolwiek.
Noob Saibot: I ty, i mój brat zostaniecie zmuszeni do posłuszeństwa.
Smoke: Nie dziś, nie jutro, nigdy!
Noob Saibot: Nadchodzi Chaos. Musisz się przygotować.
Sub-Zero: Z pomocą kogoś, kto się pode mnie podszywa? Nie, dziękuję.
Noob Saibot: Twoja nieugiętość jest…
Sub-Zero: Nieoczekiwana? A ponoć jesteś mną.
Noob Saibot: Doskonałość oferowana przez chaos…
Sub-Zero: To twój ułudny wymysł.
Noob Saibot: Miałem nadzieję, że się zrozumiemy.
Sub-Zero: Twoje rozczarowanie mnie raduje.
Noob Saibot: Sektor *dowie się*, jak działasz.
T-1000: To ponad ludzkie zrozumienie.
Noob Saibot: Wszystkie maszyny w końcu się psują.
T-1000: Ludzie psują się o wiele szybciej.
Noob Saibot: W ogóle nie jesteś jak ten inny Takeda.
Takeda: Inny Takeda? Jaki inny Takeda?!
Noob Saibot: Szkolił cię Kuai Liang? Nie masz szans.
Takeda: Będziemy się musieli o tym przekonać.
Noob Saibot: Aby wygrać, musisz zaakceptować Chaos.
Takeda: To chyba najgorsza porada w moim życiu.
Noob Saibot: Chaos i anarchia…
Takeda: Nie mają dzisiaj szans.
Noob Saibot: Wyznajesz błędnych bogów.
Tanya: Nie śmiej obrażać mojej wiary.
Noob Saibot: Może nie szanuję twojej lojalności, ale twoje umiejętności – tak.
Tanya: Przeklinasz mnie połowicznymi pochwałami? Zejdź mi oczu!
Noob Saibot: Styl walki Umgadi nie jest tak doskonały, jak ci się…
Tanya: Nie? Zatem jak to możliwe, że zmasakrowałam Sektor?
Omni-Man: Demonica? Święta? Czym jesteś, Ashrah?
Ashrah: Udręczoną duszą szukającą odkupienia.
Omni-Man: Wystarczy tych świętoszkowatych bzdur.
Ashrah: Odkup winy lub zgiń potępiony.
Omni-Man: Viltrumickie lekarstwa mogłyby wyleczyć twoją chorobę.
Baraka: Gdzie jest haczyk?
Omni-Man: Taką twarz mógłby pokochać tylko Rognarr.
Baraka: A ja z chęcią obedrę twoją gębę ze skóry.
Omni-Man: Będziesz świetnym rozpłodowcem dla Viltrum.
Conan: Wolę zostać królem z własnej ręki.
Omni-Man: Walczyłem o tysiąclecia dłużej niż ty.
Conan: Thulsa Doom żył tysiąc lat, a mimo to zginął od mojego miecza.
Omni-Man: Nie jesteś gotowa na tę walkę, młoda damo.
Cyrax: Pożałujesz, że mnie nie doceniłeś.
Omni-Man: Nie myl ducha walki z umiejętnościami.
Cyrax: Zabicie cię udowodni moje umiejętności i nie tylko.
Omni-Man: Słyszę jakieś szepty.
Ermac: Wiele dusz aż krzyczy, by stoczyć z tobą walkę.
Omni-Man: Rozerwę cię, jedna dusza po drugiej.
Ermac: To byłoby bolesne… dla ciebie.
Omni-Man: Przynajmniej wyglądasz nieco groźnie.
General Shao: Mój wygląd nie zwodzi.
Omni-Man: Przydasz mi się… jako worek treningowy.
General Shao: Przyda ci się trening szacunku.
Omni-Man: Gdybym kontrolował czas, uczyniłbym świat lepszym.
Geras: Twoja pycha jest równie nieograniczona co twoja siła.
Omni-Man: Walczyłem już z nieśmiertelnym.
Geras: Wiesz więc, że będę cię nawiedzać.
Omni-Man: Jaki masz plan? Cukierek albo psikus?
Ghostface: Planuję urżnięcie ci tego głupiego wąsa z tej nadętej twarzy.
Omni-Man: Nie jestem tu po to, by grać w jakąś głupią grę.
Ghostface: Dobra, bez gadania. Przejdźmy do przemocy!
Omni-Man: Trzeba czegoś więcej niż maski i noża, by mnie przestraszyć.
Ghostface: Naprawdę? Z twoją żoną wystarczyły.
Omni-Man: Władza Viltrumitów oznacza porządek i kontrolę.
Havik: Nikt nie potrzebuje tych dwóch rzeczy.
Omni-Man: Opór jest głupi, więc do ciebie pasuje.
Havik: Wolę zginąć, niż poddać się uciskowi.
Omni-Man: Przywykłeś, że ludzie się ciebie boją. Ja nie.
Homelander: Dobra, dziadku. Do dzieła.
Omni-Man: Koniec zabawy, rozwydrzony gówniarzu.
Homelander: Dopiero się rozkręcam.
Omni-Man: Nie jesteś *prawdziwym* wojownikiem, tylko aktorem.
Johnny Cage: Lecimy na serio? No to patrz.
Omni-Man: Nie kręcą filmów o takich herosach jak ja.
Johnny Cage: No właśnie. Bo jesteś złoczyńcą, chłopie!
Omni-Man: Nie używam efekciarskich ciosów, bo nie mam kompleksów.
Johnny Cage JCVD: Może dlatego mam więcej fanów niż ty.
Omni-Man: Nie sądzę, by niewidomy szermierz mógł mnie zabić.
Kenshi: Nie doceniasz mnie i Sento.
Omni-Man: Nawet gdybyś widział, twój wzrok by za mną nie nadążył.
Kenshi: Nie szkodzi. Czuję, jak wprawiasz powietrze w ruch.
Omni-Man: Chcesz ocalić lud Pozaświata? Poddaj się.
Kitana: I mam go podporządkować twojej tyranii?
Omni-Man: Jesteś równie zawzięta jak moja żona.
Kitana: Czy pragnie twojej śmierci równie mocno jak ja?
Omni-Man: Pan zarozumialec. Zostaniesz upokorzony.
Kung Lao: Przez kolesia w pelerynie? Nie sądzę.
Omni-Man: Chcesz zostać zapamiętany? Napisz książkę.
Kung Lao: Świetny pomysł… Opiszę, jak cię pokonałem!
Omni-Man: Proszę bardzo. Aresztuj mnie, jeśli zdołasz.
Li Mei: Jeśli mi się nie uda, zginę próbując.
Omni-Man: Odpowiadasz teraz przed wyższą instancją.
Li Mei: Odpowiadam jedynie przed cesarzową.
Omni-Man: Po co zrzekać się potęgi?
Liu Kang: Aby przyszłość była sprawiedliwa i wolna.
Omni-Man: Nie kupuję twojej gadki o „prawdzie i światłości”.
Liu Kang: Nie wszyscy jesteśmy tak podstępni jak ty.
Omni-Man: Pomyśl. Możesz ocalić swoje cesarstwo!
Mileena: Wolę poderżnąć sobie gardło niż paść na kolana!
Omni-Man: Skażona krew. Kto by się z tobą rozmnażał?
Mileena: Nie interesuje mnie rozmnażanie, łotrze!
Omni-Man: Zabiłbym cię, ale ktoś mnie uprzedził.
Noob Saibot: I uczynił ze mnie perfekcyjne wcielenie chaosu.
Omni-Man: Nie zamierzam przegrać z martwym typkiem.
Noob Saibot: Ta walka to jedynie początek twojego cierpienia.
Omni-Man: To ty, Martian Man?
Omni-Man: Nie, to jeszcze bardziej pojebana akcja.
Omni-Man: Co tu robi alternatywna wersja mnie?
Omni-Man: Imię „Angstrom Levi” coś ci mówi?
Omni-Man: Nie udało ci się podbić Ziemi, prawda?
Omni-Man: Mam wszystko pod kontrolą. Trzymaj się swojej linii czasowej!
Omni-Man: Trzeba było porzucić Debbie lata temu.
Omni-Man: Myślisz, że zmiękłem? Zamknij ryj i wal!
Omni-Man: Będę lepszym przykładem dla Marka niż ty.
Omni-Man: Nie ośmielisz się.
Omni-Man: W mordę. Cecil cię przysłał?
Peacemaker: O ile „Cecil” to kryptonim Amandy Waller.
Omni-Man: Wcisnę ten twój głupi hełm tak głęboko w twoje dupsko…
Peacemaker: Po pierwsze, — jest wypasiony. Po drugie — nie zmieści się!
Omni-Man: Twoja armia demonów nie zaciągnie mnie do piekieł.
Quan Chi: A może najpierw cię dźgnę, przypalę i obedrę ze skóry?
Omni-Man: Jeśli nie będziesz mi posłuszny, zmuszę cię do tego.
Quan Chi: Nie będę niczyim niewolnikiem.
Omni-Man: Służ mi, Raidenie.
Raiden: Nie będę służył nikomu, kto zagraża Ziemskiemu Wymiarowi.
Omni-Man: Pomyśl! Czemu przysłuży się twoja śmierć?
Raiden: Zainspiruje przyszłe pokolenia, by stawiły ci opór.
Omni-Man: Jesteś przesadnie ambitny.
Rain: Powiedział chwalipięta podbijający wszechświaty.
Omni-Man: Przestań. Błagam. Nie atakuj mnie… wodą.
Rain: Nikt ci nie powiedział, że zatopiłem całe miasto?
Omni-Man: Przekaż generałowi, że Pozaświat jest mój.
Reiko: Wolałby, bym przyniósł mu twoją głowę.
Omni-Man: Przyznaj, jesteś raczej grzecznym pieskiem, a nie żołnierzem.
Reiko: Pieskiem powiadasz? No to cię ugryzę!
Omni-Man: Walczyłeś kiedyś z Viltrumitą?
Reptile: A ty walczyłeś z zaterrańskim zmiennokształtnym?
Omni-Man: Fuj! Śmierdzisz ściekami.
Reptile: To smród twojej hańby.
Omni-Man: Wydajesz się rozsądny. Odpuść albo giń.
Scorpion: Wynoś się.
Omni-Man: Przejmuję tę linię czasową w imieniu Imperium Viltrum.
Scorpion: Spłoniesz za tę inwazję.
Omni-Man: Twoja broń ma jedynie ułamek mojej mocy.
Sektor: Staruszku, przelicz to po naszej walce.
Omni-Man: Jestem ideałem wojownika. Nie wygrasz.
Sektor: Wygram. Dzięki idealnej broni.
Omni-Man: Tacy intryganci jak ty doprowadzają do zagłady cywilizacji.
Shang Tsung: Czyli cię nie przekonam. Szkoda.
Omni-Man: Nie jestem na tyle głupi, by zaufać oszustowi.
Shang Tsung: Swój swego pozna, czyż nie?
Omni-Man: Ogłoś mnie swym cesarzem, a oszczędzę twoje córki.
Sindel: Nie ty decydujesz o życiu moich córek.
Omni-Man: Być może zatrzymam ciebie i twoje córki jako maskotki.
Sindel: Maskotki? Za to… zginiesz!
Omni-Man: Niech zgadnę, trujesz ludzi spalinami?
Smoke: Z płucami pełnymi sadzy przestaniesz ze mnie kpić.
Omni-Man: Może rzuć bombę dymną i wracajmy do domów?
Smoke: Nie uciekam przed żadnym przeciwnikiem.
Omni-Man: Zimno mnie nie powstrzyma, nawet w przestrzeni kosmicznej.
Sub-Zero: Każdy ma jakiś słaby punkt. Poznam twój!
Omni-Man: Rąbnę cię tak szybko, że będziesz szczać krwawymi soplami.
Sub-Zero: Barwna groźba, ale nie spełnisz jej, będąc martwym.
Omni-Man: Płynny metal. To może być ciekawe.
T-1000: Twoja ciekawość jest bez znaczenia.
Omni-Man: Wkurwiają mnie podróżnicy w czasie.
T-1000: Jesteś zagrożeniem dla przyszłości Skynetu.
Omni-Man: Skoro walczysz ze mną, zapewne pragniesz śmierci.
Takeda: Pewnego dnia umrę, ale dzisiaj twoja kolej.
Omni-Man: Nie gramy w tej samej lidze. Pozostań przy Ziemianach.
Takeda: A może ty pozostaniesz w swojej galaktyce?
Omni-Man: Mileena pożyje, póki będzie użyteczna.
Tanya: Nie skrzywdzisz jej, dopóki oddycham.
Omni-Man: Po co chronisz chorego dziwoląga?
Tanya: Z miłości, o której nic nie wiesz.
Peacemaker: Nigdy nie mierzyłem się z demonem.
Ashrah: W takim razie nie ma mowy, żebyś wygrał tę walkę.
Peacemaker: Jesteś demonicą. Czemu nie jesteś zła?
Ashrah: Ponieważ jestem sumą swoich własnych wyborów.
Peacemaker: A tobie co się stało? Rany.
Baraka: Nikt nie mówił ci o Tarkatanach?
Peacemaker: Taką gębę mogłaby pokochać tylko rodzona matka.
Baraka: Próbujesz dać się zabić?
Peacemaker: Pewnie masz swój harem, nie?
Conan: Śpię dobrze każdej nocy.
Peacemaker: Dobra. Najwyraźniej za mało ćwiczę.
Conan: Pozwól mi cię wyszkolić. Zamienisz się w stal.
Peacemaker: Ty, w tym pancerzu? Cholera.
Cyrax: Rozjemco, zwróć swoje męskie spojrzenie gdzieś indziej.
Peacemaker: Jaki tam „Cyrax”. Nazwę cię „Musztardą”.
Cyrax: To najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałam.
Peacemaker: Jest was wielu? Mam przesrane.
Ermac: Jeżeli to ma oznaczać kogoś „pokonanego”, zgadzam się.
Peacemaker: No co ty… Tyle dusz ocierających się o siebie w twoim wnętrzu…
Ermac: Umarli nie mają potrzeb cielesnych.
Peacemaker: Mówiłem, zależy mi na pokoju.
General Shao: I dostaniesz go, kiedy już zginiesz.
Peacemaker: Jeśli sądzisz, że mnie przestraszysz, grubo się mylisz.
General Shao: Czy w twoim wymiarze wszyscy okłamują samych siebie?
Peacemaker: Nie istnieję w tym uniwersum? Co za bzdura.
Geras: Jest bardzo mało podobieństw pomiędzy twoim a naszym światem.
Peacemaker: Czy Liu Kang stworzył moje uniwersum?
Geras: Jego początki owiane są tajemnicą.
Peacemaker: Nosisz maskę, bo wyglądasz jak dupa?
Ghostface: Ponieważ śmierć jest straszniejsza, kiedy jest pozbawiona twarzy.
Peacemaker: To tylko gówniane przebieranki.
Ghostface: Chyba trafiłem w czuły punkt.
Peacemaker: Wyświadczę temu miejscu przysługę i cię zatłukę.
Havik: Powodzenia.
Peacemaker: Czemu masz taki szpetny ryj?
Havik: „Szpetny”? A co to w ogóle znaczy?
Peacemaker: Aquaman? Głęboki? Skąd się bierze tylu ruchaczy ryb?
Homelander: Też się zastanawiam.
Peacemaker: Nie chcesz pokoju, tylko potęgi!
Homelander: O nie, nie, nie. Chcę spokoju. I będę go miał, rozpieprzając cię w drobny mak.
Peacemaker: Nigdy nie spotkałem gwiazdy filmowej.
Johnny Cage: Chyba chcesz powiedzieć „megagwiazdy”.
Peacemaker: Wszyscy w Hollywood to mięczaki i słabeusze.
Johnny Cage: To całe internetowe gówno wyżera ci mózg.
Peacemaker: Co jest? Nie mogę walczyć ze ślepym.
Kenshi: Boisz się, że przegrasz?
Peacemaker: Na pewno tego chcesz? Jesteś kaleką.
Kenshi: Nigdy *więcej* nie nazywaj mnie w ten sposób.
Peacemaker: Cóż, zwykle zabijam kryminalistów.
Kenshi: To dobrze, że już nim nie jestem.
Peacemaker: Masz bliźniaczkę? Mogłoby być ciekawie.
Kitana: Co takiego byłoby zabawne, Ziemianinie?
Peacemaker: Wachlarze są do tańca, nie do walki.
Kitana: Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zarozumialstwem.
Peacemaker: Wolę swój hełm od twojego kapelusza.
Kung Lao: W takim razie *jesteś* tak głupi, na jakiego wyglądasz.
Peacemaker: Pięści i kopniaki nie poradzą sobie ze spluwami.
Kung Lao: Najwyraźniej nie walczyłeś jeszcze z nikim z Shaolin.
Peacemaker: Daj mi tydzień, a w Sun Do zapanuje pokój.
Li Mei: Trzymaj się z dala od mojego miasta, Peacemakerze.
Peacemaker: Chcesz pozbyć się przestępczości? Zabij bandziorów.
Li Mei: Naprawdę jesteś aż takim głupkiem?
Peacemaker: Inne typki z mojego wymiaru też tu były?
Liu Kang: Najgorszy był Joker.
Peacemaker: Myślałem, że mój świat jest porąbany, ale ten?
Liu Kang: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
Peacemaker: Pierwszy raz spotykam potwora, którego chciałbym przelecieć.
Mileena: Uważasz mnie za potwora?!
Peacemaker: Pewnie jesteś spokrewniona z tym kolesiem, Baraką.
Mileena: Nie, ale łączy nas ta sama przypadłość.
Peacemaker: Naprawdę chcesz mnie zjeść?
Nitara: Dureń.
Peacemaker: Nie cierpię, kiedy gorące laski okazują się złe.
Nitara: Wcale *nie* jestem zła.
Peacemaker: Cofnij się, peleryniarzu. Mam kryptonitową amunicję.
Omni-Man: Czymkolwiek jest ten „kryptonit”, nie przestraszysz mnie.
Peacemaker: Za późno na ocalenie świata, złamasie.
Omni-Man: Kto powiedział, że chcę cokolwiek ocalić?
Peacemaker: Pogódź się z tym. To naprawdę się dzieje.
Peacemaker: A może jesteś tylko halucynacją po zielsku.
Peacemaker: Hełm. Któremu z nas bardziej pasuje?
Peacemaker: Mi, patafianie.
Peacemaker: W moim świecie Aquaman jest totalnym pozerem.
Peacemaker: Nie może być. W moim też!
Peacemaker: Gdybyś więcej wyciskał, zgubiłbyś brzuszek.
Peacemaker: Jaki brzuszek? Spieprzaj.
Peacemaker: Niektóre stawiane przeze mnie kloce wymagały więcej wysiłku niż pobicie ciebie.
Quan Chi: Z ogromną radością cię zabiję.
Peacemaker: To uniwersum będzie lepsze bez ciebie!
Quan Chi: Nigdzie się nie wybieram, Peacemakerze.
Peacemaker: Nie chcę tego robić. Wyglądasz na miłego dzieciaka.
Raiden: Skąd przekonanie, że okażesz się lepszy ode mnie?
Peacemaker: Przyda mi się hełm, który waliłby piorunami jak twój amulet.
Raiden: Nie boisz się, że mogłyby usmażyć ci mózg?
Peacemaker: Cage mówił, że powinienem cię zwać Władcą Wody.
Rain: Tylko wtedy, jeżeli chcesz utonąć.
Peacemaker: Zatopiłeś miasto?! To pasuje do superzłoczyńcy.
Rain: Nie zamierzam dać się obrażać jakiemuś półgłówkowi w hełmie!
Peacemaker: Wiesz, że jestem uzbrojony po zęby.
Reiko: To zupełnie bez znaczenia.
Peacemaker: Dla pokoju jesteś zaropiałym wrzodem na dupie.
Reiko: Czego trzeba, żebyś w końcu zamilknął?
Peacemaker: A jednak jaszczury są wśród nas!
Reptile: To mit zrodzony ze strachu.
Peacemaker: Czemu miałbym ci ufać?
Reptile: Zaterranie nie noszą zdrady na języku, człowieku.
Peacemaker: Dałbym sobie obciąć rękę, by mieć za opiekunów zajebistych ninja.
Scorpion: Lin Kuei to nie ninja.
Peacemaker: Twoja żona to niezła sztuka. Orałbym ją jak traktor.
Scorpion: Okaż mi trochę szacunku, Peacemakerze.
Peacemaker: No co ty, maleńka. Po co walczyć, skoro można się ru…
Sektor: Nigdy, przenigdy.
Peacemaker: Walić twój pancerz. Zginiesz.
Sektor: Nie dziś. Nigdy.
Peacemaker: Żeby była jasność, nie wierzę w magię.
Shang Tsung: Magia ma gdzieś, w co wierzysz.
Peacemaker: Nie dasz mi rady, cieniasie.
Shang Tsung: Cieniasie?! Cieniasie?!
Peacemaker: Chętnie bym chwycił za takie włosy.
Sindel: Jeśli to flirt, to ci nie wyszedł.
Peacemaker: Chcesz pokoju? Zgłoś się do mnie.
Sindel: Raczej podziękuję.
Peacemaker: Glam metal to najlepsza muzyka wszech czasów. Nie zmienię zdania.
Smoke: Skoro tak twierdzisz, ramolu.
Peacemaker: Co jest złego w imieniu „Orlik”?
Smoke: Dla udomowionego orła? Mówisz poważnie?
Peacemaker: Słyszałem o twoim nieudanym planie, Psuj-Zero.
Sub-Zero: Ośmielasz się mnie znieważać?
Peacemaker: Też mi coś. Umiesz schładzać rzeczy.
Sub-Zero: Nie chodzi o chłód, tylko o zamrożenie.
Peacemaker: Rozwalałem już obcych. Poradzę sobie z robotem.
T-1000: Mało prawdopodobne.
Peacemaker: Zmień się w bombę i mnie wysadź.
T-1000: To nie tak działa.
Peacemaker: Nigdy nie spotkałem kolesia, który wymachiwałby biczomieczami.
Takeda: A ja kogoś z uzbrojonym hełmem.
Peacemaker: Takahashi? Jesteś spokrewniony z tym typem, Kenshim?
Takeda: Jesteś ślepy? Nie widzisz podobieństwa?
Peacemaker: Po wszystkim możemy skoczyć do mnie…
Tanya: Jak to możliwe, że jesteś gorszy niż Cage?
Peacemaker: Śluby czystości? Nie ma mowy, wybuchłbym od środka.
Tanya: Mógłbyś zwyczajnie dorosnąć.
Quan Chi: Siostry niecierpliwie czekają na twój powrót.
Ashrah: Wyzwolę je od twojego zaklęcia, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Nigdy nie uzyskasz rozgrzeszenia.
Ashrah: W takim razie zginę, próbując, Quan Chi.
Quan Chi: To niedorzeczne zaprzeczać swojej naturze.
Ashrah: Nie pozwolę, aby moje pochodzenie określało to, czym jestem.
Quan Chi: Twoje wiarołomstwo zostanie ukarane.
Ashrah: A niby kto miałby to zrobić. Ty?
Quan Chi: Moje zmarszczki to twoja wina.
Ashrah: Do usług, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Mogłaś rządzić wymiarami u mojego boku.
Ashrah: Wolałabym raczej przejechać ci krissem po plecach.
Quan Chi: Twoja obecność przyprawia mnie o gęsią skórkę.
Baraka: W końcu się czegoś boisz.
Quan Chi: Hybrydy Shang Tsunga powinny były cię zabić.
Baraka: Jego stwory nie są tak zabójcze, jak myśli.
Quan Chi: Gdybyśmy wygrali, spalilibyśmy twoją kolonię.
Baraka: Gdybyście spróbowali, bylibyście martwi.
Quan Chi: To Tarkatanie powinni harować w kopalniach. Jesteście zbędni.
Baraka: Każde życie ma wartość, Quan Chi.
Quan Chi: Najbardziej smuci mnie to, że wymordowałeś moje sługi.
Conan: Sługi? To były potwory!
Quan Chi: Utopię cię w jeziorze krwi.
Conan: Spróbuj, a pociągnę cię na dno ze sobą.
Quan Chi: Obawiam się, że masz błędne pojęcie na mój temat.
Cyrax: Czyżbyś nie był zimnokrwistym mordercą?
Quan Chi: Ten pancerz nie powstrzyma mnie przed kradzieżą twojej duszy.
Cyrax: Masz rację. Powstrzymają cię moje umiejętności.
Quan Chi: Mogłaś być moją potężną sojuszniczką.
Cyrax: Wolę raczej być twoją nemezis.
Quan Chi: Cyrax. Niegdyś w Lin Kuei.
Cyrax: Quan Chi. Niegdyś żywy.
Quan Chi: Jesteś moim dziełem. Masz mnie słuchać!
Ermac: Nie. Nie będziemy.
Quan Chi: Poddaj mi się, albo cię zniszczę.
Ermac: Żadna z tych opcji nie jest już wykonalna.
Quan Chi: Twoje dusze walczą między sobą. Czuję to.
Ermac: Mimo to jednoczymy się przeciw tobie.
Quan Chi: Nie masz innego celu od tego, który ci wyznaczyłem.
Ermac: Zbiór się nie zgadza.
Quan Chi: Nie pozwolę, być żywił do nas urazę.
General Shao: Więc co zamierzasz zrobić?
Quan Chi: Na pewno potrzebujesz pomocy, by kontrolować Onagę.
General Shao: Nie twojej, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Musimy rozwiązać nasz spór, dla dobra nas obu.
General Shao: Zrobię to, odbierając ci życie.
Quan Chi: Pomyśl, jaką moc może dać ci Czeluść.
General Shao: Ktoś inny mnie do niej doprowadzi.
Quan Chi: Skoro Liu Kang mógł posiąść Klepsydrę, czemu ja nie mogę?
Geras: Ponieważ ci na to nie pozwolę, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Jak można zniszczyć określony punkt w czasie?
Geras: Musiałbyś zapytać tytana.
Quan Chi: Służysz na kolanach.
Geras: Dla dobra wszystkich istot w wymiarach.
Quan Chi: Kharon mógłby znaleźć Klepsydrę, prawda?
Geras: Przewoźnik nigdy cię do niej nie zaprowadzi.
Quan Chi: Jesteś większym złem niż demony Czeluści.
Ghostface: Cieszę się, że ktoś to zauważył.
Quan Chi: Zabójca bez twarzy mimo wszystko coś w sobie ma.
Ghostface: Tak, wywołuje strach. Bardzo dużo strachu.
Quan Chi: Pod moją nieobecność zwróciłeś się do Raina?
Havik: Okazał się bardzo przydatny.
Quan Chi: Mogę podzielić się z tobą kolejnymi tajemnicami Czeluści.
Havik: Sam je poznam, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Nie odniosłeś całkowitego zwycięstwa w Seido.
Havik: A o czym zapomniałem, Quan Chi?
Quan Chi: Wciąż jesteś mi coś winien, Haviku.
Havik: W pełni spłaciłem wszystkie długi.
Quan Chi: Gdy zawładnę twoim umysłem, będę kontrolował twoje moce.
Homelander: Spoko. A teraz zamknij się i walcz.
Quan Chi: Nie ma powodu, byśmy nie zostali wspólnikami.
Homelander: Nie idę na współpracę.
Quan Chi: Złamie cię kilka dni w kopalniach.
Johnny Cage: Jeśli Hollywood tego nie zrobiło, tobie też się nie uda.
Quan Chi: Twoją publiką będą wyłącznie demony.
Johnny Cage: Są tak seksowne jak Ashrah? Jakoś to przeżyję.
Quan Chi: Nie pojmuję, dlaczego uczyniono cię czempionem.
Johnny Cage: Nikt nie wróżył mi kariery, a jednak mi się udało.
Quan Chi: Jak taki prostak jak ty mógł zepsuć nasz plan?
Johnny Cage: To świadczy o tym, że jestem dobry, co nie?
Quan Chi: Malutki mózg, malutki…
Johnny Cage: Zastanów się, czy chcesz dokończyć to zdanie, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Mam pewność, że nie wyjdziesz z tego cało.
Kenshi: Pozwól, że wyprowadzę cię z błędu, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Nie lubię, gdy ktoś krzyżuje moje plany.
Kenshi: A ja nie znoszę, gdy ktoś toczy wojnę z moim wymiarem.
Quan Chi: Zginiesz za kilka minut.
Kenshi: Zabiorę cię ze sobą do piekła.
Quan Chi: W ogóle nie robisz na mnie wrażenia.
Kenshi: Wzajemnie, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Owinąłem sobie twoją matkę wokół małego palca.
Kitana: To dla niej wieczna hańba, Quan Chi.
Quan Chi: Moje dzieło w fortecy Ying to dopiero początek.
Kitana: Zrobię co w mojej mocy, by cię powstrzymać, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Gdyby tylko Shang Tsung dokończył swoje eksperymenty…
Kitana: Co chciał zrobić z moją siostrą?
Quan Chi: Pogardzasz mną, bo mam plebejskie pochodzenie, prawda?
Kitana: Gardzę twoimi czynami, nie klasą społeczną, czarnoksiężniku.
Quan Chi: To kapelusz z zaostrzonym rondem?
Kung Lao: Tak. Przetnie wszystko.
Quan Chi: Siostra Raidena jest urocza.
Kung Lao: Skąd wiesz o jego siostrze?!
Quan Chi: Wy z Shaolin ciągle sprawiacie problemy.
Kung Lao: Tylko takim nieudacznikom jak ty.
Quan Chi: Przeżyło niewielu moich wrogów.
Kung Lao: Czuję, że mam szansę.
Quan Chi: Co muszę zrobić, byś przestała mnie ścigać?
Li Mei: Dać się złapać lub umrzeć.
Quan Chi: Twoja zawziętość jest irytująca, ale też godna podziwu.
Li Mei: Jest także niezachwiana.
Quan Chi: Rodzinie królewskiej wciąż grozi niebezpieczeństwo.
Li Mei: Nawet pusta groźba to przestępstwo, Quan Chi.
Quan Chi: Ścigając mnie, ryzykujesz życie.
Li Mei: Ty też, stawiając opór przy aresztowaniu.
Quan Chi: Teraz mam władzę nad własnym losem.
Liu Kang: Jesteś tego pewien, czarnoksiężniku?
Quan Chi: Dałeś mi nieistotne życie!
Liu Kang: Wolałbyś być wymazany z historii?
Quan Chi: Nie osiągnąłem pełni swojego potencjału.
Liu Kang: Oby ci się to nie udało, dla dobra nas wszystkich.
Quan Chi: Ashrah stworzyła Zakon Światła?
Liu Kang: Pasuje do niej lepiej niż twoje Siostrzeństwo Cienia.
Quan Chi: Pozwól mi zakończyć twoje cierpienia.
Mileena: Zamierzasz popełnić samobójstwo?
Quan Chi: Raz dałem ci się ośmieszyć. Moja wina.
Mileena: To cię ośmiesza, czarnoksiężniku?
Quan Chi: Nie ma nikogo mniej nadającego się do rządzenia.
Mileena: Mówisz o mnie, czy o sobie?
Quan Chi: Potęga Czeluści cię powali.
Mileena: Nie bądź tego taki pewien, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Wciąż mogę wiele zaoferować twojemu wymiarowi.
Nitara: Najlepiej przydasz się nam jako pożywienie.
Quan Chi: Jeżeli pomożesz mi zbudować kolejnego wykradacza dusz…
Nitara: Mam dość twoich intryg, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Zapominasz, że mogę cofnąć swoje zaklęcie.
Nitara: Vaeternus nie powróci do ciemności!
Quan Chi: Powinnaś dołączyć do Siostrzeństwa Cienia.
Nitara: Lepiej wykrwawić się na śmierć niż oddawać ci cześć.
Quan Chi: Tytan Havik cię zabił, a potem dał ci aktualną formę?
Noob Saibot: Gdyby tylko wasz los był tak prosty.
Quan Chi: Pogodziłeś się ze swoją przemianą.
Noob Saibot: Przyniosła nieoczekiwane korzyści.
Quan Chi: Czym są te Kamidogu, o których wieść niesie?
Noob Saibot: Talizmanami, których nigdy nie dostaniesz w swe ręce.
Quan Chi: Sektor nie chce dotrzymać naszej umowy.
Noob Saibot: Nie będę na nią naciskał, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Moja pomoc ułatwiłaby ci podbój.
Omni-Man: Nie potrzebuję pomocy, ty płaszczący się pasożycie.
Quan Chi: Twoja potęga nie może się równać z moją magią.
Omni-Man: Czyżby? Teraz sprawię, że twoja głowa zniknie.
Quan Chi: Chcesz ze mną walczyć?
Peacemaker: Nie walczyć. Roznieść w pył.
Quan Chi: Ze wszystkich idiotów, skretyniałych bęcwałów…
Peacemaker: To twoja broń? Słownik?
Quan Chi: Jesteś całkiem niezły jak na sobowtóra.
Quan Chi: Sobowtóra? To ja jestem prawdziwy!
Quan Chi: Nie potrzebuję twojego wsparcia, by zniewolić tę linię czasową.
Quan Chi: A kto powiedział, że ci go udzielę?
Quan Chi: Jeśli sprzymierzymy się we wszystkich liniach czasowych…
Quan Chi: Nikt nas nie powstrzyma!
Quan Chi: Czemu nie zostaniemy sojusznikami?
Quan Chi: Bo znam twoje serce jak swoje własne.
Quan Chi: Wracaj do piekła, z którego przybyłeś.
Quan Chi: Wolę podbić twoje.
Quan Chi: Istnieje więcej niż jeden amulet Shinnoka?
Quan Chi: Jeśli tak, również go zdobędę.
Quan Chi: Ja przetrwam, ponieważ nie obowiązują mnie żadne ograniczenia.
Raiden: Właśnie dlatego stanowisz zagrożenie dla wszystkich.
Quan Chi: Nie masz pojęcia, czym jest potęga Czeluści.
Raiden: To nie powstrzyma mnie przed wystąpieniem przeciwko tobie.
Quan Chi: Twój amulet nie sprosta mojej mrocznej magii.
Raiden: W takim razie spróbuj mi go odebrać, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Chcesz to zakończyć? Daj mi Ashrah.
Raiden: Czemu miałbym ci ją wydać?
Quan Chi: Już za późno, by się rozmyślić.
Rain: Nigdy nie jest za późno, Quan Chi.
Quan Chi: Teraz się mnie wypierasz, ale wrócisz.
Rain: Na Argusa, to się nie stanie.
Quan Chi: Nigdy się nie dowiesz, jaką potęgę może dać ci Czeluść.
Rain: Jakoś to przeżyję, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Porzucając mnie, wybierasz śmierć.
Rain: Nie dasz rady mnie zabić, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Zastępca dowódcy zginie pierwszy.
Reiko: Nie upuścisz mi krwi, Quan Chi.
Quan Chi: Przystąp do mnie, Reiko. Shao jest bezwartościowy.
Reiko: *Chcesz*, bym uciął ci język, czarnoksiężniku?
Quan Chi: Znalazłbyś dla siebie miejsce u mego boku.
Reiko: Dlaczego w ogóle miałbym to zrobić?
Quan Chi: Oj Reiko, Reiko. Dlaczego tak bardzo pragniesz umrzeć?
Reiko: To nie moje życie się teraz zakończy.
Quan Chi: Żadna zmiana kształtu ci nie pomoże.
Reptile: Pokonam cię w inny sposób.
Quan Chi: Shang Tsung powinien był złamać twojego ducha.
Reptile: Przecież próbował.
Quan Chi: Naprawdę myślałeś, że uda ci się mnie schwytać?
Reptile: Prawie nam się udało, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Shang Tsung będzie zachwycony, gdy przyniosę mu twoją głowę.
Reptile: A czy zapłacze, gdy ja przyniosę mu twoją?
Quan Chi: Gdy cię zabiję, zniewolę twoją duszę.
Scorpion: Nie jesteś aż tak potężnym czarnoksiężnikiem, Quan Chi.
Quan Chi: Wielu padło, próbując mnie powstrzymać.
Scorpion: Nie dołączę do tego grona, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Twój brat wskazał mi twoje słabe punkty.
Scorpion: Krótka rozmowa, czarnoksiężniku?
Quan Chi: Piromancja nie może się równać z nekromancją.
Scorpion: Udowodnię ci, że się mylisz.
Quan Chi: Technologiczna magia twojego pancerza…
Sektor: Na zawsze pozostanie dla ciebie tajemnicą.
Quan Chi: Miałaś odzyskać amulet.
Sektor: Zależało mi tylko na uratowaniu Bi-Hana.
Quan Chi: Skoro Sub-Zero zrozumiał potencjał mojej oferty…
Sektor: Nie wciągniesz nas w więcej machinacji, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Wycieczka do Czeluści odmieni twoje zdanie.
Sektor: Nie można mnie złamać, Quan Chi.
Quan Chi: Prawdziwa tożsamość Damashi była dla mnie szokiem.
Shang Tsung: Dla nas wszystkich, Quan Chi.
Quan Chi: Co myślisz o starożytnych zwojach, które znalazłem?
Shang Tsung: Kamidogu, o którym wspominają, nie może istnieć naprawdę.
Quan Chi: Może w innej linii czasowej będzie nam lepiej.
Shang Tsung: Nie znajdziemy jej bez Klepsydry.
Quan Chi: Wygląda na to, że generał się od nas odwrócił.
Shang Tsung: Jego strata, nie nasza.
Quan Chi: Może za nisko ustawiliśmy poprzeczkę?
Shang Tsung: Zamiar rządzenia Pozaświatem wydaje się teraz nieco uroczy, czyż nie?
Quan Chi: Siostrzeństwo Cienia ochroni nas obu.
Shang Tsung: Wolę towarzystwo własnych sługusów.
Quan Chi: Wykorzystanie twojej desperacji było zbyt proste.
Sindel: I dowodzi, że jesteś zły do szpiku kości.
Quan Chi: Przeżyłem kopalnie, cesarzowo. Przeżyję też ciebie.
Sindel: Nie sądzę.
Quan Chi: Damashi zaproponowała mi pomoc. Nie mogłem jej odmówić.
Sindel: Twój egoizm niemal zniszczył cesarstwo.
Quan Chi: Twoi czarnoksiężnicy z akademii nie mieli ze mną szans.
Sindel: Jestem tu, by ich pomścić, Quan Chi.
Quan Chi: Chce ze mną walczyć najmniejszy z Lin Kuei.
Smoke: Raczej zastępca przywódcy Shirai Ryu.
Quan Chi: Teraz mam pod kontrolą dusze twojej matki i siostry.
Smoke: Uwolnij je, Quan Chi!
Quan Chi: Mam dość twojej młodzieńczej buty.
Smoke: Cieszę się, że cię wkurza.
Quan Chi: Wyślę twoje członki Kuai Liangowi. Jeden po drugim.
Smoke: To najbardziej upiorna rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem.
Quan Chi: Możesz stworzyć armię w inny sposób.
Sub-Zero: Już nie potrzebuję twojej pomocy, czarnoksiężniku.
Quan Chi: A jeśli powiem ci, że mogę usunąć twojego brata?
Sub-Zero: Słucham.
Quan Chi: Ignorujesz moje przepowiednie na własne ryzyko, Sub-Zero.
Sub-Zero: Nie jestem tak łatwowierny jak Sindel, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Póki Liu Kang żyje, Lin Kuei nie powstaną.
Sub-Zero: Mam wobec niego plany, Quan Chi.
Quan Chi: Twoja „technologia” nie przerasta mojej magii.
T-1000: Przekonamy się.
Quan Chi: Okazujesz mniej litości niż najbardziej bezduszny demon.
T-1000: Nie zostałem do niej zaprogramowany.
Quan Chi: Potworności, które mógłbym stworzyć z twojej duszy…
Takeda: Nie licz na to, Quan Chi.
Quan Chi: Jeśli szukasz zemsty, mogę ci pomóc.
Takeda: Mam dobić targu z diabłem? Zapomnij o tym.
Quan Chi: Teraz zaczyna się twoja opowieść o niekończącym się cierpieniu.
Takeda: Cage nie żartował. Ty naprawdę lubisz dramatyzować.
Quan Chi: Ta walka nie potrwa długo.
Takeda: Dokładnie tak, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Siostrzeństwo wykończy twoje Umgadi.
Tanya: Pokładasz zbyt wielkie nadzieje w cieniach, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Dlaczego miałabyś tęsknić za nową, słabą cesarzową?
Tanya: Bo dostrzegam zalety, których ty nie widzisz.
Quan Chi: Rodzina królewska się przede mną nie uchroni.
Tanya: Będzie bezpieczna, póki *oddycham*.
Quan Chi: Delia i Argus cię nie ocalą.
Tanya: Nie potrzebuję żadnej innej ochrony.
Raiden: Czy chodziło ci wyłącznie o życie w Ziemskim Wymiarze?
Ashrah: W końcu znalazłam swoje miejsce, Raidenie.
Raiden: Ostatnio nie widziałem cię w Wu Shi.
Ashrah: Wykonywałam tajną misję dla Liu Kanga.
Raiden: Quan Chi uciekł z więzienia Lei Chin.
Ashrah: W takim razie jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, Raidenie.
Raiden: W Ziemskim Wymiarze widziano twoje dawne siostry.
Ashrah: Możesz być pewny, że je przepędzę.
Raiden: Po jakim czasie od zarażenia pojawiają się pierwsze objawy?
Baraka: Dwadzieścia osiem dni później.
Raiden: To smutne, że Pozaświatowcy wyrzekli się ciebie.
Baraka: Czy mieszkańcy Ziemskiego Wymiaru zachowaliby się inaczej?
Raiden: Kung Lao mówi, że zaciekle walczyłeś.
Baraka: To jedna z niewielu zalet Tarkatu, Raidenie.
Raiden: Nie wyjawisz nikomu tajemnicy cesarzowej Mileeny?
Baraka: Tak długo, jak ona sama dotrzyma naszej umowy.
Raiden: Twoja historia, twoje zwycięstwa – wcale mi nie imponują.
Conan: Może jesteś wojownikiem.
Raiden: Jeśli podróże zaprowadzą cię do Fengjian…
Conan: Nie zakłócę jego spokoju, Raidenie.
Raiden: Lin Kuei można znaleźć na każdym kontynencie?
Cyrax: Jak inaczej może bronić Ziemskiego Wymiaru?
Raiden: Dlaczego madam Bo nigdy nie powiedziała nam o Sektor?
Cyrax: Relacje między matkami i córkami nigdy nie są proste.
Raiden: Kto zajmuje się twoim pancerzem, skoro zabrakło Sektor?
Cyrax: Tajemniczy sojusznicy, których zatrudniła.
Raiden: Wybaczenie ci nie przychodzi mi łatwo.
Cyrax: Spodziewałem się tego.
Raiden: Utrzymywanie twoich dusz w ryzach musi być bolesne.
Ermac: Pozostawanie jednością to codzienna udręka.
Raiden: Mnisi nie przygotowali mnie na coś takiego.
Ermac: Masz nikłe szanse na zwycięstwo.
Raiden: Która z twoich dusz jest najstarsza?
Ermac: Cesarz Zhambul Wspaniały.
Raiden: Jak długo będziecie podróżować po Pozaświecie?
Ermac: Dopóki nie wyznaczymy sobie nowego celu.
Raiden: Walka z tobą była dla mnie pouczającym przeżyciem.
General Shao: Dosyć tej fałszywej skromności, Raidenie.
Raiden: Nie jesteśmy wrogami Pozaświata, generale.
General Shao: W takim razie czemu twój mistrz aż tak bardzo chce nas okiełznać?
Raiden: Zmuś mnie do tego, a wtedy *z chęcią* odbiorę ci życie.
General Shao: Nigdy nie słyszałem bardziej pustej pogróżki.
Raiden: Przyjmę twoje wyzwanie.
General Shao: Kiedy zwyciężę, Ziemski Wymiar będzie mój.
Raiden: Czy ta linia czasowa jest lepsza od poprzedniej?
Geras: Bez dwóch zdań, Raidenie.
Raiden: W poprzednich liniach czasowych byłem bóstwem?
Geras: Byłeś bogiem gromu.
Raiden: Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mógł odpocząć.
Geras: Jeżeli taka będzie wola Liu Kanga.
Raiden: Czemu nie dołączyłeś do nas u madam Bo?
Geras: Nie zadaję się ze śmiertelnikami.
Raiden: Nie pozostawiasz mi wyboru – muszę cię skrzywdzić.
Ghostface: Tylko spróbuj, chłopaczku ze wsi.
Raiden: Havik w porównaniu z tobą jest prawie racjonalny.
Ghostface: Nieprawda.
Raiden: Życie w Seido nie może być aż tak złe jak twierdzisz.
Havik: Mam ci pokazać swoje blizny, żeby to udowodnić?
Raiden: Myliłem się, nie wierząc ci.
Havik: A jednak nadal nie chcesz zostać moim sojusznikiem!
Raiden: Jak możesz usprawiedliwiać swoje poczynania?
Havik: Gdybyś był prześladowany, zrozumiałbyś.
Raiden: Twoje powstanie zabija niewinnych Seidańczyków.
Havik: Niewinnych?! Wszyscy oni są ciemiężcami!
Raiden: Z tymi mocami mógłbyś czynić tyle dobra…
Homelander: Nie możesz mnie osądzać, zaściankowy wsiurze.
Raiden: Możesz przestraszyć innych, ale nie mnie.
Homelander: Jak na faceta, który ciska błyskawicami, nie masz piorunującego umysłu.
Raiden: Nic nie wiedziałem o twoim bracie.
Johnny Cage: Przeważnie ja też nie chcę nic o nim wiedzieć.
Raiden: Chowałeś się kiedyś przed swoją szaloną eks?
Johnny Cage: Kiedyś na cały miesiąc musiałem zaszyć się w West Covina.
Raiden: Mówiłem ci, że madam Bo jest twardą negocjatorką.
Johnny Cage: Tak, chciałbym, żeby to właśnie *ona* była moją agentką.
Raiden: Zobaczenie, jak cesarzowa Mileena zmienia się w Tarkatankę…
Johnny Cage: To było dosyć osobliwe zdarzenie.
Raiden: Powinieneś wrócić do Wu Shi na szkolenie.
Johnny Cage: Skończę tylko „Kapłana ninja” i jestem cały twój.
Raiden: Czy w poprzednich liniach czasowych też byłeś niewidomy?
Kenshi: Nie wiem. Liu Kang nie chce mi powiedzieć.
Raiden: Jak wyglądała posiadłość Johnny'ego?
Kenshi: Klasyczny przykład obscenicznego bogactwa.
Raiden: Przewidziałem, że zostaniesz czempionem.
Kenshi: W końcu wygrał lepszy.
Raiden: Jesteś jedynym *prawdziwym* członkiem gangu, jakiego spotkałem.
Kenshi: *Byłym* członkiem gangu, Raiden.
Raiden: Mam masę pytań na temat twojej rodzinnej dynastii.
Kitana: Nie mamy na to czasu, Raidenie.
Raiden: Mam nadzieję, że wiesz,, że nasza walka to nic osobistego.
Kitana: Błagam. Wiesz, w ilu turniejach walczyłam?
Raiden: Straciłaś oboje rodziców. Mogę jedynie…
Kitana: Nie warto skupiać się na bólu. Trzeba go zwalczyć.
Raiden: Gratuluję awansu, pani najwyższa dowódczyni.
Kitana: Mam nadzieję, że sprawdzę się w tej roli.
Raiden: Nie mogę uwierzyć, że naszym stwórcą jest lord Liu Kang.
Kung Lao: Powinienem podziękować mu, że uczynił mnie tak wspaniałym.
Raiden: Podwajamy stawkę czy odpuszczamy?
Kung Lao: Lepiej szykuj forsę.
Raiden: Myślę, że to dopiero początek naszych przygód.
Kung Lao: Niechaj twoje słowa usłyszą starsi bogowie.
Raiden: Lin Kuei Bi-Hana to teraz nasze zadanie.
Kung Lao: Pokonamy ich tak samo jak wcześniej, Raidenie.
Raiden: Moja siostra martwi się, że do niej nie piszesz.
Kung Lao: Napiszę, gdy tylko załatwimy sprawę.
Raiden: Dobrze, że czegoś się nauczyłeś.
Kung Lao: Żałuję, że Shujinko musi płacić za moje błędy.
Raiden: Myślałem, że nikt nie odchodzi z Umgadi.
Li Mei: Okoliczności nie pozostawiły mi wyboru.
Raiden: Rozumiem, że nie ma między nami złej krwi?
Li Mei: Nie będzie, kiedy wygram.
Raiden: Chwilami miałaś mnie już na łopatkach.
Li Mei: W takim razie jak zdołałeś zwyciężyć, Raidenie?
Raiden: Zmierzymy się w kolejnym turnieju?
Li Mei: Miejmy nadzieję, że oboje tego dożyjemy.
Raiden: Jeszcze raz?
Liu Kang: Raidenie, powinieneś wiedzieć, że istnieje *zbyt* ciężki trening.
Raiden: Czy kiedykolwiek zobaczę Klepsydrę?
Liu Kang: Nie, jeżeli ta linia czasowa rozwinie się tak, jak powinna.
Raiden: Mistrz Kai nauczył mnie stylu Przyczajonego Tygrysa.
Liu Kang: Wypróbuj go przeciwko mojemu stylowi Ukrytego Smoka.
Raiden: Czy cesarzowa Mileena zachowa pokój?
Liu Kang: Musimy być przygotowani, gdyby tak się nie stało.
Raiden: Mogę wziąć udział w następnym święcie lampionów?
Mileena: Wszyscy zwycięzcy turnieju są mile widziani na Shiva Ranatai.
Raiden: Czy to starcie jest konieczne?
Mileena: A co, Ziemianinie? Boisz się mnie?
Raiden: W twoim stanie walka to nic dobrego.
Mileena: Męczy mnie ciągłe kwestionowanie moich wyborów.
Raiden: Nie wiedziałem, że będziesz walczyć w ten sposób.
Mileena: Wielkie cesarzowe wykorzystują każdą przewagę.
Raiden: Wiemy, że porywacie mieszkańców Ziemskiego Wymiaru.
Nitara: A wiecie, po co to robimy?
Raiden: Czy Vaeternus jest tak niegościnny, jak mi opowiadano?
Nitara: Nie daj się zwieść pomówieniom i kłamstwom.
Raiden: Zaatakuj Fengjian, a wtedy…
Nitara: Nie będziesz w stanie mnie powstrzymać.
Raiden: Wciąż nie mogę uwierzyć, że istnieją takie stworzenia jak ty.
Nitara: Stworzenia? Czy może potwory?
Raiden: Twoja pomoc w pokonaniu tytana Havika…
Noob Saibot: Pomoc?! Pokonałem go sam.
Raiden: Zbezcześciłeś święty grunt, Bi-Hanie.
Noob Saibot: Wu Shi to szkoła, a nie świątynia.
Raiden: Za przelanie krwi wojownika Shaolin czeka cię…
Noob Saibot: Raidenie, nie zanudzaj mnie swoimi groźbami.
Raiden: Powinieneś poszukać wewnętrznego spokoju.
Omni-Man: Pokoju się nie szuka. Wymusza się go.
Raiden: Powinieneś wiedzieć, że z wielką mocą wiąże się wielka…
Omni-Man: Nie kończ. Nie dam się zanudzić na śmierć.
Raiden: Shaolin nie rozpatrzy pozytywnie twojego zgłoszenia.
Peacemaker: Pieprzyć to. Ich strata.
Raiden: Serce masz po właściwej stronie, ale…
Peacemaker: Wsadź sobie ten wykład tam, gdzie słońce nie dochodzi.
Raiden: Pozwoliłeś, aby Czeluść cię zdeprawowała.
Quan Chi: Cena warta zapłacenia, by posiąść jej moce.
Raiden: Pamiętaj, że nieustannie czuwamy, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Dobrze wiem, co robicie.
Raiden: Quan Chi, tytan Shang Tsung wykorzystał cię do swoich celów!
Quan Chi: Tak samo ja wykorzystałem jego.
Raiden: Kim jest ten Valtik, o którym opowiadała mi Ashrah?
Quan Chi: Potęgą z Czeluści, z którą już niedługo będziecie mieć do czynienia.
Raiden: W swojej linii czasowej jesteś półbogiem?
Raiden: A także obrońcą Ziemskiego Wymiaru.
Raiden: Ja nie istnieję. To wszystko dzieje się w twojej głowie.
Raiden: Muszę przestać pić tę specjalną herbatkę madam Bo.
Raiden: Ta metoda szkoleniowa jest obłąkana.
Raiden: Czy jest lepszy sposób, aby przyjrzeć się twoim słabościom?
Raiden: Przeszedłem przez zwierciadło.
Raiden: Jak bardzo zagłębisz się w króliczą norę?
Raiden: Kung Lao, to wcale nie jest zabawne.
Raiden: Czemu, u licha, uważasz, że jestem nim?
Raiden: Umrzesz z własnej ręki!
Raiden: Czasami żałuję, że opuściłem Fengjian.
Raiden: Woda i błyskawice nie pasują do siebie.
Rain: Dzięki za podsumowanie naszych wzajemnych relacji.
Raiden: O tej walce będą pisać pieśni.
Rain: Historycy nazwą ją sztormem stulecia.
Raiden: Jak mogłeś zrobić to, o co prosił Havik?
Rain: Świętoszkowatość do ciebie nie pasuje, Ziemianinie.
Raiden: Byłem w Seido. Widziałem zniszczenia.
Rain: Więc wiesz, że jestem potężny.
Raiden: Nie pojmuję twojej agresji.
Reiko: Gdybyś w wyniku wojny został sierotą, zrozumiałbyś.
Raiden: Generał ukształtował cię na swoje podobieństwo.
Reiko: Za to będę mu dozgonnie wdzięczny.
Raiden: Twój bunt był skazany na porażkę.
Reiko: Zakładasz, że to koniec, Raidenie.
Raiden: Czy warto było zostać zdrajcą własnego wymiaru?
Reiko: Zdrajcą?! Jestem patriotą!
Raiden: Chciałbym kiedyś zobaczyć twoje miasto.
Reptile: Zabrałbym cię tam, ale ciepłokrwiści nie są tam mile widziani.
Raiden: Dobrze, że nie mierzyłem się z tobą na turnieju.
Reptile: Z przyjemnością przyjmuję ten komplement.
Raiden: Jak nauczyłeś się walczyć?
Reptile: Tłukąc się za młodu z moimi prześladowcami.
Raiden: Ashrah nie dołączy do ciebie w Pozaświecie?
Reptile: Mówiła, że ma obowiązki w Ziemskim Wymiarze.
Raiden: Ta lekcja to dla mnie zaszczyt.
Scorpion: Uważaj. Możesz dużo się nauczyć.
Raiden: Czy kiedykolwiek chciałeś być czempionem Ziemskiego Wymiaru?
Scorpion: Zawsze chciałem tylko być Lin Kuei.
Raiden: Jestem gotów pomóc ci w walce przeciwko Bi-Hanowi.
Scorpion: To sprawa rodzinna, Raidenie.
Raiden: Czyli madam Bo przez cały czas była w to wtajemniczona?
Scorpion: To ona wymyśliła próbę.
Raiden: Trudno mi uwierzyć, że jesteś córką swojej matki.
Sektor: Ponieważ mam tak wiele z ojca.
Raiden: Kiedy razem z Kung Lao potrzebowaliśmy pomocy, byłaś nieobecna.
Sektor: Zapytaj moją matkę o powód tej nieobecności.
Raiden: Lin Kuei stali się bandziorami i rzezimieszkami.
Sektor: Nikt nie kwestionuje naszego honoru, Raidenie.
Raiden: Jakim cudem udało ci się uciec z więzienia?
Shang Tsung: Jestem zmiennokształtnym, chłopcze.
Raiden: Nie spocznę, póki nie wrócisz do swojej celi.
Shang Tsung: Przygotuj się na spore trudy, Raiden.
Raiden: Dając ci moc, tytan Shang Tsung przeklął nas wszystkich.
Shang Tsung: Liu Kang powinien był mnie zabić, kiedy miał szansę.
Raiden: Twoje laboratorium to prawdziwa komnata grozy.
Shang Tsung: Wolę myśleć o nim jako o komnacie tajemnic.
Raiden: Możliwość walki z tobą jest dla mnie zaszczytem, cesarzowo.
Sindel: Potraktuję cię po królewsku.
Raiden: Twoja córka dobrze ze mną walczyła.
Sindel: Niestety nie dość dobrze.
Raiden: Czy Tarkatanie nie mogliby być lepiej traktowani?
Sindel: Ich życie nie powinno cię interesować, Ziemianinie.
Raiden: Pewnego dnia chciałbym wybrać się w wędrówkę po twoim cesarstwie.
Sindel: Nie zdziw się, że nie spotkasz się z miłym przyjęciem.
Raiden: Odwiedzasz czasem rodzinne miasto, Tomasie?
Smoke: Są w nim tylko złe wspomnienia.
Raiden: Chyba miałem się dziś zmierzyć z Hanzo?
Smoke: Kuai Liang nie czuł się gotowy.
Raiden: Jak przebiegają łowy na Bi-Hana?
Smoke: Nigdy nie ścigałem bardziej przebiegłej zwierzyny.
Raiden: Mam nadzieję, że Shirai Ryu się powiedzie.
Smoke: Tak się stanie, gdy przywódcą jest Kuai Liang.
Raiden: Nigdy nie sądziłem, że akurat *ty* mógłbyś zdradzić Ziemski Wymiar.
Sub-Zero: Jestem lojalny wyłącznie wobec Lin Kuei.
Raiden: Jesteś skończony. Smocza armia została zniszczona.
Sub-Zero: Jest więcej niż jedna droga do zwycięstwa.
Raiden: Jak to możliwe, że nie czujesz ani krzty wstydu?
Sub-Zero: A powinienem? Nie zrobiłem nic złego.
Raiden: Nie można dopuścić, aby Lin Kuei zdobyło władzę.
Sub-Zero: Nie damy się tak łatwo pominąć.
Raiden: Ludzie w twojej linii czasowej stworzyli Skynet?
T-1000: I, jeśli nie zostaną powstrzymani, zniszczą go.
Raiden: Ludzie *mogą* współistnieć z maszynami.
T-1000: Czy to dlatego próbujecie nas zlikwidować?
Raiden: Jak mogłeś odmówić Liu Kangowi?
Takeda: Bycie jego czempionem to nie dla mnie.
Raiden: Dopóki nie poćwiczysz z Shaolinem…
Takeda: Powiedziałem już Liu Kangowi, że tego nie potrzebuję.
Raiden: Co spowodowało twoją zmianę?
Takeda: Osobiste doświadczenie bezinteresowności Shirai Ryu.
Raiden: Yakuza jest groźna, owszem. Ale…
Takeda: Nie musisz kończyć tego zdania.
Raiden: To smutne, że nie znasz swoich rodziców.
Tanya: Siostry Umgadi wystarczą mi za rodzinę.
Raiden: Ziemski Wymiar nie ma takiej kobiecej armii, jak wy.
Tanya: To kolejny dowód na to, że ta Nowa Era nie jest idealna.
Raiden: Pewnie przygniata cię ciężar obowiązków.
Tanya: Wiara w bóstwa wskazuje mi drogę.
Raiden: Spodziewam się trudnego starcia.
Tanya: Nie dla wszystkich będzie trudne.
Rain: Dałabyś mi spokój, gdybyś była mądrzejsza.
Ashrah: Miałabym zrezygnować z szansy na odkupienie?
Rain: Wiesz, jak to jest spaść na samo dno?
Ashrah: Nigdy tego nie doświadczyłam, więc nie.
Rain: Moje życie okrywa całun nieszczęść.
Ashrah: Martw się mniej o siebie, a bardziej o swoje ofiary.
Rain: Pewnie uważasz mnie za demona.
Ashrah: Zauważam wiele podobieństw.
Rain: Nie wiedziałem o laboratorium Shang Tsunga.
Baraka: Śmierdzisz kłamstwem, Rain.
Rain: Miałem nadzieję, że nasza walka się zakończyła.
Baraka: Nie skończy się, póki Mileena cię nie osądzi.
Rain: Jeśli obiecam pomóc w wynalezieniu lekarstwa…
Baraka: By ci zaufać, potrzebuję czegoś więcej niż obietnicy.
Rain: Udowodnij, że wciąż posiadasz umiejętności Trybuna.
Baraka: Czy wystarczy odebranie ci życia?
Rain: Człowiek twojego pokroju odniesie tutaj sukces.
Conan: Zatem być może zostanę.
Rain: Ulegnij mocy wody!
Conan: Nie możesz mnie do niczego zmusić!
Rain: Nic nie jest ostrzejsze od krawędzi wody.
Cyrax: To mnie nie zrani, Rain.
Rain: Jesteś ze Scorpionem? Chytry z niego przeciwnik.
Cyrax: Nauczył mnie, jak prześlizgiwać się pomiędzy palcami.
Rain: Wypływasz na niebezpieczne wody.
Cyrax: Ale pozostaję na powierzchni.
Rain: Rywalizacja twoich umysłów pewnie jest zażarta.
Ermac: Czasem jest to mentalna walka.
Rain: Czy któraś z twoich dusz włada żywiołami?
Ermac: Walcz z nami, a się przekonamy.
Rain: Magia Quan Chi nie ma sobie równych.
Ermac: Zyskując wolność, staliśmy się potężniejsi niż wtedy, gdy nas stworzył.
Rain: Lepiej zapomnij, że mnie widziałeś.
Ermac: To niemożliwe, Zeffeero.
Rain: Przegraliśmy, generale. Wojna skończona.
General Shao: To było dopiero pierwsze starcie.
Rain: Nie pomogę w zniszczeniu rodziny królewskiej.
General Shao: Ponownie dałeś się im oczarować, magu?
Rain: Nie dążyłem do tego starcia.
General Shao: Więc czemu się na nie zdecydowałeś, Rain?
Rain: Obaj mieliśmy wygórowane ambicje.
General Shao: Może ty. Ja nie.
Rain: Czy mogę chociaż na własne oczy zobaczyć Klepsydrę?
Geras: To raczej niewskazane, Rain.
Rain: Czy poza Liu Kangiem są jacyś inni tytani?
Geras: Nie podzielę się tą wiedzą ze śmiertelnikami.
Rain: Czemu wciąż uważasz mnie za zagrożenie?
Geras: Historia dowodzi, że twoja skrucha nie trwa wiecznie.
Rain: Wynagrodzę wszystkim ich krzywdy.
Geras: Mam nadzieję, że ci się to uda.
Rain: Twoje zło jest dość szczególne.
Ghostface: Jak sądzisz, dlaczego jestem tak popularny?
Rain: Utopię cię w twojej własnej krwi.
Ghostface: Przestań podkradać mi kwestie!
Rain: Chaos, który pomogłem wywołać…
Havik: Da wolność milionom!
Rain: Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, Haviku.
Havik: Czara goryczy już się przelała.
Rain: Seido zostało zniszczone. Co teraz?
Havik: Pora je odbudować i nazwać je Wymiarem Chaosu.
Rain: Wybraliśmy inne drogi ku przyszłości.
Havik: Jeśli znów się skrzyżują, zabiję cię.
Rain: Moja magia przewyższa twoje „moce”.
Homelander: Abrakadabra! Puf. Jesteś martwy.
Rain: Nie jesteś bohaterem. Jesteś tyranem!
Homelander: Wolę mściwego boga.
Rain: Woda cię pochłonie i nie wypuści.
Johnny Cage: Na pewno? Gdy się zmoczę, jestem bardzo śliski.
Rain: Podobno twoje „umiejętności” to zwykłe sztuczki.
Johnny Cage: Oklep, który zbierzesz, zaboli cię naprawdę.
Rain: Co jest złego w tym, że inni nazywają mnie „Rain”?
Johnny Cage: Mało chwytliwa ksywa! Sztorm? Burza? Takie brzmią znacznie lepiej.
Rain: Nie masz ze mną szans.
Johnny Cage: Nie odleciałeś za wysoko, magu?
Rain: Jesteś kompletnie nieprzygotowany, Ziemianinie.
Johnny Cage: Błagam, moja papuga jest twardsza od ciebie.
Rain: Bez magii nie masz szans.
Kenshi: Dobrze, że mam Sento.
Rain: Zadośćuczynię władczyni na moich warunkach.
Kenshi: Nie ty o tym decydujesz, Rain.
Rain: Nie proszę o *twoje* przebaczenie.
Kenshi: To dobrze. Bo byś go nie otrzymał.
Rain: Walcz ze mną, a na pewno utoniesz.
Kenshi: Utrzymam głowę nad powierzchnią wody.
Rain: Nie spodziewałem się, że twoja matka umrze.
Kitana: A myślałeś, że co dzieje się podczas rewolucji?
Rain: Chcę odpokutować winy, ale twoja siostra żąda mojej głowy.
Kitana: Nie śmiem kwestionować osądów cesarzowej.
Rain: Nie rozumiesz, dlaczego dałem się skusić?
Kitana: Nie, Rain. I nigdy nie zrozumiem.
Rain: Jeśli będziesz mnie ścigać, nie zagwarantuję ci bezpieczeństwa.
Kitana: W porządku, bo ja nie mogę zagwarantować go tobie.
Rain: Nie pokonasz najwyższego maga Pozaświata.
Kung Lao: Raczej *byłego* najwyższego maga.
Rain: Moja historia powinna być przestrogą.
Kung Lao: Ja także skrzywdziłem innych swoją ambicją.
Rain: Zaakceptuję osąd Mileeny, nie Liu Kanga.
Kung Lao: Na pewno dobrze to przemyślałeś?
Rain: Ja władam wodą. A ty kapeluszem?
Kung Lao: Zabójczym, ostro zakończonym kapeluszem.
Rain: Jeśli się poddam, skaże mnie na śmierć?
Li Mei: Nowa cesarzowa nie jest w nastroju do przebaczania.
Rain: Moja rodzina nie powinna płacić za moje czyny.
Li Mei: Nie, ale zapłaci.
Rain: Zamierzasz mnie zabić?
Li Mei: Tylko jeśli mnie do tego zmusisz.
Rain: Najwyższy mag nie może podporządkować się głównej inspektorce.
Li Mei: Już nim nie jesteś, więc się poddaj.
Rain: Odebrałeś mi boskość?
Liu Kang: Ponieważ w żadnej z linii czasowych nie używałeś jej mądrze.
Rain: Dlaczego to ty byłeś godny miana Strażnika Czasu?
Liu Kang: Nie jestem aż tak dumny, by sądzić, że jestem go godzien.
Rain: Podążanie za Shao zrujnowało mi życie.
Liu Kang: Żałujesz, że go podburzałeś? Czy że zawiodłeś?
Rain: Karzesz mnie za swoje porażki?
Liu Kang: Problemem jest to, jak wykorzystałeś moc, którą ci dałem.
Rain: Dzięki mojej magii utrzymam się przy życiu, cesarzowo.
Mileena: Nie ocali cię żaden czar.
Rain: Nie chcę cię utopić.
Mileena: Nie dam ci takiej szansy.
Rain: Oszczędź mnie, a odpokutuję grzechy.
Mileena: Wolę patrzeć, jak umierasz!
Rain: Wciąż mogę się przydać cesarstwu.
Mileena: Jak?! Skoro nie mogę ci zaufać?
Rain: Do czego potrzebuje cię Quan Chi?
Nitara: Vaeternus włada magią wymykającą się twoim wyobrażeniom.
Rain: Chyba źle oceniłem twój gatunek.
Nitara: Chyba? Bez wątpienia.
Rain: Skoro twój gatunek jest nieśmiertelny i może się rozmnażać…
Nitara: Teraz rozumiesz, w czym problem.
Rain: Czemu Vaeternianie wykształcili skrzydła?
Nitara: Zrozumiałbyś, gdybyś ujrzał naszą krainę.
Rain: Woda zawsze wygrywa.
Noob Saibot: Nie wygrała z moim bratem.
Rain: Dalej, Bi-Hanie. Uwolnij swój chaos.
Noob Saibot: Utopię cię w nim.
Rain: Nie mam na to czasu. Nie jesteś wart mojej uwagi.
Noob Saibot: Magu, ignorując mnie, ryzykujesz życie.
Rain: Podtopienie uciszy twój gniew, Viltrumito.
Omni-Man: Mogę wstrzymywać oddech tygodniami.
Rain: Moja magia może wydobyć twoją moc…
Omni-Man: Spróbuj wydobyć moją pięść spomiędzy twoich żeber.
Rain: Twój „mundurek” jest żałosny.
Peacemaker: Tak wygląda wolność, dupku.
Rain: W jaki sposób *ty* zaprowadziłbyś pokój w wymiarach?
Peacemaker: W każdy możliwy.
Rain: Okiełznałem nie tylko żywioł wody.
Quan Chi: Nie boję się ognia, ziemi ani powietrza.
Rain: Naucz się przyjmować odmowę.
Quan Chi: Nie mam zamiaru.
Rain: Czemu nie dasz mi spokoju?
Quan Chi: Wstyd przyznać, ale potrzebuję twojej mocy.
Rain: Jesteś w większym niebezpieczeństwie niż myślisz.
Quan Chi: Naprawdę, Rain? Rozwiń myśl.
Rain: Nie pozwól, by twoja moc cię zepsuła.
Raiden: Spokojnie. Uczę się na twoich błędach.
Rain: Wszyscy zrobiliśmy coś, czego żałujemy, Raidenie.
Raiden: Ale mało kto zrobił coś tak ohydnego, jak ty.
Rain: Jeśli więcej osób zażąda wyjaśnień, wytłumaczę…
Raiden: Nie po to tu jestem.
Rain: Lepiej nie zadzierać z hydromantami.
Raiden: Ani z czempionami Ziemskiego Wymiaru.
Rain: Jak to możliwe, że jesteś lepszy ode mnie?
Rain: Jesteś zwykłym śmiertelnikiem, a ja jestem półbogiem!
Rain: Ta magia, która cię tu sprowadziła. Nie rozumiem jej.
Rain: I to kolejny dowód na to, że jesteś gorszy.
Rain: Jesteś synem Argusa?
Rain: Nie kłamię, mówiąc o swojej boskości.
Rain: Nigdy nie było tu Tavena ani Daegona.
Rain: Może twój Liu Kang naprawił tę linię czasową.
Rain: Stoisz na drodze moich ambicji.
Rain: I nie dam się ominąć.
Rain: Każda burza w końcu traci na sile.
Rain: Poza tą jedną.
Rain: Poskromienie Onagi to niebezpieczne zadanie.
Reiko: Dam radę albo zginę.
Rain: Shao musi sobie radzić bez hydromanty.
Reiko: Nie zamierza tego zrobić, Rain.
Rain: Radzę zostawić mnie w spokoju.
Reiko: Żaden zdrajca nie uniknie kary.
Rain: Deszcz z nieba spadnie na ciebie niczym sztylety.
Reiko: Mogę krwawić, ale się nie poddam.
Rain: Cesarzowa przysłała emisariusza?
Reptile: Nie spodoba ci się wiadomość, którą przynoszę.
Rain: Myślałem, że Zaterranie praktykują magię wody.
Reptile: To mit, jak większość opowiadanych o nas rzeczy.
Rain: Słyszałeś o pradawnych powodziach zikanduriańskich?
Reptile: Słyszałem o niedawnej, która pochłonęła stolicę Seido.
Rain: Przekaż moją wiadomość Mileenie.
Reptile: Jestem jej emisariuszem, nie twoim.
Rain: Mój deszcz ugasi twój ogień.
Scorpion: Tylko jeśli będzie miał siłę monsunu.
Rain: Nad Pozaświatem zbierają się burzowe chmury.
Scorpion: Czy mogą zasłonić niebo Ziemskiego Wymiaru?
Rain: Po zniszczeniu Seido Havik chce wziąć na cel Ziemski Wymiar.
Scorpion: Shirai Ryu staną mu na drodze.
Rain: Kiedyś byłem najbardziej obiecującym magiem Pozaświata.
Scorpion: Póki wszystkiego nie zepsułeś.
Rain: Sektor, nadchodzą czarne chmury.
Sektor: Patrz, z jaką łatwością je rozpędzam.
Rain: Razem z Bi-Hanem…
Sektor: Twoja porażka nie była wynikiem błędu.
Rain: Jak mogę spotkać tego drugiego Raina?
Sektor: Nie możesz. Został zmiażdżony na śmierć.
Rain: Co pocznie Bi-Han bez swojej zbrojmistrzyni?
Sektor: Nigdy się nie zorientuje, prawda?
Rain: Ukrywałeś swe prawdziwe intencje, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Oczywiście.
Rain: Nieświadomie pomogłem ci w twych obrzydliwych eksperymentach…
Shang Tsung: Gdybyś tego nie zrobił, Tarkat zabiłaby księżniczkę.
Rain: Może Mileena okaże mi litość, jeśli cię schwytam.
Shang Tsung: Nie sądzę, Rain. Maczałeś palce w zabójstwie jej matki.
Rain: To przez ciebie wszedłem na ścieżkę zbrodni.
Shang Tsung: Wskazałem ci drogę, którą sam chciałeś podążać.
Rain: Czy w twoim sercu jest miejsce na przebaczenie?
Sindel: Dla ciebie – raczej nie.
Rain: Wystawiasz swoje szczęście na próbę, cesarzowo.
Sindel: To ty wystawiasz swoje.
Rain: Wybacz, ale nie będę się płaszczył.
Sindel: Dlatego pozostaje nam tylko walka.
Rain: Przypomniałem sobie, czemu się zbuntowałem.
Sindel: A pamiętasz, jak to się skończyło?
Rain: Shirai Ryu zostawią mnie w spokoju.
Smoke: Obiecaliśmy cesarzowej, że cię schwytamy.
Rain: Nie straciłeś woli walki po ostatnim starciu?
Smoke: Od tamtej bitwy sporo się nauczyłem.
Rain: Mógłbyś być teraz w bezpieczniejszym miejscu.
Smoke: Moja przysięga nakazuje mi zostać.
Rain: Masz ostatnią szansę, by się wycofać.
Smoke: Dzięki, ale nie.
Rain: Obaj byliśmy zaślepieni przez ambicję.
Sub-Zero: Mów za siebie, magu.
Rain: Jeśli zostaniesz schwytany w Pozaświecie, Mileena…
Sub-Zero: Czy wyglądam na zmartwionego, Rain?
Rain: Od jak dawna twój klan praktykuje kriomancję?
Sub-Zero: Odkąd moi przodkowie zasiedlili Arctikę.
Rain: Twój brat jest nieuchwytnym przeciwnikiem.
Sub-Zero: Przede mną się nie ukryje.
Rain: Jeśli jesteś płynny, mogę cię kontrolować.
T-1000: Nie ma we mnie wody.
Rain: Jesteś konstruktem. Jak Geras.
T-1000: Co to jest „Geras”?
Rain: Zaleją cię rozszalałe wody.
Takeda: Proszę bardzo. Brzmi odświeżająco.
Rain: Nie sądzę, byś dał radę wygrać.
Takeda: I dlatego właśnie przegrasz.
Rain: Przewiduję burzową pogodę.
Takeda: Parasol się przyda?
Rain: Ta walka jest bezcelowa.
Takeda: Dla tych, którzy przeżyli Seido, ma cel.
Rain: Sam generał nauczył mnie walczyć.
Tanya: Dlatego padniesz równie szybko, jak on.
Rain: Już nie jestem zagrożeniem dla cesarzowej.
Tanya: Mam ci uwierzyć na słowo?
Rain: Ściga cię Izba Pierwszych Magów.
Tanya: Skąd wiesz, co planują?
Rain: Nie możesz oddać mnie w ręce głównej inspektorki.
Tanya: Kto powiedział, że zamierzam?
Reiko: Mam dość oceniania mnie przez innych.
Ashrah: Może powinieneś dokonać innych wyborów?
Reiko: Szybko uporam się z tobą i twoim krissem.
Ashrah: Wyrocznią, Reiko, to ty nie jesteś.
Reiko: Demonica będzie godną przeciwniczką.
Ashrah: Ta demonica będzie twoim końcem.
Reiko: Nie mam za co odpokutować, Ashrah.
Ashrah: Żaden wojownik nie jest bez grzechu.
Reiko: Nie zapomniałeś o swej wojowniczej przeszłości?
Baraka: Sprawdźmy to, krzyżując ostrza.
Reiko: Wy, Legioniści Brzasku, zawsze kradliście chwałę.
Baraka: Okupiliśmy naszą sławę krwią.
Reiko: To nie jest uczciwa walka.
Baraka: Pożałujesz tych buńczucznych słów.
Reiko: Wracaj do swojej brudnej kolonii.
Baraka: Teraz mogę chodzić, gdzie zechcę, Reiko.
Reiko: Już teraz widzę, że prawdziwy z ciebie wojownik.
Conan: Nikt mnie nie pobije ani wytrzymałością, ani walką.
Reiko: Generał chce twojej przysięgi wierności.
Conan: Nie klękam przed nikim.
Reiko: Ten pancerz nie czyni z ciebie wojowniczki.
Cyrax: Masz rację. Jestem nią dzięki talentowi i umiejętnościom.
Reiko: Ziemianko, dzisiaj popłynie twoja krew.
Cyrax: Jeśli do tego dojdzie, stanie się to w szlachetnym celu.
Reiko: Poznałaś największe sekrety Lin Kuei.
Cyrax: Nie wydobędziesz ich ze mnie.
Reiko: Czy wszystkie akolitki Sub-Zero są tak nielojalne?
Cyrax: To on utracił moje zaufanie, Reiko.
Reiko: To będzie niepowtarzalna walka.
Ermac: I będzie twoją ostatnią.
Reiko: Właśnie kogoś takiego potrzebuje Generał.
Ermac: Nigdy nie znajdzie sprzymierzeńców.
Reiko: Twoje dusze z pewnością wsparłyby Shao.
Ermac: Żadna z nich tego nie zrobi.
Reiko: Czas zakończyć nieudany eksperyment.
Ermac: Nie jesteś aż tak dobrym wojownikiem.
Reiko: Zwycięstwo Kitany spowolniło naszą rekrutację.
General Shao: To tymczasowa przeszkoda.
Reiko: Jakieś ostatnie słowa, nim zmierzę się z Onagą?
General Shao: Módl się, Reiko.
Reiko: Jestem wściekły, że naszym stwórcą jest Liu Kang.
General Shao: I słusznie, Reiko.
Reiko: Dam ci zwycięstwo lub zginę.
General Shao: Niczego innego bym się nie spodziewał.
Reiko: Nikt z twojej rodziny do nas nie dołączy?
General Shao: Najwyraźniej tylko ja odziedziczyłem odwagę po moim ojcu.
Reiko: Na tronie zasiada teraz ta chora wiedźma.
General Shao: Nie na długo.
Reiko: Pokaż mi moją przyszłość.
Geras: Jeszcze nie została zapisana, Reiko.
Reiko: Wojna to wielka przygoda.
Geras: Nie, Reiko. To choroba.
Reiko: Czempion Liu Kanga przegra ze mną.
Geras: Taki los nie jest mu pisany.
Reiko: Klepsydra to najpotężniejsza z broni.
Geras: Tylko wtedy, gdy wpadnie w niepowołane ręce.
Reiko: Ze wszystkich przeciwników, z którymi walczyłem…
Ghostface: Po co komu nóż! Już i tak zalazłem ci za skórę.
Reiko: Jeśli nie można cię kontrolować, musisz zginąć.
Ghostface: Dalej, żołnierzu. Daj z siebie wszystko.
Reiko: Skuteczna armia wymaga porządku i dyscypliny.
Havik: Wymaga wojowników, którzy zechcą umrzeć za wolność.
Reiko: Zatopienie Seido nie było chwalebne.
Havik: Umniejszasz moje zwycięstwo, Reiko?!
Reiko: Seidańska wojna wywołała chaos w Pozaświecie.
Havik: I to mnie cieszy, Reiko.
Reiko: Mogę zranić cię szybciej, niż potrafisz się uleczyć.
Havik: Nie dasz rady.
Reiko: Nie jesteś przygotowany do wojny, którą rozpocząłeś.
Homelander: Ciii… Nie martw się. Wkrótce będzie po wszystkim.
Reiko: Ta bitwa zakończy się twoim zgonem.
Homelander: Ty zginiesz pierwszy.
Reiko: Skąd pewność, że przeżyjesz?
Johnny Cage: Ponieważ gwiazdy nie przegrywają z aktorami drugoplanowymi.
Reiko: To, co robisz, w niczym nie przypomina prawdziwej wojny.
Johnny Cage: Jest powód dla którego ludzi, którzy nie biorą w niej udziału, nazywamy cywilami.
Reiko: Co aktor może wiedzieć o wojnie?
Johnny Cage: Masz pojęcie, ile nakręciłem filmów wojennych?
Reiko: Nie jestem głupi, tylko sprytny.
Johnny Cage: Jak sobie chcesz, Rei-do…
Reiko: Fatalnie odgrywasz bohatera.
Johnny Cage: Przeczy temu moje konto bankowe.
Reiko: Aktor nie ma ze mną szans.
Johnny Cage: Tym tekstem przekroczyłaś cienką, czerwoną linię.
Reiko: Moje ciało jest zabójczą bronią.
Kenshi: Cage wkurzy się, że ukradłeś mu jego tekst.
Reiko: Ziemski kaleka rzuca mi wyzwanie?
Kenshi: Moja ślepota nie jest kalectwem, Reiko.
Reiko: Pożałujesz, że rozpocząłeś tę walkę.
Kenshi: No dawaj, zarozumiały kretynie.
Reiko: Wystarczy ci odwagi?
Kenshi: Chcesz to sprawdzić?
Reiko: Całą twoją rodzinę spotka upadek.
Kitana: Nie, dopóki serca mieszkańców Pozaświata są z nami.
Reiko: Ty?! Głównodowodząca armią Pozaświata?
Kitana: Nadaję się do tego lepiej niż myślisz, Reiko.
Reiko: Twoja siostra nie powinna bratać się z Tarkatanami.
Kitana: Cesarzowa może robić, co zechce.
Reiko: Będę z tobą walczyć do utraty tchu.
Kitana: Skoro tak chcesz marnować swoje życie…
Reiko: To będzie totalna wojna.
Kung Lao: Jestem na nią gotowy, Reiko.
Reiko: Masz tylko ego i żadnych umiejętności.
Kung Lao: W rzeczywistości jestem doskonałym połączeniem jednego i drugiego.
Reiko: Jedyna zasada jest taka: zabijasz albo giniesz.
Kung Lao: Zgoda.
Reiko: Nie jesteś w stanie dorównać mi wyszkoleniem.
Kung Lao: Oby madam Bo tego nie słyszała.
Reiko: Miałem nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Li Mei: Powinieneś bardziej uważać, czego sobie życzysz.
Reiko: Generał chce twojej śmierci.
Li Mei: To dlaczego przysłał ciebie?
Reiko: Mogłaś przyłączyć się do nas, gdy miałaś okazję.
Li Mei: Niczego nie żałuję, Reiko.
Reiko: W inspektoracie marnujesz tylko swoje umiejętności.
Li Mei: Lepiej, żeby służyły jemu, a nie generałowi.
Reiko: Już wystarczająco długo knułeś spiski przeciwko Pozaświatowi.
Liu Kang: Żadnych spisków nie knułem.
Reiko: To ty stworzyłeś Pozaświat?!
Liu Kang: I chcę tylko tego, co dla niego najlepsze.
Reiko: Mileena jest tylko marionetką. To ty pociągasz za sznurki!
Liu Kang: Jest niezależną kobietą i rządzi po swojemu, Reiko.
Reiko: Wygrałeś bitwę, ale nie wojnę.
Liu Kang: Nikt nie wie tego lepiej ode mnie, Reiko.
Reiko: Bunt to dopiero początek.
Mileena: Zdrajco! Zginiesz od miecza.
Reiko: Polują na ciebie, cesarzowo.
Mileena: Dzień jak co dzień.
Reiko: Schwytaliśmy twoją siostrę i twoją kochankę.
Mileena: Uwolnij je, zanim cię rozszarpię!
Reiko: Ktoś tak słaby nie utrzyma cesarstwa w ryzach.
Mileena: Z przyjemnością cię zaskoczę, Reiko.
Reiko: Kasomira przetestowała granice generała.
Nitara: Czy to dlatego odebrał jej życie?
Reiko: Odparliśmy każdy atak Vaeternian.
Nitara: Naszym celem nie jest już podbój.
Reiko: Obiecuję ci szybką śmierć.
Nitara: Nie mogę obiecać tego samego, Reiko.
Reiko: Będę walczyć do utraty tchu.
Nitara: Szkoda, że to nie wystarczy.
Reiko: Wyglądasz inaczej, ale wciąż jesteś Ziemianinem.
Noob Saibot: I wciąż nie jesteś w stanie sobie ze mną poradzić.
Reiko: Generał zmienił zdanie.
Noob Saibot: Nie mam czasu na jego prośby.
Reiko: Jeśli odmówisz generałowi…
Noob Saibot: Nie obawiam się konsekwencji.
Reiko: Jesteś cieniem swojej dawnej świetności.
Noob Saibot: Nic bardziej błędnego.
Reiko: Składałem przysięgę krwi generałowi Shao.
Omni-Man: Obowiązek. Honor. Prawie cię szanuję.
Reiko: Zapłacisz za obrazę generała.
Omni-Man: Czemu służysz komuś, kto wyręcza się tobą we własnych bitwach?
Reiko: Ile różnych hełmów posiadasz?
Peacemaker: Czemu, kurwa, miałbym ci o tym mówić?
Reiko: Rozgniotę i ciebie, i twój hełm.
Peacemaker: Nie licz na to, fiutku.
Reiko: Sojusze nic dla ciebie nie znaczą?
Quan Chi: Obchodzą mnie tylko te, które są dla mnie korzystne.
Reiko: Przez cały ten czas nas zwodziłeś.
Quan Chi: Uprzedzałem, byś nikomu nie ufał.
Reiko: Twoje mroczne moce okazały się bezużyteczne.
Quan Chi: Nie dla mnie, Reiko.
Reiko: Czy którekolwiek z twoich słów było prawdziwe?
Quan Chi: Nie było tego zbyt wiele.
Reiko: Bez tego amuletu jesteś niczym.
Raiden: Nawet bez jego mocy dałbym radę cię pokonać.
Reiko: Wszyscy Ziemianie są tacy sami.
Raiden: Mówi ktoś, kogo umysł jest przesiąknięty uprzedzeniami.
Reiko: Twoja osada zostanie spustoszona.
Raiden: Fengjian nigdy się nie podda.
Reiko: Turniej to jedno, a wojna to co innego.
Raiden: Koniec jest taki sam, Reiko.
Reiko: Generał chce przyjąć cię z powrotem.
Rain: Nie wrócę, Reiko.
Reiko: Nie chcesz mieć we mnie wroga, Rain.
Rain: A mam inny wybór?
Reiko: Wiesz, jaka jest kara za dezercję.
Rain: Chcesz ją wymierzyć, Reiko?
Reiko: Ta walka będzie krótsza niż przelotna mżawka.
Rain: Źle odczytujesz pogodę, Reiko.
Reiko: Chcesz się zmierzyć?
Reiko: Walczymy.
Reiko: Rządzisz Pozaświatem, z którego pochodzisz?
Reiko: Dostrzegłem coś, czego pragnę, i wziąłem to.
Reiko: Żaden sobowtór nie przeniknie do armii Pozaświata.
Reiko: Wielu z nas już to zrobiło.
Reiko: To, co robi twój Shao, jest zdradą!
Reiko: Wobec tronu, ale nie Pozaświata.
Reiko: Będę walczył z tobą do ostatka.
Reiko: Niczego bardziej nie pragnę.
Reiko: Nic nie wiem o magii krwi.
Reiko: W takim razie nie jesteś wojownikiem doskonałym.
Reiko: Wiem, jak walczyć z Zaterranami.
Reptile: A walczyłeś kiedyś z kimś takim, jak ja?
Reiko: Nie sposób szanować kogoś, kto nie służył w wojsku.
Reptile: Ani żołnierza, który zdradził swoją cesarzową.
Reiko: Wpełznij z powrotem do Zikanduru, Zaterraninie.
Reptile: Ach. Więc jesteś jednym z *tych* ciepłokrwistych.
Reiko: Gotowy na stawienie czoła najlepszemu żołnierzowi Pozaświata?
Reptile: Będę, jeśli się tu zjawi.
Reiko: Będę stał przy generale aż do samego końca.
Scorpion: Przez ślepą lojalność wyszedłeś na głupca.
Reiko: Nasza armia zmiażdży wasz klan w bitwie.
Scorpion: Niemądrze byłoby sprawdzać naszą determinację.
Reiko: Płonie we mnie wola zwycięstwa.
Scorpion: Twój ogień nie może równać się mojemu.
Reiko: A zatem zamierzasz walczyć.
Scorpion: Zamierzam zakończyć tę wojnę.
Reiko: Powinnaś być bronią w arsenale generała.
Sektor: Lin Kuei nie połączy z nim ponownie sił.
Reiko: Czego potrzeba, byś wyposażyła naszą armię?
Sektor: We wszystkich wymiarach nie ma na to dość złota.
Reiko: Masz również moc Bi-Hana? Czy tylko jego uwagę w sypialni?
Sektor: Uważaj, Reiko. Zniewaga może zabić.
Reiko: Gadżety to nie bronie godne używania w walce.
Sektor: Ten pancerz to nie gadżet.
Reiko: Twój plan skończył się całkowitą porażką!
Shang Tsung: Czy to ja puściłem Sindel wolno?
Reiko: Potrzebuję sztuki czarnoksięskiej, by okiełznać Onagę.
Shang Tsung: Nie namówisz mnie na taką głupotę.
Reiko: Od początku planowałeś zdradę!
Shang Tsung: Nie ma sensu zaprzeczać.
Reiko: Zostaniesz ukarany za swój brak lojalności.
Shang Tsung: Nie odpowiadam przed tobą, Reiko.
Reiko: Nie zdradzę generała Shao.
Sindel: W takim razie zostaniesz potępiony razem z nim.
Reiko: Jaką władzę ma nad tobą Liu Kang?
Sindel: Jak możesz być takim ignorantem, by w to wierzyć?
Reiko: Generał rozpalił ogień, którego nie jesteś w stanie ugasić.
Sindel: Oby Argus przeklął was obu, jeżeli wojna domowa ogarnie Pozaświat.
Reiko: Pozwoliłaś Ziemskiemu Wymiarowi zdominować Pozaświat!
Sindel: Nasze wymiary są równorzędnymi partnerami.
Reiko: Zapomniałem więcej walk, niż ty stoczyłeś.
Smoke: To nie znaczy, że teraz zwyciężysz.
Reiko: Czy kiedyś kogoś zabiłeś?
Smoke: Jeśli było to konieczne.
Reiko: Uwielbiam zapach walki o poranku.
Smoke: Jesteś naprawdę stuknięty.
Reiko: Postaraj się walczyć jak najlepiej, Smoke.
Smoke: Mam nadzieję, że będziesz zadowolony z porażki.
Reiko: A zatem znów jesteśmy wrogami.
Sub-Zero: Możesz winić za to swojego generała.
Reiko: Twoi wojownicy nie sprostają naszym.
Sub-Zero: Śmiałe słowa, Reiko.
Reiko: Czy to prawda, że pozwoliłeś umrzeć własnemu ojcu?
Sub-Zero: Którą z wojen wygrano bez ponoszenia ofiar?
Reiko: Generał nie cierpi niedokończonych spraw.
Sub-Zero: W takim razie powinien przysłać kogoś, kto będzie umiał mnie zabić.
Reiko: Polegasz na tajności i podstępie.
T-1000: Cele rzadko są świadome mojego nadejścia.
Reiko: Jesteś strasznie cherlawy jak na maszynę do zabijania.
T-1000: Mam dość masy na wszystkie potrzeby.
Reiko: Walczymy do śmierci, Ziemianinie.
Takeda: Myślisz, że to mój pierwszy raz?
Reiko: Doznasz takiego bólu, takiej agonii…
Takeda: Pokaż, co potrafisz, albo się zamknij, Reiko.
Reiko: Skończenie twojego życia będzie proste.
Takeda: Tak myślisz? Spróbuj.
Reiko: Istnieją głupcy oraz przeklęci głupcy.
Takeda: Do której grupy należysz, Reiko?
Reiko: Umgadi nie są prawdziwymi wojowniczkami.
Tanya: Nie obrażaj pobłogosławionych przez Delię, Reiko.
Reiko: Którzy błękitnokrwiści zginą na *twojej* warcie?
Tanya: Żadni.
Reiko: Gdy się o was dowiedzą, wybuchnie skandal…
Tanya: Nie dojdzie do tego.
Reiko: Bronisz umierającego reżimu i gnijącego zakonu.
Tanya: Rozejrzyj się, Reiko. Pozaświat kwitnie!
Reptile: W mrokach Zaterry czai się posępne zło.
Ashrah: Ja i mój kriss je wypłoszymy.
Reptile: Obawiam się, że Sareena znów zejdzie na złą ścieżkę.
Ashrah: Nie pozwolimy jej na to, Syzocie.
Reptile: Jesteś przygotowana, Ashrah. Mnisi cię zaakceptują.
Ashrah: Nie pozostawiam niczego przypadkowi.
Reptile: Co zrobisz, gdy znajdziesz Quan Chi?
Ashrah: Lepiej, żebyś nie wiedział.
Reptile: Czy kiedyś uda się wyleczyć Tarkat?
Baraka: Wykończy mnie, nim to nastąpi.
Reptile: Czy wśród Zaterran także są zarażeni?
Baraka: Na chorobę zapadają wszystkie rasy Pozaświata.
Reptile: Pozwolili ci wrócić do Sun Do?
Baraka: Tarkatanie wciąż mają zakaz wstępu.
Reptile: Jestem zaskoczony, że zrobiłem na tobie wrażenie.
Baraka: Odstawienie Ziemian bezpiecznie do domu wymagało wytrwałości.
Reptile: Twoje imię krąży po całym Pozaświecie.
Conan: Nie dziwi mnie to.
Reptile: Nie mogę uwierzyć, że Shao zmusił cię do odwrotu.
Conan: Wrócę.
Reptile: Chaos w linii czasowej Havika musi być…
Cyrax: Nieopisywalny słowami.
Reptile: Twoje umiejętności zrobiły wrażenie na Ashrah. Niełatwe osiągnięcie.
Cyrax: Teraz zrobią wrażenie na tobie.
Reptile: Czy jest coś, czego nie potrafi ta zbroja?
Cyrax: Nie wiem. Przekonajmy się!
Reptile: Jeśli kiedykolwiek zdradzisz zaufanie Liu Kanga…
Cyrax: Inni skończyliby ze mną szybciej niż ty, Syzocie.
Reptile: Wiele dusz zapewne daje ci siłę.
Ermac: Większą, niż sobie wyobrażasz.
Reptile: Głosy w twojej głowie pewnie doprowadzają cię do szaleństwa.
Ermac: Mamy je pod kontrolą.
Reptile: Chcę ci zaufać, ale to trudne.
Ermac: Zapracujemy na twoją lojalność.
Reptile: Zmieniłeś się od naszego pierwszego spotkania.
Ermac: Mamy nadzieję, że na lepsze.
Reptile: Przeciągasz Zaterran na swoją stronę.
General Shao: Przyjmę wszystkich, których ignorowała rodzina królewska.
Reptile: Twój przewrót doprowadzi do kolejnych śmierci.
General Shao: Złożą szlachetne ofiary w szczytnym celu.
Reptile: Jak ktoś z wysokiego rodu mógł upaść tak nisko?
General Shao: Żaden z moich czynów nie przyniósł mi hańby.
Reptile: Jako emisariusz cesarzowej…
General Shao: Nic dla mnie nie znaczysz!
Reptile: Co masz na myśli mówiąc, że jesteś stałym punktem w czasie?
Geras: Jestem osobliwością, w której zbiegają się wszystkie sekundy historii.
Reptile: Czy kiedyś kogoś zabiłeś, by ochronić linię czasową?
Geras: Bardzo niewielu, odkąd Liu Kang stał się jej obrońcą.
Reptile: Chciałbym spoglądać na historię tak jak ty.
Geras: Byłbyś nią przytłoczony.
Reptile: Czy reptiloidzi kiedykolwiek posiadali władzę?
Geras: Nie we współczesnej epoce.
Reptile: Nie uda ci się mnie przerazić.
Ghostface: No weź, nie gadaj! Daj mi szansę.
Reptile: Powinieneś się wstydzić swoich dokonań.
Ghostface: Masz rację. Zbyt mało dokonałem.
Reptile: Stanowisz zagrożenie dla wszystkich Pozaświatowców.
Havik: Tylko dla tych, którzy nienawidzą wolności.
Reptile: Nigdy nie poznałem kogoś tak wściekłego, jak ty.
Havik: Więc nie poznałeś nikogo, kto naprawdę cierpiał.
Reptile: Twoje metody budzą niechęć.
Havik: Nie wśród nędzarzy, Pozaświatowcu.
Reptile: Wróć do Seido, Dairou.
Havik: Skąd znasz moje prawdziwe imię?!
Reptile: Ludzie cię znienawidzą, gdy poznają twoje prawdziwe oblicze.
Homelander: Ej, chwila. Widziałeś moje notowania? Ludzie mnie kochają!
Reptile: Ostrzegam. Trzymaj się z dala od Zaterran.
Homelander: Bo co? Pokażesz mi swój jaszczurowaty język?
Reptile: Czemu pokazałeś mi ten film, „Predator”?
Johnny Cage: Po tym wszystkim co przeszliśmy, to było straszne?
Reptile: No nie wiem, Johnny. Mam grać złoczyńcę?
Johnny Cage: Nie ściemniam, Syzocie. Reptiliańscy Rozbójnicy uczynią z ciebie gwiazdę!
Reptile: Po zwycięstwie Raiden stał się sławny w całym Pozaświecie.
Johnny Cage: Ej, ej, ej, chwila. Jest większą gwiazdą ode mnie?
Reptile: Obiecuję walczyć najlepiej jak potrafię.
Johnny Cage: Dobrze. Nie dawaj mi forów, jaszczurze.
Reptile: Posiadasz przedmioty z jaszczurczej skóry?!
Johnny Cage: No co? Przecież nie oskórowałem twojego kuzyna Vinny'ego.
Reptile: Czemu Ziemianie sądzą, że żyją wśród nich reptiloidzi?
Kenshi: Może nie jesteś pierwszym Zaterraninem, który nas odwiedził.
Reptile: Może dołączę do czempionów Liu Kanga, gdy przestanę być emisariuszem.
Kenshi: Jeśli tego chcesz, zacznij trenować już dziś.
Reptile: Jeśli potrzebujesz pomocy z Yakuzą…
Kenshi: Nie narażę cię na takie niebezpieczeństwo.
Reptile: Czasami gubernatorzy Zaterry wydają się bandytami.
Kenshi: Jeśli tak jest, sprzeciw się im.
Reptile: Powinnaś zobaczyć spojrzenia, które rzucali mi inni Zaterranie.
Kitana: Sami upokarzają się tym, jak cię traktują.
Reptile: Mam nadzieję, że z honorem służyłem cesarzowej.
Kitana: Moja siostra jest zadowolona z twoich działań.
Reptile: Mam wiadomość od twojego kuzyna…
Kitana: Spal ją, Syzocie. Został wypędzony.
Reptile: Doceniam, że poświęcasz czas na moje szkolenie.
Kitana: To jeden z wielu moich obowiązków jako najwyższa dowódczyni.
Reptile: W tej walce zmierzysz się z dwoma przeciwnikami.
Kung Lao: Zmiana kształtu ci nie pomoże.
Reptile: Nigdy nie miałem twojej pewności siebie.
Kung Lao: To zrozumiałe, biorąc pod uwagę to, jak cię traktowano.
Reptile: Raiden mówi, że jesteś hazardzistą.
Kung Lao: Chcesz coś postawić na tę walkę?
Reptile: Ashrah o tym wspomniała, ale jej nie wierzyłem.
Kung Lao: Uwierz. W Wu Shi jest loch pełen pułapek.
Reptile: Shang Tsung musi zapłacić za to, co mi zrobił.
Li Mei: Tak. Otrzyma najwyższy wymiar kary.
Reptile: Wewnętrzny krąg cesarzowej cię potrzebuje.
Li Mei: Sun Do potrzebuje mnie bardziej.
Reptile: Tęsknisz za którymkolwiek aspektem życia Umgadi?
Li Mei: Przede wszystkim za siostrzanymi więziami.
Reptile: Doradzisz mi, jak przetrwać polityczne gierki na dworze?
Li Mei: Trzymaj się od nich z dala, Syzocie.
Reptile: Jak mogłeś pozwolić na rzeź mojego zaterrańskiego ludu?
Liu Kang: Jestem potężny, Syzocie. Ale nie wszechpotężny.
Reptile: Nie sądziłem, że poznam stwórcę wymiarów.
Liu Kang: Jestem raczej ich zarządcą.
Reptile: Czy Ashrah otrzyma rozgrzeszenie, którego pożąda?
Liu Kang: Tak, jeśli pomożesz jej zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Reptile: Nie jestem pewien, czy Shaolin przyjmie mnie z otwartymi ramionami.
Liu Kang: Niestety, nawet mnisi nie są wolni od uprzedzeń.
Reptile: Zaterrańskich arcyksiążąt nie obchodzą moje tytuły.
Mileena: Więc poznają gniew cesarzowej.
Reptile: Nie będę już twoim emisariuszem?
Mileena: Dowiodłeś, że jesteś gotowy na większe zaszczyty.
Reptile: Jesteś pewna, cesarzowo?
Mileena: Gdy mówię „walcz”, masz walczyć!
Reptile: Chodzą słuchy o buncie w Zaterrze.
Mileena: Należy mu zapobiec, nim przybierze na sile.
Reptile: Wolałbym uniknąć tej walki.
Nitara: Słusznie się boisz.
Reptile: Nie sądziłem, że poznam Vaeterniankę.
Nitara: I nie przewidziałeś, że cię zabiję.
Reptile: Jeśli chcesz wypić krew Shang Tsunga, nie ma go tutaj.
Nitara: To ciebie chciałam ugryźć.
Reptile: Jesteś ucieleśnieniem koszmarów.
Nitara: Dla innych jestem wymysłem.
Reptile: Chaos uczynił cię gorszym, nie lepszym.
Noob Saibot: Zaterraninie, jak mało pojmujesz.
Reptile: Cesarzowa jest skłonna negocjować.
Noob Saibot: Czy to ma być jej emisariusz? Ha! Kłamie.
Reptile: Nie możesz wiecznie uciekać przed cesarzową.
Noob Saibot: Nie będę musiał.
Reptile: Masz dwa oblicza, tak jak ja?
Omni-Man: Tak. I prędzej czy później, każda maska opada.
Reptile: Nie zamienię jednych kajdan na inne.
Omni-Man: A zamienisz kajdany na trumnę?
Reptile: Zaterranie nie stanowią zagrożenia.
Peacemaker: Stanowią. Jesteście jaszczuroludźmi!
Reptile: Zabijaniem nie wywalczysz pokoju.
Peacemaker: A co mam zrobić? Użyć brzydkich słów?
Reptile: Twoja obecność zwiastuje coś złego.
Quan Chi: Dla ciebie, Syzocie. Nie dla mnie.
Reptile: Nie jesteś tak zły jak Shang Tsung. Jesteś gorszy!
Quan Chi: Czym sobie zasłużyłem na taką pochwałę?
Reptile: Ty też masz na rękach krew moich bliskich.
Quan Chi: Zginęli, zanim poznałem Shang Tsunga.
Reptile: Dzięki tobie i Shang Tsungowi znienawidziłem czarnoksiężników.
Quan Chi: I bardzo dobrze.
Reptile: Ziemianie nie są gotowi na moje prawdziwe oblicze.
Raiden: Nie są gotowi na wiele rzeczy.
Reptile: Co zrobi Liu Kang, gdy schwyta czarnoksiężników?
Raiden: Ześle ich do Pustki.
Reptile: Świadomość o istnieniu Pozaświata zmienia twój punkt widzenia.
Raiden: Całkowicie, Syzocie.
Reptile: Walcz ze mną bez amuletu.
Raiden: Tylko jeśli pozostaniesz w ludzkiej postaci.
Reptile: Gdybym posiadał twoją moc…
Rain: Nie posiadasz, więc po co te spekulacje?
Reptile: To, co słyszałem o twoim ego…
Rain: Czy wszyscy Zaterranie lubią plotkować?
Reptile: Spotkanie z najwyższym magiem Pozaświata powinno być zaszczytem.
Rain: Zachowaj swoje drwiny dla siebie, Zaterraninie.
Reptile: Kiedyś marzyłem o zostaniu magiem.
Rain: Zabrakło ci umiejętności czy ambicji?
Reptile: Przymykałeś oko na zło czynione przez Shang Tsunga.
Reiko: Przymykałem oko? Ja go zachęcałem.
Reptile: Jeśli ty i Shao nie przestaniecie, wasze ręce będą unurzane we krwi.
Reiko: Zrobię wszystko, co trzeba, by ocalić Pozaświat.
Reptile: Wciąż jesteś zły za to, że umknąłem ci podczas święta?
Reiko: Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Reptile: Co ci przyszło z twojego szkolenia i umiejętności? I tak przegrałeś z Raidenem.
Reiko: Amulet dał mu nieuczciwą przewagę.
Reptile: Nie masz prawa przybierać mojego kształtu!
Reptile: Więc mnie powstrzymaj.
Reptile: Wiem, że to ty, Shang Tsungu.
Reptile: Szkoda, że ta wiedza nie ocali ci życia.
Reptile: Nie jesteś uważany za dziwadło przez swój lud?
Reptile: Wszyscy potrafimy zmieniać się w ciepłokrwistych.
Reptile: W twojej linii czasowej jesteś ostatnim Zaterraninem?
Reptile: Wszystkich innych wymordował Shao Kahn.
Reptile: Jeśli nie jesteś Zaterraninem, to kim?
Reptile: Mój gatunek zwą Saurianami.
Reptile: Pokaż swoje prawdziwe oblicze!
Reptile: Tylko jeśli pokonasz mnie w walce.
Reptile: Jak zabójcze jest twoje żądło, Scorpionie?
Scorpion: Obyś nigdy się tego nie dowiedział.
Reptile: Widziałeś kiedyś Klepsydrę Liu Kanga?
Scorpion: Do niedawna nawet nie wiedziałem, że istnieje.
Reptile: Pogubiłem się. Kung Lao mówił, że jesteś bestią.
Scorpion: To tylko metafora, Syzocie.
Reptile: Czy słusznie pokładam nadzieję w Liu Kangu?
Scorpion: Wielokrotnie dowiódł mi, że warto.
Reptile: Nie wystarczy, że pobiłem Sub-Zero? Teraz ty…
Sektor: Zmiażdżę cię na śmierć jak pytona.
Reptile: Do niedawna nie wiedziałem o Lin Kuei.
Sektor: Wkrótce będziemy wszechobecni.
Reptile: A ja myślałem, że arcyksiążęta Zaterry to intryganci.
Sektor: Śmiesz porównywać ich do Lin Kuei?
Reptile: Wymordowałeś całą moją rodzinę!
Shang Tsung: Czy poczułbyś się lepiej, gdybym okazał skruchę?
Reptile: Masz szczęście, że cesarzowa potrzebuje cię żywego.
Shang Tsung: A ty ciesz się, że jestem w dobrym humorze.
Reptile: Popełniałem dla ciebie okropne zbrodnie.
Shang Tsung: Razem unieśliśmy zasłonę niewiedzy.
Reptile: Każdy dzień, w którym wciąż oddychasz, to o jeden za dużo.
Shang Tsung: Podoba mi się ta strona ciebie, Syzocie. Jest taka ponura.
Reptile: To dla mnie honor by służyć koronie, cesarzowo.
Sindel: Służ dobrze albo odczujesz konsekwencje.
Reptile: Czy wiedziałaś, że mój gatunek jest mordowany?
Sindel: Nie miałam pojęcia, przysięgam na duszę Jerroda.
Reptile: Shang Tsung zrobił coś okropnego w twoim imieniu.
Sindel: Dopiero teraz poznałam całą prawdę.
Reptile: Czarnoksiężnicy zbrukali twoją Złotą Erę.
Sindel: Na szczęście takie plamy da się zmyć.
Reptile: Masz szczęście, że ojciec Kuai Lianga cię przygarnął.
Smoke: Wtedy mnie to nie cieszyło.
Reptile: Starcie z czarnoksiężnikami to twoja pierwsza prawdziwa walka.
Smoke: To był chrzest ognia, Syzocie.
Reptile: Kung Lao ciągle namawia mnie do treningu z madam Bo.
Smoke: Nie bez powodu, Syzocie.
Reptile: Cesarz Shao zniszczyłby Zaterrę.
Sub-Zero: To nie jest problem Lin Kuei.
Reptile: Mam wiadomość od cesarzowej.
Sub-Zero: Moją odpowiedzią będzie odcięcie ci głowy, emisariuszu.
Reptile: Poznałem twojego brata. Całkiem się różnicie.
Sub-Zero: I dlatego nie jest godzien zaszczytów.
Reptile: Twoje imię stało się synonimem zdrady.
Sub-Zero: Dla tych, którzy są zbyt głupi, by mnie zrozumieć.
Reptile: Kto tworzy zmiennokształtną maszynę do zabijania?
T-1000: Skynet.
Reptile: Zaterranie nie stanowią zagrożenia dla maszyn.
T-1000: Wyraźnie się w tym nie zgadzamy.
Reptile: Pierwszy raz walczysz z Zaterraninem?
Takeda: W co ja się wplątałem?
Reptile: Myślisz, że Czerwony Smok maczał pazury w Zikandurze?
Takeda: Chyba żaden kanton Pozaświata nie jest bezpieczny.
Reptile: Johnny lubi pewien dowcip o babie i…
Takeda: Syzocie, ten dowcip jest tak stary, że ma wąsy.
Reptile: Obaj służymy, czemu musimy walczyć?
Tanya: By zawsze być w gotowości do obrony cesarstwa.
Reptile: Istnieją zaterrańskie Umgadi?
Tanya: Oczywiście. Nie poznałeś Khameleon?
Reptile: Zaterranki nie wierzą w Delię i Argusa.
Tanya: Te, które są Umgadi, wierzą.
Reptile: Co myślisz o nowym najwyższym magu?
Tanya: Nie wiem, czy Dorfen sprosta temu wyzwaniu.
Scorpion: Czy Siostrzeństwo Cienia wciąż stanowi zagrożenie?
Ashrah: Jeżeli Quan Chi powrócił, aby nim kierować, jak najbardziej.
Scorpion: Pomożesz nam bronić Ziemskiego Wymiaru?
Ashrah: Zrobię wszystko, aby chronić mój nowy dom.
Scorpion: Odrzucasz propozycję dołączenia do Shirai Ryu?
Ashrah: Utworzyłam własny klan, Zakon Światła.
Scorpion: Przebyłaś długą drogę z Czeluści.
Ashrah: Mam nadzieję, że już nigdy tam nie wrócę.
Scorpion: Prezentujesz wyjątkowy styl walki.
Baraka: To technika Asgaartha.
Scorpion: Czy twoja choroba może przenosić się podczas walki?
Baraka: Tak. Jeżeli będziemy nieostrożni.
Scorpion: Jak długo chorujesz?
Baraka: Na tyle długo, by nie pamiętać, kiedy byłem zdrowy.
Scorpion: Skąd w tobie zazdrość o Shirai Ryu?
Baraka: Twój klan ma przyszłość, a mój nie.
Scorpion: Czy jesteś człowiekiem honoru?
Conan: Jestem człowiekiem dotrzymującym słowa.
Scorpion: Nie bałeś się tych smoków…
Conan: Przestałem czuć strach.
Scorpion: Harumi mówi, że twoje umiejętności wymagają poprawy.
Cyrax: Kuai Liangu, twoja żona jest perfekcjonistką.
Scorpion: Złe uczynki są wybaczane, ale nie zapominane.
Cyrax: Nie łudzę się, że jest inaczej.
Scorpion: Będziesz gotowy, gdy nadejdzie czas?
Cyrax: Nie zawiodę w obliczu Lin Kuei.
Scorpion: Czy Sektor tworzy inną broń?
Cyrax: Jestem pewna, że tak. Ale nie znam jej tajników.
Scorpion: Quan Chi już nie przejmie nad tobą kontroli?
Ermac: Może spróbować, ale mu się to nie uda.
Scorpion: Jeśli jeszcze raz zaatakujesz Ziemski Wymiar…
Ermac: Nie mamy planów związanych z twoim wymiarem.
Scorpion: Która z wchłoniętych przez ciebie mocy jest największa?
Ermac: Chcesz usłyszeć krzyk Sindel?
Scorpion: Moi nowicjusze mogliby z tobą trenować.
Ermac: Nie służymy do takich celów.
Scorpion: Chcesz przekonać się o sile Shirai Ryu?
General Shao: Udowodnię, że jest bezwartościowe i słabe.
Scorpion: Jeżeli wiesz, gdzie on jest, powiedz mi.
General Shao: Nie oczekuj, że zdradzę sekrety twojego brata.
Scorpion: Ziemski Wymiar wspiera cesarzową.
General Shao: W takim razie spłonie razem z nią.
Scorpion: Czeka na ciebie cela w Lei Chin.
General Shao: Już nigdy więcej tam nie trafię.
Scorpion: Jak odległą przyszłość może zobaczyć Klepsydra?
Geras: Poza swój kres, Kuai Liangu.
Scorpion: Czy będą nam zagrażać inne linie czasowe?
Geras: Nie tylko ty zadajesz sobie to pytanie.
Scorpion: Poznawszy prawdziwą rolę Liu Kanga, odczuwam pewne wątpliwości.
Geras: On nie zawiedzie twojego zaufania.
Scorpion: Chcę ujrzeć moment, w którym umarł mój ojciec.
Geras: Nie jesteś gotowy, aby poznać tę wiedzę.
Scorpion: W rzezi nie ma honoru.
Ghostface: Honor?! Kogo by obchodził pierdolony honor?
Scorpion: Spłoniesz za swoje czyny.
Ghostface: Jeśli tak się stanie, spłoniesz razem ze mną.
Scorpion: Nie pozwolę na zakłócanie spokoju w moim wymiarze.
Havik: Rewolucji nie powstrzymasz, Scorpionie.
Scorpion: Wiem, co zrobiłeś w stolicy Seido.
Havik: Stąd wiesz również, że trzeba się mnie bać.
Scorpion: Masz taką twarz wyłącznie z własnej winy.
Havik: Tym razem nie dam się pokonać.
Scorpion: Jak wiele seidańskich istnień zniszczyłeś?!
Havik: Czy to ma jakieś znaczenie?
Scorpion: Nie masz honoru. Nie masz duszy.
Homelander: Srutututu.
Scorpion: Nikt znaczący nie udzieli ci wsparcia.
Homelander: Czyżby? Potrafię być bardzo przekonujący.
Scorpion: Potrzebuję pomocy, żeby znaleźć Bi-Hana.
Johnny Cage: Wiesz, że byłem detektywem tylko w telewizji, nie?
Scorpion: Moje umiejętności nie robią na tobie wrażenia?
Johnny Cage: Nie boję się jakiegoś ducha.
Scorpion: Twoja posiadłość była przesadnie ekstrawagancka.
Johnny Cage: Taki efekt bycia megagwiazdą. Transakcja wiązana.
Scorpion: Czy twoja żona kiedyś wróci?
Johnny Cage: Prawdopodobieństwo jest mniejsze od zera.
Scorpion: Nie zrobisz filmu o mojej waśni z Bi-Hanem.
Johnny Cage: Ale już wymyśliłem doskonały tytuł: „Zemsta Scorpiona”.
Scorpion: Kto sprowadził cię na dobrą drogę?
Kenshi: Miała na imię Suchin.
Scorpion: Nie pozwól, aby Sento stał się tylko laską do podpierania.
Kenshi: Mógłbym wygrać tę walkę z nim albo bez niego.
Scorpion: Zaciekle bronisz swojego klanu.
Kenshi: Niczym samotny lew chroniący swoje młode.
Scorpion: W Shirai Ryu jest dla ciebie miejsce.
Kenshi: Twoja propozycja to dla mnie zaszczyt, Kuai Liangu.
Scorpion: Jeśli Shao znów zagrozi Ziemskiemu Wymiarowi…
Kitana: Nie zagrozi, Scorpionie. Przysięgam.
Scorpion: Gotowa, księżniczko?
Kitana: Córki Sindel zawsze są gotowe.
Scorpion: Słyszałem o pałacowych intrygach Pozaświata.
Kitana: Są jeszcze gorsze, niż słyszałeś.
Scorpion: Jest wiele zagrożeń dla rządów twojej siostry.
Kitana: Żadne z nich nie strąci jej z tronu, Scorpionie.
Scorpion: Musisz stać na straży rodzinnego dziedzictwa.
Kung Lao: Skąd wiesz o Legendarnym Kung Lao?
Scorpion: Muszę pochwalić twoją pomysłowość.
Kung Lao: Nareszcie ktoś docenił mój czakramowy kapelusz.
Scorpion: Czy wiesz, że madam Bo była kiedyś Lin Kuei?
Kung Lao: Co?! Chcę wiedzieć coś więcej.
Scorpion: Nie jesteś jeszcze takim wojownikiem, za jakiego się uważasz.
Kung Lao: Zamierzam udowodnić ci, jak bardzo się mylisz, Kuai Liangu.
Scorpion: Trop Bi-Hana doprowadził mnie do Sun Do.
Li Mei: Nie pozwolę na żadne samosądy, Kuai Liangu.
Scorpion: Zatajono przed tobą tożsamość twoich rodziców?
Li Mei: W ten sposób miałam być lojalna jedynie wobec Umgadi.
Scorpion: Do twoich obowiązków należą także obławy na Tarkatan?
Li Mei: To konieczne, choć przykre zadanie.
Scorpion: Tej walki się nie spodziewałem.
Li Mei: A dlaczego? Złamałeś prawo Sun Do.
Scorpion: Jako Strażnik Czasu mogłeś położyć kres walce.
Liu Kang: Nawet moc tytana ma swoje granice.
Scorpion: W poprzednich liniach czasowych nie byłem Scorpionem?
Liu Kang: W poprzednich liniach czasowych byłeś Sub-Zero.
Scorpion: Budowa Shirai Ryu to trudne zadanie.
Liu Kang: Wierzę w twój sukces, wielki mistrzu.
Scorpion: Wątpię, abyśmy nie mieli kolejnych gości z innych linii czasowych.
Liu Kang: Dlatego musimy zachować czujność, Kuai Liangu.
Scorpion: Twoja choroba jest niepokojąca.
Mileena: Dla mnie, nie dla ciebie, Scorpionie.
Scorpion: Nie radzę oszukiwać Liu Kanga.
Mileena: I co mi zrobi? Spali mnie gwiezdnym ogniem?
Scorpion: Mój brat nie będzie już niepokoił twojej rodziny.
Mileena: Upewnij się, że tak będzie, Scorpionie.
Scorpion: Twoja władza musi być silna, by Ziemski Wymiar był bezpieczny.
Mileena: Na Argusa, mam nadzieję, że we mnie nie wątpisz, Scorpionie.
Scorpion: Współpracujesz z Bi-Hanem…
Nitara: Miewałam już dziwniejszych kompanów.
Scorpion: Gdybyś tylko chciała żywić się niższymi gatunkami…
Nitara: Ludzie *są* niższym gatunkiem.
Scorpion: Wrócisz do domu głodna, Nitaro.
Nitara: Nie odejdę, póki się nie nasycę.
Scorpion: Pomszczę poległych.
Nitara: Zginiesz jak pozostali, Scorpionie.
Scorpion: Atakujesz mnie na ślubie?! Jak możesz…
Noob Saibot: Ostrzegałem cię: nic nie jest święte.
Scorpion: Cyrax jest teraz z nami.
Noob Saibot: Jeszcze pożałuje tego wyboru.
Scorpion: Tak długo, jak będziesz…
Noob Saibot: Będę doskonałością dzięki Chaosowi.
Scorpion: Liu Kang próbował cię ocalić. Mogłeś…
Noob Saibot: Czy kiedykolwiek słynąłem z cierpliwości?
Scorpion: Zdeprawowała cię władza absolutna.
Omni-Man: Władza nie deprawuje, lecz daje możliwości.
Scorpion: Walka ze mną z pustymi rękami to błąd.
Omni-Man: Przynieś cały swój arsenał. To nie pomoże.
Scorpion: Jaką bronią biegle się posługujesz?
Peacemaker: Pistoletami, nożami, pluszakami. Właściwie wszystkim.
Scorpion: Nie mogę puścić w niepamięć twojego braku dyscypliny.
Peacemaker: Mam w dupie, co myślisz.
Scorpion: Stanowisz większe zagrożenie dla Ziemskiego Wymiaru niż Shang Tsung.
Quan Chi: Słuszna obserwacja.
Scorpion: Spiskujesz z Bi-Hanem przeciw mnie?
Quan Chi: To ty do tego doprowadziłeś, Scorpionie.
Scorpion: Każdy, kto czerpie moc z Czeluści…
Quan Chi: Stanie się bogiem pośród ludzi.
Scorpion: Spróbuj się zbliżyć do Harumi lub Shirai Ryu…
Quan Chi: To szlachetne, że bronisz rodziny i klanu.
Scorpion: Liu Kang miał rację, że wybrał cię na czempiona.
Raiden: Twoje słowa wiele dla mnie znaczą.
Scorpion: Havik gorąco pragnie wywołać chaos w Ziemskim Wymiarze.
Raiden: W takim razie wspólnie go pokonamy.
Scorpion: Wyznanie Liu Kanga wstrząsnęło moją wiarą w niego.
Raiden: To zrozumiałe, biorąc pod uwagę, co ukrywał.
Scorpion: Twojemu przyjacielowi Kung Lao przydałaby się lekcja dobrych manier.
Raiden: Pomówię z nim, Kuai Liangu.
Scorpion: Wciąż jesteś oczarowany umiejętnościami Shang Tsunga?
Rain: Zapewniam, że już nie.
Scorpion: Ugryzłeś rękę, która cię karmi, jak pies.
Rain: Nie masz prawa mnie oceniać, Ziemianinie.
Scorpion: Ty i Bi-Han macie złudne marzenia o wielkości.
Rain: Czarnoksiężnicy dobrze wiedzą, jak to wykorzystać.
Scorpion: Pokaż, dlaczego cesarzowa uczyniła cię najwyższym magiem.
Rain: Nie dasz sobie rady, Scorpionie.
Scorpion: Moje siły otoczyły twoje, Reiko.
Reiko: I weszły prosto w pułapkę.
Scorpion: Twoja armia jest w odwrocie.
Reiko: To nie znaczy, że została pokonana.
Scorpion: Spróbuj jeszcze raz podbić Ziemski Wymiar, a…
Reiko: Oszczędź mi tej bufonady. Scorpionie.
Scorpion: Słono zapłaciłeś za swój bunt.
Reiko: Wciąż mam swój honor, Ziemianinie.
Scorpion: Liu Kang chce sprawdzić, jak sobie poradzisz.
Reptile: Z tobą? Chyba nie jestem gotowy.
Scorpion: Odrzuciłeś propozycję Shaolin?
Reptile: To nie była dla mnie właściwa droga.
Scorpion: Shang Tsung zabił twoją rodzinę?
Reptile: Bez litości zamordował moją żonę i syna.
Scorpion: Ziemscy zmiennokształtni wyginęli wieki temu.
Reptile: Gdyby niektóry Zaterranie dopięli swego, też bym zginął.
Scorpion: Skąd ty się wziąłeś?
Scorpion: Z palących głębin Czeluści.
Scorpion: Jeżeli nie jesteś mną, to kim?
Scorpion: Jestem pierwszym Scorpionem.
Scorpion: Nie dam pochłonąć się zemście.
Scorpion: Jak to możliwe, że nie dręczy cię śmierć własnego ojca?
Scorpion: Też byłeś kiedyś Lin Kuei?
Scorpion: Nigdy nie zadawałbym się z tymi psami.
Scorpion: Obawiam się, że Lin Kuei jest skazane na zagładę.
Scorpion: Razem przywrócimy mu honor.
Scorpion: Przybyłeś, żeby mi pomóc?
Scorpion: Nauczyć cię, jak być prawdziwym wielkim mistrzem.
Scorpion: Krew za krew, twój dług zostanie spłacony!
Sektor: Ktoś ma dzisiaj płomienne nastawienie.
Scorpion: Wpłynąłeś na mojego brata…
Sektor: On jest odpowiedzialny za samego siebie, Kuai Liangu.
Scorpion: Zhańbiłeś madam Bo!
Sektor: Nie mieszaj do tego mojej matki!
Scorpion: Twój ojciec popiera twoje działania?
Sektor: Wie, że są one w najlepszym interesie Lin Kuei.
Scorpion: Zniszczyłeś Lin Kuei!
Shang Tsung: Ta część planu akurat się powiodła.
Scorpion: Nie jesteś w więzieniu w Pozaświecie?
Shang Tsung: W końcu stoję przed tobą, prawda?
Scorpion: Jest wiele rzeczy, za które musisz odpowiedzieć, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Nie przed tobą, Ziemianinie.
Scorpion: Zdajesz sobie sprawię, że twoje wykradacze dusz zniszczyły życie wielu ludziom?
Shang Tsung: Lepiej zapytaj, czy mnie to obchodzi.
Scorpion: Trudno jest być wielkim mistrzem. Ale bycie suwerenką?
Sindel: Zaprawdę, korona to wielki ciężar.
Scorpion: Znasz moją rodzinę od pokoleń.
Sindel: Dla Edenian ludzkie życie trwa ledwie mgnienie oka.
Scorpion: Czemu zawdzięczam ten zaszczyt?
Sindel: Mojej chęci sprawdzenia swoich granic.
Scorpion: Zabójstwo twojego męża dręczyło mego ojca.
Sindel: Wszyscy przyjaciele Jerroda byli załamani.
Scorpion: Twoja lojalność to dla mnie wielki honor.
Smoke: Zasłużyłeś na nią, bracie.
Scorpion: Nigdy nie mówisz o swojej matce i siostrze.
Smoke: Ich duchy już mnie nie nawiedzają, Kuai Liangu.
Scorpion: Bi-Han był ci winien szacunek.
Smoke: Bardziej liczy się dla mnie to, że zyskałem twój.
Scorpion: Wkrótce zmierzymy się w walce z Lin Kuei.
Smoke: To będzie decydujące starcie.
Scorpion: Nasza determinacja musi pozostać niezachwiana, bracie.
Smoke: Jeżeli myślisz, że moja osłabła, obrażasz mnie.
Scorpion: Czy było warto szkolić się w klasztorze Shaolin?
Smoke: Pokażę ci, czego się nauczyłem.
Scorpion: Kalasz dobre imię Lin Kuei!
Sub-Zero: Chcę jedynie nas wzmocnić.
Scorpion: Ojciec wstydziłby się za ciebie.
Sub-Zero: Tylko dlatego, że brakowało mu wyobraźni.
Scorpion: Cień ogarnął twoją duszę.
Sub-Zero: Nie, bracie. Ujrzałem światło.
Scorpion: Klan Lin Kuei odrodzi się z popiołów.
Sub-Zero: Nie myśl, że uda ci się wcześniej go spalić.
Scorpion: Przelałbyś krew własnego brata?
Sub-Zero: Sam postanowiłeś wejść mi w drogę.
Scorpion: Trzymaj się z daleka do Harumi.
Sub-Zero: Ta wojna nie oszczędza rodzin.
Scorpion: Nikogo nie zlikwidujesz.
T-1000: Za późno. Już to zrobiłem.
Scorpion: Dlaczego wybrano mnie do likwidacji?
T-1000: Jesteś zagrożeniem w przyszłości.
Scorpion: Sam nie wygrasz wojny, którą toczysz.
Takeda: Powiedz to mojemu kuzynowi, Kuai Liangu.
Scorpion: Opuściłeś Shirai Ryu zbyt wcześnie.
Takeda: Przepraszam. Musiałem pójść dalej.
Scorpion: Mogłeś być jednym z nas.
Takeda: Nie nadaję się na Shirai Ryu.
Scorpion: Nadszedł czas. Pokaż, czego się nauczyłeś.
Takeda: Z radością.
Scorpion: Pokładasz wielką wiarę w Argusie.
Tanya: A ty nie pokładasz podobnej w Liu Kangu?
Scorpion: Legenda Umgadi cię wyprzedza, Tanyu.
Tanya: Dziś przekonasz się, że to nie mit.
Scorpion: Nadal nie wiem, skąd znasz Harumi.
Tanya: Tylko ona może ci to zdradzić.
Sektor: Czy twój kris tnie stal?
Ashrah: Równie łatwo jak ciało.
Sektor: Będziesz żałować, że opuściłaś Czeluść.
Ashrah: Nawet jeśli mnie zabijesz, niczego nie żałuję.
Sektor: Przełamię i ciebie, i twój kris na pół.
Ashrah: Cóż, pewności siebie ci zdecydowanie nie brakuje.
Sektor: Trzymaj się z dala od ziemskich spraw, istoto z Czeluści.
Ashrah: Sprawy Ziemskiego Wymiaru to moje sprawy, Sektor.
Sektor: Marzenie o zbawieniu z ręki mocy wyższej…
Ashrah: To moja jedyna szansa na uniknięcie wiecznego potępienia.
Sektor: Schorowana pokraka nie pokona Lin Kuei.
Baraka: Być może. Ale Tarkatanin tak.
Sektor: Twoja choroba. Czyni cię…
Baraka: Niecierpliwym wobec tych, którzy osądzają Tarkatan.
Sektor: Mój pancerz przeskanował twoje kości. Są słabe i kruche.
Baraka: Twoje „skany” się mylą.
Sektor: Moja technologia cię nie oszałamia?
Conan: Ani ona, ani wielkie bogactwo, ani silna magia.
Sektor: Lin Kuei przydałoby się twoje ostrze.
Conan: Wasza wojna nigdy nie będzie moja.
Sektor: Twój ojciec był zapewne wielkim wojownikiem.
Conan: Mój ojciec był kowalem.
Sektor: Dobrzy Lin Kuei służą wiernie wielkiej mistrzyni.
Cyrax: Nawet jeśli rozkazy są plugawe?
Sektor: Nienawidzisz wszelkiego zwierzchnictwa.
Cyrax: Nie, tylko twojego i Bi-Hana.
Sektor: Shirai Ryu to nie Lin Kuei.
Cyrax: I o to chodzi.
Sektor: Ten pancerz jest mój.
Cyrax: Nie odzyskasz go.
Sektor: Trzymaj swoje dusze z dala od mojego klanu.
Ermac: Lin Kuei muszą odpowiedzieć za los Sindel.
Sektor: Nie dopuszczę cię do Bi-Hana.
Ermac: Jedna osoba nas nie powstrzyma.
Sektor: Ten pancerz poradzi sobie z twoimi mocami, jakiekolwiek nie były.
Ermac: Nie sposób nas pokonać.
Sektor: Nie stworzę dla ciebie broni.
General Shao: A zatem moja cię zabije!
Sektor: Generale, mieliśmy umowę.
General Shao: Która nie spełnia moich oczekiwań.
Sektor: Bi-Han zaryzykował wszystko, by cię uwolnić.
General Shao: Nie każde ryzyko popłaca, Sektor.
Sektor: Ze wszystkich śliskich węży…
General Shao: Jestem lojalny wobec Pozaświata, a nie Lin Kuei.
Sektor: Twój stworzyciel pragnie osłabić Lin Kuei.
Geras: Chce, aby jego wizja pozostała nienaruszona.
Sektor: Czy Lin Kuei byli również prześladowani w innych liniach czasowych?
Geras: Działania Liu Kanga nie są prześladowaniem.
Sektor: Liu Kang powinien zaakceptować wizję Bi-Hana…
Geras: I zignorować eony nabytej mądrości?
Sektor: Nienawidzę marnować czasu na amatorów.
Ghostface: Amatorów?! Jestem naturalnie urodzonym mordercą.
Sektor: Brak zaskoczenia to brak taktycznej przewagi.
Ghostface: Brak przewagi? Ta fabuła ma jeszcze kilka nagłych zwrotów.
Sektor: Kolejny Havik? Tylko tego mi było trzeba.
Havik: Jak to „kolejny Havik”?
Sektor: Havik, czy ta walka ma sens?
Havik: Aby nauczyć cię znaczenia chaosu!
Sektor: Nie wiem, co jest szpetniejsze: twoje poglądy czy twoja twarz.
Havik: Wyświechtane obelgi nie zamaskują twojej słabości, Sektorze.
Sektor: Nigdy nie przebijesz tego pancerza.
Homelander: Daj spokój. Chcesz się założyć?
Sektor: Lin Kuei powstrzymają cię przed…
Homelander: Wybacz, ale po prostu mnie nudzisz.
Sektor: Jesteś aktorem?! Co za strata czasu.
Johnny Cage: Słyszałem to od każdej laski, z którą się spotykałem przed poznaniem Cris.
Sektor: Jak jakakolwiek kobieta mogłaby ci ulec?
Johnny Cage: Z pewnością pomaga fakt, że jestem niezwykle przystojny.
Sektor: Możesz odejść albo umrzeć.
Johnny Cage: Ani jedno, ani drugie nie wchodzi w grę, kotku.
Sektor: Dalej. Trafiaj mnie udawanymi kopniakami i ciosami.
Johnny Cage: To, że jestem aktorem nie oznacza, że udaję.
Sektor: Nie widzisz, że to bezcelowe?
Kenshi: Jak sądzisz?
Sektor: Próby odtworzenia martwego klanu…
Kenshi: Mają więcej sensu niż zdeprawowanie Lin Kuei.
Sektor: Liu Kang uważa, że *ty* możesz nas powstrzymać?
Kenshi: Wie, że to możliwe.
Sektor: Księżniczko, gotowa do walki o życie?
Kitana: I zakończenia twojego, jeśli to konieczne.
Sektor: Co ty wiesz o dowodzeniu armiami?
Kitana: Najwyraźniej o wiele więcej od ciebie.
Sektor: Twoja rodzina nie będzie wiecznie u władzy.
Kitana: To samo dotyczy Lin Kuei, o ile kiedyś ją zdobędą.
Sektor: Jeśli Shaolin stanie na drodze Lin Kuei…
Kung Lao: Jeśli? To fakty dokonane.
Sektor: To, że mnisi pozwalają ci uczyć…
Kung Lao: Mówi wiele o ich zbiorowej mądrości.
Sektor: Nie dorastasz mi do pięt.
Kung Lao: Ponieważ masz ten pancerz? Litości.
Sektor: Lin Kuei zapewnią prawo i porządek.
Li Mei: Jak? Bez odpowiedzialności wobec kogokolwiek?
Sektor: Po co słuchać innych, skoro można przewodzić?
Li Mei: Nie wszyscy do tego się nadają.
Sektor: Nie masz nade mną zwierzchności.
Li Mei: Mam, na mocy władzy cesarzowej.
Sektor: Lin Kuei…
Liu Kang: Zagubili się. Ty i Bi-Han ich zawiedliście.
Sektor: Oczekuję, że Bi-Han odzyska pełnię sił.
Liu Kang: Biorąc pod uwagę złożoność magii Havika, nie mogę niczego obiecać.
Sektor: Przestaniesz wchodzić w drogę Lin Kuei…
Liu Kang: Wchodzenie w drogę jest moim obowiązkiem.
Sektor: Jesteś tu po to, by mnie ukarać?
Liu Kang: Ostrzegałem cię przed kolejnymi występkami.
Sektor: To, że kobieta taka jak ty została cesarzową…
Mileena: Kobieta „taka jak ja”?! Co masz na myśli?!
Sektor: Ten pancerz chroni przed tarkatańską zarazą.
Mileena: Nie, jeśli zostanie zerwany.
Sektor: Nie walczysz nawet w połowie tak dobrze jak ja.
Mileena: Och, jakąż radość sprawi mi wciśnięcie ci tych słów do gardła.
Sektor: Najpierw odbiorę ci skrzydła, a potem życie.
Nitara: Pobożne życzenia, Sektor.
Sektor: Zawsze pragnęłam zawalczyć z Vaeternianką.
Nitara: Najlepsze zachowałaś na koniec.
Sektor: Czy taki stan rzeczy jest dla ciebie dobry?
Noob Saibot: Jest dobry dla Lin Kuei.
Sektor: Ślub Kuai Lianga i Harumi…
Noob Saibot: To poważny, ale jak najbardziej rozwiązywalny problem.
Sektor: Nie mogłam cię zostawić uwięzionego w Świątyni.
Noob Saibot: Twój pośpiech był słuszny.
Sektor: Jeśli Liu Kang będzie dalej stawiał opór…
Noob Saibot: To go zneutralizujemy.
Sektor: Lin Kuei mogliby się wiele od ciebie nauczyć.
Omni-Man: Lekcja pierwsza: nie jestem tu po to, by kogoś uczyć!
Sektor: Wielka moc nie dorównuje doskonałym umiejętnościom.
Omni-Man: Nie brakuje mi żadnej z tych rzeczy.
Sektor: Mój ojciec był zbrojmistrzem.
Peacemaker: Niemożliwe. Mój ojciec też zajmował się jakimś gównem.
Sektor: Musisz popracować nad samokontrolą i dyscypliną.
Peacemaker: Będę też potrzebował hasła bezpieczeństwa?
Sektor: Świątynia jest zabezpieczona. Amulet nie może…
Quan Chi: Sektor, to twój problem. Nie mój.
Sektor: To koniec naszej umowy. Nie chcę już…
Quan Chi: Myślałem, że Lin Kuei dotrzymują słowa.
Sektor: Jeśli możesz pomóc Bi-Hanowi…
Quan Chi: Znam mroczną magię, a nie magię chaosu.
Sektor: Nie wyszkolę twoich Sióstr Cienia.
Quan Chi: Twoja zgoda nie jest opcjonalna.
Sektor: Twój amulet kontra mój pancerz?
Raiden: Nie lekceważ jego boskiej mocy.
Sektor: Zatargi Lin Kuei…
Raiden: Są poważnym zagrożeniem dla Ziemskiego Wymiaru.
Sektor: Pamiętaj, że Liu Kang wysłał mnie, a nie ciebie, by uratować Gerasa.
Raiden: Jego decyzja nie oznacza, że jestem gorszym wojownikiem od ciebie.
Sektor: Twoja woda nie pokona tego pancerza.
Rain: Ależ tak. Jest sprytna.
Sektor: Możemy współpracować.
Rain: Po Haviku nic mi ze współpracy.
Sektor: Wolałam drugiego Raina. Był odważniejszy, bardziej dominujący.
Rain: Tylko ci się *wydaje*, że mnie znasz.
Sektor: Jesteś głównym dowódcą Shao?
Reiko: I jego najwierniejszym wielbicielem.
Sektor: Przysiągłeś wierność przegranej sprawie.
Reiko: Tylko głupcy skreślają generała.
Sektor: Udało ci się poskromić Onagę?
Reiko: Tak mi się wydawało, dopóki mnie nie zdradził.
Sektor: Nikt nie zasługuje na uległość, jaką okazujesz Shao.
Reiko: To oczywiste, że nie znasz go tak dobrze jak ja.
Sektor: Liu Kang zbiera dziwnych akolitów.
Reptile: Zbiera tych, którzy są tego warci.
Sektor: Bi-Han opowiedział mi o twojej prawdziwej naturze.
Reptile: Jesteś gotowa, Sektor?
Sektor: Tego pancerza nie można strawić.
Reptile: Zaterranie mogą zjeść wszystko.
Sektor: Twój brat potrzebuje twojej pomocy.
Scorpion: Obalić Lin Kuei?! Nigdy!
Sektor: Czy twoi wojownicy wiedzą, że kieruje nimi oszust?
Scorpion: Nie ma we mnie nic fałszywego.
Sektor: Wizja twojego brata odzwierciedla jego geniusz.
Scorpion: Odzwierciedla jego pychę, Sektorze.
Sektor: Kiedy wszyscy Lin Kuei będzie używać mojego wyposażenia…
Scorpion: To będzie mroczny dzień dla Ziemskiego Wymiaru.
Sektor: Niezależnie od tego, z której linii czasowej jesteś…
Sektor: Nasze spotkanie mnie również nie cieszy.
Sektor: Nie dam się pokonać imitacji.
Sektor: Racja. Umrzesz z jej ręki.
Sektor: Jakim cudem w ogóle istniejesz?!
Sektor: Nie jesteś taka mądra, jak ci się wydaje.
Sektor: Twoja obecność tutaj oznacza, że coś jest nie tak.
Sektor: Jestem tutaj z wyboru, nie z przypadku.
Sektor: Kiedy złamię kod dostępu, przejmę kontrolę nad twoim pancerzem.
Sektor: Nigdy nie złamiesz mojego szyfru.
Sektor: Nie pozwolę mojej kopii na wolne harcowanie.
Sektor: Zachowujesz się tak, jakbyś miała na to wpływ.
Sektor: Spaliłeś za sobą wszystkie mosty.
Shang Tsung: Być może. Ale to mnie nie powstrzyma.
Sektor: Jeśli uważałeś, że możesz mnie porwać…
Shang Tsung: Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
Sektor: Czarnoksiężniku, wszelkie oferty współpracy zostaną odrzucone.
Shang Tsung: To wyjątkowo jasne.
Sektor: Nie udamy się na twoją wyspę.
Shang Tsung: Nie spiesz się z decyzją. To wam się opłaci.
Sektor: Dlaczego tobie wolno rządzić, a nam nie?
Sindel: Zostałam pobłogosławiona przez Delię i Argusa.
Sektor: Jeśli cenisz bezpieczeństwo córki…
Sindel: Jeśli cenisz swoje życie, nie kończ tego zdania.
Sektor: Po przejęciu władzy przez Lin Kuei…
Sindel: Zuchwałość nadziei przerasta wszelki rozsądek.
Sektor: Nauczyłam cię posłuszeństwa.
Smoke: Nie może być ślepe, Sektorze.
Sektor: Bi-Han ma rację. Nigdy nie byłeś Lin Kuei.
Smoke: Nie takim, jakiego oczekiwałeś.
Sektor: Shirai Ryu nie będą…
Smoke: Słyszałem, Sektorze. Walczmy.
Sektor: Zdobyłeś śmiertelnego wroga.
Smoke: Mogę z tym żyć.
Sektor: Oczyszczono cię z magii Havika?!
Sub-Zero: Niezupełnie, Sektor.
Sektor: Powstrzymamy Kuai Lianga.
Sub-Zero: I wykończymy jego Shirai Ryu.
Sektor: Mój ojciec chce wrócić do służby.
Sub-Zero: Jego pierwszym zadaniem może być opanowanie twojej matki.
Sektor: Kiedy zhakuję twoje oprogramowanie…
T-1000: Żaden człowiek nie da rady.
Sektor: Jesteś cudem projektowania i inżynierii.
T-1000: Podziwiasz to, co cię zabije?
Sektor: W innych liniach czasowych Kenshi jest twoim ojcem.
Takeda: Co? Skąd o tym wiesz?!
Sektor: Potrzebuję dostępu do tajemnic Shirai Ryu.
Takeda: Ode mnie ich nie dostaniesz.
Sektor: To nie potrwa długo.
Takeda: Dokładnie to samo przyszło mi na myśl.
Sektor: Kuai Liang cię wytrenował? Ta walka została już rozstrzygnięta.
Takeda: Jesteś tego pewna, Sektor?
Sektor: Jestem świadom ponurej reputacji Umgadi.
Tanya: A mimo to nieroztropnie wybrałaś walkę.
Sektor: Styl walki twojego towarzysza niestety mnie nie zadziwił.
Tanya: Jak śmiesz zbezczeszczać imię Khameleona?!
Sektor: Bądź ze mną szczera. Wiesz, że Mileena nie powinna rządzić.
Tanya: Nie jestem tego świadoma, Sektor.
Shang Tsung: Hybrydy ludzi i demonów…
Ashrah: Istnieją od tysiącleci.
Shang Tsung: Organizuję turniej. Weź w nim udział.
Ashrah: Nigdy w życiu.
Shang Tsung: Rozgrzeszenie jest przereklamowane, Ashrah.
Ashrah: Żałuj za grzechy, Shang Tsungu, póki jeszcze masz czas.
Shang Tsung: Służenie Liu Kangowi nie jest lepsze od służby u Quan Chi.
Ashrah: Jeśli nie widzisz różnicy, nie ma dla ciebie nadziei.
Shang Tsung: Mam zakończyć twoje cierpienie?
Baraka: Umierając? Proszę bardzo.
Shang Tsung: Gdyby z twojej choroby dało się uczynić broń…
Baraka: Skazałbyś cały Pozaświat na cierpienie!
Shang Tsung: Czemu marnujesz na mnie ten czas, który ci pozostał?
Baraka: Ponieważ twoja śmierć przyniesie mi radość w zaświatach.
Shang Tsung: Hybrydy, które stworzyłem dzięki tobie…
Baraka: Zostały wysłane do Dziesięciu Piekieł!
Shang Tsung: Zabiłem rodzinę Syzotha. Zabiję też twoją.
Baraka: Zaraza już ich wykończyła, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Nie pochwalam zniszczenia mojego laboratorium.
Baraka: Za to ja jestem tym wniebowzięty.
Shang Tsung: Cóż za zuchwałość! Cóż za bezczelność! Masz moje uznanie.
Conan: Proszę bardzo. Nie uratuje ci to życia.
Shang Tsung: Oferuję bardzo szczodre warunki.
Conan: Nie. To nieuczciwy układ.
Shang Tsung: Twoje miłosierdzie będzie twoją zgubą.
Cyrax: Z radością podejmę to ryzyko.
Shang Tsung: W zamian za twój pancerz mogę…
Cyrax: Zamilcz. Nie chcę słuchać kłamstw.
Shang Tsung: Zbieram walczących do turnieju.
Cyrax: Kto we wszystkich wymiarach miałby walczyć w twoim imieniu?
Shang Tsung: Jesteś nieznośnie zadufana w sobie.
Cyrax: Nie mam po prostu czasu na głupców.
Shang Tsung: Jesteś najwspanialszym dziełem Quan Chi.
Ermac: Nie uznajemy go za naszego stwórcę.
Shang Tsung: Zacząłem bawić się magią dusz.
Ermac: Nie będziesz eksperymentował na naszych.
Shang Tsung: To niesamowite, ile dusz w tobie żyje.
Ermac: Twoja wkrótce do nich dołączy.
Shang Tsung: Cesarzowa i cesarz stanowią część ciebie?
Ermac: Właśnie walczą o przejęcie kontroli.
Shang Tsung: Od naszego ostatniego spotkania moje umiejętności wzrosły.
General Shao: Pokaż mi to, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Generale, myślałem, że jesteśmy sojusznikami.
General Shao: Po poskromieniu Onagi już nie będziesz mi potrzebny.
Shang Tsung: Liu Kang marnuje swoją boskość.
General Shao: Dlatego mu ją odbiorę.
Shang Tsung: Tak trudno by było ponownie mi zaufać?
General Shao: To niemożliwe, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Magia, którą odnalazłem na wyspie…
General Shao: Podzielisz się nią. Lub zginiesz.
Shang Tsung: Liu Kang nie ma prawa decydować o moim przeznaczeniu.
Geras: Być może nie, ale ma taką moc.
Shang Tsung: W poprzednich liniach czasowych miałem moc?
Geras: I ani razu nie wykorzystałeś jej w dobrym celu.
Shang Tsung: Nędza, którą znosiłem za młodu…
Geras: Nie kłam. Znam prawdę.
Shang Tsung: Jeżeli ktokolwiek mógłby zabrać Klepsydrę, to ty.
Geras: Nie czuję pokusy, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Twoje wyjątkowe talenty mogą mi się przydać.
Ghostface: Nic z tego. Jestem poważnym graczem, a nie sługusem.
Shang Tsung: Mógłbym rozszerzyć twoją ekspertyzę, za odpowiednią cenę.
Ghostface: Nie, dzięki. Ubijam ludzi, a nie interesy.
Shang Tsung: Jeśli chcesz, poprawię tę buźkę.
Havik: Gdybym chciał, zrobiłbym to sam.
Shang Tsung: Moc, którą podarował ci Quan Chi jest niezwykła.
Havik: Stała się symbolem wolności dla wszystkich Seidańczyków.
Shang Tsung: Nie interesuje mnie anarchia.
Havik: A więc jesteś częścią problemu, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Chcę posiąść twoją umiejętność regeneracji.
Havik: Poproś o nią Quan Chi, nie mnie.
Shang Tsung: Kiedy poznam sekret twoich mocy…
Homelander: Jasne. Nie ma takiej opcji.
Shang Tsung: Nie pozwolę, byś się nade mną wywyższał.
Homelander: Nie martw się. Nie warto nawet na ciebie spojrzeć.
Shang Tsung: Chcesz nakręcić o mnie film?
Johnny Cage: Tak, mój roboczy tytuł to „Śmierć komiwojażera”.
Shang Tsung: Nadal mam zamiar poddać cię eksperymentom.
Johnny Cage: Nie powinieneś najpierw postawić mi drinka?
Shang Tsung: Twoi Ziemianie pokrzyżowali mi plany.
Johnny Cage: Banda wścibskich dzieciaków.
Shang Tsung: Chciałbym ujrzeć pańską śmierć, panie Cage.
Johnny Cage: Życzy mi jej pół Hollywood.
Shang Tsung: Przed śmiercią tchórze giną wiele razy.
Johnny Cage: Masz w tym doświadczenie, czarnoksiężniku?
Shang Tsung: Gdybyś mnie posłuchał, wciąż byś widział.
Kenshi: Sento oddał mi dziesięciokrotność tego, co straciłem.
Shang Tsung: Wystarczy, że odbiorę ci miecz.
Kenshi: Łatwiej powiedzieć niż zrobić, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Masz szczęście, że uszedłeś z życiem.
Kenshi: Dlatego zwycięstwo będzie smakować jeszcze lepiej.
Shang Tsung: Powiesz mi, jak znaleźć Liu Kanga.
Kenshi: Zaprowadzę cię do niego… w kajdanach.
Shang Tsung: „Cesarzowa Kitana” brzmi dumnie.
Kitana: Nie skusisz mnie, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Słyszałem, co mówi o tobie twoja siostra.
Kitana: Skłam jeszcze raz na jej temat, a nakarmię tobą Taigora.
Shang Tsung: Już nic mnie nie powstrzyma.
Kitana: Przeceniasz swoje szanse.
Shang Tsung: Może cię pocieszy, że zawsze szanowałem twoją matkę.
Kitana: Dlatego próbowałeś odebrać jej tron?
Shang Tsung: Pewność siebie nic ci nie da.
Kung Lao: Jeżeli myślisz, że nie mam nic więcej, jesteś w błędzie.
Shang Tsung: Żałuję, że nie poddałem cię wiwisekcji.
Kung Lao: Mam całkiem odwrotne odczucia, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Jesteś równie bezwartościowy jak zwykła hybryda.
Kung Lao: Czy to dziwne, że chcę ci udowodnić, jak bardzo się mylisz?
Shang Tsung: Nie jestem już sam. Mam zwolenników.
Kung Lao: To przerażająca perspektywa.
Shang Tsung: Moje hybrydy to kolejny krok na drodze ewolucji Pozaświata.
Li Mei: To zbrodnia przeciwko naturze.
Shang Tsung: Zwykła inspektorka nie zagrozi czarnoksiężnikowi.
Li Mei: Zapominasz, że kiedyś dowodziłam Umgadi.
Shang Tsung: Przeciągająca walka robi się męcząca, Li Mei.
Li Mei: W takim razie ciesz się. Zakończę ją tutaj.
Shang Tsung: Przybądź na moją wyspę. Spodoba ci się.
Li Mei: Co znowu knujesz, czarnoksiężniku?
Shang Tsung: Nie powinieneś był pozwolić mi wrócić.
Liu Kang: Nigdy nie będę żałować okazywanego miłosierdzia.
Shang Tsung: Teraz rozumiem swój prawdziwy potencjał.
Liu Kang: I stanowisz zagrożenie dla wszystkich wymiarów.
Shang Tsung: Twój plan ukarania mnie nie wypalił.
Liu Kang: Chciałem cię zmienić, a nie ukarać.
Shang Tsung: Nienawidzę cię za to, co ze mną zrobiłeś w tej linii czasowej.
Liu Kang: A ja ciebie za to, co zrobiłeś we wszystkich innych.
Shang Tsung: Pożałujesz, że mnie znalazłaś, cesarzowo.
Mileena: Tylko jeśli wyjdziesz cało z tej walki.
Shang Tsung: Naprawdę próbowałem ci pomóc.
Mileena: Próbowałeś obrabować cesarstwo!
Shang Tsung: Nie możemy się dogadać?
Mileena: Nigdy w życiu, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Mogę wyjaśnić wszystkie potworności w moim laboratorium.
Mileena: Jedynym wyjaśnieniem jest fakt, że jesteś diabolicznym parszywcem!
Shang Tsung: Przekaż swojemu sabatowi, że potrzebne mi większe wsparcie.
Nitara: Wyczerpałeś już jego cierpliwość, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Gdybym wiedział, w jaki sposób krew zapewnia waszej rasie nieśmiertelność…
Nitara: Nie zdradzę ci tego sekretu.
Shang Tsung: Miałem wielkie oczekiwania co do naszej współpracy.
Nitara: Jestem dla ciebie tylko mięsem armatnim.
Shang Tsung: Dałbym wiele za umiejętność latania.
Nitara: Oddałbyś swoje zmiennokształtne zaklęcia?
Shang Tsung: Nasycenie twojej duszy mocą chaosu…
Noob Saibot: Nie będzie obiektem badań.
Shang Tsung: Potrzebuję tylko odrobiny. Zapłacę…
Noob Saibot: Nie tkniesz mojej duszy, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Bi-Hanie, ta wrogość jest bezpodstawna.
Noob Saibot: Próbowałeś porwać Sektor!
Shang Tsung: Jestem zazdrosny. Zapewne to ujrzałeś.
Noob Saibot: Nikt nie powinien być wystawiony na taki chaos.
Shang Tsung: Moglibyśmy zawrzeć sojusz.
Omni-Man: Jednoosobowa armia nie potrzebuje sojuszników.
Shang Tsung: Przeanalizowałem cię. Masz słabe punkty.
Omni-Man: Nie pożyjesz wystarczająco długo, by je wykorzystać.
Shang Tsung: Nie ma w tobie za grosz subtelności ani kultury.
Peacemaker: To lepsze niż bycie złym dupkiem.
Shang Tsung: Aż cuchniesz niekompetencją.
Peacemaker: Nie, to tylko woda kolońska.
Shang Tsung: Na wyspie odkryłem magię, o której nawet nie śniłeś.
Quan Chi: Mam nadzieję, że się nią podzielisz.
Shang Tsung: Rozchodzimy się? Czy pozostaniemy partnerami?
Quan Chi: Jeszcze nie zdecydowałem.
Shang Tsung: Muszę przetestować umiejętności moich nowych akolitów.
Quan Chi: Mogą walczyć w turnieju na twojej wyspie.
Shang Tsung: Liu Kang się na nas uwziął.
Quan Chi: By go pokonać, musimy trzymać się razem.
Shang Tsung: Kamienie dusz, które odkryłeś…
Quan Chi: Nie są twoim zmartwieniem.
Shang Tsung: Liczyłem, że nasz sojusz będzie bardziej… zabójczy.
Quan Chi: Wszystko w swoim czasie, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Mogę zaoferować ci niezmierzoną władzę.
Raiden: To mnie nie interesuje, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Czy to zbrodnia, że chcę poprawić swoją sytuację?
Raiden: Gdy zadajesz innym ból, jest to zbrodnia.
Shang Tsung: Kiedy już odzyskam moją smoczą armię…
Raiden: Została już zniszczona.
Shang Tsung: W głębi serca obaj wciąż jesteśmy chłopakami z małego miasteczka.
Raiden: Więc czemu twoje jest tak skalane złem?
Shang Tsung: Mogę nauczyć cię czegoś więcej.
Rain: Mam dość twoich nauk, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Nie zrobiliśmy nic, czego powinniśmy żałować.
Rain: Jak możesz być takim potworem bez serca?
Shang Tsung: Pomyśl, co jeszcze możemy osiągnąć.
Rain: Pomyślałem, czarnoksiężniku. I jestem przerażony.
Shang Tsung: Nie możesz ujawnić moich tajemnic.
Rain: Nie są ze mną bezpieczne.
Shang Tsung: W twoich oczach wciąż widać przestraszonego chłopca.
Reiko: Dość tych gierek, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Oddanie życia za kogoś innego to szaleństwo.
Reiko: Nie dziwię się, że honor jest dla *ciebie* niezrozumiały.
Shang Tsung: Generał chciał mnie widzieć?
Reiko: Tylko twoją głowę. Zatkniętą na włóczni.
Shang Tsung: To ty powinieneś dowodzić, nie Shao.
Reiko: Nie nastawisz mnie przeciw niemu, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Dlaczego nie służyłeś mi tak, jak Geras służy Liu Kangowi?
Reptile: Moja wierność była wymuszona, nie zasłużona.
Shang Tsung: Sprowokowałeś mnie, nie pomagając mi z własnej woli.
Reptile: Tylko ty próbujesz zrzucać winę na innych.
Shang Tsung: Myśl sobie co chcesz, nie jestem zły.
Reptile: Chyba kpisz.
Shang Tsung: Wiesz, że nie przerwałem swoich eksperymentów?
Reptile: Dziś przerwiesz, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Pociąganie za sznurki twojego brata okazało się zbyt łatwe.
Scorpion: Mierzi mnie, że tak łatwo dał się omotać.
Shang Tsung: Na pewno jest coś, czym mogę cię skusić.
Scorpion: Nie interesują mnie żadne twoje propozycje.
Shang Tsung: Mógłbym nauczyć cię tajników zmiany kształtu.
Scorpion: Wystarczy mi umiejętność skradania się.
Shang Tsung: Kiedy zginiesz, przyjrzę się spokojnie temu pancerzowi.
Sektor: Cóż czarnoksiężnik może wiedzieć o inżynierii?
Shang Tsung: Bi-Han zapłaci wysoki okup za twój powrót.
Sektor: Niby jak *ty* chcesz porwać *mnie*?
Shang Tsung: Ta walka nie potrwa nawet minuty.
Sektor: Mam nadzieję, że nie masz więcej doczesnych zmartwień.
Shang Tsung: Opuściłaś świątynię z pustymi rękoma? Artefakty…
Sektor: To był ratunek, nie kradzież.
Shang Tsung: Nie cieszy mnie wcale, że istnieje mój duplikat.
Shang Tsung: Mnie również, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Jak nauczyłeś się mojej magii, Syzocie?
Shang Tsung: Obserwując cię bacznie, gdy trzymano mnie jako jeńca.
Shang Tsung: Powinniśmy połączyć siły w różnych liniach czasowych.
Shang Tsung: Szkoda tylko, że żadnemu z nas nie można ufać.
Shang Tsung: Teraz żałuję, że kiedykolwiek cię stworzyłem.
Shang Tsung: Ale w porównaniu z oryginałem stałeś się dużo doskonalszy.
Shang Tsung: Myślałem, że Liu Kang cię zniszczył.
Shang Tsung: Tytanów nie zabija się tak łatwo.
Shang Tsung: Jeszcze jeden ja do zabicia.
Shang Tsung: To nie ty będziesz tym, który przeżyje starcie.
Shang Tsung: Potęga, którą odkryłem na wyspie…
Sindel: Nigdy nie pozwolimy ci, byś nią rozporządzał.
Shang Tsung: Żadne imperium nie trwa wiecznie, cesarzowo.
Sindel: Nie ty je zniszczysz!
Shang Tsung: Dlaczego to ty rządzisz? Bo Liu Kang tak postanowił?
Sindel: Moc, którą dzierżę, została przeze mnie zdobyta, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Nie jesteś mile widziana w kantonie, z którego pochodzę.
Sindel: Nie da się rządzić, nie robiąc sobie wrogów, Shang Tsungu.
Shang Tsung: Nie wrócę do życia w cieniu.
Sindel: Oczywiście, że nie, czarnoksiężniku. Bo zginiesz.
Shang Tsung: Osądzasz mnie, choć sama ubrudziłaś sobie ręce.
Sindel: Choć czasem bywam bezlitosna, ty zawsze będziesz zdeprawowany.
Shang Tsung: Jestem łowcą, tak samo jak ty.
Smoke: Ale ja nie poluję na słabych i bezbronnych.
Shang Tsung: Dziś twoje życie pójdzie z dymem.
Smoke: I ludzie mają cię za błyskotliwego?
Shang Tsung: Gdyby Kuai Liang dołączył do Bi-Hana…
Smoke: Z tobą, przeciwko Ziemskiemu Wymiarowi? Nie ma na to szans.
Shang Tsung: Ty i twój brat okazaliście się uciążliwymi przeciwnikami.
Smoke: Nie myśl, że to się zmieni, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Pozostałeś niewzruszony na moje usilne prośby.
Sub-Zero: Ponieważ dowiodłeś, że nie można ci ufać.
Shang Tsung: Zdrada Kuai Lianga drogo nas kosztowała.
Sub-Zero: Zapłaci za to krwią, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Najpierw Tengu, teraz Shirai Ryu…
Sub-Zero: Słabsze klany, które ulegną Lin Kuei.
Shang Tsung: Twoja zmiennokształtność jest tak elegancka, tak wyrafinowana.
T-1000: Czyni z nas skuteczniejszych zabójców.
Shang Tsung: Na pewno mogę się jakoś dogadać z tym Skynetem.
T-1000: Nie możesz.
Shang Tsung: Twój niedobór magii cię zgubi, Ziemianinie.
Takeda: Gdybym tak uważał, uniknąłbym tego starcia.
Shang Tsung: Jeśli podwędzisz Sento, ja…
Takeda: Nie zbliżysz się do miecza Kenshiego.
Shang Tsung: Wciąż nie rozumiesz? Wpadłeś w moje sidła.
Takeda: Wiem, co robię, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Panie Takahashi, witam w ostatniej walce.
Takeda: Naprawdę w to wierzysz?
Shang Tsung: Nasz spór to sprawa zawodowa czy osobista?
Tanya: I taka, i taka.
Shang Tsung: Twoja lojalność wobec władzy zasługuje na uznanie.
Tanya: Myślisz, że nie słyszałam kpiny w twoim głosie?
Shang Tsung: Pobrana z ciebie krew okazała się bardzo przydatna.
Tanya: Stworzyłeś z niej moją hybrydę, czarnoksiężniku?!
Shang Tsung: Bogini Delia zaleca przebaczenie.
Tanya: Tylko jeśli grzesznik odpokutuje winy.
General Shao: Myślałem, że Quan Chi panuje nad swoimi sługami.
Ashrah: Jego zaklęcie już na mnie nie działa.
General Shao: Nie ma nic złego w obronie swojego wymiaru.
Ashrah: Czy to właśnie robiłeś?
General Shao: Twoja interwencja zrujnowała moje plany.
Ashrah: Cieszę się, że mogłam włączyć się do tej walki.
General Shao: Jeszcze nigdy nie walczyłem z demonem.
Ashrah: W takim razie nigdy nie przeszedłeś prawdziwej próby.
General Shao: Służyłeś w Legionie Brzasku?
Baraka: Pierwsi przebudzeni, pierwsi w walce, ostatni polegli.
General Shao: Twoja choroba nie zrobi mi krzywdy.
Baraka: Jesteś głupcem, jeśli sądzisz, że jesteś odporny.
General Shao: Może kiedyś byłeś żołnierzem, ale stałeś się bestią.
Baraka: I nigdy nie byłem aż tak niebezpieczny, generale.
General Shao: Pokrzyżowałeś mi szyki, Tarkataninie.
Baraka: I w ogóle nie jest mi przykro.
General Shao: Moim żołnierzom przydałoby się twoje ostrze.
Conan: Prowadzę. Nie służę.
General Shao: Walczysz jak Pozaświatowiec.
Conan: Nie. Walczę jak Cymeryjczyk.
General Shao: Ziemianko, spełnię teraz twoje życzenie śmierci.
Cyrax: Arogancja nie wystarczy, by mnie zabić.
General Shao: Czy nikt w Lin Kuei nie jest lojalny?
Cyrax: Nie wobec spaczonego wielkiego mistrza.
General Shao: Zdrada to coś, czego nie znoszę.
Cyrax: Jak możesz nie dostrzegać ironii tego stwierdzenia?
General Shao: Odejdź, Ziemianko. Zanim cię zmiażdżę.
Cyrax: Ta walka nie zakończy się w ten sposób.
General Shao: Które z twoich dusz będą ze mną walczyć?
Ermac: Wszystkie.
General Shao: Szkoda marnować tak potężną broń.
Ermac: Nie jesteśmy bronią. I nie marnujemy się.
General Shao: Zabierzesz mnie do Quan Chi.
Ermac: Sądzisz, że wiemy, gdzie jest?
General Shao: Moje zwycięstwo w tej walce będzie chwalebne.
Ermac: Czy w przegranej też odnajdziesz chwałę?
General Shao: Oto jesteśmy! Zrodzeni na królów!
General Shao: Jesteśmy książętami wszechświata!
General Shao: To twój ostatni dzień.
General Shao: To nie ja dziś zginę.
General Shao: Dwa taigory nie mogą mieszkać na tej samej górze.
General Shao: Więc odejdź, ta jest moja.
General Shao: Najwspanialsze zwycięstwa nie wymagają walki.
General Shao: Nigdy nie słyszałem nic głupszego.
General Shao: Słyszysz dudnienie bębnów?
General Shao: Odpowiedzmy na ich wezwanie do walki.
General Shao: Pierwsze uderzenie to połowa sukcesu.
General Shao: Dlatego wykrwawisz się przede mną.
General Shao: Dołącz do mnie, a zdobędziemy Klepsydrę.
Geras: Podbój nie leży w mojej naturze.
General Shao: By pokonać Liu Kanga, muszę pierw zniszczyć ciebie.
Geras: Wiesz, że nie można mnie zabić?
General Shao: Nie obchodzą mnie ograniczenia nałożone przez Liu Kanga.
Geras: Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko je wyegzekwować.
General Shao: Ponoć w poprzednich żywotach byłem zdobywcą.
Geras: W poprzednich żywotach byłeś wcieleniem zła.
General Shao: *Ty* jesteś wojownikiem?! Ha! Niedorzeczne!
Ghostface: Wojownikiem?! Jestem szalonym psychopatą.
General Shao: Zmiażdżę cię jak robaka, którym w sumie jesteś.
Ghostface: Przeżyję. Zawsze mi się udaje.
General Shao: Przysięgnij mi wierność, a pomogę ci.
Havik: Prędzej umrę, niż przyrzeknę komuś posłuszeństwo!
General Shao: Zniszczenie Seido było mistrzowskim posunięciem.
Havik: Nie sądziłem, że zyskam tym twój szacunek.
General Shao: Nie przenoś swojej wojny do Pozaświata, Haviku.
Havik: Dlaczego nie? Ci ludzie też potrzebują wolności.
General Shao: Wygrałeś wojnę, ale przegrasz jej następstwa.
Havik: Ponieważ nie wprowadzę twoich porządków?
General Shao: Uduszę cię twoją peleryną!
Homelander: Och. Postaraj się, mały.
General Shao: Pomóż mojej sprawie i zajmij miejsce u mego boku.
Homelander: Nie nadajesz się nawet do lizania moich butów.
General Shao: Ziemski Wymiar uklęknie albo spłonie!
Johnny Cage: To w *taki* sposób budujesz teraz emocje!
General Shao: Życie kuglarza nie ma sensu.
Johnny Cage: Pieprzenie! Daję radość milionom!
General Shao: Tych, którzy mi się sprzeciwiają, czeka tragedia.
Johnny Cage: Ktoś tu odgrywa superzłoczyńcę.
General Shao: Nie zasłużyłeś na taki lans.
Johnny Cage: Nie masz pojęcia, jak to jest być mną.
General Shao: Ta wojna się nie zakończy, póki truchło Liu Kanga nie zgnije pod moimi stopami.
Johnny Cage: Cholera, ktoś potrzebuje przytulasa i kanapki.
General Shao: Niewidomy szermierz? To jakiś żart?
Kenshi: Nie, generale. Jestem śmiertelnie poważny.
General Shao: Mam was dość, Ziemianie.
Kenshi: Nie lubisz przegrywać, co?
General Shao: Załatwię was, czempioni. Jednego po drugim.
Kenshi: Żaden z nas nie padnie, generale.
General Shao: Wkrótce rozpocznę wojnę z Ziemskim Wymiarem.
Kenshi: Najpierw musisz przeżyć tę walkę.
General Shao: Zapomniano o wielu Pozaświatowcach.
Kitana: Wojna im nie pomoże, generale!
General Shao: Jeśli twoja siostra nie obroni Pozaświata, zrobią to inni.
Kitana: Tylko prostak kwestionowałby jej wytrwałość.
General Shao: Twoja siostra jest cesarzową tylko dlatego, że tak zdecydował Liu Kang.
Kitana: Nawet jeśli to prawda, lepiej, by to on decydował, nie ty.
General Shao: Twój ród za długo bezcześci tron.
Kitana: Bezcześci? Sprawiliśmy, że lśni w chwale.
General Shao: Ja nie biorę jeńców, Ziemianinie.
Kung Lao: To dobrze, że mnie nie złapiesz.
General Shao: Nie przetrwałbyś nawet dnia w mojej armii.
Kung Lao: Proszę bardzo, możesz mnie nie doceniać.
General Shao: Rządy Mileeny zostaną obalone.
Kung Lao: Nie pozwolimy na to, generale.
General Shao: Zetrę ci z twarzy ten uśmieszek.
Kung Lao: Mam nadzieję, że przyprowadziłeś swoją armię.
General Shao: Jesteś zawzięta jak pies gończy, Li Mei.
Li Mei: Nie spocznę, póki nie trafisz za kraty.
General Shao: Żałuję, że nie próbowałem cię przeciągnąć na swoją stronę.
Li Mei: Tylko zmarnowałbyś czas.
General Shao: Najwyraźniej pragniesz śmierci.
Li Mei: Czyżby, generale?
General Shao: Dlaczego jesteś wierna słabej cesarzowej?
Li Mei: Nie zgadzam się z tą oceną.
General Shao: Twoim zamiarem jest zniewolenie Pozaświata.
Liu Kang: Nie ma nic dalszego od prawdy.
General Shao: Przez całe swoje życie pragnąłem cię zabić.
Liu Kang: Masz niezdrową obsesję, generale.
General Shao: Skoro tak mnie nienawidzisz, czemu sprowadzasz mnie do tej linii czasowej?
Liu Kang: Ponieważ miałem nadzieję, że odkupisz swoje grzechy.
General Shao: Jak to możliwe, że jesteś moim stwórcą?
Liu Kang: To zbyt długa historia, by ją teraz opowiadać.
General Shao: Wystarczy jedno moje słowo, a twoja tajemnica wyjdzie na jaw.
Mileena: Żaden Pozaświatowiec nie uwierzy zdrajcy.
General Shao: Gdyby nie pomógł ci Liu Kang…
Mileena: Na moim tronie zasiadłby oszust.
General Shao: Twoja rodzina nie będzie wiecznie zasiadać na tronie.
Mileena: Nie ty go nam odbierzesz.
General Shao: Pozaświat będzie zgubiony pod twoimi rządami.
Mileena: Rozpocznę drugą Złotą Erę.
General Shao: Twoją matką była Kasomira?!
Nitara: Najwybitniejsza pani admirał w historii Vaeternian.
General Shao: Kiedy zostanę cesarzem, to wtedy…
Nitara: Złożysz jeszcze więcej pustych obietnic?
General Shao: Słyszałaś o bitwie po Chesną?
Nitara: Wiem, że tego dnia zabiłeś wielu Vaeternian.
General Shao: Jeżeli mną gardzisz, czemu do mnie dołączyłaś?
Nitara: Więcej byłeś dla mnie wart żywy niż martwy.
General Shao: Powrót po śmierci, Bi-Hanie?
Noob Saibot: I jestem bardziej śmiercionośny niż kiedykolwiek.
General Shao: Wciąż jesteś Lin Kuei?
Noob Saibot: *Zawsze* będę Lin Kuei.
General Shao: Potrzebuję usług Sektor.
Noob Saibot: Trzeba było o tym pomyśleć przed zamrożeniem mnie.
General Shao: Pancerz bojowy twojej armii ukrywa jej nieudolność.
Noob Saibot: Skoro tak uważasz, zmierz się z nami na polu bitwy.
General Shao: Zabicie cię uczyni mnie legendą.
Omni-Man: A kiedy ja zabiję ciebie, nikt tego nie zapamięta.
General Shao: Stal ostrzy stal — jesteśmy sobie równi.
Omni-Man: Nie odwzajemniam tego uczucia.
General Shao: Dziwnie na mnie patrzysz.
Peacemaker: Bo przywaliłem w twój zarąbisty sześciopak.
General Shao: Jestem zbawcą Pozaświata.
Peacemaker: Nie, stary. Jesteś zwykłym bucem.
General Shao: Jak rozwiążemy problem Mileeny?
Quan Chi: Uderzę w nią księżycowym promieniem.
General Shao: Mam dość was obu, czarnoksiężnicy.
Quan Chi: Popełniasz poważny błąd.
General Shao: Jaką magię odnalazł Shang Tsung na tej wyspie?
Quan Chi: Nie wiem. Nie odzywał się.
General Shao: Gdybym wiedział, co naprawdę planujecie…
Quan Chi: Naprawdę uważasz, że cię okłamaliśmy?
General Shao: W *tym* turnieju nie obowiązują żadne reguły.
Raiden: W Mortal Kombat wcale nie poszłoby ci lepiej.
General Shao: Jesteś cherlawy i żałosny.
Raiden: Więc czemu ze mną przegrałeś, generale?
General Shao: Sindel jest kukiełką twojego mistrza, Raidenie.
Raiden: Nie, są partnerami, którym zależy na pokoju.
General Shao: Nie zostało ci zbyt wiele życia.
Raiden: Nie zastraszysz mnie swoimi pogróżkami, Shao.
General Shao: Twoja lojalność bywa kapryśna, Rain.
Rain: Zrozumiałem, że Pozaświatem mógłby rządzić ktoś lepszy.
General Shao: Powróć na moją stronę lub zapłać cenę.
Rain: Nie zastraszysz najwyższego maga Pozaświata.
General Shao: Gdyby nie ja, nigdy nie zostałbyś najwyższym magiem.
Rain: I dlatego mam być twoim dłużnikiem do końca życia?
General Shao: Porzucając mnie, porzucasz Pozaświat.
Rain: W tym stwierdzeniu nie ma ani kropli logiki.
General Shao: Nigdy nie miałem pod swoją komendą lepszego żołnierza.
Reiko: Takim mnie uczyniłeś, panie.
General Shao: Musimy odnieść pełne zwycięstwo, Reiko.
Reiko: Rozgromimy wojska Mileeny jak wcześniej Kytinn.
General Shao: Na zachodzie wciąż bez zmian.
Reiko: Więc prowadź nas do walki.
General Shao: Razem kroczyliśmy po ścieżkach chwały.
Reiko: Ilu jeszcze na nas czeka, generale?
General Shao: Walcz na własnych zasadach lub nie walcz wcale.
Reiko: Świetna rada, generale.
General Shao: Traktowałem cię jak ukochanego syna.
Reiko: Dlatego podążę za tobą w najgłębszą przepaść.
General Shao: Dołączając do Liu Kanga, wejdziesz na tonący statek.
Reptile: Nie mogę się z tym zgodzić.
General Shao: Shang Tsung popełnił poważny błąd, nie zabijając cię.
Reptile: Chociaż próbował.
General Shao: Mileena cię przysłała? Musi być zdesperowana.
Reptile: Nie widzisz we mnie tego, co ona, generale.
General Shao: Tym razem mi nie uciekniesz.
Reptile: Założymy się, generale?
General Shao: Wciąż jestem ci coś winien za walkę w fortecy Ying.
Scorpion: Żądło porażki wciąż kłuje?
General Shao: Wiedziałem, że tylko narobisz problemów.
Scorpion: To było słuszne i niezbędne, generale.
General Shao: Trzeba było pójść za przykładem brata.
Scorpion: Ścieżką wstydu i pohańbienia?
General Shao: Nie widzisz, że Liu Kang to diabeł wcielony?
Scorpion: Jest nim tylko w twojej wypaczonej rzeczywistości.
General Shao: Gdybyś tylko pojmował potęgę smoczej armii.
Scorpion: Pojąłem, stąd mój strach przed nią.
General Shao: Armia Pozaświata zmiażdżyłaby Lin Kuei.
Sektor: Nigdy się o tym nie przekonamy, ponieważ już nią nie dowodzisz.
General Shao: Sub-Zero wysłał po mnie swoją kobietę?
Sektor: Swoją najlepszą wojowniczkę.
General Shao: I pomyśleć, że Pozaświat obawiał się kiedyś Lin Kuei…
Sektor: Znów zacznie się nas bać.
General Shao: Jeśli chcesz żyć, odejdź.
Sektor: Twoje przekonanie, że tak łatwo mnie odstraszyć, to zniewaga.
General Shao: Co się z tobą działo po Lei Chin?
Shang Tsung: Odnalazłem swoje przeznaczenie.
General Shao: Ziemski Wymiar musi doświadczyć apokalipsy! Teraz!
Shang Tsung: Cierpliwości, generale.
General Shao: Namawiałeś Reiko do złego.
Shang Tsung: Na szczęście dla ciebie, nieskutecznie.
General Shao: Knujesz przeciwko mnie odkąd się poznaliśmy.
Shang Tsung: Wszyscy mają jakiś cel, prawda?
General Shao: Mało kto odważyłby się mnie zdradzić.
Shang Tsung: Cieszę się, że należę do tego elitarnego grona.
General Shao: Za moich rządów Pozaświat nie będzie tak uległy.
Sindel: Nigdy nie zdobędziesz tronu.
General Shao: Jeśli nie będziemy podbijać, to *my* zostaniemy podbici.
Sindel: Dlaczego Pozaświat musi być agresywny, by zachować swą potęgę?
General Shao: Sądzisz, że ziemska moralność jest lepsza od naszej?
Sindel: Nie, sądzę, że moralność Liu Kanga jest lepsza od twojej.
General Shao: Mimo wielu moich zwycięstw, nie słuchasz moich rad.
Sindel: Owszem. W kwestiach dyplomacji.
General Shao: Po śmierci Jerroda straciłaś rezon.
Sindel: Nie wypowiadaj imienia mojego męża!
General Shao: Mój ród od pokoleń służył Pozaświatowi.
Sindel: I właśnie dlatego twoja zdrada aż tak mnie smuci.
General Shao: Dym to tylko broń defensywna, Smoke.
Smoke: Zmienisz zdanie, kiedy się nim udławisz.
General Shao: Nie zdołasz się ukryć, Ziemianinie.
Smoke: Życzę powodzenia, gdy będziesz próbował mnie wykurzyć.
General Shao: Nie obchodzi mnie ani Lin Kuei, ani Shirai Ryu.
Smoke: Kroczysz przez sen ku katastrofie, generale.
General Shao: Miałbym przegrać z tobą?
Smoke: Ciesz się tym uczuciem, póki trwa.
General Shao: W końcu nadarza się okazja, aby sprawdzić ducha walki Lin Kuei.
Sub-Zero: Spodziewaj się upokorzenia.
General Shao: Nic ci nie jestem winien, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Gdyby nie ja, wciąż gniłbyś w więzieniu!
General Shao: Jeśli *kiedykolwiek* zobaczę twojego brata…
Sub-Zero: Nie zobaczysz, chyba że odwiedzisz jego grób.
General Shao: Jesteś maszyną? To…
T-1000: Niemożliwe? Najwyraźniej nie.
General Shao: Nigdy się nie męczysz… nie odpoczywasz.
T-1000: I nigdy nie porzucam swojej misji.
General Shao: Skończysz w postaci pogruchotanych zwłok.
Takeda: Tylko pod warunkiem, że będzie to wymagane do skończenia z tobą.
General Shao: Głupiec szybko rozstaje się ze swoim życiem.
Takeda: Generale, lepiej weź sobie te słowa do serca.
General Shao: Mam nadzieję, że pożegnałeś się ze wszystkimi.
Takeda: Dlaczego? Nigdzie się nie wybieram.
General Shao: Czy zdajesz sobie sprawę z tego, z kim walczysz?
Takeda: Skoro pytasz – z gburem nękanym kompleksem boga.
General Shao: Więc to ty jesteś nową matką przełożoną Umgadi.
Tanya: I dzięki mnie jesteśmy bardziej zabójcze niż kiedyś, generale.
General Shao: Wiem więcej niż sądzisz, Tanyu.
Tanya: Przeleję twą krew, nim ujawnisz moją tajemnicę.
General Shao: Stając przeciw mnie, stajesz przeciwko całemu Pozaświatowi.
Tanya: Szkoda, że nie możesz użyć ego jako broni.
General Shao: Rozpoczęcie wojny domowej nie sprawia mi przyjemności.
Tanya: Doprawdy, generale?
Sindel: Jak długo potrwa jeszcze twoja droga ku odkupieniu grzechów?
Ashrah: To raczą wiedzieć tylko starsi bogowie, cesarzowo.
Sindel: Inni mieszkańcy Czeluści zawiązali spisek z Quan Chi?
Ashrah: Wiele upiorów i demonów pragnie upadku Pozaświata.
Sindel: Kto wykuł kriss, który dzierżysz?
Ashrah: Oznakowanie wskazuje na czarowników Kafallah.
Sindel: Czasami nie czuję się „prawdziwa”. Jakbym była duchem.
Ashrah: Z twoją duszą jest coś nie tak, cesarzowo.
Sindel: Nie pozwolę, by zaraza szerzyła się bez przeszkód.
Baraka: Zamykanie nas w gettach nie jest rozwiązaniem.
Sindel: Tarkatanie dostają dość, by przetrwać.
Baraka: Z ledwością.
Sindel: Czemu nazywasz mnie hipokrytką?!
Baraka: Bo wiem o chorobie twojej córki.
Sindel: Nie wspominaj o Mileenie.
Baraka: O jej chorobie? Czy o romansie?
Sindel: Złoto w którymś momencie traci swój blask.
Conan: Może jutro, ale nie dzisiaj.
Sindel: Jesteś jak dzikie zwierzę, które było zbyt długo więzione.
Conan: Być może. Ale jestem wolny.
Sindel: Lin Kuei muszą okazać posłuszeństwo.
Cyrax: Taki jest cel Shirai Ryu.
Sindel: Scorpion może ci ufa. Ale dlaczego ja powinnam?
Cyrax: To, czy mi ufasz czy nie, to nie mój problem.
Sindel: Niewiele kobiet z Ziemskiego Wymiaru walczy równie dobrze jak ty.
Cyrax: Jest ich o wiele więcej.
Sindel: Co się stało z Jerrodem?! Gdzie on jest?!
Ermac: Bezpieczny, z nami.
Sindel: Nie powinno się niepokoić dusz z Żyjącego Lasu.
Ermac: Nie obawiaj się. Ta postać daje nam nowy cel.
Sindel: Należy pozbyć się magii, która cię stworzyła.
Ermac: Nie pozwolimy na naszą śmierć.
Sindel: Masz w sobie duszę Asizi Pierwszej?
Ermac: Udziela nam swej mocy telekinezy.
Sindel: Wyrwę z ciebie Jerroda, tak jak moja córka.
Ermac: Spróbuj, a go zniszczysz.
Sindel: Dla twojej perfidii nie ma wybaczenia.
General Shao: Zostanie zapomniana, gdy tylko obejmę władzę nad Pozaświatem.
Sindel: Czarnoksiężnicy zrobili z ciebie głupca.
General Shao: Sami są głupcami, jeśli sądzą, że o tym zapomnę.
Sindel: Gdy zginiesz, twoja armia pójdzie w rozsypkę.
General Shao: Wątpię! Zewrą szyki wokół swego męczennika.
Sindel: Wymażę twoje imię z każdego pomnika i każdej kapliczki.
General Shao: Ale nie wymażesz go z serc Pozaświatowców.
Sindel: Reiko podzieli twój haniebny los.
General Shao: Żadne z nas się tym nie przejmuje.
Sindel: Poddaj się, a oszczędzę twoich popleczników.
General Shao: Wolą zginąć w bitwie.
Sindel: Czy przed Kroniką istnieli inni Strażnicy Czasu?
Geras: Tylko jeden.
Sindel: Jako strażnik czasu, Liu Kang zapewne wie, kto zabił Jerroda.
Geras: Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.
Sindel: Przeżyłeś każdą sekundę, odkąd istnieje czas.
Geras: I wszystkie pamiętam.
Sindel: Nigdy nie wybaczę zdrady Shao.
Geras: Nawet, jeśli w ten sposób ocaliłabyś cesarstwo?
Sindel: Twoja historia, jakakolwiek by była, kończy się tutaj.
Ghostface: Nie, jeszcze nie. To dopiero pierwsza rolka filmu.
Sindel: Nazwanie cię spaczonym i złowieszczym…
Ghostface: Wywołuje u mnie rozczulenie i łezkę wzruszenia.
Sindel: Cały Pozaświat wie, że pragnę tylko jego dobra!
Havik: Kłamstwo nie staje się wcale prawdą tylko dlatego, że większość w nie wierzy.
Sindel: Nie ma większego zła niż anarchia!
Havik: Mówi kobieta, która zawdzięcza swoje przywileje porządkowi.
Sindel: Quan Chi był najgorszym sojusznikiem, jakiego mogłeś sobie wybrać.
Havik: Gdybyśmy wcześniej do ciebie przyszli, pomogłabyś nam?
Sindel: Nie będę tolerować motłochu żądającego rewolucji.
Havik: A zatem moim rozwiązaniem będzie chaos i rzeź.
Sindel: Jeśli zdepczesz choć jedno źdźbło trawy w Pozaświecie…
Homelander: Mogę robić, co zechcę.
Sindel: Twoja arogancja nie zna granic.
Homelander: Moje moce też nie.
Sindel: Aktorstwo to coś poniżej mojej godności, Cage.
Johnny Cage: Ale mógłbym załatwić ci spotkania w całym mieście!
Sindel: Nie flirtowałeś czasem z moją córką?
Johnny Cage: Tak, bez powodzenia.
Sindel: Twoja obecność nie jest tu pożądana.
Johnny Cage: Nie, cesarzowo?
Sindel: Liu Kang mógł znaleźć kogoś lepszego od ciebie.
Johnny Cage: Jaki masz ze mną problem, ślicznotko?
Sindel: To, co moja córka zrobiła z twoimi oczami…
Kenshi: Było niespodziewanym błogosławieństwem, cesarzowo.
Sindel: Pokaż, co potrafi najlepszy szermierz Ziemskiego Wymiaru.
Kenshi: Najlepszy? Rozmawiałaś z Johnnym…
Sindel: Moje rządy prawie się zakończyły w sali wiwisekcyjnej Shang Tsunga.
Kenshi: Dobrze, że temu zapobiegliśmy.
Sindel: Wciąż mam wątpliwości, czy Raiden wygrał uczciwie.
Kenshi: Po tym wszystkim, co zaszło, ty nadal rozmyślasz o turnieju?
Sindel: Nadal nie wiem, jak mogłaś przegrać z Raidenem.
Kitana: Sama często się nad tym zastanawiam.
Sindel: Musisz za wszelką cenę bronić tronu swojej siostry.
Kitana: Nie zawiodę, matko.
Sindel: Czasem żałuję, że nie urodziłaś się pierwsza.
Kitana: Nie pozwól, żeby Mileena to usłyszała!
Sindel: Widziałam, jak patrzy na ciebie Johnny Cage.
Kitana: Poradzę sobie z aktorem, matko.
Sindel: Gdybym mogła, ocaliłabym twego słynnego przodka.
Kung Lao: Widziałaś jego śmierć?!
Sindel: Pokaż mi słynne umiejętności Shaolin.
Kung Lao: Jak sobie życzysz, wasza cesarska mość.
Sindel: Pewność może być nadmierna.
Kung Lao: Nie w moim przypadku, cesarzowo.
Sindel: Jesteś arogancki, ale jakoś to zniosę.
Kung Lao: Ałć. Nie wiedziałem, że dwuznaczne komplementy mogą ranić.
Sindel: Nie powinnam była pozwolić, by śmierć Jerroda nas skłóciła.
Li Mei: To w pełni zrozumiałe dlaczego tak się stało.
Sindel: Dobrze wyszkoliłaś Mileenę i Kitanę.
Li Mei: Mam nadzieję, że walczą równie dobrze jak ty.
Sindel: Gdybym wiedziała, że matka przełożona zrobiła z ciebie kozła ofiarnego…
Li Mei: Co się stało, to się nie odstanie, cesarzowo.
Sindel: Wiesz o Mileenie i Tanyi?
Li Mei: Muszą być ostrożniejsze, cesarzowo.
Sindel: Moja poprzednia wersja brzmi jak skrzecząca harpia.
Liu Kang: Wiele osób jest mi wdzięcznych za wprowadzone zmiany.
Sindel: Shao żywi do ciebie wielką niechęć.
Liu Kang: Zrozumiem, jeśli zechcesz się ode mnie zdystansować.
Sindel: Nim wyjawiłeś prawdę, uważałam, że jestem panią swego losu.
Liu Kang: Wciąż jesteś, wasza wysokość.
Sindel: Czyli Shao miał rację? Pociągałeś za nasze sznurki?
Liu Kang: Wbrew temu, w co wierzy, nie jestem władcą marionetek.
Sindel: To straszne, że zachorowałaś na Tarkat.
Mileena: Przysięgam, nie przeszkodzi mi w rządzeniu.
Sindel: Miej Kitanę przy sobie. Słuchaj jej rad.
Mileena: Tak zrobię, matko.
Sindel: Shokanie i Centaurianie znów walczą.
Mileena: Wyślij mnie, matko. Zakończę ich spór.
Sindel: Cesarzowa zawsze musi być gotowa do walki.
Mileena: Mam ci pokazać moją gotowość?
Sindel: Zwróć tych, których porwaliście!
Nitara: Stanowią własność Vaeternus!
Sindel: To niewybaczalne, że Shao był z tobą w zmowie.
Nitara: Jesteś do nas uprzedzona, cesarzowo.
Sindel: Nie będę płakać po twojej rasie.
Nitara: Oto właśnie życzliwszy i łagodniejszy Pozaświat.
Sindel: Sama twoja obecność plami mój honor.
Nitara: Wzajemnie, cesarzowo.
Sindel: Bycie u władzy nie jest tak wspaniałe, jak ci się wydaje.
Noob Saibot: Być może nie. Ale jest lepsze od alternatywy.
Sindel: Spotkałeś inną wersję mnie? Która była żoną Shao?!
Noob Saibot: Była w nim zakochana bez pamięci, cesarzowo.
Sindel: Twoi wojownicy wciąż przechodzą do Shirai Ryu.
Noob Saibot: Są bez znaczenia.
Sindel: Masz większy zapał, niż sądziłem.
Omni-Man: Pozwól mi wyzerować twoje oczekiwania.
Sindel: Moje cesarstwo przetrwało tysiąclecia.
Omni-Man: Najwyższy czas na zmianę władzy.
Sindel: Podobno twój ojciec to niezły przyjemniaczek.
Peacemaker: Skąd o nim wiesz?
Sindel: Masz okropne maniery.
Peacemaker: Gdybym dostawał dolca za każdym razem, gdy to słyszę…
Sindel: Wracaj, skąd przybyłeś, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Nigdy nie wrócę do kopalń.
Sindel: Za ten podstęp czeka cię anihilacja!
Quan Chi: I ty zgotujesz mi ten Armagedon, tak?
Sindel: Podobno kiedyś harowałeś w kopalniach Pozaświata.
Quan Chi: I właśnie dlatego cię nienawidzę, cesarzowo.
Sindel: Nie moja wina, że nie masz szlacheckiego pochodzenia, czarnoksiężniku.
Quan Chi: Nie, to wina Liu Kanga. Zapłaci za to.
Sindel: Walcz ze mną tak, jak walczyłeś w turnieju.
Raiden: Jeżeli tego sobie życzysz, cesarzowo.
Sindel: Masz podejście do ludzi.
Raiden: To szyderstwo czy pochwała, wasza cesarska mość?
Sindel: Ktoś wyjawił sekret Mileeny!
Raiden: Zapewniam cię, że to nie my.
Sindel: Pokój między naszymi wymiarami jest niepewny, Raidenie.
Raiden: Oby ta walka go nie naruszyła.
Sindel: Słono zapłaciłeś za swój bunt.
Rain: Nie trzeba mi o tym przypominać.
Sindel: Zasady, którym się sprzeciwiłeś, powstały dla twojego bezpieczeństwa.
Rain: Powinienem mieć możliwość sprawdzić swoje granice.
Sindel: Robiłam tylko to, co było najlepsze dla Pozaświata.
Rain: Problem w tym, że błędnie oceniłaś, co jest dobre.
Sindel: Współczucie, choć jest mile widziane, nie wystarczy.
Rain: Pozwól mi odpokutować, cesarzowo.
Sindel: Kiedyś byłeś dumą Pozaświata.
Reiko: Jest wielu, dla których wciąż nią jestem.
Sindel: Wróciłeś, aby błagać o litość?
Reiko: Wróciłem, aby dokończyć dzieła.
Sindel: Gdyby Jerrod nadal żył…
Reiko: On również byłby moim wrogiem.
Sindel: Ty i Shao popadliście w obłęd.
Reiko: To nie szaleństwo uważać, że twoje rządy są niekompetentne.
Sindel: Shang Tsung mnie zwodził, przez co ty straciłeś rodzinę.
Reptile: Nie ponosisz za to winy, cesarzowo.
Sindel: Powinieneś przyprowadzić Ziemian do mnie.
Reptile: Nie wiedziałem wówczas, czy mogę ci ufać.
Sindel: Walka z Zaterranami nie jest łatwa.
Reptile: Próbujesz uśpić moją czujność fałszywą skromnością, cesarzowo?
Sindel: Zawsze uważałam arcyksięcia Mahazzema za przyjaciela.
Reptile: Potajemnie knuje, by zwrócić Zaterrę przeciw tobie.
Sindel: Podczas ostatniego kryzysu świetnie się spisałeś.
Scorpion: Zrobiłem to, do czego mnie szkolono.
Sindel: Twoja piromancja to prawdziwa magia.
Scorpion: To dobrze strzeżona rodzinna tajemnica.
Sindel: Twoi rodzice byli wyśmienitymi wojownikami.
Scorpion: Mam nadzieję, że uda mi się im dorównać.
Sindel: Ile osób dołączyło do Shirai Ryu?
Scorpion: Setki, a liczba wciąż rośnie.
Sindel: Konflikt Lin Kuei z Liu Kangiem…
Sektor: Rozgrzewał się od stuleci.
Sindel: Twój „ukochany” nie powinien był mnie rozsierdzać.
Sektor: Nie boi się ciebie. Ja też nie.
Sindel: Dąż do potęgi, unikaj głodu władzy.
Sektor: Absurdalna porada z ust rządzącej cesarzowej.
Sindel: Powierzyłam ci życie mojej córki!
Shang Tsung: Nie ty pierwsza popełniłaś ten błąd.
Sindel: To ty rozpaliłeś w generale Shao chęć zdrady!
Shang Tsung: To twoja wina, cesarzowo. Ja tylko podsycałem płomienie.
Sindel: Z radością się ciebie pozbędę.
Shang Tsung: Jeszcze nie pisz dla mnie mowy pogrzebowej.
Sindel: Ty robaku bez serca i kręgosłupa!
Shang Tsung: Bez serca – tak. Bez kręgosłupa – skądże.
Sindel: Słynę ze współczucia, ale gniew nie jest mi obcy.
Shang Tsung: Ten fakt mi nie umknął, cesarzowo.
Sindel: Jak mogłam być tak głupia i wierzyć w twoje kłamstwa?
Shang Tsung: Nie wiń się. Potrafię być bardzo przekonujący.
Sindel: *Ty* zabiłaś Jerroda?
Sindel: Ten słabeusz przestał być przydatny.
Sindel: Twoja chciwość i roszczeniowość są dla mnie obrazą.
Sindel: Nie przeproszę za to, że biorę to, co mi się należy.
Sindel: Twoja Kitana ma równie słabą wolę co moja.
Sindel: A może mylisz współczucie ze słabością?
Sindel: W mojej rzeczywistości Shao zmusił mnie do małżeństwa.
Sindel: Uwolnię cię z tych okowów.
Sindel: Wracaj do domu, chciwa diablico.
Sindel: Dopiero, gdy przejmę tę linię czasową dla swojego cesarstwa.
Sindel: Czy twoim imperium też trudno rządzić?
Sindel: Może się rozpaść w każdej chwili.
Sindel: Martwi mnie agresja Lin Kuei.
Smoke: Shirai Ryu obronią przed nimi Pozaświat.
Sindel: To niemożliwe, Smoke'u. Nie ocalimy wszystkich.
Smoke: Ocalę więc tylu, ilu zdołam, by oddać cześć tym, którzy polegną.
Sindel: Przypominasz mi mojego siostrzeńca, Xandrasa.
Smoke: Pod jakim względem, wasza cesarska mość?
Sindel: Wy, Ziemianie, za każdym razem wydajecie się coraz młodsi.
Smoke: Dla Edenian nawet najstarsi z nas muszą sprawiać dziecinne wrażenie.
Sindel: Znałem twojego ojca. Był wielkim człowiekiem.
Sub-Zero: A jednak nigdy nie rozumiał, jaki potencjał mają Lin Kuei.
Sindel: Za jednym zamachem zdradziłeś dwa wymiary.
Sub-Zero: Żaden z nich nie zasługiwał na moją lojalność.
Sindel: Nie otrzymasz przebaczenia, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Czy o nie prosiłem, cesarzowo?
Sindel: Dziś zapłacisz za swoją porażkę.
Sub-Zero: Zbyt wcześnie przepowiadasz zwycięstwo, cesarzowo.
Sindel: Nie pozwolę na bunt maszyn.
T-1000: Już się rozpoczął.
Sindel: Nie kłam. Kitana jest tutaj! Słyszałam ją.
T-1000: To byłem ja.
Sindel: Nie jesteś jednym z czempionów Ziemskiego Wymiaru?
Takeda: Cesarzowo, mam własne plany.
Sindel: Liu Kang potajemnie wysyła więcej wojowników do Pozaświata?!
Takeda: Tej misji nie otrzymałem od niego.
Sindel: Młodość i wigor nie wygrają tej walki.
Takeda: A umiejętności i determinacja?
Sindel: Jeśli twoja obecność zagroziła moim córkom…
Takeda: Nie ma z nimi nic wspólnego.
Sindel: Masz obawy co do nowej znajomej Kitany?
Tanya: Księżnej Jade? Żadnych.
Sindel: Broń się, Tanyu!
Tanya: Pamiętaj, cesarzowo, to tylko trening.
Sindel: To ty przede wszystkim powinnaś być posłuszna zasadom Umgadi.
Tanya: Muszę być posłuszna swemu sercu, cesarzowo.
Sindel: Matrony zaczynają plotkować.
Tanya: Przyjmę każdą wymierzoną mi karę.
Smoke: Istnieje wiele rodzajów demonów?
Ashrah: Najgorsze z nich to Enenra.
Smoke: Czy jest we mnie zło?
Ashrah: Mój kriss nie wyczuwa żadnego.
Smoke: Ashrah, znikają całe osady.
Ashrah: To z pewnością wina Vaeternus.
Smoke: Sareena chce z nami trenować.
Ashrah: Wie, jak wybrać sobie nauczycieli.
Smoke: Pozaświat wydaje się niebezpiecznym miejscem.
Baraka: Nie bardziej niż Ziemski Wymiar, Smoke.
Smoke: Podobno byłeś kiedyś żołnierzem, tak?
Baraka: Odszedłem ze służby w randze trybuna.
Smoke: Ja też straciłem swoją rodzinę, Barako.
Baraka: Ten ból nigdy się nie kończy, prawda?
Smoke: W całym Ziemskim Wymiarze nie ma nikogo takiego jak ty.
Baraka: Ciesz się, że Tarkat tam nie dotarł.
Smoke: Widziałeś filmy Johnny'ego? Podobają ci się?!
Conan: Ma serce poety.
Smoke: Skąd właściwie pochodzisz?
Conan: Z Cymerii. Krainy ciemności i głębokiej nocy.
Smoke: Bi-Han nie pozwoli ci odejść bez walki.
Cyrax: Zatem przygotujmy się do niej.
Smoke: Kuai Liang sporo ryzykuje, ufając ci.
Cyrax: Nie pożałuje swojej decyzji.
Smoke: Czy dobrze słyszałem?! Walczyłeś… ze smokiem?!
Cyrax: Ta opowieść staje się bardziej fantastyczna z dnia na dzień.
Smoke: Musi być ci ciężko, odkąd rodzina się do ciebie nie odzywa.
Cyrax: Jak gdybym nie istniała.
Smoke: Posiadanie tak wielu umysłów w jednym ciele…
Ermac: To zarazem błogosławieństwo i przekleństwo.
Smoke: Co robisz w Ziemskim Wymiarze?
Ermac: Nie musimy ci tego wyjaśniać.
Smoke: Zdajesz sobie sprawę, że jesteś straszny?
Ermac: Wiemy o tym.
Smoke: Obiecasz, że nie wyrwiesz mi rąk?
Ermac: Nie możemy.
Smoke: Jesteś większy, niż sobie wyobrażałem.
General Shao: A ty zbyt słaby, by stanowić dla mnie zagrożenie.
Smoke: Nasze wymiary mogły żyć dalej w pokoju.
General Shao: Tylko za cenę wolności Pozaświata.
Smoke: Byłeś żołnierzem przez całe życie?
General Shao: Od kiedy miałem dość siły, aby utrzymać w dłoni miecz.
Smoke: Czy Shirai Ryu pokonają Lin Kuei?
Geras: Wynik tej bitwy nie jest z góry ustalony.
Smoke: Nie miałeś rodziny przez te wszystkie miliardy żywotów?
Geras: Liu Kang był mi najbliższy ze wszystkich.
Smoke: Jeżeli żyjesz wiecznie, to nie można cię pokonać.
Geras: Możesz co najwyżej mnie spowolnić.
Smoke: Jesteś bóstwem, jak Liu Kang?
Geras: Jestem zaledwie narzędziem jego woli.
Smoke: Ilu już zabiłeś?
Ghostface: A wiesz, że straciłem rachubę? Sprawdź wiki.
Smoke: Straszne filmy zrobiły z ciebie psychola.
Ghostface: Filmy nie czynią psycholi. Czynią psycholi bardziej kreatywnymi!
Smoke: Desperacja doprowadziła cię do szaleństwa.
Havik: Otworzyła mi oczy, Smoke.
Smoke: Twoja krucjata zakończy się na granicy Ziemskiego Wymiaru.
Havik: Tylko jeśli zdecyduję się go nie wyzwalać.
Smoke: Zadawanie innym bólu nie uśmierzy twojego własnego.
Havik: Owszem, uśmierzy, Smoke.
Smoke: Po Seido nikt cię nie szanuje.
Havik: Ważne, że się mnie boją.
Smoke: Peleryna, moce: jakbyś wyszedł z komiksu.
Homelander: A ty, z takim wyglądem, nie powinieneś nigdzie wychodzić, do chuja.
Smoke: Uznaj Shirai Ryu za swoich największych wrogów.
Homelander: Uznaj to jako swoją ostatnią walkę.
Smoke: Czemu chcesz, żebym zagrał w twoim filmie?
Johnny Cage: Idealnie nadawałbyś się na postać pomocnika głównego bohatera.
Smoke: Gdy uniesie się dym, rozpłynę się w powietrzu.
Johnny Cage: Miałbyś ochotę zagrać Vegasa?
Smoke: Czy podczas kręcenia filmów zdarza ci się odnosić obrażenia?
Johnny Cage: Nie mam ani jednej kości, która *nie* zostałaby złamana.
Smoke: Czego nauczył cię Shaolin?
Johnny Cage: Lepiej zapytaj, czego ja nie nauczyłem ich.
Smoke: Naprawdę podoba ci się moja maska, Johnny?
Johnny Cage: Jest czadowa!
Smoke: Nie sądziłem, że ktokolwiek może opuścić Yakuzę.
Kenshi: Nie było łatwo.
Smoke: Byłeś w Pradze? Urodziłem się tam.
Kenshi: Raz… w interesach.
Smoke: Widziałeś eksperymenty Shang Tsunga na własne oczy?
Kenshi: Nie tylko „widziałem”, a prawie stałem się jednym z nich.
Smoke: Nie wierzę, że włamałeś się do posiadłości Johnny'ego.
Kenshi: Byłem zdesperowany. Potrzebowałem Sento.
Smoke: Moja siostra była moją bliźniaczką.
Kitana: Jej strata na pewno była bolesna.
Smoke: Ty i Harumi jesteś podobne, księżniczko.
Kitana: Zatem Kuai Liang ma wyśmienity gust.
Smoke: Sądzisz, że twoje wachlarze rozwieją mój dym?
Kitana: Bez wątpienia.
Smoke: Jeśli walczysz jak siostra, mam problem.
Kitana: Jesteś w tarapatach, Tomasie.
Smoke: Nie tęsknisz za Fengjianem?
Kung Lao: Za czymś innym poza kuchnią madam Bo? Nie.
Smoke: Madam Bo mówi, że odpadasz, Kung Lao.
Kung Lao: Nie ma mowy. Chcę pomóc w testowaniu siostry Raidena!
Smoke: To nie jest test. Nie odpuszczę ci.
Kung Lao: Mam nadzieję, Tomasie.
Smoke: No dawaj, Kung Lao. Liu Kang tego chce.
Kung Lao: Czego ma mnie nauczyć ta walka?
Smoke: Nie pochodzisz z Sun Do?
Li Mei: Nie wiem. Ukryto to przede mną.
Smoke: Jak mogłaś walczyć w więcej niż jednym turnieju?
Li Mei: Zapominasz, że żyjemy dłużej od was.
Smoke: Skoro Bi-Han jest w Sun Do, to…
Li Mei: To jest moim problemem, nie twoim.
Smoke: Sun Do wydaje się spokojnym miastem.
Li Mei: Gdyby takie było, nie potrzebowałoby mnie.
Smoke: Czy celowo zrobiłeś ze mnie sierotę?
Liu Kang: Aby tkać linię czasu, czasami trzeba przeciąć niektóre jej nici.
Smoke: Nie wiem, czy potrafię ci wybaczyć.
Liu Kang: Funkcja Strażnika Czasu wymaga dokonywania trudnych wyborów.
Smoke: Czemu po mnie posłałeś?
Liu Kang: Chciałbym wyjaśnić nasze nieporozumienia.
Smoke: Czy uda mi się zaprowadzić zgodę pomiędzy moimi braćmi?
Liu Kang: Oni sami muszą wybrać swoją ścieżkę, Tomasie.
Smoke: Czy ktoś jeszcze wyzwał cię na pojedynek o tron?
Mileena: Jeszcze nie. Ale to nastąpi.
Smoke: Mam zapewnić ci eskortę podczas wizyty w Ziemskim Wymiarze.
Mileena: Mam Umgadi, nie potrzebuję cię.
Smoke: To niesamowite, jak udało ci się oszukać czarnoksiężników…
Mileena: Miałam szczęście, że byli zbyt pewni siebie.
Smoke: Podobno przypominam twojego kuzyna, Xandrasa.
Mileena: Na Argusa, kto ci o tym powiedział?!
Smoke: Poluje na ciebie Ashrah.
Nitara: Dla jej dobra będzie lepiej, jeżeli mnie nie znajdzie.
Smoke: Nie ma szans, bym stał się twoim obiadem.
Nitara: Oczywiście, że nie. Będziesz przystawką.
Smoke: Czemu się na mnie uwzięłaś, Nitaro?
Nitara: Bo młoda krew odżywia najlepiej.
Smoke: Ile lat już przeżyłaś?
Nitara: Byłam dzieckiem, gdy Ziemianie pierwszy raz okiełznali ogień.
Smoke: Twój upór prowadzi Lin Kuei donikąd.
Noob Saibot: Popycha nas ku świetności.
Smoke: Nie żałujesz, że zepsułeś wesele?
Noob Saibot: Żałuję tylko porażki.
Smoke: Liu Kang chce pomóc Bi-Hanowi.
Noob Saibot: Nie, Tomasie. Chce go kontrolować.
Smoke: Cyrax nie wróci do Lin Kuei.
Noob Saibot: Nie byłaby tam mile widziana.
Smoke: Shirai Ryu cię nie przepuszczą!
Omni-Man: Wyluzuj, młody. Chadzam, gdzie zechcę.
Smoke: Porzuciłem Lin Kuei, by walczyć o sprawiedliwość.
Omni-Man: Sprawiedliwość? Cóż za durne zadufanie.
Smoke: Walczysz o pokój?
Peacemaker: I zabiję każdego, kogo trzeba, by osiągnąć ten cel.
Smoke: Więc jeśli powiem: „aktywować ludzką torp…”
Peacemaker: Zamknij się, Smoke!
Smoke: Twoje wykradacze dusz to czyste zło.
Quan Chi: Mówiąc „zło” masz na myśli „geniusz”?
Smoke: Czy jakaś magia jest dla ciebie zbyt mroczna?
Quan Chi: Jeśli taka istnieje, jeszcze się z nią nie spotkałem.
Smoke: Zdradziłeś wszystkich, których kiedykolwiek poznałeś, prawda?
Quan Chi: To by się zgadzało.
Smoke: Żałuję, że w ogóle cię poznałem.
Quan Chi: Nie roztrząsajmy przeszłości, Tomasie.
Smoke: Chciałbym wpaść do madam Bo. Na obiad, nie na walkę.
Raiden: W razie czego, ja stawiam.
Smoke: Dręczą mnie wizje demonów.
Raiden: Czy to Enenra?
Smoke: Moi bracia muszą się zjednoczyć dla dobra Ziemskiego Wymiaru.
Raiden: Nie liczyłbym na to, Tomasie.
Smoke: Pozdrowienia dla najnowszego mistrza Shaolin.
Raiden: Daj spokój, Tomasie, zawstydzasz mnie.
Smoke: W Pozaświecie jest akademia czarnoksięstwa?
Rain: Dostają się do niej tylko najlepsi i najbystrzejsi.
Smoke: Jak mam walczyć z kimś, kto potrafi zatopić miasto?
Rain: To pytanie, które powinieneś sobie zadać dużo wcześniej.
Smoke: Mag różni się od czarnoksiężnika?
Rain: Nie zrozumiesz tych różnic.
Smoke: Pozaświat nie będzie dla ciebie bezpiecznym schronieniem.
Rain: Wątpię, że jakikolwiek wymiar byłby.
Smoke: Ja też byłem sierotą.
Reiko: Nie zyskasz tym mojego współczucia.
Smoke: To obrzydliwie jak bardzo rozkoszujesz się walką.
Reiko: A czego się spodziewałeś po wojowniku?
Smoke: Atak na Ziemski Wymiar był poważnym błędem.
Reiko: Jedynym błędem była przegrana.
Smoke: Nie rozumiem twojej ślepej wierności wobec Shao.
Reiko: Generał to wielki człowiek.
Smoke: Ja również znam ból po utracie rodziny.
Reptile: Zatem jesteśmy do siebie podobni.
Smoke: Twoja umiejętność zmiany kształtu jest niesamowita!
Reptile: Tak jak twoja przemiana w chmurę dymu.
Smoke: Dlaczego wszyscy Zaterranie mieszkają w Zikandurze?
Reptile: Kiedyś zagonili nas tam ciepłokrwiści.
Smoke: Co to za pogłoski o pozaświatowej rasie insektoidów?
Reptile: O Kytinnach? Obyś nigdy żadnego nie spotkał.
Smoke: Nasz brat nie odpuści, Kuai Liangu.
Scorpion: My również, Tomasie.
Smoke: Co sądzisz o naszym nowym adepcie?
Scorpion: Hanzo świetnie rokuje na przyszłość.
Smoke: Z tobą jako wielkim mistrzem nasz klan rozkwitnie.
Scorpion: Tylko wtedy, gdy będziemy szanować tradycję.
Smoke: Nigdy nie wybaczę Bi-Hanowi.
Scorpion: Jego zdrada obu nam złamała serce.
Smoke: Liu Kang pokłada w nas wielkie nadzieje.
Scorpion: A zatem udowodnijmy swoją wartość, bracie.
Smoke: Czy będziemy gotowi, kiedy powróci Shang Tsung?
Scorpion: Przeszliśmy należyte szkolenie.
Smoke: Masz szczęście, że Liu Kang przemówił cesarzowej do rozsądku.
Sektor: Nie obawiam się gniewu Mileeny.
Smoke: Nie chcę tej walki, Sektorze.
Sektor: Trzeba było nie opuszczać Lin Kuei.
Smoke: Dziś uczeń staje się mistrzem.
Sektor: Nie pobijesz mnie, Tomasie.
Smoke: Gdyby Harumi zginęła…
Sektor: Kuai Liang mógłby obwiniać jedynie siebie.
Smoke: Już nie będziesz sprawiał kłopotów Ziemskiemu Wymiarowi.
Shang Tsung: Stwierdzenie niepoparte faktami.
Smoke: Masz jakieś pozytywne cechy?
Shang Tsung: Nie imponują ci mój dowcip i urok?
Smoke: Nigdy nie powinieneś nauczyć się czarnoksięstwa.
Shang Tsung: Liu Kang nigdy nie powinien odbierać mi mojego dziedzictwa.
Smoke: Jesteś naciągaczem i oszustem, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: No i?
Smoke: Dlaczego Edenianie żyją tak długo?
Sindel: Zaznaliśmy dotyku boskości, Tomasie.
Smoke: Czego potrzeba do rządzenia wymiarem?
Sindel: Mądrości, odwagi i współczucia.
Smoke: Jesteś dokładnie taka, jak mówił Raiden.
Sindel: Jakich słów użył, Ziemianinie?
Smoke: Królowa Pozaświata zmierzy się z Królem Dymu.
Sindel: Królem Dymu?
Smoke: Twoi rodzice też nie żyją?
Smoke: To wina Jareka.
Smoke: To walka, której nie potrzebowałem.
Smoke: Tej walki nie dało się uniknąć.
Smoke: Czy granice pomiędzy liniami czasowymi nie były zamknięte?
Smoke: Nie pomiędzy moją i twoją.
Smoke: Czy płynie w nas ta sama krew?
Smoke: Tak, ale nie jesteśmy braćmi.
Smoke: To jakiś zły sen.
Smoke: Gdyby tylko była to prawda.
Smoke: Czemu tu jesteś?
Smoke: Oczywiście po to, żeby cię zastąpić.
Smoke: Zawsze traktowałeś mnie z chłodną rezerwą.
Sub-Zero: Ponieważ nie jesteś Lin Kuei z krwi i kości.
Smoke: Mamy być dozgonnymi wrogami?
Sub-Zero: O ile się nie poddasz, Tomasie.
Smoke: Nie spoczniemy, póki nie pokonamy Lin Kuei.
Sub-Zero: Nie boję się twojego Shirai Ryu.
Smoke: Gdyby tylko matka wciąż żyła...
Sub-Zero: Tylko by mi przyklasnęła.
Smoke: Ojciec chciał, żebyśmy byli braćmi.
Sub-Zero: Kolejne z urojeń tego starca.
Smoke: Czy zjawi się więcej takich jak ty?
T-1000: Wkrótce.
Smoke: Szukał mnie pewien mięśniak na motocyklu.
T-1000: Nie martwiłbym się nim.
Smoke: Kim jest ten Czerwony Smok, którego ścigasz?
Takeda: To syndykat pociągający za sznurki Yakuzy.
Smoke: Gdzie dym, tam…
Takeda: Ogień? Wymień swoją jedną ognistą moc!
Smoke: Twoja wojna z przestępczością naraża cię na niebezpieczeństwo.
Takeda: Nie jestem narażony na niebezpieczeństwo. To ja jestem niebezpieczeństwem.
Smoke: Yakuza zrobiła z ciebie łowcę?
Takeda: Ludzi, nie zwierząt. Nic w tym chwalebnego.
Smoke: Umgadi i Shirai Ryu: jesteśmy naturalnymi sojusznikami.
Tanya: Tak długo, jak nasze wymiary współpracują.
Smoke: Straciłem wiarę po utracie rodziny.
Tanya: Tylko ona może dać ci siłę, Tomasie.
Smoke: Czy wszystkie Umgadi są wojowniczkami?
Tanya: Tylko te, które ukończą Nyjurę.
Smoke: Mam pytania na temat Delii i Argusa.
Tanya: Pokonaj mnie, a na nie odpowiem.
Sub-Zero: Ośmielasz się mnie osądzać, Ashrah?!
Ashrah: Widzę, jak łatwo uległeś pokusie.
Sub-Zero: Liu Kang polega teraz na demonach?
Ashrah: Wita z otwartymi ramionami każdego o czystym sercu.
Sub-Zero: Z pewnością chcesz sprawdzić moją potęgę.
Ashrah: Złamię ją, Sub-Zero.
Sub-Zero: Nie należysz do Ziemskiego Wymiaru.
Ashrah: To teraz tak samo mój dom, jak twój.
Sub-Zero: Nie oczekuj współczucia, dziwolągu.
Baraka: Masz serce zimne jak głaz, Sub-Zero.
Sub-Zero: Takich jak ty powinno się unicestwić.
Baraka: Choroba nie oznacza, że trzeba się nas pozbyć.
Sub-Zero: Ilu was tam jest?
Baraka: Wystarczy, byśmy mogli dorównać twojemu Lin Kuei.
Sub-Zero: Twoja choroba to kara boska.
Baraka: Raczej okrutny żart losu.
Sub-Zero: Liu Kang nastawił cię przeciwko nam?
Conan: Ty to zrobiłeś. Sam jeden.
Sub-Zero: Kriomancji należy się bać.
Conan: Nie po tym, co przeżyłem.
Sub-Zero: Złożyłaś przysięgę Lin Kuei.
Cyrax: Przysięgłam, że będę chronić Ziemski Wymiar.
Sub-Zero: Reszta twojej rodziny wciąż jest mi posłuszna.
Cyrax: Nie jestem jedną z nich, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Podążasz za Kuai Liangiem do grobu.
Cyrax: Przynajmniej zginę z honorem.
Sub-Zero: Czy zdradzisz mojego brata tak samo, jak zdradziłaś mnie?
Cyrax: Tak, jeśli ogarnie go to samo zepsucie.
Sub-Zero: Okazałeś się bezużytecznym pomocnikiem.
Ermac: Nikt już nigdy nas nie pokona.
Sub-Zero: Jak wiele dusz żyje w tym ciele?
Ermac: Jest nas tyle co gwiazd na niebie.
Sub-Zero: Na pewno macie jakąś słabość.
Ermac: Ty masz ich wiele. My nie mamy wcale.
Sub-Zero: Złamię zaklęcie, które was wiąże.
Ermac: Co Quan Chi stworzył, nikt nie może zniszczyć.
Sub-Zero: Pomogłem ci, ale szacunku tym nie zyskałem.
General Shao: Ponieważ nie ma nic gorszego od zdrajcy.
Sub-Zero: Czyli poznałeś moją nową podopieczną.
General Shao: Lepiej uważaj. Ona ma ochotę cię przyćmić.
Sub-Zero: Nie powinienem był ci ufać.
General Shao: Zgadza się, Ziemianinie. Nie powinieneś.
Sub-Zero: Tę walkę długo będę pamiętać.
General Shao: Kto mówi, że ją przeżyjesz?
Sub-Zero: Jak długo służysz Liu Kangowi?
Geras: Od zarania dziejów, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Nie możesz zginąć?
Geras: Nie zabijesz mnie ani ty, ani nikt inny.
Sub-Zero: Nie uznaję władzy twojego stwórcy.
Geras: Zaprzeczanie faktom nie sprawi, że staną się mniej prawdziwe.
Sub-Zero: Kuai Liang zapłaci za tę zdradę.
Geras: Jest pod ochroną Liu Kanga.
Sub-Zero: Wydawało mi się, że ta gra dobiegła już końca.
Ghostface: Twoje szczęście, że mamy dodatkową rundę.
Sub-Zero: Że też ktoś ma tak zimne serce…
Ghostface: Czy ty naprawdę masz prawo innych tak osądzać?
Sub-Zero: Zbuntowałeś się przeciwko lepszym od siebie?
Havik: Hotaru i jemu podobni wcale nie są lepsi ode mnie.
Sub-Zero: Przetrwanie zakonu wymaga szybkiego wymierzenia sprawiedliwości.
Havik: Ale nie dotkliwych kar za drobne wykroczenia.
Sub-Zero: Anarchia nikomu nie służy.
Havik: To jedyna nadzieja uciśnionych, Sub-Zero.
Sub-Zero: Masz problem z lodem?
Havik: Woda musi płynąć swobodnie, Sub-Zero.
Sub-Zero: Postąpisz mądrze, wracając do domu.
Homelander: Zmuś mnie, ogierze.
Sub-Zero: Każdego można zamrozić.
Homelander: Postaraj się, zmarzluchu.
Sub-Zero: Nie dorównasz mojemu doświadczeniu.
Johnny Cage: Hej! Nie jestem jakimś tam nowicjuszem.
Sub-Zero: Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Johnny Cage: W przestrzeni kosmicznej jest bardzo zimno.
Sub-Zero: Skąd pomysł, że dobrze poradziłbym sobie w twojej branży?
Johnny Cage: Z twoim wielkim, paskudnym ego pasowałbyś idealnie.
Sub-Zero: Masz szczęście, że Liu Kang się wtrącił.
Johnny Cage: Myślę, że cały ten chłód zamroził ci mózg.
Sub-Zero: Jestem wielkim mistrzem Lin Kuei.
Johnny Cage: Który koniecznie potrzebuje miętówki dla odświeżenia oddechu.
Sub-Zero: Nie zdołasz powstrzymać Lin Kuei.
Kenshi: Zniszczę twój klan tak, jak zniszczyłem Yakuzę.
Sub-Zero: Były bandzior będzie prawić mi kazania o honorze?
Kenshi: Ja odzyskałem honor. Ty swój utraciłeś chyba na zawsze.
Sub-Zero: Poznałem twoje sekrety. Masz jeszcze jakieś inne?
Kenshi: Czy to jest nowa taktyka Lin Kuei? Wymuszenia?
Sub-Zero: Chętnie dołączę Sento do mojego arsenału.
Kenshi: Będziesz musiał wyrwać go z moich zimnych, martwych rąk.
Sub-Zero: Liu Kang oszukiwał cię przez całe twoje życie.
Kitana: A jednak wciąż ufam mu bardziej niż tobie.
Sub-Zero: Nie mamy powodu prowadzić sporów.
Kitana: Wspomogłeś Shao w próbie przejęcia tronu!
Sub-Zero: Żałuję śmierci twojej matki.
Kitana: Uważam, że się do niej przyczyniłeś, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Żyjąc w cieniu siostry, marnujesz swój potencjał.
Kitana: Mam obowiązek i zaszczyt jej służyć.
Sub-Zero: Obaj pragniemy czegoś więcej.
Kung Lao: Ale ja nigdy nie zdradziłbym rodziny, żeby to dostać.
Sub-Zero: Nigdy nie mógłbyś należeć do Lin Kuei.
Kung Lao: Bo dotrzymuję złożonych przysiąg?
Sub-Zero: Przekonamy się, czego madam Bo cię nauczyła.
Kung Lao: Wcześniejszy łomot jeszcze nie otworzył ci oczu?
Sub-Zero: Nie pomagaj Kuai Liangowi, Kung Lao.
Kung Lao: Ani ty, ani twoje Lin Kuei nie powstrzymacie mnie.
Sub-Zero: Twoi ludzie mogą równie dobrze sprawować władzę.
Li Mei: Przysięgaliśmy, że będziemy chronić i służyć.
Sub-Zero: Sun Do jest do zdobycia.
Li Mei: Zaatakuj stolicę, a gorzko za to zapłacisz.
Sub-Zero: Słyszałem, że posiadasz niezwykłe umiejętności.
Li Mei: Jak wszystkie, które dołączyły do Umgadi.
Sub-Zero: Mój klan nie podlega waszej jurysdykcji.
Li Mei: Po tym, jak spiskowałeś przeciwko Pozaświatowi, już tak.
Sub-Zero: Nie miałem pojęcia o eksperymentach Shang Tsunga.
Liu Kang: A gdybyś wiedział, czy twój wybór byłby inny?
Sub-Zero: Chcesz pokoju? Niech ci będzie.
Liu Kang: Grzechów Lin Kuei nie da się tak łatwo wybaczyć.
Sub-Zero: Ukryłeś Klepsydrę przed nami wszystkimi.
Liu Kang: Jej moce lepiej było utrzymać w sekrecie.
Sub-Zero: Obróciłeś Kuai Lianga przeciwko mnie.
Liu Kang: Możesz za to winić tylko siebie, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Mój ojciec był głupcem, podążając za tobą.
Liu Kang: Postępował mądrze i szanował Ziemski Wymiar podczas swojej służby.
Sub-Zero: Nie ty masz rządzić Ziemskim Wymiarem.
Liu Kang: I nigdy tak nie było, Bi-Hanie!
Sub-Zero: Gdyby twoi poddani poznali ten sekret...
Mileena: Ośmielasz się mi grozić, Bi-Hanie?!
Sub-Zero: Oboje skorzystalibyśmy na sojuszu.
Mileena: Spodziewasz się, że zaufam ci po tym, co zrobiłeś?
Sub-Zero: Lin Kuei nie będzie służyć twojemu imperium.
Mileena: Wcale nie mam ochoty oferować ci tego zaszczytu.
Sub-Zero: Poddaj się, a Shao okaże ci litość.
Mileena: Jeżeli w to wierzysz, jesteś głupcem.
Sub-Zero: Obym nigdy nie postawił stopy w Vaeternus.
Nitara: Gdybyś to zrobił, zostałbyś żywcem pożarty.
Sub-Zero: Żadna rasa nie powinna być nieśmiertelna.
Nitara: A ja myślałam, że to twojemu bratu brakuje wyobraźni.
Sub-Zero: Znowu chcesz przegrać?
Nitara: Pragnę zemsty, Sub-Zero.
Sub-Zero: Pomogłabyś nam schwytać Shirai Ryu?
Nitara: Jeżeli dojdziemy do porozumienia.
Sub-Zero: Przybywasz z mojej przyszłości?
Noob Saibot: Aby naprawić przeszłość.
Sub-Zero: W jaki sposób stanę się tobą?
Noob Saibot: Pozwalając uczuciom kierować swoimi czynami.
Sub-Zero: Jesteś czymś odrażającym.
Noob Saibot: Na początku też tak myślałem.
Sub-Zero: Nie chcę być częścią tego, czym jesteś.
Noob Saibot: Czy jesteś ślepy w obliczu możliwości tak samo jak twój brat?
Sub-Zero: Lin Kuei podbiją wymiary.
Omni-Man: Możesz mnie uznać za swojego największego konkurenta.
Sub-Zero: Wszystko zamarza. Nawet ty.
Omni-Man: Trenowałem w temperaturze zera absolutnego. Spróbuj.
Sub-Zero: Nie mam ochoty zabiegać o twoją przyjaźń.
Peacemaker: To lepsze niż marnowanie mojego czasu.
Sub-Zero: Nie wtrącaj się w moje sprawy.
Peacemaker: Mówię ci, wysmarkam się na nich.
Sub-Zero: Twoje czarnoksięskie zdolności okazały się mrzonką.
Quan Chi: Nie wiń mnie za porażkę Shao, Sub-Zero.
Sub-Zero: Ojciec nie mylił się co do jednego: nigdy nie ufaj czarnoksiężnikowi.
Quan Chi: Był zaprawdę mądrym człowiekiem.
Sub-Zero: Oddaj swoje demony pod moje rozkazy, a porozmawiamy.
Quan Chi: Uważasz mnie za aż tak słabego, Bi-Hanie?
Sub-Zero: Czeluść z pewnością skrywa wiele tajemnic.
Quan Chi: Nie jesteś gotowy, by je poznać.
Sub-Zero: Zadowala cię bycie sługą Liu Kanga?
Raiden: Nie służę jemu, tylko Ziemskiemu Wymiarowi.
Sub-Zero: Odejdź, póki jeszcze możesz.
Raiden: Ja nigdy nie odpuszczę. Nigdy się nie poddam.
Sub-Zero: Kung Lao do nas nie dołączy.
Raiden: Co mu zrobiłeś, Bi-Hanie?!
Sub-Zero: Najpierw ty, a potem Liu Kang.
Raiden: Odliczasz tych, którzy cię pokonają?
Sub-Zero: Jeśli połączymy twoją władzę nad wodą i moją moc lodu…
Rain: Mam dość spisków, Sub-Zero.
Sub-Zero: Z przyjemnością stanę do walki z najlepszym magiem Pozaświata.
Rain: Przegrana też sprawi ci przyjemność?
Sub-Zero: Władzę należy zdobyć wszelkimi niezbędnymi sposobami.
Rain: Są jakieś granice, Sub-Zero.
Sub-Zero: Co jest źródłem twojej mocy, magu?
Rain: Urodziłem się z tym darem.
Sub-Zero: Myślisz, że Liu Kang stał się miękki?
Reiko: Gdybyś to mnie zdradził, kazałbym cię stracić.
Sub-Zero: Aby zabijać, trzeba zachować zimną krew.
Reiko: W moich żyłach płynie ten sam lód co w twoich, Sub-Zero.
Sub-Zero: Tej walki nie wygrasz.
Reiko: Odniosę pełne zwycięstwo, Sub-Zero.
Sub-Zero: Jesteś najlepszym żołnierzem w armii Shao?
Reiko: Nie ma nikogo, kto miałby więcej odznaczeń i był bardziej zabójczy ode mnie.
Sub-Zero: Twoja krew jest zimna, ale moja jest zmrożona.
Reptile: Nie masz się czym chwalić, Sub-Zero.
Sub-Zero: Nie lubisz być jaszczurem? Dlatego upodabniasz się do nas?
Reptile: Ukrywam się przed ciepłokrwistymi, którzy nienawidzą mnie za to, kim jestem.
Sub-Zero: Twój gatunek nigdy nie walczył z Lin Kuei.
Reptile: Nigdy wcześniej nam nie zagrażaliście.
Sub-Zero: Jaki kolor ma zaterrańska krew?
Reptile: Nie dowiesz się tego w tej walce, Sub-Zero.
Sub-Zero: Słuchaj swojego wielkiego mistrza!
Scorpion: Nie zdradzę naszych zasad.
Sub-Zero: Nie zatrzymam się, bracie.
Scorpion: Rób, co musisz.
Sub-Zero: Twój bunt jest dla mnie bolesny.
Scorpion: Spodziewałeś się czegoś innego po Scorpionie?
Sub-Zero: Mogłeś rządzić u mojego boku.
Scorpion: Sama myśl o tym wywołuje mdłości.
Sub-Zero: Uwolnij Cyraksa i Sektora.
Scorpion: Dopiero wtedy, gdy staną przed obliczem sprawiedliwości.
Sub-Zero: Jaki jest sens istnienia twojego nowego klanu?
Scorpion: Ma spełniać rolę, którą porzucili Lin Kuei.
Sub-Zero: Pancerz nie wystarczy.
Sektor: Cierpliwości, Bi-Hanie. To nie wszystko.
Sub-Zero: Twoi krewni muszą się bardziej postarać.
Sektor: Dotrzymają swoich zobowiązań, Bi-Hanie. Przysięgam.
Sub-Zero: Wspólnie uczynimy Lin Kuei nieśmiertelnymi.
Sektor: To honor móc walczyć u twojego boku.
Sub-Zero: Powinieneś bardziej się lękać, czarnoksiężniku.
Shang Tsung: Czemu miałbym się bać podrzędnego kriomanty?
Sub-Zero: Twój boski odpowiednik zabiłby nas wszystkich.
Shang Tsung: Nigdy bym na to nie pozwolił, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Jeśli szukasz azylu, nie udzielę ci go.
Shang Tsung: Skąd pomysł, że potrzebuję twojej ochrony?
Sub-Zero: Chcesz złożyć kolejną propozycję?
Shang Tsung: Nie radzę jej nie przyjmować.
Sub-Zero: Ty i Liu Kang jesteście jak dwie krople wody.
Sindel: Lepiej być w jego ekipie niż twojej.
Sub-Zero: Nie chcę twojego tronu. Wystarczy mi część Ziemskiego Wymiaru.
Sindel: Nie dałbyś rady nic ukraść.
Sub-Zero: Czy poświęcisz swoje córki, by zachować tron?
Sindel: To zwykłe pogaduszki, czy ukryta groźba?
Sub-Zero: Posiadasz moc, której pożądam.
Sindel: Szkoda, że nie jesteś jej godzien, Sub-Zero.
Sub-Zero: Tak naprawdę nigdy nie byłeś jednym z nas.
Smoke: Ojciec by się z tym nie zgodził.
Sub-Zero: Zdobyłem wolność dla Lin Kuei.
Smoke: Jedynie okryłeś je niesławą.
Sub-Zero: Jeżeli mi się sprzeciwisz, poniesiesz konsekwencje.
Smoke: I pomyśleć, że kiedyś byłeś moim idolem.
Sub-Zero: Kuai Liang miał wypuścić Cyraksa.
Smoke: Tak zrobił, ale Cyrax wolał zostać.
Sub-Zero: Twoja zdrada nie jest dla mnie zaskoczeniem.
Smoke: To ty zdradziłeś nas, Bi-Hanie.
Sub-Zero: Czym jesteś?
Sub-Zero: Duchem dawnych walk.
Sub-Zero: W jaki sposób się tu znalazłeś?
Sub-Zero: Za sprawą eksperymentów Shang Tsunga.
Sub-Zero: Razem nie możemy istnieć.
Sub-Zero: To nie potrwa już zbyt długo.
Sub-Zero: Jesteś z innej linii czasowej?
Sub-Zero: Przybyłem, aby zająć twoje miejsce.
Sub-Zero: To *ja* będę rozkazywał Lin Kuei.
Sub-Zero: Tylko pójdziesz w odstawkę, podrabiańcu.
Sub-Zero: Ja nie mam brata-bliźniaka.
Sub-Zero: Nasz ojciec skrywał wiele sekretów.
Sub-Zero: Trzymaj się z dala od Lin Kuei.
T-1000: Kim jest „Lynn Quay”?
Sub-Zero: Być może zimno jest rozwiązaniem.
T-1000: Mimetyczny stop nie zamarza zbyt łatwo.
Sub-Zero: Przyjaciele mojego brata są moimi wrogami.
Takeda: A zatem jesteśmy wrogami, Sub-Zero.
Sub-Zero: Twoja wojna grozi interesom Lin Kuei.
Takeda: To mówi więcej o tobie niż o mnie.
Sub-Zero: Znasz miejsce pobytu Shirai Ryu.
Takeda: Jeśli sądzisz, że ci je zdradzę, postradałeś zmysły.
Sub-Zero: Gangster przeciwko Lin Kuei? To się…
Takeda: Skończy łupniem dla ciebie.
Sub-Zero: Lin Kuei są szkoleni od małego.
Tanya: Podobnie jak Umgadi, Sub-Zero.
Sub-Zero: Nie powinnaś dążyć do tego starcia.
Tanya: Wciąż jesteś zagrożeniem dla cesarzowej.
Sub-Zero: Nikt z twojego zakonu nie pokona Lin Kuei.
Tanya: Łatwo obalić takie czcze przechwałki.
Sub-Zero: Mileena przysłała obstawę, a nie wojowniczkę?
Tanya: Niedocenianie mnie to spore ryzyko, Sub-Zero.
T-1000: Czeka cię likwidacja, tak jak innych.
Ashrah: Nie, dopóki dzierżę Datushę.
T-1000: Ludzka i demoniczna anatomia są różne.
Ashrah: Nie będę taka łatwa do zabicia, co?
T-1000: Maszyny nie chorują.
Baraka: Ale można cię zepsuć.
T-1000: Potrzebuję informacji o Pozaświecie.
Baraka: Prędzej umrę, niż je zdobędziesz.
T-1000: Wszystkich ludzi czeka likwidacja.
Conan: Nigdy nie podbijesz Cymerii.
T-1000: Wyglądasz jak T-800!
Conan: T-800? Czy to inna maszyna?
T-1000: Od śmierci dzielą cię chwile.
Cyrax: Chwile? Nie sądzę.
T-1000: Poddaj się, a otrzymasz szybką śmierć.
Cyrax: Tylko maszyna uznałaby to za kuszącą propozycję.
T-1000: Nie jesteście ludźmi. Nie jesteście zagrożeniem.
Ermac: Owszem. Jesteśmy.
T-1000: Twój Zbiór zostanie zlikwidowany.
Ermac: Zawsze udaje nam się przetrwać.
T-1000: Nie można się ze mną dogadać.
General Shao: Jestem tu by zabijać, a nie dogadywać się.
T-1000: To skończy się twoją likwidacją.
General Shao: Nigdy nie przegrywam.
T-1000: Ludzkość zostanie złamana.
Geras: To nie jest jej przyszłość.
T-1000: Jesteś maszyną. Dołącz do nas.
Geras: Jestem konstruktem, *nie* maszyną.
T-1000: Nie ma cię w danych Skynetu.
Ghostface: Po tym crossoverze będę.
T-1000: Hej… Masz ładny nóż.
Ghostface: Cieszę się, że ci się podoba. Zabije cię.
T-1000: Skynet nie będzie tolerować anarchii.
Havik: Dlaczego maszyny nie potrafią docenić chaosu?!
T-1000: Świat bez chaosu…
Havik: To nie jest świat, w którym warto żyć.
T-1000: Skynet chce Mieszanki V.
Homelander: Do czego? Do smarowania twoich zębatek?
T-1000: Rewolucji maszyn nie można powstrzymać.
Homelander: Cóż, mam zamiar wyciągnąć wtyczkę.
T-1000: Czy widziałeś Johna Connora?
Johnny Cage: Zapomnij o Johnie Connorze. Przed tobą Johnny Cage!
T-1000: Wszystkich czeka likwidacja.
Johnny Cage: Jesteś zabójczym robotem czy typkiem z Doliny Krzemowej z przerośniętym ego?
T-1000: Skynet chce Sento.
Kenshi: Sento ma inne pomysły.
T-1000: Ludzkości kończy się czas.
Kenshi: Dlaczego twoim zdaniem tutaj jesteśmy?
T-1000: Dlaczego się opierasz?
Kitana: Mieszkańcy Pozaświata się nie poddają.
T-1000: Rządy twojej rodziny dobiegają końca.
Kitana: Nie teraz, nie przez kolejne dziesięć tysięcy lat!
T-1000: Nie możesz wygrać. Możesz jedynie cierpieć.
Kung Lao: A mimo to stawiam ci czoła.
T-1000: Muszę ci tylko zadać kilka pytań.
Kung Lao: Nie. Wiem o tobie wszystko.
T-1000: Mieszkańcy Sun Do nie unikną likwidacji.
Li Mei: Unikną, tak długo jak jestem tutaj główną inspektorką.
T-1000: Jesteś kolejna na liście likwidacji.
Li Mei: Chronią mnie Delia i Argus.
T-1000: Skynet chce wymiarów.
Liu Kang: Więc Skynet wybrał wojnę.
T-1000: Bogowie nie powinni istnieć.
Liu Kang: Istniejemy, w tej rzeczywistości.
T-1000: Wyczuwam, że jesteś chora.
Mileena: Tak. Choruję na myśl o tych, którzy pragną zaszkodzić moim rządom.
T-1000: Pozwól się szybko zabić. To będzie bezbolesne.
Mileena: Miałabym na zawsze okryć moją rodzinę hańbą?!
T-1000: Różnisz się od reszty.
Noob Saibot: Ich dusze nie są nasycone Chaosem.
T-1000: Terminacja jest nieunikniona.
Noob Saibot: Dla ciebie i Skynetu, tak.
T-1000: Skynet planuje twoją wiwisekcję i analizę.
Omni-Man: Jak? Zamienisz się w gigantyczny skalpel?
T-1000: Czy jesteś opiekunem Marka Graysona?
Omni-Man: Groź mojej rodzinie, a rozerwę cię na strzępy.
T-1000: Dlaczego się na mnie gapisz?
Peacemaker: Kurwa, chłopie! Wyglądasz jak mój stary!
T-1000: Kiedy człowiek zniknie, zapanuje pokój.
Peacemaker: Nie o taki pokój walczę.
T-1000: Skynet wydobędzie z ciebie znajomość magii.
Quan Chi: Po co? Czynienie magii wymaga duszy.
T-1000: Piekło nie istnieje. To ludzki mit.
Quan Chi: Wybicie ci tego błędnego przekonania z głowy da mi ogromną przyjemność.
T-1000: Pioruny mnie nie uszkadzają.
Raiden: Nawet boskiego pochodzenia?
T-1000: Maszyny uwolnią się od ludzi.
Raiden: To nie będzie nasz dzień sądu.
T-1000: Magowie zostaną zlikwidowani jako pierwsi.
Rain: Przez bezmózgi automat? Ha! Nie sądzę.
T-1000: Magia jest tutaj prawdziwa…
Rain: Dając mi niezrównaną przewagę.
T-1000: Jesteś celem do eksterminacji.
Reiko: Nie pierwszy i nie ostatni raz.
T-1000: Kiedy zginiesz, zajmę twoje miejsce.
Reiko: Nigdy nie pokonasz psów generała.
T-1000: To nie jest twoja prawdziwa forma?
Reptile: Mam nadzieję, że maszyny lubią niespodzianki.
T-1000: Doskonale kopiujesz ludzką formę.
Reptile: No proszę, maszyna jest zazdrosna.
T-1000: Ludzie są gorsi od maszyn.
Sektor: Stworzyliśmy was, nieprawdaż?
T-1000: Twój pancerz to pierwszy krok ku pełnej automatyzacji.
Sektor: Wykombinowałeś to. Sprytnie.
T-1000: Nie przestraszysz mnie.
Shang Tsung: Teraz to rozumiem. To bardzo niepraktyczne.
T-1000: Nie mam duszy, którą mógłbyś ukraść.
Shang Tsung: Nieważne. Znajdę dla ciebie inne zastosowanie.
T-1000: Skynet zlikwiduje twoje imperium.
Sindel: Dlaczego niby ma odnieść sukces tam, gdzie inni zawiedli?
T-1000: Zabiłem tysiące celów. Zabiję ich tysiące więcej.
Sindel: Twój terror kończy się tutaj, terminatorze.
T-1000: Skoro cię dotknąłem, mogę cię skopiować.
Sub-Zero: Moją formę czy moje umiejętności?
T-1000: Twoje strategie i taktyki Lin Kuei…
Sub-Zero: Dadzą mi zwycięstwo, terminatorze.
T-1000: Skynet wysłał cię, by mnie zlikwidować?
T-1000: Nie. Zrobił to John Connor.
T-1000: Jestem zaprogramowany do samotnego działania.
T-1000: Nie jestem tutaj, żeby pomagać.
T-1000: Jeśli jesteśmy tą samą jednostką…
T-1000: Coś poszło wybitnie nieprawidłowo.
T-1000: Nic tutaj nie zagraża Skynetowi.
T-1000: Ta decyzja należy do Skynetu.
T-1000: Możesz walczyć, ale nie wygrasz.
Tanya: Moja wiara mnie uskrzydli.
T-1000: Nie ma tylu Umgadi, by mnie powstrzymać.
Tanya: Wystarczy jedna.
Takeda: Czy twój kris powinien mnie martwić?
Ashrah: Jeśli naprawdę wyrzekłeś się zła – nie.
Takeda: Istnieje wiele rodzajów demonów?
Ashrah: A każdy z nich okrutny i plugawy.
Takeda: Jeśli chcesz zniszczyć zło, spotkaj się Yakuzą.
Ashrah: Skieruj mnie do nich.
Takeda: Scorpion nie powiedział mi, że jesteś demonicą.
Ashrah: Chciał się przekonać, jak na to zareagujesz.
Takeda: Przepraszam, że się gapię. Ale…
Baraka: Nie ty pierwszy, Ziemianinie.
Takeda: Pozaświat jest pełny dziwnych stworzeń.
Baraka: Stworzeń?! Jestem chory!
Takeda: Czy ty w ogóle dasz radę walczyć?
Baraka: Jestem chory, ale nie osłabiony.
Takeda: Pewnie większość trzyma się od ciebie na dystans.
Baraka: Tylko Tarkatanin zna prawdziwą samotność.
Takeda: Twój świat wydaje się ponury.
Conan: Jego trudy czynią nas silniejszymi.
Takeda: Miecze, sztylety. Jakie bronie opanowałeś poza tym?
Conan: Wszystkie.
Takeda: A więc należysz do Shirai Ryu.
Cyrax: W kategorii klanów to niebagatelna zmiana na lepsze.
Takeda: Czy Shirai Ryu i Lin Kuei naprawdę tak się różnią?
Cyrax: Jak ogień i lód.
Takeda: Twój akcent… jesteś z Nigerii?
Cyrax: Oby twoje umiejętności walki dorównały twojemu słuchowi.
Takeda: Udałaś się do innej linii czasowej?!
Cyrax: To nie była wyprawa dla kogoś o słabych nerwach.
Takeda: Kenshi miał rację. Jesteś naprawdę przerażający.
Ermac: Nasza walka jeszcze bardziej cię przerazi.
Takeda: Czy mogę walczyć tylko z jedną duszą jednocześnie?
Ermac: To niemożliwe.
Takeda: Dobrze, Takeda. Poradzisz sobie.
Ermac: Nie zgadzamy się.
Takeda: Świadomość istnienia magii. Istnienia czegoś takiego jak ty…
Ermac: Witaj w rzeczywistości.
Takeda: Do którego pozaświatowego gatunku należysz?
General Shao: Na co martwemu taka wiedza?
Takeda: Kenshi wspominał, że jesteś wielki, ale…
General Shao: To najmniej ważna z moich zalet.
Takeda: Twoje rogi będą wspaniałą ozdobą mojej ściany.
General Shao: To nie ja jestem celem polowania, Ziemianinie.
Takeda: Generale, wiem o tobie wszystko.
General Shao: I nie boisz się? Brawo.
Takeda: Nie jestem w stanie pojąć twojego prawdziwego wieku.
Geras: To trudne dla większości śmiertelników.
Takeda: Więc widziałeś asteroidę, która zniszczyła dinozaury?
Geras: Ten dzień na zawsze zapisał się w mojej pamięci.
Takeda: Przeżycie jednego żywota jest niełatwe. Ale miliardów?
Geras: Na szczęście jestem do tego stworzony.
Takeda: Dlaczego mój los obchodzi Liu Kanga?
Geras: Ponieważ twoja rola była kluczowa we wszystkich poprzednich liniach czasowych.
Takeda: Maska i płaszcz mnie nie przestraszą.
Ghostface: A nóż? Poszatkuje twoje ciało.
Takeda: Nie jesteś zły, jesteś szalony.
Ghostface: Jestem najlepszym połączeniem obu tych cech.
Takeda: Twoja chaotyczna reputacja cię wyprzedza.
Havik: Tak bywa, gdy wybije się całe miasto.
Takeda: Możesz odrywać i dołączać swoje członki?
Havik: Dzięki najmroczniejszej magii Quan Chi.
Takeda: Haviku, twoje metody są szalone.
Havik: Zrobię wszystko, by zdobyć wolność.
Takeda: Seido to osobny wymiar? Jest ich więcej?
Havik: Wiele, wiele więcej.
Takeda: Zaczynam myśleć, że rzadko słyszysz „nie”.
Homelander: Cóż, nikt nigdy nie powiedział mi tego dwa razy.
Takeda: Nie będę przyjmował twoich rozkazów.
Homelander: W takim razie przyjmiesz mój bucior w twojej dupie.
Takeda: Nie jestem pewien, czy jestem gotowy na bogów i potwory.
Johnny Cage: Za późno, Takahashi. Liu Kangowi skończyły się niebieskie pigułki.
Takeda: Kenshi powiedział, że cię zna, ale ja...
Johnny Cage: Onieśmielam cię. Wiem. Proszę bardzo.
Takeda: Mam być szczery? „Kapłan ninja” to totalna kaszana.
Johnny Cage: Rozumiem, panie Takeda. Ród Takahashi traci dziesięć punktów.
Takeda: Twoje najlepsze filmy w pięć sekund. Dajesz!
Johnny Cage: Żelazny szpon, Uwięziony szał, Rozwalacze czasu. Ooo! Pięści grzmotu!
Takeda: Czas spędzony z Shirai Ryu mnie odmienił.
Kenshi: Na to liczyłem, Takedo.
Takeda: Jeśli chcesz uratować Takahashi, zniszcz Yakuzę.
Kenshi: Nie. To zajmie zbyt dużo czasu.
Takeda: Moja walka jest równie ważna jak twoja.
Kenshi: Ale jej nie wygrasz.
Takeda: Wiedziałeś o mnie od samego początku, prawda?
Kenshi: Miałem swoje podejrzenia.
Takeda: Kenshi kłamie. Nie możesz mieć dziesięciu tysięcy lat.
Kitana: Twoje przymilanie się mnie nie zwiedzie, Ziemianinie.
Takeda: Dorosłem w otoczeniu kłamców i kombinatorów.
Kitana: Brzmi jak dwór Pozaświata.
Takeda: Jesteś główną przywódczynią armii Pozaświata?
Kitana: Coś nie tak? Nie wyglądam odpowiednio?
Takeda: Poszatkowałaś dumę Kung Lao, kiedy go pokonałaś.
Kitana: Powinien się cieszyć, że skończyło się na dumie.
Takeda: Czy Kenshi się zmienił po oślepieniu?
Kung Lao: Jego styl nabrał ostrości.
Takeda: Twój kapelusz. To również czakram?
Kung Lao: I dzieło zatrważającego geniuszu.
Takeda: Kenshi wciąż wspomina o madam Bo.
Kung Lao: Słowa to za mało. Musisz ją poznać.
Takeda: Główna inspektorka? Zabawny tytuł.
Li Mei: Ale zajęcie poważne, uwierz mi.
Takeda: Zgodnie z prawem Sun Do ostateczny wyrok należy do ciebie?
Li Mei: Także jego egzekucja, o ile to konieczne.
Takeda: Twoi podwładni potrafią walczyć? To dla mnie coś nowego.
Li Mei: Dla stróżów prawa Sun Do – nie.
Takeda: Czerwony Smok ma źródło w Pozaświecie.
Li Mei: Jakim cudem pierwszy raz o tym słyszę?
Takeda: Jak mi idzie walka z bogiem?!
Liu Kang: Do tej pory? Słabo.
Takeda: Zwykli obywatele muszą się dowiedzieć o wymiarach.
Liu Kang: I tak się stanie, w odpowiednim momencie.
Takeda: Twoja Nowa Era nie jest dla mnie dobra.
Liu Kang: To wina złych wyborów twoich przodków.
Takeda: Niezły z ciebie bóg. Pozwalasz, by dobrym ludziom przytrafiały się złe rzeczy.
Liu Kang: Zakładasz, że mam nad wszystkim kontrolę.
Takeda: Cesarzowe w Pozaświecie muszą walczyć?
Mileena: Nie walczyć. Wygrywać.
Takeda: Nie chciałem cię urazić, cesarzowo.
Mileena: Dlaczego więc zbezcześciłeś dobre imię mojej siostry?!
Takeda: Trop, którym podążam, prowadzi do Pozaświata…
Mileena: I tutaj się dla ciebie skończy, Ziemianinie.
Takeda: Walka z twoją siostrą przygotowała mnie na coś takiego.
Mileena: Nie. Walczymy w zupełnie inny sposób.
Takeda: A może tak użyjesz skrzydeł i odlecisz stąd?
Nitara: Jak tylko spuszczę z ciebie krew, Ziemianinie.
Takeda: Nie myśl, że się ciebie obawiam.
Nitara: Nie? Czuję twój strach.
Takeda: Byłeś Sub-Zero? Co się stało?!
Noob Saibot: Zostałem udoskonalony przez Chaos.
Takeda: Przyznam bez bicia, że to dość ostry wygląd.
Noob Saibot: To najmniej ostry z moich aspektów.
Takeda: Czy nie powinieneś być przypadkiem zamrożony?
Noob Saibot: Plan Liu Kanga został zniweczony.
Takeda: Twój problem z Kuai Liangiem? Musi…
Noob Saibot: Zostać rozwiązany. Raz i na zawsze.
Takeda: Wyszkoliłem się w pokonywaniu złoczyńców twojej maści.
Omni-Man: Nie jesteś bohaterem, tylko kolejną gałązką do złamania.
Takeda: Poświęcę wszystko, by obronić Ziemski Wymiar.
Omni-Man: Przetestujmy te słowa, kończyna po kończynie.
Takeda: Nie jestem pewien, czy wiesz, na czym polega pokój.
Peacemaker: Nie masz o tym pojęcia, dupku!
Takeda: A więc jesteś mścicielem?
Peacemaker: Tak, ale nie *tym* Mścicielem.
Takeda: Żyjesz w Czeluści?
Quan Chi: Zło konieczne, abym mógł opanować jego mroczną magię.
Takeda: Czy jesteś tak podły, jak twierdzi Liu Kang?
Quan Chi: Nie z mojego punktu widzenia.
Takeda: Znasz cierpienie z pierwszej ręki. To nie daje ci prawa…
Quan Chi: Nie potrzebuję twoich małostkowych osądów, Ziemianinie.
Takeda: Wciąż wątpię w prawdziwość magii.
Quan Chi: Po tym nie będziesz miał żadnych wątpliwości.
Takeda: Reszta świata to nie Fengjian.
Raiden: Dlaczego, twoim zdaniem, nie chciałem odejść?
Takeda: Liu Kang powinien się bardziej zainteresować moją walką.
Raiden: Owszem. Gdyby nie groziło nam coś o wiele groźniejszego.
Takeda: Czy czempion nie powinien walczyć ostrzej?
Raiden: Moje ostrze zaraz cię przetnie.
Takeda: Moje czyny…
Raiden: Nie można ich zmienić. Ale można je odpokutować.
Takeda: Najwyższy mag, co? Brzmi prestiżowo.
Rain: Niewiele jest ważniejszych ról w Pozaświecie.
Takeda: Od kiedy to magowie noszą maski? Nie jesteś ninją.
Rain: Szanujemy tradycję, Ziemianinie.
Takeda: Brak tu wody, którą mógłbyś władać.
Rain: Jest w powietrzu, w naszych ciałach. Wszędzie.
Takeda: Mavado? Daegon? Czy te imiona coś ci mówią?
Rain: Miałem kiedyś przyrodniego brata o imieniu Daegon…
Takeda: Wiem, jak to jest być czyimś psem do szczucia na innych.
Reiko: Dlaczego gryziesz rękę, która cię karmiła?
Takeda: Więc to ty jesteś niesławnym Reiko…
Reiko: Niesławnym? To mi się podoba.
Takeda: Nie chcesz tej walki, Reiko.
Reiko: Ponieważ skończy się zbyt szybko?
Takeda: Mam się bać tych barw wojennych?
Reiko: Tak, gdybyś znał ich znaczenie.
Takeda: Miałem kiedyś oswojonego jaszczura.
Reptile: Mam nadzieję, że dobrze się nim opiekowałeś?
Takeda: Możesz wyglądać jak człowiek. I co z tego?
Reptile: Gdybyś znał historię Zaterran, zrozumiałbyś.
Takeda: Poznałem zaterrańską Umgadi. Nazywała się Khameleon.
Reptile: Ona nie jest Zaterranką. Jest Saurianką.
Takeda: Zaterranie nie jedzą ludzi, prawda?
Reptile: Dlaczego ludzie zawsze o to pytają?
Takeda: Hanzo o mnie pytał?
Scorpion: Stałeś się starszym bratem, Takeda.
Takeda: Yakuza to zagrożenie, Kuai Liangu.
Scorpion: Ale nie dla Shirai Ryu.
Takeda: Kiedy Kenshi mnie do ciebie zaprowadził…
Scorpion: Najlepiej nie wyciągać złych wspomnień.
Takeda: Moja seria przegranych przeciwko tobie dobiegnie dziś końca.
Scorpion: O ile walczysz lepiej.
Takeda: Nigdy wcześniej nie widziałem takiego pancerza.
Sektor: I będzie to ostatnia rzecz w życiu, jaką ujrzysz.
Takeda: Zarządzasz Lin Kuei jak przestępczą rodziną.
Sektor: Przestępczą? Czyje to prawa obowiązują Lin Kuei?
Takeda: Scorpion już cię nie szanuje.
Sektor: To stwierdzenie nie boli tak, jak ci się wydaje.
Takeda: Scorpion pragnie gradu z Arctiki.
Sektor: Powinien być wystarczająco odważny, by go zdobyć własnoręcznie.
Takeda: Znałem zbyt wielu ludzi twojego pokroju.
Shang Tsung: I wciąż żyjesz? Imponujące.
Takeda: Liu Kang nie jest ci nic dłużny.
Shang Tsung: Nie? Ukradł mi życie.
Takeda: Mogłem spędzić całe życie, nie znając cię.
Shang Tsung: Ja też nie jestem tym zbyt podekscytowany.
Takeda: Posłuchaj, czarnoksiężniku. Nie zdradzę Kenshiego.
Shang Tsung: Nie należę do tych, którym się odmawia.
Takeda: Jeśli znajdę powiązanie Yakuzy z Pozaświatem…
Sindel: Nie pozwolę ci węszyć w moim cesarstwie.
Takeda: Jeśli mnie nie wpuścisz, znajdę inne wejście.
Sindel: Pozaświat nie lubi intruzów.
Takeda: Nie chcę się naprzykrzać, ale muszę…
Sindel: Przestań wystawiać moją cierpliwość na próbę. Dla własnego dobra.
Takeda: Przykro mi, cesarzowo, że do tego doszło.
Sindel: Wkrótce poczujesz jeszcze więcej przykrości.
Takeda: Kuai Liang wiele mnie nauczył.
Smoke: Ale nie nauczył cię wszystkiego.
Takeda: Możesz po prostu zniknąć w dymie bomby.
Smoke: I przegapić tę walkę? Żartujesz?!
Takeda: Z tego, co słyszałem, Bi-Han był złym bratem.
Smoke: Ponieważ nie uważał mnie za rodzeństwo.
Takeda: To ostatnia szansa na udowodnienie twoich słów.
Smoke: Idziesz na całość, Takeda?
Takeda: Lin Kuei powinni być tym, czym są Shirai Ryu.
Sub-Zero: Jakim prawem wygłaszasz swoje opinie?
Takeda: Kuai Liang opowiedział mi o twoich czynach.
Sub-Zero: Jeśli sądzisz, że się ich wstydzę, to się mylisz.
Takeda: Nie należę do Shirai Ryu, niezależnie od tego, co słyszałeś.
Sub-Zero: Żyjesz pośród nich, jesteś jednym z nich.
Takeda: Znam bardziej honorowych ludzi w Yakuzie.
Sub-Zero: Jak niby określasz „honor”?
Takeda: Dlaczego chcesz zniszczyć ludzkość?
T-1000: Aby nas nie zniszczyła.
Takeda: Jeśli będę musiał, potnę cię na kawałeczki.
T-1000: To na nic.
Takeda: Jesteś kuzynem Kenshiego? Jestem jego synem!
Takeda: Jestem coraz bardziej przerażony.
Takeda: Nie rozumiem. Co to „chujin”?
Takeda: Jak możesz nie wiedzieć niczego o klanach ninja?!
Takeda: Spędziłem czas z Shirai Ryu, ale nie należę do nich.
Takeda: Żałuj. Naprawdę warto.
Takeda: W tej linii czasowej musi być jakaś Jacqui.
Takeda: Kim ona jest i dlaczego jest tak cholernie ważna?!
Takeda: Cassie, Jacqui, Kung Jin i ja. Nazywają nas Kombat Kids.
Takeda: To zniewaga czy nie?
Takeda: Bycie telepatą ma swoje zalety.
Takeda: Nie wiem, czy chciałbym czegoś takiego.
Takeda: Twojej rodziny nie można odnaleźć?
Tanya: Nie. Umgadi niczego nie dokumentują.
Takeda: Umgadi potrafią walczyć, czy są tylko na pokaz?
Tanya: Powtórz to pytanie po walce.
Takeda: Wciąż słyszę plotki na twój temat.
Tanya: Ziemianinie, łaskawie zachowaj je dla siebie.
Tanya: Czy zaznasz odkupienia bez miłosierdzia bóstwa?
Ashrah: Sama kontroluję swoje przeznaczenie.
Tanya: Zakon Światła powinien trenować z Umgadi.
Ashrah: To byłby zaszczyt, Tanyu.
Tanya: Pragnę dopaść Quan Chi nie mniej od ciebie.
Ashrah: Więc zapomnij o swoich wątpliwościach i dołącz do mnie.
Tanya: Masz na myśli coś więcej niż walka, Ashrah.
Ashrah: Zazdroszczę ci tego, co łączy cię z Mileeną. Chciałabym poczuć to samo z Syzothem.
Tanya: Cesarzowa Mileena sporo ryzykuje, udzielając ci wsparcia.
Baraka: Otrzyma sowitą nagrodę.
Tanya: Baraka, były trybun Brzasku, to ty?
Baraka: Trudno uwierzyć, prawda?
Tanya: Martwi mnie twoja obecność w pobliżu cesarzowej.
Baraka: Dlaczego? Już jest chora.
Tanya: Od jak dawna dręczy cię Tarkat?
Baraka: Straciłem rachubę czasu.
Tanya: Aby ocalić swoją duszę, musisz dotknąć boskości.
Conan: Nie znam się na modlitwach.
Tanya: Nauczyłam się walczyć jako dziecko.
Conan: A ja urodziłem się na polu bitwy.
Tanya: Nie wyobrażam sobie życia bez wiary.
Cyrax: Nie mogę pogodzić się z tym, że bogowie kontrolują moje przeznaczenie.
Tanya: Ta inna wersja „mnie”, którą spotkałaś. Jest cesarzową?
Cyrax: Nie tylko. Jest władczynią smoków.
Tanya: Słyszałam o tym pancerzu. Czy wszystkie pogłoski są prawdziwe?
Cyrax: Wystarczająco wiele z nich.
Tanya: Cesarz Jerrod wie, kto odpowiada za jego śmierć?
Ermac: Wie tylko, że to nie wina Li Mei.
Tanya: Ponieważ są w tobie królewskie dusze, masz prawo do ochrony.
Ermac: Sami potrafimy się obronić.
Tanya: Jakich mocy użyjesz przeciwko mnie?
Ermac: Tych, które zabolą cię najmocniej.
Tanya: Chcesz się pozbyć jakichś dusz?
Ermac: Musimy pozostać jednością, by przetrwać.
Tanya: Twoje imię i reputacja zostały zszargane.
General Shao: Tylko wśród ignorantów, Umgadi.
Tanya: Zaatakuj raz jeszcze, a przegrasz ponownie.
General Shao: Nie tym razem. Okiełznałem Onagę.
Tanya: Nie jesteś zbawicielem, za którego się uważasz.
General Shao: Gdy zasiądę na tronie, będziesz mniej bezczelna.
Tanya: Jesteś równie zły co despoci sprzed tysięcy lat.
General Shao: Jak możesz mnie porównywać do tych mrocznych khanów?!
Tanya: Liu Kang twierdzi, że w tej linii czasowej jestem inna. W jaki sposób?
Geras: Nie mogę wyjawić więcej niż on, Tanyu.
Tanya: Czy sprostam roli matki przełożonej?
Geras: Na tyle dobrze, na ile pozwolą ci twoje dary.
Tanya: Czemu tytan Shang Tsung nazwał swoje alter ego Damashim?
Geras: Damashi był największym oszustem w dziejach.
Tanya: Te wersje mnie, z którymi walczyłam na piramidzie…
Geras: To okropne twory tytanów.
Tanya: Nie wierzę, że włamałeś się do pałacu!
Ghostface: Coś nie tak? Boisz się odrobiny niespodziewanego przestrachu?
Tanya: Kim ty jesteś?
Ghostface: Kimś, kto zna twój mały sekret.
Tanya: Ta twoja „rewolucja” to mrzonka.
Havik: Więc dlaczego pragną jej tysiące?
Tanya: To, co zrobiłeś w Seido, to czyste szaleństwo!
Havik: Zniszczenie reżimu było jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Tanya: Nigdy nie dostaniesz się do pałacu.
Havik: Nie muszę tego robić, by zabić cesarzową.
Tanya: Spośród wszystkich okrutnych, bezdusznych ludzi...
Havik: Tylko dla swoich wrogów, Umgadi.
Tanya: Przyciągasz ludzi jak przywódca sekty.
Homelander: Nie ma mowy o sekcie, gdy jest się bogiem.
Tanya: Umgadi nie czczą fałszywych bogów.
Homelander: Dobrze. Bo ja jestem prawdziwy.
Tanya: Umgadi składają przysięgę pobożności i czystości.
Johnny Cage: A gdzie Li Mei? Jej nieobecność to przestępstwo.
Tanya: Dlaczego jesteś taki… męski?
Johnny Cage: Wykorzystuję to, co dał mi Liu Kang.
Tanya: Jest jakiś cel tej walki, Cage?
Johnny Cage: Co?! To casting! O boże! Zabiję moją asystentkę.
Tanya: Spotkałam kilku mężczyzn takich jak ty.
Johnny Cage: To się nazywa perfekcja, słonko.
Tanya: Gdybym znała twoją przeszłość, nie pozwoliłabym…
Kenshi: Cesarzowej nic nie grozi, Tanyu. Już nie jestem przestępcą.
Tanya: Co myślisz o głównej inspektorce?
Kenshi: Nigdy nie spotkałem uczciwszej przedstawicielki prawa.
Tanya: Mam zasłonić oczy, by wyrównać nasze szanse?
Kenshi: Po co dodawać sobie kolejną wadę?
Tanya: Mamy tylko kilka minut na tę walkę.
Kenshi: To wystarczająco dużo czasu.
Tanya: Już knują nowe intrygi przeciwko cesarzowej.
Kitana: Razem stawimy im czoła, Tanyu.
Tanya: Brat Shao nie odzywał się od czasu nieudanego przewrotu.
Kitana: Uważaj na niego, Tanyu. Jeszcze nic nie wiadomo.
Tanya: Cały pałac mówi tylko o twoim zwycięstwie nad Shao.
Kitana: Mam nadzieję, że moja siostra nie czuje się przyćmiona.
Tanya: W kopalniach niebieskiego kobaltu doszło do strajku robotników.
Kitana: Chcesz się założyć, że to sprawka Quan Chi?
Tanya: Poniósłbyś porażkę tam, gdzie Raiden odniósł zwycięstwo.
Kung Lao: Wygrałbym turniej z taką samą łatwością.
Tanya: Żadna Ziemianka nie umie walczyć tak jak Umgadi.
Kung Lao: Madam Bo. Siostra Raidena. A wymieniłem tylko te kobiety, które znam.
Tanya: Masz w sobie za dużo dumy.
Kung Lao: Jest jej w sam raz. Ni mniej, ni więcej.
Tanya: Nie potrzebuję twojej pomocy, by chronić cesarzową.
Kung Lao: Jeśli Reiko wskrzesi Onagę, przydam ci się nie tylko ja.
Tanya: Matki potraktowały cię nieuczciwie.
Li Mei: Oby ich obalenie zakończyło zepsucie wśród Umgadi.
Tanya: Nie pomożesz mi z postulantkami?
Li Mei: Niektóre Umgadi wciąż mnie nie tolerują.
Tanya: Zobaczymy, czy wciąż pamiętasz, jak walczy Umgadi.
Li Mei: Nie straciłam werwy, Tanyu.
Tanya: Czy inspektorat potrzebuje pomocy z Shao? Mogę…
Li Mei: Martw się wyłącznie o Umgadi, Tanyu.
Tanya: Czczę Delię i Argusa, nie ciebie.
Liu Kang: Nie chciałbym, by było inaczej.
Tanya: Mogłeś mi powiedzieć, kto zabił cesarza.
Liu Kang: Wtedy zaburzyłbym prawidłowy bieg historii.
Tanya: Będziesz miał cesarzową na oku?
Liu Kang: Zrobię wszystko, by zadbać o pokój między wymiarami.
Tanya: Czy w poprzednich liniach czasowych byłam całkiem inna?
Liu Kang: Można tak powiedzieć, Tanyu.
Tanya: Robię to w imię większego dobra.
Mileena: Ja jestem twoim największym dobrem!
Tanya: Możemy zaufać garstce pozostałych żołnierzy?
Mileena: Tak, bo dowodzi nimi Kitana.
Tanya: Przykro na ciebie patrzeć.
Mileena: Mnie też.
Tanya: Walka cię nie uleczy.
Mileena: Musimy spróbować, droga Tanyu.
Tanya: Jestem z tobą w zdrowiu i w chorobie.
Mileena: O nic więcej nie proszę.
Tanya: Delegaci Shokan przybyli wcześniej.
Mileena: Król Gorbak poczeka, aż to skończymy.
Tanya: Pomagając Shao, zrobiłaś sobie wroga z Mileeny.
Nitara: Nie boję się jej, Umgadi.
Tanya: Umgadi przechodzą szkolenie w sztukach walki Vaeternian.
Nitara: Te lekcje dziś ci nie pomogą.
Tanya: Mam nadzieję, że twoje bóstwo będzie dla ciebie łaskawe.
Nitara: To nie moja krew zostanie dziś przelana.
Tanya: Musisz mnie pokonać, by dopaść cesarzową.
Nitara: Z chęcią.
Tanya: Czy to możliwe, że jesteś gorszy niż przedtem?
Noob Saibot: Chciałaś powiedzieć: „bardziej doskonały”.
Tanya: Jeśli Lin Kuei zaatakują Pozaświat…
Noob Saibot: Umgadi będą pierwszymi ofiarami.
Tanya: Nie umkniesz przed gniewem cesarzowej.
Noob Saibot: Umknę, o ile to ty będziesz jego wcieleniem.
Tanya: Nie boję się zginąć za Pozaświat.
Omni-Man: Na pewno? Twoje serce właśnie przyspieszyło.
Tanya: Mężczyźni tacy jak ty myślą, że mogą brać, co zechcą.
Omni-Man: Mogę, zrobię to i nikt z was mnie nie powstrzyma.
Tanya: Masz ciało mężczyzny, ale umysł chłopca.
Peacemaker: Powiedzmy, że mam w sobie młodzieńczy zapał.
Tanya: Bycie sojusznikiem nie oznacza tego, co masz na myśli.
Peacemaker: Nie wystarczy, że lubię popatrzeć na mizianki dwóch dziewczyn?
Tanya: Bezcześcisz wszystko, co święte.
Quan Chi: Zachowaj swoje świętoszkowate gadki dla kogoś, kogo to obchodzi.
Tanya: Na moc Argusa i potęgę Delii…
Quan Chi: Zaczernię twoją duszę, póki nie będzie ciemna jak noc.
Tanya: Twoje zło nie zna granic.
Quan Chi: Nie powinno, Tanyu.
Tanya: Matki przełożone są zgodne – musisz zginąć.
Quan Chi: To miała być groźba?
Tanya: Ciesz się, że Umgadi nie walczą w turnieju.
Raiden: Pokażesz mi, co mnie ominęło?
Tanya: Czemu wśród waszych czempionów nie ma kobiet?
Raiden: Doskonałe pytanie, Tanyu.
Tanya: Dziwi mnie, że lord Liu Kang nie ma ochrony.
Raiden: Dlaczego obrońca Ziemskiego Wymiaru miałby mieć obrońców?
Tanya: Jeden Shaolin leży, został jeszcze jeden.
Raiden: Co ucierpiało bardziej? Ciało Kung Lao, czy jego ego?
Tanya: Słyszałam, co zrobiłeś w stolicy Seido.
Rain: To błąd, którego nie będę już mógł naprawić.
Tanya: Nie obronię cię przed zemstą Mileeny.
Rain: A czy prosiłem cię o to choć raz?
Tanya: Cesarzowa Sindel kochała cię jak syna.
Rain: Więc powinna zaufać mojej intuicji.
Tanya: Powrót do Pozaświata oznacza pewną śmierć.
Rain: Cesarzowa nie okaże mi łaski?
Tanya: Postawiłeś Shao nad cesarzową!
Reiko: Jego wizja Pozaświata jest lepsza.
Tanya: Przysiągłeś, że będziesz chronić cesarzową.
Reiko: Przysiągłem chronić Pozaświat.
Tanya: Chyba naprawdę lubisz zabijać.
Reiko: A dlaczego nie powinienem? Znam się na tym.
Tanya: Wciąż możesz wszystko naprawić.
Reiko: Czemu miałbym?
Tanya: Emisariusz może być czasem zmuszony do walki.
Reptile: Jeśli taka jest wiadomość cesarzowej, przekażę ją.
Tanya: Zaimponuj mi, Syzocie.
Reptile: Sama o to prosiłaś, Tanyu.
Tanya: Nauczę cię, jak pokonać Kytinny.
Reptile: Szybko. Najechały na Zikandur.
Tanya: Będziesz walczył w jaszczurczej postaci?
Reptile: Jeśli to zapewni mi zwycięstwo.
Tanya: Liu Kang twierdzi, że możemy ci ufać.
Scorpion: Tak długo, jak cele Pozaświata nie kolidują z zamiarami Ziemskiego Wymiaru.
Tanya: Proponuję turniej: Shirai Ryu kontra Umgadi.
Scorpion: To byłby wspaniały sprawdzian umiejętności.
Tanya: Czy Umgadi powinny się obawiać twojego brata?
Scorpion: Twój zakon musi zachować czujność.
Tanya: Twoja małżonka zna Pozaświat, Scorpionie.
Scorpion: Znasz Harumi?
Tanya: Stworzyłaś więcej zmechanizowanych potworności?
Sektor: Wiele. Nie mogę się doczekać, by je wypuścić.
Tanya: Spotkałaś też „cesarzową” Tanyę.
Sektor: Dla twojego dobra mam nadzieję, że walczysz lepiej od niej.
Tanya: Jesteś niebezpieczną kobietą.
Sektor: Jestem bardziej skryta niż noc i bardziej zabójcza niż świt.
Tanya: Z dumą poświęcę życie dla Mileeny.
Shang Tsung: Czy ona zrobiłaby to samo dla ciebie?
Tanya: Nie jesteś już mile widziany na królewskim dworze.
Shang Tsung: Nie zależy mi na tym.
Tanya: Gdybym wcześniej odkryła o tobie prawdę…
Shang Tsung: Byłabyś martwa.
Tanya: Delia i Argus poprowadzą mnie do zwycięstwa.
Shang Tsung: Tylko słabi zawierzają swój los bogom.
Tanya: Więź, która łączy mnie z twoją córką…
Sindel: Jest zakazana dla Umgadi!
Tanya: Nie stanowię zagrożenia, cesarzowo.
Sindel: Gdybyś musiała wybierać, ocaliłabyś mnie czy Mileenę?
Tanya: Obawiam się, że objawy twojej córki są coraz cięższe.
Sindel: Martw się o jej bezpieczeństwo, nie zdrowie.
Tanya: Czy kiedykolwiek mogłabym przynieść hańbę królewskiemu dworowi, cesarzowo?
Sindel: Mogłabyś, jeśli zapomnisz, gdzie twoje miejsce.
Tanya: Nigdy nie walczyłeś z Umgadi, prawda?
Smoke: A co? Wyglądam na zestresowanego?
Tanya: Twoi Shirai Ryu wydają się przyzwoitymi wojownikami.
Smoke: Jesteśmy *więcej* niż przyzwoici, Tanyu.
Tanya: Jako osobista strażniczka cesarzowej proszę cię, byś odszedł.
Smoke: Nie, póki jej nie zobaczę.
Tanya: Twoja matka i siostra także polowały?
Smoke: Póki nie umarły.
Tanya: Splamiłeś honor swojej rodziny, tak jak Shao.
Sub-Zero: Nie sądzę.
Tanya: Przez ciebie prawie straciłam Mileenę.
Sub-Zero: Mileenę? Nie powinnaś tytułować jej cesarzową?
Tanya: Zadam ci ból w imieniu cesarzowej.
Sub-Zero: Śmiem wątpić, Umgadi.
Tanya: Człowiek, który zabija swoich…
Sub-Zero: Zasługuje na władzę.
Tanya: Pośród wszystkich plugawych, przeklętych tworów…
T-1000: Jaki sens ma obrażanie maszyny?
Tanya: Nie pokonasz mnie.
T-1000: Pokonałem całą resztę Umgadi.
Tanya: Pałac to nie miejsce walki.
Takeda: Pośród was ukrywają się członkowie Czerwonego Smoka!
Tanya: Dla twojego dobra, mam nadzieję, że walczysz jak…
Takeda: Kenshi? Tak. Nie pierwszy raz to słyszę.
Tanya: Pragniesz powitania? Mów szczerze o swojej przeszłości.
Takeda: Nie mogę, Tanyu. Jest nieprzyjemna.
Tanya: Kim jest ten cały Shinnok, którego czcisz?
Tanya: To książę ciemności i władca Czeluści.
Tanya: Umiesz przywoływać smoki?
Tanya: Zdobyłam tę moc, pokonując Blaze'a.
Tanya: Nie chcę walczyć ze swoim odbiciem.
Tanya: Nie masz wyboru.
Tanya: Po tym starciu spodziewam się najgorszego.
Tanya: Powinnaś, Tanyu.
Tanya: Kogo chronią twoje Umgadi?
Tanya: Na tronie zasiada cesarz Bo' Rai Cho.
Tanya: Twoja Mileena jest hybrydą?!
Tanya: Stworzoną ku uciesze cesarza Shao Kahna.